Dziadek Ewy Demarczyk pracował w konsulacie w Bytomiu. Artystka skończyłaby właśnie osiemdziesiąt lat

Tomasz Szymczyk
Tomasz Szymczyk
Anna Karczmarz
Ewa Demarczyk, jedna z największych gwiazd polskiej muzyki, zmarła w sierpniu ubiegłego roku. Gdyby żyła, właśnie obchodziłaby 80. urodziny. Skojarzenie artystki z Krakowem jest naturalne. Rodzina Ewy Demarczyk miała jednak również wiele wspólnego z Górnym Śląskiem.

Ewa Demarczyk na początku lat sześćdziesiątych stała się na polskiej scenie muzycznej zjawiskiem. Będąc absolwentką średniej szkoły muzycznej rozpoczęła śpiewać początkowo w kabarecie Cyrulik, a potem w Piwnicy pod Baranami. To wówczas zaczęła się jej współpraca z kompozytorem Zygmuntem Koniecznym. To Konieczny jest autorem muzyki do wierszy tuzów polskiej poezji XX wieku. „Karuzela z madonnami” do słów Mirona Białoszewskiego, „Tomaszów” i „Grande Valse Brillante” Juliana Tuwima, „Deszcze” Krzysztofa Kamila Baczyńskiego czy „Pocałunki” Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej - utwory, które artystka prezentuje na pierwszych festiwalach w Opolu i Sopocie (na których otrzymuje nagrody) dają jej na zawsze uznanie.

Ewa Demarczyk urodziła się w Krakowie podczas II wojny światowej, 16 stycznia 1941 ro-ku. Matka Janina Demarczyk zajmowała się krawiectwem i pochodziła z Krakowa. Ojciec Leonard Demarczyk, artysta rzeźbiarz po krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, w rubryce miejsce urodzenia w dokumentach miał wpisany... Bytom. Właśnie w Bytomiu mieszkał wówczas ojciec Leonarda i dziadek Ewy, Andrzej Demarczyk. Pracował między innymi w funkcjonującym tu w okresie międzywojennym polskim konsulacie. Wszak Bytom po powstaniach śląskich i plebiscycie pozostał w granicach Niemiec.

Liczbę autochtonicznej ludności polskiej w Niemczech szacowano wówczas nawet na milion osób. Zamieszkiwali nie tylko Śląsk czy objęte plebiscytem powiaty Mazur i Powiśla, ale też szereg przygranicznych miejscowości. Sporo Polaków, będąc obywatelami pruskimi udawało się też za chlebem do kopalń i hut Zagłębia Ruhry czy w inne rejony Niemiec. Dlatego oprócz poselstwa polskiego w Berlinie, podniesionego później do rangi ambasady, zorganizowano w całych Niemczech kilkanaście polskich konsulatów. Funkcjonowały m.in. w Ełku, Kwidzynie, Olsztynie, Opolu czy Pile. Od 1922 do 1931 roku działał również konsulat w Bytomiu, przeniesiony z Opola. Jego siedzibą był dawny hotel Lomnitz przy dzisiejszej ulicy Gliwickiej.

Rodzina Demarczyków w Bytomiu zamieszkała jeszcze pod koniec XIX stulecia. Andrzej Demarczyk, dziadek piosenkarki, angażował się w działalność polskich organizacji - Towarzystwa Gimnastycznego Sokół i Polskiej Organizacji Wojskowej. Walczył też w powstaniach śląskich, za co potem niemieckie władze wyrzuciły go z mieszkania. Demarczykom nakazano wyjazd do Polski, jednak rodzina przeniosła się właśnie na teren konsulatu, gdzie Andrzej Demarczyk pracował jako dozorca.

Nie przeocz

Podczas działalności w polskich stowarzyszeniach dziadek Ewy Demarczyk poznał przyszłą żonę. To właśnie w Bytomiu przyszły na świat ich dzieci, w tym ojciec artystki.

W 1931 roku władze polskie zdecydowały, że polska placówka na powrót przeniesie się do Opola. Wraz z dyplomatami przenieśli się tam również inni pracownicy, w tym Andrzej Demarczyk z rodziną. Jako dozorca pracował w konsulacie aż do 1939 roku. W obliczu nadciągającej wojny cały konsulat został ewakuowany. Rodzina Demarczyków trafiła do Krakowa, gdzie mieszkali już przyszli rodzice artystki.

Angelika Kuźniak i Ewelina Karpacz-Oboładze, autorki książki „Czarny anioł. Opowieść o Ewie Demarczyk” piszą, że w trudnych wojennych latach w dziewięćdziesięciometrowym mieszkaniu Demarczyków na krakowskim Kleparzu mieszkało osiemnaście osób: „Ewa i jej rodzice, siostra matki Stefania, malarka, z mężem Andrzejem Stopką, scenografem, grafikiem i malarzem (po wybuchu wojny) eksmitowani z mieszkania w Katowicach) - w pierwszym pokoju. W drugim rodzina ojca: Wojciech Poliwoda z żoną Heleną (z domu Demarczykówną, siostrą Leonarda - red.) i trojgiem dzieci, dziadek Ewy Andrzej z babcią Marią. (...) W trzecim - ciotka Jadwiga (druga siostra Leonarda Demarczyka - red.) z pięciorgiem dzieci. Było biednie, ale jakoś sobie radzili” - czytamy w książce.

Wojenni goście w 1945 roku wyjechali. Zdecydowali powrócić do Opola, gdzie zaangażowali się organizację polskiego życia społecznego i kulturalnego. Jerzy Poliwoda, kuzyn Ewy Demarczyk, opowiadał w „Nowej Trybunie Opolskiej”, że jego i jego kuzynki Ewy dziadek Andrzej Demarczyk, wówczas już prawie siedemdziesięcioletni, nie czekając na żaden sprzęt, sam wdrapał się na wieżę opolskiego ratusza i zerwał stamtąd flagę ze swastyką.

- Myślę, że przeszedł wtedy do historii miasta. Pamiętam do dziś, jaki byłem z niego dumny - wyznał dziennikarzowi „NTO”.

Po wojnie krewni z Krakowa i Opola często się odwiedzają, spędzają razem święta. W 1961 roku odbywa się pierwszy festiwal piosenki w Sopocie - tak naprawdę w Gdańsku w hali Stoczni, która wiele lat później spłonie w pożarze. Szybko pojawia się pomysł, aby oprócz międzynarodowego festiwalu piosenki organizować również krajowy. Wybór pada na Opole. Wielkie ówczesne gwiazdy na pierwszej edycji nie wystąpiły, do festiwalu będą się przekonywać dopiero w kolejnych latach. Na pierwszą edycję udaje się za to zespół Piwnicy pod Baranami z m.in. Mieczysławem Święcickim czy Ewą Demarczyk. Angelika Kuźniak i Ewelina Karpacz-Oboładze przytaczają fragment książki Jerzego Grygolunasa, który prezentując Ewę Demarczyk podkreśla, że „jest spokrewniona ze sławną opolską rodziną Poliwodów, a jej dziadek był znanym działaczem Związku Polaków w Niemczech”.

Pierwszy opolski festiwal przygotowywany jest trochę po partyzancku. Dopiero niedługo przed koncertami kończy się budowa amfiteatru. Kiepsko sytuacja wygląda również chociażby z bazą noclegową. Ewa Demarczyk na festiwal przyjechała z matką Janiną (ojciec Leonard zmarł w 1961 roku). Zatrzymały się u krewnych.

- Towarzyszyły jej mama i młodsza siostra Lucyna. Wszystkie ulokowały się w naszym mieszkaniu. W czasie prób pełniło ono rolę poczekalni, przebieralni, charakteryzatorni i baru dla artystów „Piwnicy”. Przewijali się przez nie m.in. Zygmunt Konieczny i Piotr Skrzynecki . W przygotowaniach do występów było wówczas sporo improwizacji. - Jeszcze na godzinę przed występem ciocia Janka, czyli mama Ewy, kończyła szyć jej sukienkę. Kiedy przy prasowaniu wylała na nią wodę, cała rodzina pomagała w suszeniu. Ewa w tej sukience i Piotr w mojej koszuli zdążyli do amfiteatru dosłownie w ostatniej chwili przed występem wspominał w „Nowej Trybunie Opolskiej” Jerzy Poliwoda, który wydał też własnym sumptem publikację „Gwiazda Ewy Demarczyk na tle śląskiej historii rodzinnej”.

Zobacz koniecznie

Z festiwalu Ewa Demarczyk wyjeżdża z jedną z głównych nagród. Później jest Sopot, paryska Olympia, setki koncertów w kraju i za granicą. W Związku Radzieckim artystka wykonuje „Skrzypka Hercowicza” do słów Osipa Mandelsztama, zamęczonego w stalinowskim łagrze i wówczas w ZSRR zakazanego. Śpiewa też na gali z okazji XX-lecia ONZ. W latach osiemdziesiątych w Krakowie powstaje Teatr Ewy Demarczyk, który ma problemy lokalowe. Przenosi się w końcu do Bochni, jednak ostatecznie przestaje działać. Ewa Demarczyk usuwa się pomału w cień, aż wreszcie mało kto wie, co się z nią dzieje.

Tak jak na początku kariery porównywano ją do Edit Piaf, tak teraz mówi się, że jest Greta Garbo, która też w pewnym momencie zaczęła odrzucać propozycje filmowe i izolować się od świata. Nie odbiera telefonów od znajomych, nie utrzymuje z nikim kontaktów. Jej piosenki dalej jednak żyją. W 2008 roku „Grande Valse Brillante” można usłyszeć w „Małej Moskwie” Waldemara Krzystka. Trzy lata później na festiwalu w Opolu odbywa się koncert piosenek Demarczyk, która otrzymuje też Złotego Fryderyka za całokształt działalności artystycznej. „Czarny anioł” polskiej piosenki cały czas konsekwentnie milczy.

W sierpniu 2020 roku w mediach pojawia się informacja, że Ewa Demarczyk zmarła w wieku 79 lat. Kilka dni później urna z jej prochami spoczywa w Alei Zasłużonych na krakowskim Cmentarzu Rakowickim.

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Problemy kadrowe gastronomii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie