Dramat na Babiej Górze. Turyści uratowani z pułapki [RELACJA]

KLM
Około 40 ratowników GOPR przedarło się w końcu w ekstremalnych warunkach na Babią Górę, czyli Diablak, gdzie utknęły cztery grupy turystów. Wszyscy uratowani. W innej akcji na Baraniej Górze odnaleziona została grupa Słowaków. Czytajcie szczegóły.

W Beskidach nocą z soboty na niedzielę panowały skrajne warunki. Było zimno, wiał porywisty wiatr, a stoki były oblodzone. Widoczność zerowa. Czytaj relację z akcji ratowniczych.

Pierwsza grupa to 20 osób z przewodnikiem. Druga to trzyosobowa wyprawa, a trzecia to dwójka turystów, która poprosiła o pomoc. W międzyczasie ratownicy dostali informacje od kolejnych trzech osób, których pogoda zaskoczyła pod szczytem Babiej Góry.

Ratownicy GOPR odnaleźli 8 turystów pod Pilskiem

- Aktualnie prowadzimy więc cztery akcje ratunkowe - mówił przed godz. 19 Szymon Wawrzuta, ratownik dyżurny Beskidzkiej Grupy GOPR.

III stopień zagrożenia lawinowego na Babiej Górze CZYTAJ WIĘCEJ

Goprowcy podkreślają, że warunki na Babiej Górze są bardzo trudne - wieje porywisty wiatr, a widoczność jest zerowa.

AKTUALIZACJA GODZ. 19.30

- Mamy zlokalizowanych turystów, wiemy gdzie są i kontaktujemy się z nimi. Prosimy ich, aby nigdzie już nie odchodzili- mówi dyżurny beskidzkiej Grupy GOPR.

Ratownicy jadą skuterami. Szacują, że do turystów dotrą najpóźniej do 45 minut.

AKTUALIZACJA GODZ. 20.10
Goprowcy ok. godz. 20 dotarli do dwóch grup turystów, którzy zabłądzili w rejonie Babiej Górze - pierwsza grupa, która miała liczyć 20 osób, liczy tak naprawdę 13 osób. Wśród nich jest doświadczony przewodnik. Druga grupa to trzy osoby. Turyści sprowadzani są w kierunku Markowych Szczawin. Są zmęczeni i przemarznięci.

AKTUALIZACJA GODZ. 21
W dalszym ciągu trwa poszukiwanie trzech turystów, którzy zabłądzili w rejonie Baraniej Góry w Beskidzie Śląskim. Turyści ci są w kontakcie z goprowcami. To najprawdopodobniej Słowacy.

AKTUALIZACJA GODZ. 21.55
Wszyscy turyści, którzy zabłądzili w rejonie Babiej Góry, zostali odnalezieni. Goprowcy ok. 21.35 dotarli do ostatniej grupy dwóch turystów - teraz na skuterach transportują ścigają ich z góry.

- Wraz z opiekunami trwają ustalenia, czy jakaś osoba nie odłączyła się od grupy - powiedział Szymon Wawrzuta, dyżurny ratownik Beskidzkiej Grupy GOPR.

Ostatni odnalezieni turyści to około 40-letnie małżeństwo. Para jest skrajnie wyczerpana, nie ma siły samodzielnie się poruszać. Ale żyje i jest pod opieką ratowników.

Czytaj więcej o uratowanym małżeństwie na Babiej Górze

AKTUALIZACJA GODZ. 22
Z kolei w rejonie Baraniej Góry w Beskidzie Śląskim goprowcy starają się dotrzeć do trójki turystów, którzy utknęli w śniegu.

- Ratownicy przedzierają się w ich kierunku na nartach turowych - informuje ratownik.

Z turystami goprowcy mają telefoniczny kontakt. Wiedzą, gdzie są, ale z powodu ogromnej ilości śniegu dotarcie do nich jest utrudnione.

AKTUALIZACJA GODZ. 7
Szczęśliwy finał akcji na Baraniej Górze. Ratownicy odnaleźli trójkę turystów ze Słowacji
Czytaj więcej o odnalezionych Słowakach na Baraniej Górze

* CZYTAJ KONIECZNIE:

*TOP 10 NAJZABAWNIEJSZYCH ŚLĄSKICH SŁÓW
*NAJŁADNIEJSZE SZOPKI WOJEWÓDZTWA ŚLĄSKIEGO - ZOBACZ ZDJĘCIA
*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dramatyczny WYPADEK AUTOBUSÓW w Mysłowicach. IKARUS zawisł nad rzeką! [ZDJĘCIA]
KATOWICE jednym z 7 CUDÓW świata? To nie żart. Zobacz o co chodzi

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 14

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Fryderyk

Analizując zachowanie tych nieodpowiedzialnych ludzi, którzy zapragnęli wędrować po górach w skrajnie ekstremalnych warunkach ciekawi mnie jaką ich część stanowili gorole a jaką hanysy? Dałoby mi to odpowiedź która nacja jest bezsensownie lekkomyślna, byłby to też przyczynek do dyskusji nt. autonomii.

p
piona.silesia

W Niemczech płaci się podatki wyznaniowe kościelne (ewanglickie lub katolickie) a za śluby, msze, pogrzeby, chrzest są opłaty. Co i być może w krótce czeka także polskich wierzących. Tak więc zwiększenie placówek i ratowników GOPR a na ich utrzymanie dodatkowe ubezpieczenia i może jakieś schronisko. To mogłoby zmniejszyć zagrożenie i ofiary wsród turystów.

p
piona.silesia

A kto ma stwierdzać czy byli to odpowiedzialni lub nieodpowiedzialni turyści ? Zarząd B-Parku i leśnczy, Policja ? GOPR mógłby stwierdzić braki i niewłaściwą odzież, napojów i pokarmu lub nie przestrzegania zakazów (zagrożenia lawinowego, zamkniętego szlaku). Można też ograniczyć ilość uczestników w grupie na jednego przewodnika. Ale na zmianę i gwałtowne załamanie pogody nie pomoże nawet nabożeństwo mszy św. przed wędrówką. A doświadczeni turyści i przewodnicy też stają się ofiarami zmian pogody (ostatnio pod Mt. Blanc). Tak więc zwiększenie ilości członków GOPR i ubezpieczenie na czas wędrówki (miesiąca, kwartału, roku) na koszty jego utrzymania. Ubezpieczenie praktykowane jest w UE włącznie ze Słowacją. Jeśli chodzi o orientację to GPS jak i komórki mają też zaniki sygnałów. Choroba, kondycja turysty także decydują o tej wspomnianej odpowiedzialności lub nieodpowiedzialnści.

k
kasia

Wszyscy płacą podatki, więc każdy ma prawo do pomocy, kto dzisiaj nie popełnia błędów?

G
Goprowiec, przewodnik

Nie do końca tak jest jak piszesz, Ratownicy GOPR jak sama nazwa wskazuje (Górskie OCHOTNICZE Pogotowie Ratunkowe) to ekipy złożone z OCHOTNIKÓW, owszem zawsze jest kilku etatowych ratowników w każdej grupie (rejonie działań) a jeżeli chodzi o ludzi którzy pełnią dyżury to otrzymują diety za każdy dzień dyżuru w schronisku lub w dyżurce GOPR. Więc za 21 złotych na dobę życzę Ci samych sukcesów w poszukiwaniu nieodpowiedzialnych turystów albo "przewodników z doświadzceniem" , sam jestem przewodnikiem i brawura w górach nie jest dobrym sposobem na prowadzenie grupy. Korona z głowy nikomu nie spadnie jak zawróci ze szlaku lub wogóle odwoła wycieczkę. proszę o rozwagę i konkretny ekwipunek na wyprawy. A liberalizacja przepisów iż można w góry wyruszać na własna odpowiedzialność bez przewodnika to już bezsens. Chyba że zostanie wprowadzone obowiązkowe ubezpieczenie jak np. na Słowacji

A
Anka

W jednej z grup był doświadczony przewodnik górski. Trudno więc mówić o braku odpowiedzialności. Każdy kto chodzi po górach wie, że sytuacje nagłego załamania pogody się zdarzają. Grunt to zachować wtedy zimną krew i nie doprowadzić do tragedii. A GOPR od tego jest, aby w tych wyjątkowych sytuacjach pomagać.

O
O/S

Schroniska Beskidenverein[edytuj]

Schronisko na Teufelspitze – ok. 1905

Pocztówka z 1902, przedstawiająca schronisko na Łysej Górze i Białym Krzyżu

Beskidenverein propagowało zarówno turystykę górską jak i narciarstwo, ale przede wszystkim budowało pierwsze prawdziwe schroniska w Beskidach (obiekty noclegowe istniały już w górach wcześniej, lecz nie były to typowe schroniska turystyczne – nie korzystali z nich turyści, lecz arystokracja i koła łowieckie)[10]. Przed I wojną światową otwarto je w następujących miejscach:
Jaworowy (Jaworowy, Gross Jaworowy) – kwiecień 1895; wybudowała je sekcja cieszyńska. Było to pierwsze prawdziwe schronisko turystyczne na terenie Beskidów (Erzherzog – Friedrich – Schutzhaus ku czci arcyksięcia Fryderyka z cieszyńskiej linii Habsburgów), bardzo popularne wśród turystów (już osiem dni po otwarciu pojawił się tysięczny gość, a w ciągu roku przeciętnie obiekt odwiedzało 6 tysięcy osób[11]).
Łysa Góra (Lysa – Berg, Kahlberg) – 1895 wspólnym wysiłkiem pięciu sekcji pod nazwą Erzherzog – Albrecht – Schutzhaus. Patronem został arcyksiążę Albrecht, który zmarł w tym roku. W 1908 na szlaku biegnącym w stronę szczytu otwarto Ostrauer Hütte, jako punkt wypoczynkowy dla mniej zaprawionych turystów. Obiekt na szczycie utrzymywany przez Zarząd Główny BV, natomiast Ostrauer Hütte przez sekcję z Morawskiej Ostrawy.
Szyndzielnia (Kamitzerplatte) – 1897. Było to pierwsze schronisko turystyczne (Schutzhaus auf dem Kamitzerplatte) na terenie Beskidów należących obecnie do Polski, istniejące po rozbudowie do dnia dzisiejszego. W 1907 z okazji 10-lecia powstania schroniska dobudowano drewniany domek w stylu szwajcarskim, który miał służyć jako dodatkowy schron. Grunt pod schroniskiem przeszedł na własność Towarzystwa dopiero w 1940, po długim okresie dzierżawy. Zarządzała nim sekcja z Bielska. W 1906 obok schroniska utworzono ogród botaniczny (alpinarium) zwany beskidzkim – miał ok. 400 m² i zasadzono w nim 350 roślin ze 120 gatunków. Pomysłodawcą był dr Edward Schnack, członek BV, muzealnik i przyrodnik. Ogród istnieje do dnia dzisiejszego.
Biały Krzyż (Weisses Kreuz) w paśmie Małego Połomu – w 1897 r. gospoda i schronisko Beskidenheim zostało wydzierżawione od czeskiego właściciela; w jego miejscu w 1902 r. sekcja vitkowicka otworzyła nowe, większe schronisko Schutzhütte Weisse Kreuz. W roku 1907 do dyspozycji turystów przekazano tzw. willę letnią nazwaną Josefinenheim na cześć żony wielkiego przyjaciela i darczyńcy BV Friedriecha Schustera.

Schroniska na Szyndzielni, Magurce i Babiej Górze – pocztówka wydana przed I wojną światową
Sławicz – 1898 lub 1899; powstaje niewielkie schronisko (Hadaszczok – Hütte), poświęcone pamięci Johanna Hadaszczoka, drugiego prezesa BV, który zmarł w 1895 r. bezpośrednio po wędrówce górskiej (miał duże problemy zdrowotne). Zarządzane przez sekcję z Vitkowic.
Magurka Wilkowicka (Josefsberg) – 1903, dwukrotnie spłonęło – 1907 i 1912, dwukrotnie odbudowywane pod nazwą Erzherzogin Maria Theresia – Schutzhaus auf dem Josefsberg. Istnieje do dzisiaj.
Wielkia Czantoria (Großer Czantory-Berg) – 1904 jako Erzherzogin Isabella – Schutzhaus auf dem Großer Czantory-Berg (patronką była Isabella von Croy-Dülmen, żona arcyksięcia Fryderyka, ówczesnego księcia cieszyńskiego). Wybudowane i zarządzane przez sekcję cieszyńską.
Babia Góra (Teufelspitze) – wybudowane w 1905 jako Schlesinger-Schutzhaus (od nazwiska bardzo zasłużonego dla Towarzystwa Beskidzkiego Wilhelma Schlesingera) – do lat 30. XX wieku było to najwyżej położone schronisko w Karpatach. Powstało na terenie Węgier, od 1920 po regulacji granicy na Orawie znalazło się w granicach Polski. W 1933 r. Dyrekcja Lasów Państwowych ze Lwowa zakwestionowała prawo BV do gruntu, na którym stało schronisko i po procesie sądowym odebrała je Niemcom w 1938 r. (faktycznie już w 1936 przekazano je Spółdzielni Lasów Państwowych "Leśnik" ze Lwowa). Do roku 1939 funkcjonowało jako schronisko polskie, popularnie zwane Leśnikiem. Obecnie nie istnieje – pozbawione gospodarza w 1948 r. uległo zniszczeniu z powodu pożaru, a ruiny rozebrano do fundamentów w 1980. W schronisku od 1905 znajdowała się również księga meldunkowa z odezwą w trzech językach – niemieckim, węgierskim i polskim. Wcześniej, bo w 1904 r., BV na szczycie Babiej Góry zainstalowało skrzynkę z księgą pamiątkową dla turystów, według której na przełomie XIX i XX wieku na szczyt przybywało średnio około 400 osób.
Na Klimczoku w latach 1894-1895 z inicjatywy Towarzystwa rozbudowano dotychczasowe drewniane schronisko z 1872 służące głównie myśliwym (Klementinenhütte od nazwiska właścicielki tych terenów – Klementyny von Primavesi). Niestety – obiekt trzykrotnie trawił pożar (w 1895 podczas otwarcia po rozbudowie[12], w 1910 i w 1913), w związku z tym z pomocą BV w 1914 wybudowano nowy – kamienny, który dotrwał do czasów współczesnych.
Wszystkie wymienione schroniska posiadały restauracje, noclegi były możliwe w osobnych pokojach "dla pań" oraz "dla panów". Na początku XX wieku nocleg kosztował 1,60 korony, natomiast na materacu 60 halerzy. Z wyjątkiem Hadaszczok – Hütte obiekty były czynne przez cały rok.
W 1894 na stokach Dębowca (Seniorberg) w dawnej gajówce książąt Sułkowskich Związek otworzył gospodę (Baumgärtel), jednak nie było to typowe schronisko turystyczne i w początkowych latach służyło jedynie jako miejsce odpoczynku dla turystów zmierzających z Bielska na Szyndzielnię. Dopiero w późniejszym okresie zaczęło udzielaċ noclegów. Nadal istnieje i służy turystom.
Wybudowano także drewniany schron na Romance (tzw. Ski-hütte), przeznaczony dla narciarzy, zniszczony podczas I wojny światowej przez górali[13].
Już w tym okresie rodziły się konflikty pomiędzy Towarzystwem a organizacjami polskimi i czeskimi – Niemcy na swoich tabliczkach, znakach oraz w schroniskach używali głównie języka niemieckiego (był on obowiązujący członków BV; na Babiej Górze były jednak również napisy węgierskie, a sporadycznie zdarzały się polskie i czeskie). Polacy i Czesi domagali się nazw dwujęzycznych, na co Niemcy nie chcieli się zgodzić, argumentując, że na szlakach znaczną większość stanowią turyści niemieckojęzyczni.
Organizacja wypoczynku dla dzieci[edytuj]
Podobnie jak inne niemieckie organizacje turystyczne także Beskidenverein postanowiło organizować kolonie dla dzieci, aby w ten sposób propagować aktywną turystykę od najmłodszych lat. Sekcja z Morawskiej Ostrawy od 1901 wysyłała dzieci do Jabłonkowa, a od 1903 do Poruby. W 1908 przekazała organizację kolonii niezależnemu towarzystwu Fereinheim.
Oprócz organizowania kolonii BV zapoczątkowało pod koniec XIX wieku świąteczne akcje charytatywne wśród miejscowych biednych dzieci niemieckich lub góralskich. Rozdawano odzież, obuwie i słodycze.

G
Grzegorz

:)

Nieprawdaż

x
xxx

tak ze w latch 45-50 polscy szabrownicy wzieli sie do werku i kopoli w zawalonych tunelach pod schroniskiem,jw. nie byli gornikami tylko zlodziejami ktozy chcieli latwo dosc do fortuny, ale mieli pecha bo tunel sie zawalil po czym postanowili schronisko spalic.

M
Maniek

Ta akcja to taki samo koszt jak siedzenie ratowników w cieplutkim pokoiku i chlipanie ciepłej kawy. Na koniec miesiąca nie dostaną ani więcej, ani mniej. Przypominam że za gotowość też mają płacone, a nic nie robią, to dopiero marnotrawstwo! życzę Ci z całego serca sytuacji w której trafisz do lekarza i ten ci powie że skończyły mu się limity i nie będzie ratował twojego nędznego życia. Rachunek ekonomiczny ponad życie. Większość chorób na jakie choruje populacja i na jakie umiera nie są spowodowane warunkami zewnętrznymi tylko są powodowane przez nas samych. Więc jak będziesz umierał na serce na ulicy,, na moją pomoc nie licz. Czas to pieniądz, a żadna menda nie może marnować moich pieniędzy. Ciao BURAKU.

O
Oberschlesier

Ale bylo to schronisko Beskidenvereinu. Nie wiem czy polski prawdziwy patridiota w I pol. XX w nie wolal by zamarznac niz dac Niemcowi sobie napluc w twarz jak poetycko ujela to Konopnitzka.

B
Beskidziosz

tak potrzebnego w razie nagłego załamania
pogody - powoduje,że każda wycieczka na jej szczyt
- niezależnie od pory roku - przy nagłej zmianie
pogody (burza, kurniawa, niskie zachmurzenie itp.)
może skończyć się nawet tragicznie.
A przecież takie schronisko istniało i to od 1905
roku, zaledwie 10 minut drogi od szczytu!!! Cóż z
tego skoro, po jego spaleniu w 1949 roku, przy
próbie odbudowy w latach 50-tych skutecznie
przeciwstawiał się Babiogórski Park Narodowy i
dopiął swego.

Dziś pozostaje tylko liczyć na siebie i na dobrą
pogodę. Gdy ta się nagle zmieni radź sobie turysto
sam i szukaj drogi do jedynego czynnego schroniska
na Markowych Szczawinach, do którego ze szczytu
jest przynajmniej półtorej godziny marszu.

W
Wislok

GOPR ma tylko 15-u pracownikow w tym rejonie !

f
fiesta

Obciążać nieodpowiedzialnych turystów kosztami akcji ratunkowej !

Dodaj ogłoszenie