Dziś mija rok od skandalu w Kolejach Śląskich, pora więc na pierwszy bilans

Michał Wroński
Nikt nie przeczy, że pociągi są nowoczesne i obsługa bez zarzutu. Cóż kiedy są w stanie obsłużyć tylkoczęść połączeń...
Nikt nie przeczy, że pociągi są nowoczesne i obsługa bez zarzutu. Cóż kiedy są w stanie obsłużyć tylkoczęść połączeń... Mikołaj Suchan
Rok temu o tej porze zaczęła się katastrofa Kolei Śląskich. W ciągu 48 godzin wyszło na jaw, że mimo buńczucznych zapowiedzi spółka jest kompletnie nieprzygotowana do realizacji zadania, które jej powierzono. Za kompromitację zapłacił stanowiskiem ówczesny marszałek województwa śląskiego Adam Matusiewicz. Wcześniej stanowisko stracił prezes Kolei Śląskich, jego zastępca i twórca rozkładu jazdy.

Sprzątanie po tamtych wydarzeniach trwa jednak do dzisiaj. I jego końca nie widać. Najszybciej powinniśmy poznać finansowy bilans strat. Na razie "licznik" zatrzymał się w okolicy 60 milionów złotych, ale Zespół Doradców Gospodarczych TOR wciąż jeszcze prowadzi audyt w Inteko, spółce-córce Kolei Śląskich.

- Audyt powinnien się zakończyć najpóźniej do Wigilii - zapowiada Maciej Zaremba, rzecznik Kolei Śląskich.

Na pewno w takim terminie nie zakończy natomiast swojego śledztwa Prokuratura Okręgowa w Katowicach. W lutym dwa niezależne od siebie doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa złożyli: marszałek województwa Mirosław Sekuła oraz występujący w imieniu sejmikowego klubu radnych PiS Czesław Sobierajski. Póki co katowiccy śledczy postawili zarzuty karne jednej osobie - byłemu prezesowi spółki Inteko. Oskarżono go o przywłaszczenie czterech pociągów. Grozi mu za to 10 lat więzienia.

NOWY ROZKŁAD JAZDY KOLEI ŚLĄSKICH. ZOBACZCIE PLANSZE

Okres przedświąteczny to zwykle czas porządków. Na to jednak, że przed Bożym Narodzeniem uda się zakończyć sprzątanie bałaganu, jaki w grudniu ubiegłego roku narobiły Koleje Śląskie raczej nie ma co liczyć. Co prawda w samej spółce powinni wreszcie doliczyć się, jakie straty poniosła ona wskutek tamtych wydarzeń, ale kwestia odpowiedzialności za poprzedzające ową klapę decyzje chyba jeszcze długo nie pozostanie rozliczona.

Matusiewicz stracił urząd i partyjną legitymację

Kiedy 9 grudnia zeszłego roku ubrany w czapkę maszynisty marszałek województwa Adam Matusiewicz triumfalnie odprawiał z katowickiego dworca pociąg Kolei Śląskich, pewnie nie przypuszczał, że za kilka dni będzie już byłym marszałkiem. Klęska jego flagowego pomysłu stała się zresztą dla Matusiewicza początkiem końca. Jego notowania w śląskiej Platformie Obywatelskiej zaczęły pikować, aż wreszcie we wrześniu na wniosek premiera Donalda Tuska został usunięty z szeregów partii.

Zarzucono mu, że poprzez swoje działania zepsuł wizerunek PO na Śląsku, podejmował nietrafne decyzje personalne i ponosi odpowiedzialność za sytuację w Kolejach Śląskich. I choć nikt nie miał wątpliwości, że pozbycie się Matusiewicza stanowiło element walki o władzę w śląskiej PO (aspiracje do jej przejęcia zgłaszał też jego brat - Jacek), to pewnie znacznie trudniej byłoby go odstawić na aut, gdyby nie klapa Kolei Śląskich.

Prokurator przesłuchał prezesa. Jako świadka

Zanim ze stanowiskiem marszałka pożegnał się Adam Matusiewicz, karierę w Kolejach Śląskich błyskawicznie zakończył Stanisław Biega, kreowany na cudotwórcę autor rozkładu jazdy. W maju pojawił się jednak znów w Katowicach. Tym razem, by skrytykować nowe władze KŚ za ostre cięcia w siatce połączeń.
Równie gwałtownie skończyły się kariery prezesa spółki Marka W. (zataił toczące się przeciw niemu postępowanie karne) i jego zastępcy Artura Nastały. Zaledwie do lutego utrzymała się na stanowisku drugiej wiceprezes Anna Patalong - została odwołana po tym, jak nowy marszałek Mirosław Sekuła złożył do Prokuratury Okręgowej w Katowicach zawiadomienie o możliwości popełnienia nadużycia posiadanych uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez zarząd Kolei Śląskich.
Na razie żadna osoba z ubiegłorocznego kierownictwa spółki nie usłyszała zarzutów, choć jak wyjaśnia Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka katowickiej Prokuratury Okręgowej, były prezes Kolei Śląskich miał okazję spotkać się z prokuratorem. - Był przesłuchiwany w charakterze świadka - mówi Zawada-Dybek.

Zarzuty na razie są tylko dla jednego

Choć od wszczęcia śledztwa niebawem minie rok, przedstawiciele prokuratury nie podejmują się wskazywania, jak długo trwać będzie prowadzone przez nich postępowanie.

NOWY ROZKŁAD JAZDY KOLEI ŚLĄSKICH. ZOBACZCIE PLANSZE

- Ta powolność trochę zastanawia, choć z drugiej strony nie chciałbym niczego pochopnie oceniać. Poczekajmy na efekty tych działań - komentuje Czesław Sobierajski, przewodniczący klubu Prawo i Sprawiedliwość w sejmiku wojewódzkim, który w lutym również złożył do katowickiej Prokuratury Okręgowej doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Koleje Śląskie (rozpatrywane jest ono w ramach jednej sprawy z tym, które złożył Mirosław Sekuła).

Jak na razie prokuratorskie zarzuty usłyszał jedynie Witold W. - były prezes Inteko, spółki-córki Kolei Śląskich, którego oskarżono o przywłaszczenie czterech pociągów na szkodę... Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów. GPW było poręczycielem zaciągniętego przez Inteko kredytu. Śledczy zapowiadają, że sprawa jest "rozwojowa", co oznacza, że do listy oskarżonych mogą zostać dopisane kolejne nazwiska.

- To duża, skomplikowana sprawa. Sprawdzamy m.in. 9 przetargów, współpracę KŚ ze spółką Inteko, a także sprawę wyemitowanych przez tą ostatnią obligacji - wylicza Marta Zawada-Dybek.

Ile nas to kosztowało?

Na to pytanie będzie można kategorycznie odpowiedzieć dopiero po zakończeniu audytu w Inteko, spółce - córce Kolei Śląskich. Na zlecenie KŚ prowadzi go Zespół Doradców Gospodarczych TOR - ten sam, który wcześniej na zlecenie marszałka przeprowadził audyt w samych Kolejach Śląskich. Jak informuje Maciej Zaremba, rzecznik przewoźnika prowadzone przez TOR działania powinne zakończyć się do Wigilii, co może oznaczać, że jeszcze w starym roku poznamy ostateczną kwotę strat, które poniósł w tym roku przewoźnik. Zapowiedzi brzmią jednak kiepsko. Gdy kilka tygodni temu rozmawialiśmy z Adrianem Furgalskim z TOR-u, ten nie ukrywał, że rozmiary tegorocznych strat Kolei Śląskich na pewno będą znacznie większe niż 60 milionów złotych, o których mówiło się przed rozpoczęciem audytu.

NOWY ROZKŁAD JAZDY KOLEI ŚLĄSKICH. ZOBACZCIE PLANSZE

- Koleje Śląskie były traktowane jak prywatny folwark. To była oaza kolesiostwa i przekrętów, a publiczne pieniądze fruwały tam na prawo i lewo - stwierdził Furgalski. Czarny scenariusz potwierdził w trakcie debaty w redakcji DZ Stanisław Dąbrowa, odpowiedzialny w zarządzie województwa za transport. Przyznał bowiem, że strata przewoźnika może sięgać od 60 do nawet 80 mln. złotych (dla porównania - cała tegoroczna dotacja na komunikację kolejową w regionie wynosi ok. 150 mln zł).

Zapowiedział jednak, że jednym z priorytetów na rok przyszły dla spółki będzie zakończenie go bez finansowej straty.

Czy Koleje Śląskie będą przynosiły zyski i sprawdzą się jako przewoźnik? Podyskutuj z autorem


*Regionalna lista płac. Sprawdź, ile zarabiają [ZAROBKI OD 100 ZŁ DO 1 MLN ZŁ]
*Kuchenne Rewolucje w Tychach: Dom Bawarski Tychy Magdy Gessler [ZDJĘCIA + WIDEO]
*Najpiękniejsze polskie kolędy [POSŁUCHAJ i WYBIERZ]
*Najlepsze prezenty na święta Bożego Narodzenia [ZOBACZ ZDJĘCIA]

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie