Ej, wy ludzie, wy wójta się

    Ej, wy ludzie, wy wójta się nie bójta

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Henryk Krawczyk  - wójt Wręczycy
    1/5
    przejdź do galerii

    Henryk Krawczyk - wójt Wręczycy ©Fot. Arkadiusz Gola

    Prawie 13 tysięcy razy słońce wzeszło nad Wręczycą Wielką, odkąd władzę objął w niej Henryk Krawczyk. Ludzie prawie 13 tysięcy razy kładli się spać w poczuciu, że czuwa nad nimi suweren niezniszczalny. 35 lat to szmat czasu. Był czas na karierę w PZPR, zostanie wójtem niezależnym, na bronienie się przed polityczną konkurencją i zarzutami prokuratora. O sekrecie rekordzisty Polski w długości rządzenia pisze Marcin Zasada
    Dobre wieści przyjmuję bardzo spokojnie, choć w środku się cieszę. A złe wieści? Przywykłem do nich - mówi Fidel Castro w słynnym filmie dokumentalnym, który nakręcił o nim Oliver Stone. Zabawne, bo we Wręczycy Wielkiej, wsi pod Kłobuckiem, jest wójt, który mówi dokładnie to samo. Film o Henryku Krawczyku jeszcze nie powstał, choć chyba czas już najwyższy. Partyjni propagandziści mogliby wyświetlać go na wewnętrznych szkoleniach z technologii rządzenia.
    Nie jest kryształowy. Zrobił dla gminy więcej złego niż dobrego. Prędzej czy później za to odpowie
    Castro władzę na Kubie oddał po 49 latach. Krawczyk nie kapituluje od lat 35.
    Mieliśmy w tym czasie 24 premierów, w tym dwóch na emigracji. Mieliśmy 11 prezydentów, w tym czterech na emigracji. Jak u Sienkiewicza, systemy filozoficzne przemijały, a msza za Henryka z Wręczycy wciąż się odprawia.
    Mieszkańcy twierdzą, że to dzięki złotemu kmieciowi Wręczyca jest Wielka. Złego słowa powiedzieć nie dadzą, niczym Jarząbek Wacław, trener drugiej klasy, swojego suwerena bronią. Obrazek to trochę jak z serialu "Ranczo". Życie sączy się wolno, czasem za wolno, bo we Wręczycy nawet wiejskiej piwiarni nie ma, w której w godzinach pustki egzystencjalnej dałoby się trzasnąć z kumem lornetę z meduzą.

    Henryk, ostatni dinozaur
    - Ale i chuliganów nie ma - odpowiada z dumą Regina Janik, ekspedientka w spożywczym.
    Proste. Nie ma, bo niby i po co mieliby chuliganić. Przeciw czemu się buntować. Po kiego grzyba kontestować, szumieć, wariować, jeśli dookoła tyle możliwości.

    - Jak pamiętam, 80 procent Wręczycy było drewniane. A dziś murowane, cacy. Jak za króla Kazimierza. Takiego wójta mamy pracowitego! - cmoka Andrzej Kasprzak, przemierzający wieś na starym rowerze. Wie, co mówi - we Wręczycy mieszka od urodzenia. 51 lat, ma się rozumieć.

    Choć Wręczyca nie przypomina egipskiej Doliny Królów, archeolodzy odnaleźli tu cmentarzyska kultury łużyckiej, trafili też na grób wysokiego rangą wojownika scytyjskiego. Był tu gród łowczy książąt krakowskich, po którym zostały tylko wały obronne. Nikt nie natknął się jeszcze na skamieniałości dinozaurów, które na pewno miały tu kiedyś park jurajski i to lepszy niż w kinowym 3D. Jak żartują niektórzy, jeden z nich przetrwał wymieranie kredowe, dotrwał do kenozoiku i dziś trzyma się jak Chińczyki. Mocno.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo