Dziadul: Cienka biała linia. Dla kogo są ważne przepisy?

    Dziadul: Cienka biała linia. Dla kogo są ważne przepisy?

    Jan Dziadul

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Jan Dziadul

    Jan Dziadul

    Robert Szalonek, zawodowy kierowca z Katowic, toczy bój o ciągłe białe linie przy torowisku ul. 1 Maja. Na razie przegrywa. Planuje walczyć do końca, nawet w Strasburgu. Zgodził się na podanie nazwiska.
    Jan Dziadul

    Jan Dziadul

    Pan Szalonek przemierzał o zmierzchu jezdnię w odległości 129 m od najbliższego przejścia dla pieszych. Ulica była pusta. Na pierwszy rzut oka, bo po drugiej stronie wpadł w objęcia patrolu, który wypisał mu mandat - 50 zł. Pan Robert odmówił przyjęcia, negując ustalenia, że znajduje się tutaj wyodrębnione torowisko i że ulica jest dwujezdniowa. Stwierdził, że przeszedł przez jezdnię w dozwolonym miejscu i pouczył pat-rol, że linia ciągła na jezdni dotyczy pojazdów, nie pieszych.

    Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego Katowice-Wschód, który wymierzył 100 zł grzywny i podobne koszty postępowania. Skazany nie zapłacił, więc sąd zamienił grzywnę na pracę społecznie użyteczną - co najmniej tydzień.

    Sąd nie miał wątpliwości, że pan Szalonek przeszedł ulicę. Spór dotyczył tego, czy w tym miejscu jest torowisko wyodrębnione, i czy ulica 1 Maja 36 jest drogą dwujezdniową, czyli taką, „której części przeznaczone do ruchu pojazdów rozdzielone są od siebie pasem (zieleni, barierkami) nieprzeznaczonym dla ruchu pojazdów”. Rację więc ma pan Robert, twierdząc, że to jest droga jednojezdniowa.

    Co do „torowiska wyodrębnionego” - sąd uznał, że można je wyodrębnić liniami, bo nie mogą z niego korzystać pojazdy nieszynowe. Ale linie nie obowiązują pieszych! - bronił swego obywatel. Na to sąd: „co nie uzasadnia, że pieszy może przechodzić przez torowisko w dowolnym miejscu (…) dla przeciętnego obywatela, a tym bardziej mieszkańca Katowic, nie powinno budzić to wątpliwości”.

    Zawodowy kierowca z Katowic toczy bój o ciągłe linie. Planuje też walczyć w Strasburgu

    Szalonek twierdzi, że kilku ekspertów od ruchu drogowego przyznało mu rację, nie chcieli jednak wyrazić jej pisemnie, żeby na ulicach nie zapanował chaos. Opinię wyraziła też KMP w Katowicach, która do obowiązujących przepisów dodała, że „zabrania się chodzenia po torowisku”. Jasne, ale jak to dopasować do rzeczywistości na przykład na katowickim Rynku - u zbiegu ulic Warszawskiej, Korfantego i 3 Maja? No jak?

    Czekając na dalszy bieg wydarzeń, pan Robert wygrzebał wyrok Sądu Okręgowego w Bydgoszczy, uniewinniający uprzednio skazanego za niedozwolone przejście przez jezdnię z podwójną linią ciągłą. Podkreślając, że jezdnia była pusta, sąd uznał: „Znak poziomy dotyczy pojazdów, a nie pieszych. Obwiniony, przechodząc przez jezdnię, nie stwarzał żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu”.

    Bóg jeden wie, czy Szalonek wygra, czy pójdzie kopać rowy. Wspominam pierwszy pobyt w Londynie. Czerwone światło, a tłum wali na drugą stronę. Jak kto? A tak to - pouczała córka - pusto, auta daleko, na innych światłach, to idziesz.

    amiętam pewną głuchą noc sprzed lat. Skrzyżowanie na Mickiewicza w Katowicach. Wokół żywego ducha. Walę na czerwonym. „Dokumenty proszę”…

    POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:




    Choroby zakaźne - oni pamiętają! Film Śląskiej Izby Lekarskiej



    TYDZIEŃ Magazyn reporterów Dziennika Zachodniego



    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo