Dyrektor Gemini Park Tychy: Mamy dziś pełzający lockdown. Tomasz Misztalewski o skutkach zamknięcia galerii handlowych

Olga Krzyżyk
Olga Krzyżyk

Wideo

Zobacz galerię (4 zdjęcia)
Lockdown w Polsce. Galeria handlowe cały czas są zamknięte. Branża centrów handlowych liczy straty. To kolejny już lockdown, który ogranicza działalność w galeriach handlowych. Czynne pozostają jedynie apteki, drogerie czy sklepy spożywcze i zoologiczne. Wielu najemców musiało zamknąć swoje sklepy. Co ważne, sklep tej samej sieci, ale zlokalizowany np. przy głównej ulicy w mieście, poza centrum handlowym, może być otwarty. O wpływie lockdownu na galerie handlowe rozmawiamy z Tomaszem Misztalewskim, dyrektorem Gemini Park Tychy.

Branża centrów handlowych jest w dramatycznej sytuacji, a lockdown się przedłuża...

Tomasz Misztalewski, dyrektor Gemini Park Tychy opowiedział nam o skutkach zamknięcia galerii handlowych, a także zmianach zachowań klientów wywołanych pandemią koronawirusa. Przypomnijmy, że 20 marca obostrzenia zostały rozszerzone na całą Polską. Zamknięte zostały hotele, baseny, kina, teatry, muzea, obiekty sportowe czy właśnie centra handlowe.

Centra i galerie handlowe pozostają zamknięte z wyjątkiem m.in.: sklepów spożywczych, aptek i drogerii, salonów prasowych, księgarń. Aktualne obostrzenia obwiązują do 25 maja. Czy rząd przedłuży lockdown? Decyzja ma zapaść jeszcze w tym tygodniu.

Luzowanie restrykcji. W jakiej kolejności? Będzie regionaliz...

Jak podaje Polska Rada Centrów Handlowych - podsumowując 2020 rok - straty w obrotach sklepów i punktów usługowych spowodowane ograniczeniami w funkcjonowaniu centrów handlowych przekroczyły w ubiegłym roku 33 mld zł. Obroty spadły łącznie we wszystkich kategoriach zakupowych w branży centrów handlowych o około jedną czwartą - 26 proc. - w porównaniu do 2019 roku i wyniosły około 96 mld zł. Konsekwencją lockdownów jest luka w budżetach właścicieli centrów handlowych w wysokości ok. 5 mld zł, co stanowi 45 proc. ich rocznych przychodów.

- Jako branża jesteśmy w dramatycznej sytuacji – ostatnie decyzje rządu o wprowadzeniu kolejnych ograniczeń na skalę ogólnopolską postawiły wielu przedsiębiorców pod ścianą. Niezrozumiałe jest nierówne traktowanie podmiotów zajmujących się handlem – te same sklepy działające poza centrami handlowymi mogą prowadzić nieograniczoną działalność, a te w centrach już nie. Trudno tłumaczyć takie decyzje względami epidemicznymi, bo przecież zakupy odbywają się w sklepach, a nie poza nimi. Na jakiej podstawie uznano, że niektóre sklepy - w zależności od branży - są bardziej bezpieczne od innych? Nie otrzymujemy odpowiedzi na te pytania. Dramatyczne efekty wszystkich obostrzeń będą widoczne w najbliższych tygodniach i miesiącach. Branża centrów handlowych nie ma już środków na finansowanie kosztów kolejnych lockdownów - komentował tę sytuację Jan Dębski, prezesa zarządu Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Rozmowa z Tomaszem Misztalewskim, dyrektorem Gemini Parku Tychy, o skutkach zamknięcia galerii handlowych

W tym tygodniu będą kolejne decyzje rządu w sprawie luzowania lub też nie - obostrzeń. Raczej rządzący nie mówią o szybkim otwarciu galerii handlowych w kraju. Lockdown się przedłuża. Jak to wpływa na działalność centrów handlowych?

Tomasz Misztalewski: Kolejne ograniczenia, a co gorsze ich ciągłe przedłużanie o kolejne tygodnie, mocno uderzają w cały rynek retail. Mamy dziś bowiem do czynienia z pełzającymi lockdownem, który drenuje kieszeń zarówno najemców, jak i wynajmujących. Ostatni lockdown, już dwukrotnie przedłużony, przyszedł nie tylko w okresie przedświątecznym, który jest kluczowy dla handlu wiosną, ale także w okresie towarowania się sklepów nowymi kolekcjami. Dziś te ostatnie są de facto "zamrożone" w magazynach. Jak szacuje Polska Rada Centrów Handlowych, trzy ostatnie lockdowny przyniosły całej branży straty sięgające 38 mld złotych. Teraz do tego rachunku trzeba będzie doliczyć kolejne miliardy, których nie da się odrobić. Patrząc tylko na Gemini Park Tychy, od ponad miesiąca mamy do czynienia z wyłączeniem aż 70 proc. oferty.

Czy centra handlowe powinny zostać otwarte? Albo spytam inaczej: jakie zagrożenie niesie dla gospodarki to, że pozostają zamknięte?

Centra handlowe są ważnym ogniwem polskiej gospodarki. W sumie tworzą one ponad 400 tys. miejsc pracy i to zarówno bezpośrednio w placówkach handlowych, jak i w podmiotach zajmujących się obsługą obiektów handlowych, w tym w firmach sprzątających, ochroniarskich, rachunkowych, poligraficznych i innych. Utrzymywanie ograniczeń z całą pewnością wpłynie na ten rynek. Skutki zresztą już są zauważalne. Także w skali mikro centrum handlowe ma ogromny wpływ na rynek pracy. Gemini Park Tychy oraz jego najemcy tworzą w sumie 100 miejsc pracy. Wakaty te zajęte są w dużej mierze przez mieszkańców Tychów i okolicznych miast. Druga sprawa: galerie generują ogromne wpływy do budżetu państwa, te sięgają rocznie kwoty 30 mld zł, z czego aż 21 mld zł to przychody z tytułu podatku VAT. Sam handel mocno waży w PKB. Ponadto brak dochodów i konieczność pokrywania stałych kosztów utrzymania może doprowadzić do sytuacji, w której przedsiębiorcy nie będą w stanie wywiązywać się z zobowiązań kredytowych, co może zachwiać sektorem bankowym.

Patrząc na to, jaką rolę w skali mikro- i marko- pełnią galerie, powinny być one niezwłocznie otwarte z zachowaniem najwyższego reżimu sanitarnego.

Doświadczenia poprzednich okresów poluzowań, pokazują, że w okresie, kiedy znoszone są obostrzenia, ruch w centrach kształtuje się na bezpiecznym poziomie 70-80 proc. Klientów jest więc mniej niż przed pandemią, co sprawia, że są znacznie bardziej rozproszeni. Temu rozproszeniu sprzyjać może także powrót niedziel handlowych.

No właśnie: niedziele handlowe powinny wrócić?

Apele o zniesienie zakazu handlu stale są ponawiane przez Polska Radę Centrów Handlowych. Konieczne jest także wypracowanie protokołów i scenariuszy, które pozwolą na otwarcie branż, które już od ponad pół roku "żyją" w lockdownie, mowa o gastronomii, fitness i rozrywce.

Czy pandemia zmieniła jakoś zachowania klientów?

Pandemia zdecydowanie zmieniła zwyczaje konsumentów, a kolejne lockdowny, w tym ten ostatni, wiosenny, te zmiany umacniają. Przede wszystkim nasze zakupy stały się zdecydowanie bardziej zaplanowane i celowe, niż w przeszłości. Częściej wybieramy się do galerii z listą w ręku lub po konkretne rzeczy, które wcześniej upatrzyliśmy sobie. Skraca się czas wizyty w centrach handlowych. Dziś dominuje "fast shopping". W galeriach ubywa także "window shopperów", osób, które wybierały się tu po to, aby pooglądać witryny i ofertę sklepu. Przeważają też zakupy w pojedynkę, a nawet jeśli klienci przyjeżdżają większą grupą, np. w 3 osoby, to przy wejściu rozdzielają się, aby załatwić szybko swoje sprawunki. Co ciekawe, mimo pandemii nie zaciskamy pasa.

Czyli mniej klientów kupuje więcej?

Tak. Dane pokazują, że rośnie wartość koszyka zakupowego. Klientów owszem jest nieco mniej, ale podczas jednego wypadu do sklepu kupują więcej. Najnowsze badania pokazują jeszcze jeden trend. Pandemia sprawiła, że aż 2/3 Polaków kieruje się podczas zakupów ceną. Znacząco wzrósł także odsetek osób, które motywują swoje wybory dobrą jakością i dobrą ceną. Fakt, że mimo pandemii wydajemy więcej, chętniej szukamy okazji i nie rezygnujemy z zakupów w galeriach, tylko inaczej je robimy, ma wpływ na obserwowany po każdym z lockdownów "efekt odbicia". Centra w dość krótkim czasie odzyskują footfall.

Nie przeocz

Jak rządowe decyzje wpływają na organizację pracy galerii? Czy właściciele sklepów są zmuszeni np. zredukować liczbę pracowników czy podjąć inne decyzje w związku z ograniczeniami działalności?

Kwestie pracownicze leżą w gestii najemców, trudno więc z pozycji wynajmującego oceniać, czy zaszły znaczące zmiany w zatrudnieniu. Pandemia z całą pewnością miała wpływ na etaty w sklepach, to tendencja globalna. Co jednak istotne, oferta Gemini Park nie uległa zmianie, a najemcy prolongowali umowy najmu. Co więcej, w planach mamy kilka dużych otwarć, które zostaną zapowiedziane już w najbliższych tygodniach.

Czy centra handlowe pomagają też swoim najemcom? A czy same centra handlowe otrzymują jakaś pomoc od rządu?

W oparciu o artykuł 15 z tzw. ustawy covidowej, najemcy są ustawowo zwalniani z czynszów i opłat eksploatacyjnych. Jak podaje Polska Rada Centrów Handlowych, w czasie trzech lockdownów - wiosną, jesienią i zimą - łączny koszt takiej pomocy wyniósł ok. 3,5 mld złotych. Dobrowolnie udzielona pomoc najemcom przez wynajmujących, np. w formie rabatów w okresie maj – grudzień 2020 wyniosła ok. 2 mld zł. W sumie w czasie trzech lockdownów wynajmujący udzielili wsparcia wartego 5,5 mld złotych, co jak się szacuje, stanowi ok. 50 proc. rocznych przychodów z tytułu najmu.

Sporo. To dane bez obecnego lockdownu?

Oczywiście, obecny lockdown nie jest w tych wyliczeniach ujęty. Oznacza to, że na właścicieli galerii przerzucono koszty kolejnych lockdownów. Do tego wciąż ponoszą koszty związane z funkcjonowaniem obiektów, czyli np. ochrony, sprzątania, ubezpieczane, podatku od nieruchomości, użytkowania wieczystego i innych. Jednocześnie wynajmujący od ponad roku nie są beneficjentem żadnych form rządowej pomocy, jak to ma miejsce w innych krajach UE. Z myślą o właścicielach centrów handlowych nie został stworzony żaden mechanizm wsparcia, który niwelowałby potężne straty, jakie przynosi pomoc najemcom. O takie rozwiązanie branża apeluje już od miesięcy.

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie