Ewa Gołębiowska: W Zamek Cieszyn udało nam się tchnąć życie, bo otoczyłam się ekspertami i entuzjastami

Jacek Drost
Jacek Drost
Szef musi być wiarygodny, rzetelny i mieć szacunek do pracowników na każdym szczeblu - mówi w rozmowie z DZ Ewa Gołębiowska.
Szef musi być wiarygodny, rzetelny i mieć szacunek do pracowników na każdym szczeblu - mówi w rozmowie z DZ Ewa Gołębiowska. arc
O tym, jak to się stało, że miasto nad Olzą zostało południową stolicą Polski w designie, skąd na Wzgórzu Zamkowym wziął się różowy jelonek i co zamierza robić na emeryturze. O tym i kilku innych rzeczach rozmawiamy z Ewą Gołębiowską, założycielką i wieloletnią dyrektorką Zamku Cieszyn.

Czy pani już się oswoiła z myślą, że przeszła na emeryturę?
Jestem zadowolona, choć nie wiem, czy oswojona. Przeszłam na emeryturę, ale nadal mam dość dużo obowiązków, cały czas jestem aktywna w Zamku, gdyż kontynuuję trzy projekty, w tym dwa międzynarodowe. Z drugiej strony - mieszkam poza miastem, z okna widzę dzięcioła, kwitnącą jabłoń, kurnik ze stadkiem kur, więc mam wiejskie wyobrażenia swojej emerytury. Mam także swoje pasje, niekoniecznie związane z designem, więc chciałabym to jakoś pogodzić.

Skoro już padło to słowo na „de”, to proszę powiedzieć, skąd się wzięły pani zainteresowania designem?
Muszę wrócić do połowy roku 2000, kiedy na prywatnym spotkaniu zaczęliśmy rozmawiać o chylącym się ku ruinie Zamku na Wzgórzu Zamkowym. To wtedy, jeszcze przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej, pojawił się pierwszy koncept, na który pozytywnie zareagowały Urząd Marszałkowski i Urząd Miejski. Osobą, która wiedziała, jak wykorzystać ten potencjał wzornictwa, był Luk Palmen. To po tej rozmowie zaczęliśmy pracować nad projektem, który złożyliśmy do Funduszu Spójności Społeczno-Gospodarczej. Wtedy to był jeden z kilku takich kulturowych pomysłów. Zakładał powstanie centrum przedsiębiorczości, które wspierałoby przemiany Śląska, bazując również na lokalnych wartościach tego miejsca. Wielu ekspertów wątpiło, że to się uda, bo Cieszyn, bo małe miasteczko, bo daleko.

Ale się udało. Dlaczego?
Mieliśmy świadomość, że nie remontujemy tylko Zamku, lecz musimy wypełnić go nowymi celami i treścią. Druga sprawa - byłam świadoma moich niekompetencji. Jestem polonistką, wówczas od ośmiu lat byłam naczelniczką Wydziału Edukacji, Kultury, Sportu i Turystyki, byłam radną powiatową, zajmowałam się oświatą, kulturą, turystyką, promocją, ale wśród wielu różnych kompetencji nie miałam kompetencji historyka czy teoretyka designu, mało też miałam w swoim życiu doświadczeń biznesowych. Wiedziałam, że potrzebuję grupy, która pociągnie to merytorycznie. Wsparły mnie osoby mające ogromne poważanie w środowisku m.in. prof. Michał Stefanowski, prof. Czesława Frejlich, Janusz Konarzewski, a lokalnie Justyna Kucharczyk, Andrzej Sobaś i Luk Palmen. Od początku w tej grupie doradców wykuwało się praktyczne podejście do designu, a nie designu postrzeganego jako coś ekskluzywnego, mającego nam poprawić samopoczucie. Dobrze się także stało, że w momencie otwarcia Zamku mieliśmy już dwa projekty unijne.

Pamięta pani moment, kiedy pierwszy raz przekroczyła próg Zamku?
I tak, i nie. Wiosną 2000 roku z nieżyjącym już Mariuszem Makowskim równolegle obmyślaliśmy projekt dla Ministerstwa Kultury w konkursie „Weekend kultury”. Wtedy powstały „Skarby z cieszyńskiej trówły”, więc w tym samym czasie penetrowałam Zamek. Pamiętam, że jak weszliśmy w najstarszą część i widziałam szpary w murach i kamiennej podłodze przekraczające 20 cm, to po głowie kołatały mi się pytania: czy aby uda się to wyremontować? Udało się, a sam remont trwał jedynie 13 miesięcy. Widzę, co zostało zrobione. Pamiętam, jak to wyglądało. To cieszy.

Nie dość, że udało się wyremontować, to jeszcze tchnąć w to miejsce życie.
To było najważniejsze. Mieliśmy świadomość, że nie remontujemy Zamku, ale zobowiązaliśmy się do tego, że powstaną nowe miejsca pracy, nowe firmy i nowe produkty.

Powiedziała pani, że otoczyła się specjalistami, a co z resztą kadry? Jak wyglądały początki działalności?

Otoczyłam się nie tylko ekspertami, ale także entuzjastami; ludźmi, którym się chce. Dzięki temu udało nam się stworzyć pierwszy regionalny ośrodek designu. Wtedy istniał tylko Instytut Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie, który wówczas znajdował się w dość poważnym kryzysie, a Polska to ponad 36-milionowy kraj, województwo śląskie jest jednym z najważniejszych, więc mieliśmy poczucie misji. Poza tym spotkaliśmy się z pozytywnym odzewem środowiska projektowego, akademickiego i firm zainteresowanych innowacyjnym podejściem do biznesu. Do tego doszła duża otwartość, jeśli chodzi o Europę i zainteresowanie tym, co się w Polsce dzieje. Mogliśmy więc uczyć się od najlepszych. Musieliśmy tylko zadbać o atrakcyjną i wiarygodną ofertę, żeby ludziom chciało się do nas przyjechać i tutaj wrócić.

Różnie przyjmowano działalność Zamku na lokalnym podwórku.
Na początku burmistrzowie byli przekonani do tej idei, ale trzeba było przekonywać radnych, bo dla cieszyniaków design był obcy. Dużo musiałam się tłumaczyć, jeśli chodzi o źródła finansowania. Od początku było to uczciwie postawione, czyli działania innowacyjne promujące wzornictwo były zawsze finansowane ze źródeł unijnych lub środków marszałkowskich, a z budżetu miasta była finansowana działalność związana z turystyką, funkcjonowaniem obiektu i rozwojem działu przedsiębiorczości. Jednak rodzaj nieufności, co my w Zamku robimy i co to daje miastu, w części cieszyniaków nadal pozostał.

Wedle zasady: cudze chwalicie, swego nie znacie.
Pamiętam, jaka była awantura, kiedy Urząd Marszałkowski postanowił wykorzystać różowego jelonka do niestandardowej promocji Cieszyna i województwa śląskiego. Byli tacy cieszyniacy, którzy z rozżaleniem pisali do marszałka listy, dlaczego głupia, różowa, plastikowa rzeźba ma promować Cieszyn, a nie nasza kochana Rotunda. Choć może warto pamiętać, że Uliczką Kobiet cieszyniacy zawsze się chwalą.

A w sumie to skąd się wziął ten różowy jelonek?
To był czas, że różowe jelonki-instalacja Luizy Marklowskiej i Hani Kokczyńskiej były bardzo popularne w Warszawie. Zwróciłam się do Fundacji Bęc Zmiana z pytaniem, czy mógłby taki jelonek przyjechać do Cieszyna. Chciałam, żeby przyjechał przed 6 grudnia, bo wtedy są roraty i dzieciaki odwiedzają z lampionami Rotundę św. Mikołaja. Wyobrażałam sobie, że jak będą wracały z rorat, to zobaczą jelonka i będą zaskoczone i szczęśliwe. Tak było. Nie przypuszczałam tylko, że jelonek tak się zadomowi. Wiele razy musiałam tłumaczyć, że to „Miejski projekt rozweselający” bez wielkich funkcji.

Które projekty uważa pani za najważniejsze?
**„Śląską Rzecz”, ponieważ miała budzić i budzi ambicje. Co roku mamy poczucie dumy, że tyle innowacyjnych produktów powstaje, i że tyle projektów zostało wdrożonych. Później obserwujemy poczynania tych projektantów, rozwój nie tylko firm, ale i samorządów.

Z jakimi problemami musiała się pani zmagać?
Na początku martwiła mnie stabilizacja zespołu. Byliśmy i jesteśmy miejscem, gdzie po wiedzę i doświadczenie przyjeżdżali - i pracowali przez jakiś czas - znakomici młodzi projektanci czy teoretycy designu, ale później wyjeżdżali. Obecnie zespół jest stabilny, zmotywowany i przez te lata zyskał kompetencje.

A jakie kompetencje powinien mieć przełożony, żeby dobrze kierować zespołem?
Każdy szef będzie mówił o czymś innym i wymieni inne cechy. Czuję się bezpiecznie, kiedy mam zaufanie do zespołu. Nie mam dyskomfortu, jeżeli członkowie zespołu wiedzą więcej ode mnie. Bardzo lubię słuchać opinii pracowników, umiem zmienić zdanie, ale też stworzyłam pracownikom bezpieczną przestrzeń do prób i pomyłek. Jednak szef musi umieć podjąć decyzję, nawet jeśli większość nie jest do tego przekonana. I ja to potrafię. Szef musi być także wiarygodny, rzetelny i mieć szacunek do pracowników na każdym szczeblu.

Jak wyobraża sobie pani Zamek za 10-20 lat?
Nie mam takich wyobrażeń. Świat szybko się zmienia i zawsze siłą Zamku było to, że potrafił reagować na zmieniające się okoliczności i potrzeby.

Czas zimowy i letni przez kolejne 5 lat

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie