Długa batalia z komunistami o upamiętnienie zamordowanych na Wujku

Patryk Drabek
Przez dekadę ten krzyż był jedyną pamiątką po poległych
Przez dekadę ten krzyż był jedyną pamiątką po poległych arc
Pomnik, upamiętniający zamordowanych przez ZOMO zwykłych ludzi od „czarnej roboty”, odsłonił w 1991 r. ówczesny prezydent RP Lech Wałęsa. Zanim to jednak nastąpiło, symbolem pamięci o górnikach był krzyż.

2 listopada 1980 roku biskup pomocniczy Czesław Domin odprawił mszę świętą przy Zakładowym Domu Kultury KWK „Wujek”. Wtedy, po raz pierwszy, górnikom towarzyszył misyjny krzyż. Nie zabrakło go również podczas rekolekcji, które odbyły się jesienią 1981 roku czy też w czasie poświęcenia sztandaru „Solidarności”.

- Z tym krzyżem związany był także ksiądz Henryk Bolczyk, wówczas proboszcz parafii św. Michała Archanioła, która znajdowała się niedaleko kopalni. Proboszcz stał się nieformalnym kapelanem górników z kopalni „Wujek” i był z nimi także podczas strajku, od 13 do 16 grudnia 1981 roku. Już w niedzielę, 13 grudnia, ksiądz Bolczyk odprawił dla górników mszę świętą w łaźni łańcuszkowej, w której stanął krzyż misyjny - mówi Sebastian Reńca, historyk ze Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności.

W poniedziałek, 14 grudnia, górnicy również uczestniczyli w mszy świętej. Dzień później nie została już jednak odprawiona, ponieważ obawiano się, że zostanie przerwana przez atak ZOMO.

Górnicy odmawiali różaniec, ale modlitwa została przerwana fałszywym alarmem. Dopiero po latach, górnicy żyjący już w wolnej Polsce, mogli dokończyć tę modlitwę...

Gdzie jest krzyż?

16 grudnia 1981 roku padły strzały, a ZOMO-wcy celowali w głowy i klatki piersiowe górników. Strzelali tak, aby zabić. Na miejscu zginęło 6 górników, siódmy zmarł w szpitalu około północy. Dwóch kolejnych odeszło w styczniu 1982 roku.
- Kiedy górnicy zobaczyli, że są zabici, których ciała złożono w Stacji Ratownictwa Górniczego, postawili krzyż w miejscu, w którym zginęli ich koledzy. Na ramionach krzyża powieszono lampki górnicze, symbolizujące śmierć górników - podkreśla Sebastian Reńca i dodaje, że krzyż od zawsze towarzyszył Polakom w trudnych sytuacjach.

Tak było także i tym razem. Wujkowy krzyż stał się symbolem tragedii, ponieważ tylko w taki sposób można było wtedy upamiętnić śmierć górników.

To było naturalne, dla górników i dla mieszkańców Katowic, ale nie dla komunistów.
W nocy 27 stycznia 1982 roku „ktoś” wyłamał, a następnie wywiózł krzyż sprzed kopalni, do dzisiaj nie wiadomo, co się z nim stało. Górnicy zagrozili, że będą strajkować, jeśli w tym miejscu ponownie nie pojawi się krzyż. Komunistyczna władza ugięła się i pozwolono, by nowy krzyż, który został wykonany w kopalni, znów stanął w tym samym miejscu.

Nie dało się jednak ukryć, że taki sposób upamiętnienia ofiar komunistycznego reżimu bardzo przeszkadzał totalitarnym władzom.

Najlepszym przykładem tego była zmiana trasy autobusów, które przejeżdżały tuż obok kopalni „Wujek” ulicą Wincentego Pola.

Pojazdy zwalniały przy kopalni, mężczyźni zdejmowali czapki, pasażerowie wykonywali znak krzyża. Pielęgnowana w ten sposób pamięć była nie do zniesienia dla komunistów, którzy zdecydowali o... wybudowaniu objazdu dla autobusów.

To, jak długa i trudna była droga do tego, by w godny sposób oddać hołd zamordowanym górnikom, opisuje między innymi książka „Krzyż Górników: Kopalnia »Wujek« w Katowicach, grudzień 1981 - grudzień 1996”, wydana przez Społeczny Komitet Pamięci Górników Kopalni Węgla Kamiennego „Wujek” w Katowicach Poległych 16 grudnia 1981 roku.

Przewodniczący tego komitetu - Stanisław Płatek pisał, że strajkujący górnicy z „Wujka” - ci zwykli ludzie od „czarnej roboty” - odnieśli zwycięstwo.

- Wystąpili przecież w obronie ludzkiej godności i to poczucie nie zostało złamane, a ponieważ najgłębszy sens tego zbiorowego protestu był właśnie taki, to nic dziwnego, że od samego początku górnicy skupili się wokół krzyża i że towarzyszył im sprawujący swą posługę kapłan - prawdziwy dar boży w tych jakże ciężkich chwilach - pisał Stanisław Płatek.

Esbecy robili zdjęcia

Krzyż, a w szczególności ludzie, którzy składali przy nim kwiaty i palili znicze, byli obserwowani przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa.

Oficerowie SB i funkcjonariusze MO często zatrzymywali osoby, które w różny sposób chciały oddać hołd zamordowanym górnikom.
- Tak było między innymi z moimi przyjaciółmi. Jeden z nich przyniósł tam kwiaty i usłyszał od esbeka, że „kwiaty to może zanieść mamusi na cmentarz”. Odpowiedział, że chce je położyć pod krzyżem górnikom i trafił na „dołek” w komendzie MO przy ulicy Kilińskiego - wspomina Sebastian Reńca.

Esbecy robili wszystko, by ludzie jak najszybciej przeszli nad tą tragedią do porządku dziennego. Nic z tego. Co roku ludzie przychodzili pod Wujkowy krzyż i modlili się. Pamiętali.

W grudniu 1983 roku pod kopalnię „Wujek” przyjechała działaczka „Solidarności” Anna Walentynowicz. Miała ze sobą specjalną tablicę „od społeczeństwa Wybrzeża dla górników”.

Razem z twórcą WZZ z Katowic, Kazimierzem Świtoniem, próbowała zawiesić tablicę na kopalnianym murze, tuż przy krzyżu. Oczywiście było to niemożliwe.

Zarówno Walentynowicz, jak i Świtoń zostali zatrzymani i trafili do więzienia. (Do aresztu przy ulicy Mikołowskiej trafiła również inna działaczka związkowa Ewa Tomaszewska, która przyjechała z Warszawy i robiła zdjęcia). Tablica została skonfiskowana i wróciła do „Solidarności” dopiero po 1989 roku.

Podzieliła los tablicy z nazwiskami zastrzelonych górników, która została zamówiona przez Włodzimierza Kapczyńskiego (działacza podziemnej „Solidarności”).

Po latach udało się ją odzyskać i teraz znajduje się w Muzeum Izbie Pamięci Kopalni „Wujek”.

Czuwać na straży pamięci

Budowa pomnika stała się realna dopiero po 1989 roku. To właśnie wtedy udało się zarejestrować społeczny komitet.
Zwrócono się do katowickich oddziałów Stowarzyszenia Architektów Polskich i Związku Polskich Artystów Plastyków o zorganizowanie konkursu na projekt pomnika. W czerwcu 1990 roku ogłoszono ogólnopolski, otwarty konkurs rzeźbiarsko-architektoniczny.

Zwracano szczególną uwagę na to, że „tragiczne wypadki w grudniu 1981 roku i śmierć górników KWK »Wujek« tkwią głęboko w świadomości społeczeństwa, stanowią moralny nakaz upamiętnienia tych zdarzeń i uhonorowania postawy ludzi, którzy złożyli ofiarę życia w walce o wolność i demokrację w kraju”.
Zasugerowano także, by jednym z elementów pomnika był krzyż - symbol męczeńskiej śmierci i znak wiary, który towarzyszył górnikom podczas ich grudniowego protestu. Zacytowano również słowa papieża Jana Pawła II, skierowane do górników: „Pomódlcie się za mnie pod tym krzyżem”.

Konkurs, na który wpłynęło 12 prac, został rozstrzygnięty 15 listopada. Wygrała wyjątkowa propozycja Aliny Borowczyk-Grzybowskiej i Andrzeja Grzybowskiego, którzy współpracowali z grupą studentów Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej (Adam Buroszek, Cezary Ciekot, Ireneusz Wasiewicz, Mieczysław Widenka).

W uzasadnieniu werdyktu można było przeczytać, że wybrana praca najbardziej odpowiada zamierzonej idei pomnika, spełniając oczekiwania organizatorów konkursu.

Zwycięską pracą okazał się ponad 30-metrowy pomnik, w ramionach którego znajduje się historyczny krzyż.
23 czerwca 1991 roku rozpoczęto budowę pomnika, a w tym czasie krzyż sprzed kopalni został umieszczony w kaplicy Matki Boskiej Bolesnej przy ulicy Pięknej w Katowicach-Brynowie.

Już w święto św. Barbary odbyła się msza święta w kościele pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego, po której procesja wiernych udała się przed kopalnię, by tam dokonać wmurowania kamienia węgielnego i aktu erekcyjnego, poświęconych wcześniej przez biskupa katowickiego Damiana Zimonia.

15 grudnia 1991 roku pomnik został odsłonięty przez ówczesnego prezydenta RP Lecha Wałęsę oraz Janinę Stawisińską, mamę zastrzelonego Jana Stawisińskiego.

Pomnik został poświęcony przez arcybiskupa Józefa Kowalczyka, nuncjusza Stolicy Apostolskiej. W uroczystości wzięło udział kilkanaście tysięcy osób, które wypełniły nie tylko plac, ale także sąsiednie ulice

We wspomnianej przez nas wcześniej publikacji Stanisław Płatek wskazywał, że w kolejnych latach coraz częściej dostrzegał, że niektórzy nie akceptują pomnika, który powstał w dziesiątą rocznicę tragicznych wydarzeń. Podkreślał, że obserwuje to z dużym niepokojem.

- Nie wolno dopuścić do ignorowania wymowy faktów, z którymi związane są cierpienia, krew i groby ludzi. One mają być przestrogą i nauką na przyszłość, żeby znów zwykli ludzie nie musieli cierpieć. Dlatego trzeba upowszechniać wiedzę o tych wydarzeniach. Potrzebna jest mobilizacja wszystkich, którzy mogą i zechcą czuwać na straży pamięci... - pisał Stanisław Płatek.

Materiał powstał między innymi na podstawie książki „Krzyż Górników: Kopalnia »Wujek« w Katowicach, grudzień 1981 - grudzień 1996” , wydanej przez Społeczny Komitet Pamięci Górników Kopalni Węgla Kamiennego „Wujek” w Katowicach Poległych 16 grudnia 1981 roku.

13 miejsce Polski w UE pod względem wskaźnika zatrudnienia.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość
....czy to była egzekucja, zwykle w bestialski sposób, zbrodnia, podobna do tych hitlerowskich? Zwykle u nas takie pozbawienie w taki sposób się określa, czy może coś pomyliłem?
Dodaj ogłoszenie