Do kiosku po list, czyli sądowa rewolucja pocztowa

Monika Chruścińska-Dragan
Grzegorz Polap zapewnia, że w jego kiosku przy ul. Katowickiej 45 w Świętochłowicach klienci odbierają korespondencję sądową codziennie. - Jedni psioczą na nowy system, inni się śmieją - mówi
Grzegorz Polap zapewnia, że w jego kiosku przy ul. Katowickiej 45 w Świętochłowicach klienci odbierają korespondencję sądową codziennie. - Jedni psioczą na nowy system, inni się śmieją - mówi Arkadiusz Gola
Udostępnij:
Punkty odbioru awizowanej poczty sądowej chwalą się, że dobrze przygotowały się do rewolucji. Sprawdziliśmy, jak działający od miesiąca system oceniają sprzedawcy, kioskarze, klienci i adwokaci

Kwiaciarnia, kiosk, a nawet sklep monopolowy. Nie na poczcie, a właśnie w takich miejscach odbieramy od stycznia zawiadomienia z sądów czy prokuratur, jeśli kurier nie zastanie nas w domu. Wszystko przez to, że Polska Grupa Pocztowa (PGP) pokonała Pocztę Polską i wygrała dwuletni przetarg na doręczanie korespondencji sądowej. Sprawdziliśmy, jak działa system wprowadzony 1 stycznia 2014 roku.

Zaczęliśmy od Katowic. Teoretycznie mieszkańcy nie powinni mieć tu problemów. W mieście jest aż 78 punktów współpracujących z PGP. Ale awiza nie zawsze trafiają do punktu położonego najbliżej miejsca zamieszkania. Irena Breńska znalazła w skrzynce sądowe awizo. - Mieszkam na Krasińskiego, pocztę mam niemal pod nosem, pełno sklepów dookoła, a na zawiadomieniu wskazany jest dopiero punkt przy ul. Francuskiej. Paranoja! - narzeka.

Kioskarze w Katowicach też do najszczęśliwszych nie należą. - Same z tym kłopoty - mówi pan Jan. Nie chce się przedstawić, bo przełożeni zabronili mu rozmawiać z mediami. Ale ten, kto kończy pracę wieczorem, żeby odebrać w jego punkcie przesyłkę, musi się pospieszyć. Punkt otwarty jest tylko do godz. 17, a w soboty i niedziele - zamknięty. Tymczasem odebranie listu z sądu to czasem być albo nie być w jakiejś sprawie. Sądy uznają bowiem dwukrotnie awizowaną, ale nieodebraną przesyłkę za dostarczoną. Może to oznaczać, że przegapimy np. termin na złożenie apelacji od wyroku.

Spore doświadczenie w wydawaniu korespondencji z sądów ma już Grzegorz Polap z kiosku Ruchu przy ul. Katowickiej 45 w Świętochłowicach. Niemal codziennie po powiadomienia przychodzi tu od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. - Jedni psioczą, inni się śmieją. Myślę, że musi upłynąć trochę czasu zanim przyzwyczają się, że w kiosku, a nie na poczcie, muszą odbierać przesyłki sądowe - mówi.

W sąsiednim kiosku, przy Katowickiej 37, do środy nie zawitał ani jeden kurier z pocztą awizowaną. - Widać to spokojna część miasta - uśmiecha się kioskarz Czesław Zawadzki. Ale jak zapewnia, jest przygotowany. Przeszedł szkolenie, zna procedury, wie, że przed wydaniem poczty ma sprawdzić tożsamość klienta. A przesyłki, które tu trafią, będą bezpieczne w specjalnej kasetce.

- Okolica jest monitorowana, kiosk wyposażony w system antywłamaniowy. Prowadzę go tu od roku i nie miałem ani jednej kradzieży - mówi.

Z rozpoznaniem punktów awizo też nie powinno być problemu. - Wszystkie punkty naszej i partnerskiej sieci oznaczone są naklejkami z informacją, że dany kiosk jest punktem awizacyjnym - zapewnia Izabela Cicha-Berenda, rzecznik Ruchu SA. -
Osoby wydające awizowane przesyłki zostały przeszkolone. Dodatkowo nasi agenci mogą korzystać z infolinii, a także przeszkolonych szefów regionalnych.

Mimo to wpadek nowego dostarczyciela i firm z nim współpracujących było już w regionie i w kraju sporo. Adwokaci skarżą się, że zamiast na bieżąco, hurtowo otrzymują pisma i piętrzą się terminy czynności procesowych.
Tylko w środę sześciu mecenasów Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach złożyło reklamacje. - Zmienił się system doręczania poczty sądowej. Poczta Polska doręczała ją codziennie, a teraz w niektórych kancelariach dostarczana jest raz w tygodniu, w innych - raz na dwa tygodnie - mówi mec. Roman Kusz, dziekan ORA. - Mamy skargi, że kiedy przesyłki są awizowane, nie ma ich kolejnego dnia pod wskazanym adresem punktu odbioru, brakuje poufności, profesjonalnego przeszkolenia doręczycieli i profesjonalnych punktów - wymienia.

Naczelna Rada Adwokacka uruchomiła nawet adres mejlowy press@nra.pl, pod którym jej członkowie zgłaszają nieprawidłowości związane z wprowadzonymi zmianami. - W ciągu tygodnia wpłynęło 200 uwag. Wszystkie negatywne - mówi Joanna Sędek z NRA. Zarzuty powtarzają się. - Adwokaci skarżą się, że w ciągu miesiąca nie wpłynęła do nich żadna poczta z sądu, choć wcześniej dziennie przychodziło po kilka pism. Zdarza się, że zawiadomienia o rozprawach są dostarczane po fakcie. Punkty odbioru zlokalizowane są w nietypowych miejscach, jak sklep monopolowy - wymienia.

Co na to sądy? - Ponad 90 proc. terminów rozpraw styczniowych zostało rozpisanych w grudniu, kiedy zawiadomienia dostarczała Poczta Polska, dlatego obraz sytuacji będziemy mieć najwcześniej pod koniec lutego - mówi Jacek Krawczyk, sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach.

Fakty

Sklep wydał cudzy akt
W Wielkopolskiem mężczyzna otrzymał awizo, które zostało zaadresowane do kogoś innego. Z nieuwagi podjął nie swoją korespondencję, a w sklepie Małpka, w którym odbierał list z sądu, nikt nie sprawdził mu dowodu osobistego. W przesyłce był akt oskarżenia wraz z terminem rozprawy. Gdyby mężczyzna wyrzucił pismo do kosza, to ktoś z uwagi na to, że nie stawił się na sprawę, zapewne trafiłby do aresztu.

Rozprawy z wokand
Sąd Rejonowy w Puławach, jak i Sąd Rejonowy w Lubartowie w woj. lubelskim zmuszone były odroczyć rozprawy,
bo przesyłki nie zostały doręczone na czas. Z tego samego powodu odwołano też rozprawy w Międzyrzeczu i Gorzowie Wielkopolskim. Na ponad 100 tys. przesyłek wysłanych od początku roku przez lubelski e-sąd, dostał trochę ponad 100 potwierdzeń odbioru.

Potrzebna kontrola
Po serii wpadek nowy system doręczania przesyłek sądowych i prokuratorskich został poddany kontroli. Urząd Komunikacji Elektronicznej ma sprawdzić, jak nowy operator pocztowy radzi sobie z doręczaniem wezwań i korespondencji. Kontrola obejmie całą Polskę i powinna potrwać ok. miesiąca. Jeśli UKE ujawni nieprawidłowości, może nałożyć karę finansową, a nawet wykreślić podmiot z rejestru przedsiębiorców pocztowych.

Korzystaliście już z nowego systemu dostarczania przesyłek sądowych? Piszcie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
ajencik kioseczka
Ten cały pgp to porażka. 2 stycznia wysyłam do pgp informacje, ze jest zły adres punktu awizacyjnego na stronach www, co powoduje, ze w całej gminie niby nie ma punktu awizo. Po tygodniu wyjaśniania, co i jak z pracownikami pgp, in post oraz ruch, kapituluje. Doręczyciele na dziko przynoszą listy, bo punkt awizo na stronach www nie istnieje. Pod koniec stycznia wójt gminy chcąc zaistnieć w mediach, punktuje skutecznie in post oraz pgp za brak punktu awizacyjnego w całej gminie. Co nie mogą zwykli obywatele, może dziennikarz. Nagle punkt awizo znajduje się na liście tam, gdzie powinien (czyli w miejscowości obok - sic, taka firma nie rozróżnia kodów pocztowych oraz ulic!) i niby otwierają drugi. Niby, ponieważ ten drugi do dzisiaj w rzeczywistości nie działa. Tak pgp oraz in post chwalą się, ze mają ponad 7000 punktów w całym kraju.
A
Adresat sądówek
Ta rewolucja to POlskie dziadostwo. Przypomina mi się scenka z 1990 roku. Będąc na targowisku usmarkany chłop sprzedawał wieprzowinę z przyczepy ciągnikowej wyściełanej słomą. Piszę o tym bo to podobna jakość.
J
Jarkowa
Zanim zaczniesz pan wzywać guru, to się zorientuj. Dokładnie tak samo, jak wcześniej na poczcie, trzeba iść do punktu i wypełnić druk upoważniający kogoś do odbioru. I Jarosław może dalej zajmować się drzewostanem.
G
Gość
Chłopioe, Ty nie wiesz o czym piszesz. Lepszy operator? no pewnie tak, wie jak wyssać kasę z budżetu. Będzie puchł jak pijawka która krwią sie opiła. Jak najszybciej zabrać te zabawki temu operatorowi, bo to niczym danie brzytwy małpie. Czarny PR to oni sobie sami zrobili
d
debile
Panowie Panie gdzie my zyjemy nie ma takiego drugiego Kraju zeby listy i przesylki trzeba osobiscie odbierac chyba ze ktos chce tym mlodym robota zapewnic moze to komus smieszne .Moje pytanie jak beda odbierac ludzie w podeszlym wieku i nikogo nie maja .Czy ten Rzad na głowę upadl nie sluzby sprawdza czyj znow z rodziny rzadzacych ten przetarg wygral Jaroslaw ratuj toniemy.
M
Marcel
Jak zwykle media robią czarny PR robiąc wielką sensację z kilku wpadek Nowego Lepszego Operatora. Poczekajmy ze spokojem do końca lutego.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie