MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Dzień Matki 2013: O mamie, ale nie sentymentalnie

Henryka Wach-Malicka
Dzień Matki już w niedzielę, 26 maja. Nie zapomnij o swojej mamie, ona na pewno lubi to święto
Dzień Matki już w niedzielę, 26 maja. Nie zapomnij o swojej mamie, ona na pewno lubi to święto 123RF
Polska jest jedynym krajem na świecie, w którym Dzień Matki obchodzi się 26 maja. Gdzie indziej - od Afganistanu po Zimbabwe - przypada on w różnych terminach, w ciągu całego roku. Ale zawsze jest dniem ważnym i uroczystym. Czy we współczesnej rzeczywistości łatwo jest być matką? I jak zmienia się jej rola w naszym kraju, pisze Henryka Wach-Malicka

To wyjątkowo miłe święto, skłaniające do otwartości nawet ludzi najbardziej zdystansowanych do świata. Mama to zawsze mama… Fajnie jest przytulić się do niej i pogadać od serca, przywlec bukiet kwiatków, albo chociaż zadzwonić. Psychologowie twierdzą, że taki gest potrzebny jest obydwu stronom. Mamom, bo zwyczajnie potrzebują lustra dla swojej miłości, i dzieciom (także dorosłym), które pragną potwierdzenia, że ktoś daje im bezwarunkowe uczucie i bezpieczeństwo.

Potrzeba manifestacji emocjonalnej to jedno, a realne spojrzenie na rzeczywistość - drugie. Model macierzyństwa zmienia się na naszych oczach. Nie bez zamieszania i sprzecznych "recept".

Nie zawsze poświęcenie

Wywód zacząć można oczywiście od pradziejów, bo relacja matka-dziecko jest związkiem uwarunkowanym biologicznie, więc w historii ludzkości istniał praktycznie od zarania.

Nie jest jednak prawdą, że pozostawał niezmienny przez wieki. Na więź biologiczną i emocjonalną zawsze nakładały się warunki cywilizacyjne oraz normy kulturowe. Obyczajowe "przyzwolenie" na publiczne okazywanie miłości swojemu dziecku pojawiło się zresztą dopiero niedawno, jakieś półtora wieku temu. I nieoczekiwanie (?) przechyliło wahadło oczekiwań społecznych w drugą stronę. Szczególnie w Polsce, gdzie uwielbiamy tworzenie mitów na wszelkie okazje i okoliczności.

Natychmiast powołaliśmy więc do życia instytucję matki-Polki, nadając jej charakter symbolu i… obarczając obowiązkami ponad ludzką wytrzymałość. Teoretycznie wszystko się zgadzało, choć wychodziło z fałszywej przesłanki, którą streścić można zdaniem: "Skoro matka z definicji kocha dziecko, to przecież ponoszenie ofiar w imię jego dobra powinno jej sprawiać wyłącznie przyjemność". Ofiarność rozumiano zaś jako bezkolizyjne pogodzenie pracy zawodowej z wychowywaniem dziecka (dzieci), sprzątaniem mieszkania, walką o aprowizację i z niedogodnościami życia codziennego.

Fizjologiczno-psychologicznego zjawiska "depresji poporodowej" w ogóle nie brano pod uwagę, bo - szczerze mówiąc - oficjalnie jakby go nie było. Matka miała latorośl kochać. I już, i koniec dyskusji. Pomoc męża (pojęcie partnera życiowego usankcjonowano dopiero w początkach XXI w.) uzależniona była natomiast wyłącznie od… jego dobrej woli. W tej mierze obyczaje trzymały się zresztą najmocniej i w wielu rodzinach pokutują do dziś.
Po II wojnie światowej pokolenie młodych polskich kobiet ruszyło więc do pracy z przymusu ekonomicznego i z buzią w ciup, bo bunt nie miał sensu. Co najwyżej zasłużyłyby na kolejne określenie-klucz, czyli opinię "wyrodnej matki". Wtedy funkcjonowała jednak jeszcze instytucja babci i całkiem sprawnie działał system przedszkoli.

Miłość to też rozsądek

Pokolenie dzisiejszych 60-latek, zostających matkami w latach 70., zaczynało już nieśmiało protestować i smak zmęczenia uznało za zbyt gorzki, żeby łykać go w pojedynkę. Łatwo jednak nie było, bo podział ról w rodzinie jest zwykle trudny do wynegocjowania. Zwłaszcza gdy utrwalają go tradycje wyniesione z własnego domu. Ta uwaga dotyczy zresztą nie tylko mężczyzn. Także kobiety, wzorem swoich matek, uznawały często, że opieka nad dziećmi i prawidłowym funkcjonowaniem domu pozostaje w ich, i tylko ich, gestii. Takie podejście do życia samo w sobie nie jest oczywiście niczym nagannym. Rzecz w tym, żeby było świadomym wyborem kobiety, a nie gehenną, na którą musi się godzić, bo "tak trzeba".

Rewolucja w pojmowaniu macierzyństwa przez współczesne Polki dokonała się jakąś dekadę temu i już ukształtowała nowe normy. Zaskakująco szybko, jak na tempo zmian obyczajowych. No, ale dziś wszystko odbywa się gwałtowniej i szybciej niż kiedykolwiek w historii naszej cywilizacji…

Profesor Jacek Wódz, socjolog, mówi: - Coraz częściej mamy do czynienia z macierzyństwem świadomym, rozważnym i planowanym. To nie jest tak złe, jak się często uważa, zdecydowanie bardziej świadczy bowiem o odpowiedzialności młodych ludzi, niż o jakimś wyrachowaniu. Z racji zawodu nauczyciela akademickiego często rozmawiam z młodymi ludźmi i przekonuje mnie ich opinia, że dziecka nie wystarczy urodzić. Trzeba przede wszystkim mieć czas na to, żeby je kochać i mądrze wychowywać. Warunki materialne również mają znaczenie, i to niebagatelne, ale najważniejsza jest uwaga, jaką możemy i powinniśmy dziecku poświęcić.

Młody człowiek, zaczynający pracę, zwykle tego czasu nie ma, dziecko pozostaje więc poniekąd poza zasięgiem jego uwagi. Stąd mówienie o egoizmie potencjalnych matek i ojców nie zawsze pokrywa się z ich prawdziwymi intencjami. Oni po prostu chcą dać dziecku więcej, niż tylko swoją krótką obecność przed snem. Problemem jest natomiast kompletny brak dyskusji o modelu rodziny w Polsce. To jest obszar, którym państwo (apelujące przecież o wzrost liczby urodzeń!) zupełnie się nie interesuje. Spektakularne, pojedyncze akcje niczego nie zmienią, a nawet mogą powiększyć frustracje ludzi, którzy chcą zdecydować się na potomstwo, ale nie mają na to warunków. Osobiście nie rozumiem, jak można tak ważny temat pomijać w społecznej debacie - konkluduje profesor Jacek Wódz.
Kochać we dwoje

Brak mieszkania, brak pracy (a jak już praca jest, to pojawia się niechęć pracodawców do kobiet w ciąży), kłopoty ze zdobyciem miejsca w przedszkolu etc., młócone są w dyskusjach polityków do znudzenia, ale na ogół na gadaniu (najlepiej do kamery) się kończy.

Kobiety - już matki lub przyszłe mamy - pozostają ze swoimi kłopotami same. I raczej jest im trudniej niż lepiej, choć kolejne celebrytki przekonują swoje równolatki do uroków ciąży i macierzyństwa.

Nie zmienia to faktu, że wiele młodych kobiet planuje jednak macierzyństwo, bo tak chce i taką czuje potrzebę. I choć odkładają ten moment w czasie, to nie postrzegają urodzenia dziecka jako dodatkowej porcji obowiązków, które "muszą" wypełnić. I choć to truizm, warto powtórzyć za psychologami raz jeszcze: kapitalne znaczenie ma tu porozumienie z partnerem, którego nikt (a już na pewno nie on sam) nie powinien zwalniać ze współodpowiedzialności za rodzicielstwo. Znana aktorka Grażyna Bułka, dziś matka dwóch dorosłych synów, wspomina: - Jakuba urodziłam, gdy miałam tylko 21 lat, Piotra trochę później. Walczyłam wtedy o swoje miejsce w teatrze, bo przecież dopiero zaczynałam drogę zawodową. Nie korzystałam z urlopu wychowawczego i z taryfy ulgowej w pracy.

Ale moi synowie - co nieraz podkreślają i dziś - nigdy nie schodzili na dalszy plan. Dzieliłam się obowiązkami z moim mężem każdego dnia. Mieliśmy taki domowy harmonogram, dzięki któremu chłopaki nie odczuwały nieobecności rodziców. Ja zawsze gotowałam obiad, mąż zabierał synów na zajęcia sportowe, lekcji doglądaliśmy wspólnie. To naprawdę da się zrobić, ale i matka, i ojciec, muszą potraktować wychowanie dzieci serio. Dodatkową wartością takiej dzielonej opieki jest zresztą szybka samodzielność dzieci, bezcenna w dorosłym życiu. Nasi synowie potrafią wykonać w domu każdą naprawę, ale też ugotować, wyprać i zrobić zakupy - dodaje aktorka, nie bez satysfakcji.

Przy okazji Dnia Matki, zanim utopimy się w sentymentach (to żaden wstyd!) pomyślmy jednak, jak radzi Grażyna Bułka, o macierzyństwie na serio. A jest o czym myśleć…


*Najpiękniejszy Rynek w woj. śląskim jest w... ZAGŁOSUJ i ZMIEŃ WYNIK
*Matura 2013: Pytania egzaminacyjne na 100 proc. ZOBACZ
*Nudyści już zawitali na plaże ZOBACZCIE, gdzie spotkacie naturystów w woj. śląskim
*Tak zdasz egzamin na prawo jazdy kat. A na motocykl ZDJĘCIA i WIDEO

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni