Ewa Kopacz zagrała va banque i przegrała

Dorota KowalskaZaktualizowano 
Ewa Kopacz uchodzi za osobę pracowitą i ambitną. Miała nadzieję rządzić krajem i Platformą znacznie dłużej
Ewa Kopacz uchodzi za osobę pracowitą i ambitną. Miała nadzieję rządzić krajem i Platformą znacznie dłużej Piotr Smoliński
Ewa Kopacz popełniła ostatnio sporo błędów, tak podczas układania list wyborczych, jak w samej kampanii. Wybory na szefa klubu PO były dla niej sprawdzianem, którego nie zdała. Tomasz Siemoniak tylko przypieczętował jej porażkę.

Takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał, zwłaszcza Ewa Kopacz. Tomasz Siemoniak ustąpił pola Grzegorzowi Schetynie i oficjalnie przestał kandydować w wyborach na przewodniczącego Platformy. - To był dla nas szok. Tym bardziej że Tomek poinformował nas o tym esemesem, przynajmniej większość z nas - mówi jeden z polityków Platformy.

Kilka tygodni wcześniej Siemoniak ostro walczył o przywództwo w Platformie i wydawało się, że ma szansę, nawet jeśli nie wygrać, to przynajmniej uzyskać przyzwoity wynik. Pytany przez nas, czemu zdecydował się stanąć do walki ze Schetyną, tak odpowiedział: „Zdecydowałem się namawiany przez wielu członków Platformy, że mogę się przydać. Że Platformie potrzeba przewodniczącego, który łączy i umie współpracować z różnymi ludźmi. Drugą przesłanką był mój wynik wyborczy w okręgu wałbrzyskim. Po kampanii, która siłą rzeczy była ograniczona praktycznie do weekendów, uzyskałem bardzo dobry wynik. Uznałem więc, że jestem w takim momencie, w którym mogę poddać swoją kandydaturę pod osąd. Kilka dni później sondaż TVN pokazał, że 51 proc. wyborców Platformy Obywatelskiej uważa, że powinienem być przewodniczącym, na mojego głównego kontrkandydata wskazało 38 proc., więc oznacza to, że wiele osób, niezależnie, czy wygram, czy przegram, uważa, iż to trafiona kandydatura”.

Wiadomo było, że Siemoniak to jeden z najbliższych współpracowników Ewy Kopacz. Na początku to ona miała startować w wyborach na szefa PO, ale się wycofała.

- Nie miałaby szans. Sprawdzianem były wybory na szefa klubu parlamentarnego Platformy. Opcja Schetyny wystawiła do walki z Ewką Sławka Neumanna. Wygrał. Ale to mógł być byle kto, chodziło o to, aby wybadać sytuację - opowiada nam jeden z polityków Platformy Obywatelskiej.

Wybadanie wyszło, jak wyszło. Stało się jasne, że Ewa Kopacz może przegrać walkę o przywództwo w partii, zwłaszcza że miałaby za przeciwnika Grzegorza Schetynę, starego politycznego wyjadacza, od lat ubiegającego się o to, aby zostać w partii numerem jeden. Kiedy na czele Platformy stał Donald Tusk, zadanie wydawało się niewykonalne, ale taka szansa jak teraz, kiedy PO przegrała wybory, mogła się już nigdy nie powtórzyć. Trudno się więc dziwić, że Schetyna ruszył do ataku, wcześniej, w wyborach na szefa klubu, licząc szable i badając teren.

- Wygrał mój kontrkandydat. Tak zdecydował klub w demokratycznej partii, jaką jest PO - powiedziała Ewa Kopacz dziennikarzom po posiedzeniu klubu. Na Neumanna głosowało 94 posłów i senatorów, na nią - 72.

Stało się jasne, że trzeba szybko szukać kontrkandydata dla Schetyny. Ale to było szukanie trochę po omacku. Rafał Trzaskowski, młody polityk, ale ze sporym już doświadczeniem, odmówił. Padło na Tomasza Siemoniaka, ale ten też w ostatnim momencie się wycofał.
- Tomek nie ma charakteru fajtera. Było oczywiste, że jeśli nie będzie miał maksymalnego wsparcia od swojego zaplecza, zrobi to, co zrobił - mówi nam jeden z polityków prawicy.

- A nie miał wsparcia? - dopytuję.

- A miał? Pewnie, że część osób się starała, taki chociażby Protasiewicz. Doskonale wie, że teraz Schetyna go rozszarpie na strzępy. Czy taki Nitras. Ale pozostali? Niby pomagali, ale niemrawo. Tusk się w ogóle na Tomka wypiął - odpowiada nasz rozmówca. - To znaczy, nie okazał mu żadnego wsparcia - poprawia się szybko.

Inni nasi rozmówcy zwracają uwagę na jeszcze jeden element: Siemoniak to dobry urzędnik, był dobrym ministrem obrony narodowej. Jest profesjonalistą, człowiekiem pracowitym, ale zdolności przywódczych nie ma. Niektórzy używają słowa „charyzma”. Podobno Siemoniakowi jej brak.

Schetyna to co innego, dla ludzi w Platformie wciąż się liczy. Jeden z polityków Platformy opowiada taką historię: Mieliśmy zamknięte posiedzenie klubu, to było chyba w sierpniu, spotkaliśmy się wtedy w Nadarzynie. Siedziało nas na sali całkiem sporo. Słychać było szmer, bo ludzie ze sobą rozmawiali. Wystąpiła Ewa Kopacz, trochę ucichło. Potem byli kolejni mówcy - szmer cały czas taki sam, bo wszyscy powtarzali to samo: że Kopacz to lider, przywódca. Wreszcie Rafał Grupiński, wtedy przewodniczący klubu parlamentarnego PO, stwierdził: „A teraz głos zabierze Grzegorz”. Na sali cisza jak makiem zasiał.

- Wszyscy byli ciekawi, co ma do powiedzenia, bo Schetyna to jednak Schetyna - wzrusza ramionami jeden z polityków PO.

Czy wokół Kopacz skupi się teraz partyjna opozycja? Nasi rozmówcy szczerze wątpią.

- Ewki już nie ma i nie będzie. Nie odbuduje się - twierdzą w zdecydowanej większości posłowie PO. I dodają, że Ewa Kopacz sama sobie jest winna. Politycznych błędów zrobiła w ostatnim czasie przynajmniej kilka.

- Pierwszy podstawowy? Nie dobiła Schetyny na samym początku, jak sugerował jej Donald Tusk. Zrobiła go ministrem spraw zagranicznych i pozwoliła mu się odbudować - tłumaczy nasz rozmówca. - Potem były kolejne błędy: manewr z listami wyborczymi, poupychanie na nich swoich ludzi, brak zabiegania o poparcie u lokalnych baronów, irytujący ton wystąpień, w których wciąż podkreślała, że to ona jest liderem, że to ona bierze odpowiedzialność za kampanię i wynik wyborczy. Wreszcie fatalna kampania parlamentarna - wylicza polityk Platformy.

Były też drobniejsze potknięcia: jak chociażby Michał Kamiński, który stał się nagle głównym doradcą pani premier, czy ciche poparcie dla Romana Giertycha, który zapragnął zostać senatorem.

W każdym razie, co podkreślają nasi rozmówcy, Ewie Kopacz udała się rzecz niebywała: sama sobie odebrała większość w zarządzie Platformy Obywatelskiej. To, że nie była zbytnio lubiana przez ludzi Schetyny, nie powinno dziwić, ale straciła szacunek także wśród tych, którzy jeszcze do niedawna ją popierali.

- W przeciwieństwie do niej Grzegorz Schetyna zyskiwał, także w terenie. Jeździł po Polsce i rozmawiał. Na poziomie tak zwanym powiatowym dla członków PO ważni są teraz Nowoczesna i Ryszard Petru. Ludzie są wkurzeni, bo w terenie politycy Nowoczesnej wchodzą im w paradę, mówią to co oni, zabierają wyborców. Grzesiek wszystkich uspokajał: „Ja to załatwię, nie martwcie się” - opowiada jeden z polityków Platformy.
- Niby jak miał to załatwić? Przecież nie zmusi Petru, żeby ten zwinął partię! - dopytuję.

- A skąd ja mam wiedzieć, jak on to załatwi?! Mówił ludziom, żeby się Nowoczesną nie martwili, więc się nie martwią, bo jak Grzesiek coś powie, to powie - wzrusza ramionami nasz rozmówca.

Tak więc pozycja Ewy Kopacz również w terenie mocno podupadła. Kim teraz będzie? Panią poseł, byłą panią premier.

- Jeśli powie publicznie coś przeciw Grześkowi, ten nie będzie miał skrupułów, aby ją upokorzyć. Ale niszczyć jej nie będzie, w końcu jej naiwności zawdzięcza, że się odbudował - uśmiecha się jeden z polityków.

Więc trzeba czekać, przyglądać się sytuacji, może w tym środowisku wyrośnie nowy lider. Nie będzie nim na pewno Tomasz Siemoniak, dla wielu jego decyzja o wycofaniu się była niemal zdradziecka. Kilku najbliższym współpracownikom powiedział, co zamierza. Stukali się palcem po czole: „Chłopie, co ty robisz?!”. Namawiali go, żeby chociaż negocjował ze Schetyną jakieś godne warunki kapitulacji, ale Siemoniak zadowolił się tytułem pierwszego wiceprzewodniczącego Platformy. Dla tych, którzy stali za nim murem, to jakby wbił im nóż w plecy.

Siemoniak więc odpada. Może Rafał Trzaskowski? Ale on na razie trzyma się na uboczu politycznych intryg.

- Najbardziej szkoda samej Ewki, zrobiła kupę błędów, ale jej największym było to, że zgodziła się zastąpić Tuska w fotelu przewodniczącego Platformy. Dla wielu członków PO stała się liderem mianowanym, w żaden sposób sobie tego przywództwa nie wywalczyła - opowiada polityk Platformy. I dodaje, że Kopacz dołączyła do grona kobiet wykorzystanych przez polityków, wymienia kolejne: taka Barbara Nowacka czy chociażby Beata Szydło.

Początki Kopacz miała rzeczywiście trudne, bo już w przedbiegach zaliczyła dwie wizerunkowe wpadki. Udzieliła wywiadu dwutygodnikowi „Viva”. Wywiad składny, ładne zdjęcia, chociaż może i wyretuszowane, przed świętami wyszło serdecznie i miło. Ewa Kopacz, a raczej jej doradcy nie przewidzieli jednak, albo nie wiedzieli, że bardzo drogie ubrania, w który prezentowała się na zdjęciach pani premier, są niejako przez nią reklamowane. Na dole każdej fotki było bowiem napisane, gdzie można te stroje nabyć. Jak można się było spodziewać, na głowę pani premier posypały się gromy, „że jest słupem reklamowym, że przykro patrzeć, jak jest obwieszona metkami najdroższych firm”. Pierwszy telewizyjny wywiad z panią premier też jakoś nie powalał z nóg. Był osobisty, ciepły, ale - jak podnoszą niektórzy - banalny. Żadnego politycznego przesłania. W mediach przebiły się jedynie słowa o tym, że pani premier ćwiczy w pokoju hotelowym i że nie bolą jej nogi, mimo że ciągle chodzi na obcasach. Cóż, średnio ambitnie.

Ale Kopacz nie jest słabą kobietką. Inteligentna, twarda, z charakterem, starała się słuchać doradców. Ale bywała odporna na marketing polityczny, nie w każdej sytuacji potrafiła się odnaleźć.
W polityce znalazła się właściwe przez byłego już, nieżyjącego męża, któremu chciała udowodnić, że będzie skuteczniejsza niż on, bo Marek Kopacz w 1997 r. wystartował do Sejmu z radomskiej listy Unii Wolności i przepadł. Wtedy sama zapisała się do Unii Wolności. Po wygranych wyborach do sejmiku została radną, ale gdy powstała Platforma Obywatelska, przeszła do niej bez wahania. Była ministrem zdrowia, potem marszałkiem Sejmu. Okrzepła, nabrała twardości. - Jej droga do władzy była podobna do drogi Angeli Merkel, którą promował Helmut Kohl, Kopacz miała promotora w postaci Donalda Tuska - opowiadał swego czasu prof. Kazimierz Kik, politolog. Chociaż jego zdaniem Kopacz nie jest ideotwórcza.

Pracowita jest na pewno. Od lat mieszka w hotelu sejmowym, jako marszałek Sejmu do pokoju hotelowego wracała zawsze jako jedna z ostatnich, podobnie kiedy została premierem. Nie można jej było odmówić ambicji. Nie miała najmniejszego zamiaru żegnać się szybko ze stanowiskiem premiera. Plany, jakie przedstawiła w swoim exposé, to były plany dalekowzroczne, sięgające 2015, nawet 2016 r. - z całą pewnością chciała, aby realizował je rząd, któremu będzie szefować. Miała świadomość, że jest kobietą i świetnie to wykorzystywała. Z jednej strony, grała twardą damę, podobną do Margaret Thatcher: łajała publicznie marszałka Sikorskiego, była stanowcza, zdecydowana. Z drugiej, jak matka Polka, nawoływała do zgody, podkreślała, że zamierza zmieniać polską politykę.

Porażka wyborcza Bronisława Komorowskiego była pierwszym sygnałem, że dzieje się źle, że nastroje społeczne zaczynają się zmieniać. Kopacz tak naprawdę chyba niewiele mogła zrobić. Ale swoimi ruchami, o których pisaliśmy, choćby układaniem list wyborczych, narobiła sobie wrogów w samej Platformie.

Dzisiaj jakby zniknęła. Nie bywa w telewizji, nie udziela wywiadów. - I dobrze, to w tym momencie jedyna rozsądna strategia - ucina jeden z polityków Platformy.

Grzegorz Schetyna na pewno na początku będzie mówił głównie o jedności, o tym, że muszą grać razem, zespołowo. Ale to twardy zawodnik, nie będzie tolerował politycznego nieposłuszeństwa.

- Chcę partii instytucji, takiej jak na przykład chadecja w Niemczech. CDU to mocna partia, z tysiącami członków, bardzo silnie zakorzeniona lokalnie, nie tylko regionalnie, ale lokalnie właśnie. Platforma musi odbudować struktury we wszystkich powiatach, gminach. Musimy być tam aktywni, aby pokazać, że jesteśmy najlepszą alternatywą dla PiS. Partią, która strzeże wolności obywatelskich, która rozmawia, słucha ludzi, która broni polskiej samorządności i podmiotowości władz lokalnych (…) - mówił nam w ostatnim wywiadzie.

Ewa Kopacz na pewno w takiej partii znajdzie dla siebie miejsce. Pytanie, jak zniesie przywództwo Schetyny.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: Ewa Kopacz zagrała va banque i przegrała - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 7

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
kolega idioty

Przeczytaj to co napisałeś. I co też nic nie rozumiesz? Do szkoły marsz

g
gorszy sort

Tak ją jestem przeciwny emigrantom islamskim. A i bardzo mi przeszkadza też jak ludzie wszystkich wkładają do jednego worka

k
ksiądz

Miłość do bliźniego jak do siebie samego

a
antyPO

Won, zdrajcy z PO !!! Jedźcie sobie do waszych sponsorów z niemiec, usa i izraela !!!!

P
POtinLAND 777

SpRYWATYZOO WAŁA LEBERALLNIE SŁURZBA EUtaniAZJI BIEDY CHOROBY I STAROSCI =POszEDŁ NA CAŁOOSC duPO KOrytarNY oligoANARCH FEEudaLNY ZONK

W
Władysław

Dla mnie obojętne jest to czy PO czy NOwouczesani, bo jedni i drudzy są za gremialnym przyjmowaniem ciapatych emigrantów. Oni podobnie jak ich partyjni kolesie w Niemczech ukrywaliby podobne ekscesy sylwestrowe, gdyby one miały miejsce w Polsce. Czy ktoś słyszał, o tym żeby oni kiedykolwiek negatywnie wypowiedzieli się o islamistach?

z
z szoku powyborczego.

Przypominam, że dzisiaj mamy już 6 stycznia 2016 !!!!!!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3