Do przesłuchania będzie 300 świadków

Joanna Heler
Mikołaj Suchan
Udostępnij:
Były dyrektor kopalni Halemba twierdzi, że wiedział o zagrożeniach tyle co każdy.

Były dyrektor kopalni Halemba, ostatni z 17. oskarżonych o przyczynienie się do śmierci w 2006 roku 23 górników stwierdził wczoraj, że nie znał, bo nie musiał znać wszystkich szczegółów dotyczących likwidacji ściany wydobywczej. W trakcie prac wykonywanych przez zewnętrzną firmę Mard doszło do wybuchu metanu i pyłu węglowego. Kazimierz D. odpowiedzialność przerzucił na swoich podwładnych bezpośrednio wyznaczonych do prowadzenia prac. Kilkakrotnie podkreślił, że on tylko zezwolił, a nie polecił wyrabować niepotrzebne już na poziomie 1030 metrów pod ziemią maszyny.

- Biedaczek, to za co brał dyrektorską pensję? - szeptały wdowy i matki zmarłych górników przyjeżdżające na każdą rozprawę.

Kazimierz D. to najwyższy rangą pracownik rudzkiej kopalni zasiadający na ławie oskarżonych. Wczoraj zakończył składanie swych wyjaśnień, odczytano też protokoły z jego wcześniejszych przesłuchań. Na żadnych z tym etapów były dyrektor, obecnie emeryt, nie przyznaje się do winy.

- 20 listopada, a więc dzień przed wybuchem otrzymałem pierwszy raport dotyczący likwidowanej ściany. Następnego ranka kolejny i ostatni. Wynikało z nich, że dopuszczalne przekroczenia metanu spowodowane były czynnikiem ludzkim i na bieżąco je usuwano - mówił Kazimierz D. podkreślając, że sytuacje takie mają miejsce m.in. na skutek usuwania obudów ścianowych, awarii wentylatora, otwierania tam wentylacyjnych, a nawet niżu barycznego. - Nie informowano mnie natomiast o stężeniach gazów kopalnianych znajdujących się w trójkącie wybuchowości, jak również o tym, co zarejestrował chromatograf, a więc urządzenie analizujące skład atmosfery w kopalni.

Prokuratura zarzuca Kazimierzowi D., że wiedział m.in. o przekroczeniach dopuszczalnych stężeń metanu i nie prowadził działań profilaktycznych zapobiegających wybuchowi pyłu węglowego. Ustalenia Wyższego Urzędu Górniczego wskazują, że w trakcie prac prowadzonych przez Mard czujniki ponad 40 razy zarejestrowały przekroczenie metanu, z czego 9 razy poziom oscylował w granicach wybuchowości.

- Prokurator postawił mi zarzut, że wiedziałem o zagrożeniach metanowych. To prawda, posiadałem taką wiedzę, podobnie jak każdy pracownik dołowy zatrudniony w kopalni, w której występuje taki czynnik naturalny. W kopalni dochodzi nawet do kilkunastu przekroczeń stężeń metanu na dobę. To normalne i tylko w nielicznych sytuacjach należy podejmować nadzwyczajne działania - stwierdził oskarżony.

Jutro Kazimierz D. ma odpowiadać na pytania sądu i stron. Następnie rozpoczną się przesłuchania świadków. Jest ich około trzystu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polacy posiadają coraz droższe smartfony

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie