Europa bez energii?

Materiał informacyjny Europejskich Konserwatystów i Reformatorów
Udostępnij:
Rozmowa z Grzegorzem Tobiszowskim - posłem do Parlamentu Europejskiego.

Tu podaj tekst alternatywny

Zielony Ład to w Unii Europejskiej absolutny numer 1 na liście priorytetów. W wielu krajach wspólnoty widać wręcz pęd do neutralności klimatycznej. Czy Polska nadąża?

G.T.: Rzeczywiście nacisk na neutralność klimatyczną jest ogromny, ale wydaje się, że Unia pędzi nieco na oślep i pod szyldem zapobiegania katastrofie klimatycznej podejmowane są decyzje, które mogą doprowadzić do wielkich problemów w systemie energetycznym Unii Europejskiej. Kierunek proekologiczny oczywiście jest słuszny, ale trzeba mieć świadomość, że nawet niewielkie niedobory energii mogą prowadzić do głębokich kryzysów oraz zapaści gospodarczych i społecznych. Nie ma też wątpliwości, że poza aspektem klimatycznym gra toczy się o naprawdę duże pieniądze.

Co Pan przez to rozumie?

Od 2026 roku obowiązywać będzie limit 550 gramów emitowanego dwutlenku węgla na 1 wyprodukowaną kilowatogodzinę (kWh). To w zasadzie eliminuje z rynku mocy elektrownie węglowe. Polska naprawdę czyni gigantyczne kroki w budowie źródeł odnawialnych, ale moce zainstalowane są wciąż niewystarczające. Przed nami kolejne wyzwanie związane z przejściem na elektryczny transport. Polska gospodarka się rozwija i potrzebuje tej energii coraz więcej. Potrzeby energetyczne wciąż rosną, a zaostrzanie unijnych norm będzie skutkowało tym, że wiele elektrowni w Polsce za kilka lat będzie odłączanych od systemu elektroenergetycznego. Do tego czasu nie da się realnie zbudować tylu źródeł OZE czy bloków elektrowni atomowych, żeby tę lukę uzupełnić. Zatem będziemy skazani na zakup energii od zagranicznych dostawców, w dużej mierze od naszych zachodnich sąsiadów czyli Niemiec.

Czy to może oznaczać podwyżki cen prądu?

Pojawia się realne zagrożenie, że w krajach Unii Europejskiej energia będzie coraz droższa. Nie musimy przekonywać, że w każdej działalności energia elektryczna jest istotnym kosztem, który firmy będą rekompensowały w cenach. Wzrost cen energii jest zawsze bardzo niepokojącym scenariuszem z punktu widzenia gospodarki. Jak możemy zauważyć, kryzys energetyczny który pojawił się na przestrzeni ostatnich miesięcy w Unii Europejskiej, spowodował istotny wzrost cen energii we wszystkich państwach członkowskich. Do tego jeszcze dochodzi trwająca pandemia, która hamuje rozwój gospodarczy i to nie tylko w Unii, lecz również na całym świecie. Rozwój pandemii ma również wpływ na kwestie związane z surowcami i systemem energetycznym. Zresztą sama Komisja Europejska widzi zagrożenia powodujące niewydolność unijnego systemu energetycznego. Najlepszym dowodem jest to, że KE zleciła w listopadzie br. opracowanie mające ocenić zalety i wady obecnej struktury hurtowego rynku energii elektrycznej. Na ceny energii, w krajach takich jak Polska, ma również duży wpływ cena wykupu uprawnień do emisji dwutlenku węgla w ramach systemu ETS. Na dzień 14 grudnia 2021 r. kształtuje się ona na poziomie ponad 79 euro za tonę CO2 i stanowi ok. 60% kosztu wytworzenia energii. Już od paru lat miałem okazję w moich wystąpieniach podkreślać kwestie dotyczące systemu handlu uprawnieniami do emisji, który przeradza się w mechanizm w istocie spekulacyjny. Tym samym oddala się od pierwotnej idei - bycia kluczowym elementem polityki UE na rzecz walki ze zmianami klimatu i podstawowym narzędziem służącym do zmniejszania emisji gazów cieplarnianych. Komisja Europejska podzieliła moje uwagi związane ze spekulacyjnym charakterem ETS i zleciła Europejskiemu Urzędowi Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) zbadanie praktyk handlowych na rynku uprawnień do emisji CO2.

Pełna analiza ma zostać opublikowana na początku 2022 roku. Biorąc pod uwagę zaostrzanie norm ekologicznych i środowiskowych, oraz rozwój pandemii w Europie i dodatkowo aktualny status systemu ETS, to mamy do czynienia z mieszanką niebezpiecznych zjawisk, które mogą mieć wpływ na wzrost cen energii w Unii Europejskiej i w Polsce.

Polska też buduje wiatraki. Mówi się nawet o 11 gigawatach na morzu do 2040 roku.

Te inwestycje w Polsce wyglądają naprawdę imponująco. Mówi się o kwotach 130-140 miliardów złotych w ramach samych farm offshore'owych. Padają kolejne rekordy energetyki wiatro-wej. Była taka sobota w listopadzie, kiedy ponad 30% genero-wanej w Polsce energii pochodziło właśnie z wiatru. Jednak trzeba pamiętać, że są dni kiedy ten udział wynosi pięć procent, albo i mniej. Proszę sobie przypomnieć co działo się w lutym w Szwecji, która wyłączyła bloki jądrowe. Kilka dni bez wiatru i kraj niemal stanął. Gospodarka potrzebuje pewnych, stabilnych dostaw energii. A im tańsza jest energia, tym gospodarka bar-dziej konkurencyjna. Europa trochę zjada swój ogon.

Co to znaczy?

Unia Europejska jest światowym liderem trendów ekologicznych i chwała za to. Ale jednocześnie przez wyśrubowane normy środowiskowe wypchnęliśmy większość produkcji w inne rejony świata np. do Chin czy Indii. A tam króluje energetyka węglowa. Klimat jest jeden dla całej Ziemi. To naprawdę nie jest ważne gdzie CO2 jest emitowany. Mówiąc o bezemisyjności warto się rozejrzeć i sprawdzić, gdzie zostały wyprodukowane nasze ubrania, nasze sprzęty AGD, RTV itd. Jestem za ograniczaniem emisji, ale za ograniczaniem rozsądnym, a nie pozornym.

Podam tylko przykład pokazujący jak bardzo jesteśmy uzależnieni od dostaw surowców, które są nam potrzebne np. do budowy samochodów, baterii, paneli słonecznych czy wiatraków. Liczby nie kłamią. Udział Chin w rafinacji wynosi około 40% w przypadku miedzi, 35% w przypadku niklu, 55% w przypadku litu, 65% w przypadku kobaltu, 60% w przypadku aluminium i prawie 90 % w przypadku pierwiastków ziem rzadkich. Dlatego musi być refleksja po stronie osób zarządzających strukturami Unii Europejskiej, bo coraz bardziej uzależniamy się od państw trzecich. A przecież unijne przedsiębiorstwa wydobywcze spełniają bardzo wysokie standardy, a ich działalność jest obwarowana wieloma przepisami prawnymi, właśnie dlatego, aby lepiej i skuteczniej walczyć ze zmianami klimatycznymi. Zamykanie europejskich kopalni oznacza utratę miejsc pracy i – w przypadku dużych podmiotów - wpływa na funkcjonowanie całych regionów rodząc negatywne skutki społeczne i obniżenie standardu życia naszych obywateli. To sprawi, że nie będziemy osiągać szczytnych celów które sobie zakładamy. Co gorsza, przestaniemy być wiarygodni w oczach reszty świata, a przecież główni emitenci i najludniejsze kraje wciąż nie zamierzają całkowicie rezygnować z węgla. Znalazło to odzwierciedlenie chociażby w konkluzjach szczytu klimatycznego COP26 w Glasgow, które zostały rozwodnione pod naciskiem właśnie przedstawicieli Indii i Chin.

Czego więc potrzebujemy żeby zapobiec tej energetycznej katastrofie?

Inwestycji i stabilizacji. Na pewno uporządkowania wymaga system ETS czyli handlu uprawnieniami do emisji CO2. Dzisiaj jest to, jak twierdzi wielu ekspertów, narzędzie spekulacji, które wprowadza duży element niepewności. Nie mówiąc o cenach sięgających już w szczytach prawie 90 euro za tonę.

Dlatego dobrze się stało, że Komisja Europejska chce się przyjrzeć z bliska w jaki sposób obecnie handluje się uprawnieniami do emisji. Ponadto, potrzebujemy dużych inwestycji w energię atomową. To jest źródło, które bardzo stabilizuje system energetyczny i równoważy niepewność źródeł odnawialnych. Niezwykle pomocny będzie również rozwój klastrów energetycznych i systemu prosumenckiego, czyli indywidualnych instalacji pozyskujących energię odnawialną. I przede wszystkim potrzebujemy w Europie silnego głosu. Głosu rozsądku, który nie będzie „na siłę” zwiększał ambicji, ponieważ nowe cele muszą być racjonalne i skuteczne. Popieram wdrażanie nowych, czystych technologii, które pozwolą nam lepiej chronić środowisko naturalne i będą miały mniejszy wpływ na ocieplenie klimatu. Natomiast nie możemy dławić gospodarek europejskich państw zbyt ambitnymi planami, które nie będą możliwe do zrealizowania. Proponowane na szczeblu UE rozwiązania powinny tworzyć miejsca pracy, a nie kreować luki na rynku pracy oraz wywoływać negatywne skutki społeczne. Równie ważne jest, aby system energetyczny w Unii Europejskiej i w Polsce był niezależny od sił zewnętrznych, a także by był gwarantem bezpieczeństwa energetycznego.

A czy w Europie może zabraknąć energii?

Elektrycznej – niewykluczone. Przywołany wcześniej przykład Szwecji pokazuje, że ten system energetyczny jest chwiejny.. Komisja Europejska widzi niewydolność systemu, stąd też zleciła jego szczegółową analizę. Ja najbardziej boję się, że może zabraknąć innej energii. Tej płynącej z europejskiej solidarności. Mnożą się akty prawne dotyczące kwestii klimatycznych i środowiskowych, ale brakuje koordynacji. Mamy kolejny pakiet – tzw. „Fit for 55” mający na celu zmniejszenie do 2030 roku emisje o 55%. Ale musimy pamiętać, że Europa ma tylko 7% udziału w światowej emisji gazów cieplarnianych.

W projekcie „Fit for 55” zakłada się m.in. rozszerzenie obciążeń związanych z wykupem uprawnień do emisji CO2 na dodatkowe sektory. Jeśli rozszerzymy system ETS - który już jest wielkim problemem, związanym z energetyką, przemysłem stalowym, chemicznym - na transport i na budownictwo jak to jest proponowane, to pojawi się dodatkowy wzrost kosztów funkcjonowania tych sektorów. Na przykład w logistyce czy spedycji gdzie działa wiele europejskich firm. Będziemy również ponosić koszty dostosowania naszych budynków zarówno mieszkalnych jak i użyteczności publicznej do wymagań związanych z efektywnością energetyczną i obniżeniem emisji. Priorytetem przy wszystkich działaniach chroniących klimat musi być zachowanie konkurencyjności europejskiej gospodarki, bo inaczej zostaniemy zdominowani przez inne kontynenty, co już powoli zaczyna mieć miejsce. Cały czas toczą się procesy globalizacji, a UE musi umieć odnaleźć sobie w nich miejsce i przede wszystkim być skuteczna w przekonywaniu innych państw mających istotny wpływ na klimat do rozwiązań pozwalających chronić środowisko i przyszłość naszej planety oraz przyszłych pokoleń. Niezwykle ważne jest również utrzymanie miejsc pracy, tak aby transformacja energetyczna nie powodowała negatywnych skutków społecznych i gospodarczych oraz nie zwiększała bezrobocia w państwach Unii Europejskiej.

Więcej na temat działalności posła: https://tobiszowski.pl/

Materiał sfinansowano ze środków Europejskich Konserwatystów i Reformatorów

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie