Fedrowali w Kambodży

Aldona Minorczyk-Cichy
O górnictwie węglowym w Kambodży mało kto słyszał
O górnictwie węglowym w Kambodży mało kto słyszał fot. Arkadiusz Gola
Do Kambodży wybrało się ośmiu pracowników Kompanii Węglowej (w tym wiceprezesi Włodzimierz Mikoda i Ewa Malek-Piotrowska), cztery osoby z Katowickiego Holdingu Węglowego oraz związkowcy z Kadry, w tym przewodniczący Dariusz Trzcionka. Dwutygodniowa wyprawa kosztowała grubo ponad 100 tysięcy złotych. Pojechali tam na zaproszenie Departamentu Górnictwa i Kambodżańskiej Izby Handlowej (Instra Mekong Co. Ltd.). W tym czasie inne związki protestowały, domagając się podwyżek dla górników.

Czego prezesi, dyrektorzy i związkowcy z Kadry nauczyli się na koszt podatników za 9200 złotych od osoby (za wyjazd swoich pracowników płaciły Kompania i KHW)? Jakie korzyści będziemy mieć z tej wizyty?

- To niestosowne pytania. Przecież mówię, że to podróż służbowa była, a nie wycieczka. Korzyści są i będą. Nie od razu wszystko można na pieniądze przeliczyć - podkreśla stanowczo Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej.

O osiągnięcia kambodżańskiego górnictwa i potencjalnych korzyściach płynących ze współpracy z fachowcami ze Wschodu pytaliśmy specjalistów z Głównego Instytutu Górnictwa, Politechniki Śląskiej, Akademii Górniczo-Hutniczej oraz Wyższego Urzędu Górniczego i Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego. Odpowiedzią było zdumienie.

- Ja nawet nie wiem, czy tam jest górnictwo - przyznaje Zbigniew Cybulski, dyrektor Kopalni Doświadczalnej Barbara w Mikołowie.

Z kolei prof. Piotr Czaja z AGH zastanawia się: - Może to nasi specjaliści pojechali tam uczyć, a nie odwrotnie?

Żadnych wątpliwości za to nie ma Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki: - Wyjazd do Kambodży to głupota i marnotrawienie pieniędzy. Tam górnictwa jest niewiele. To nigdy nie był i nie będzie rynek dla nas. Co innego Wietnam i Chiny.

Dariusz Trzcionka, przewodniczący PZZ Kadra i jeden z uczestników delegacji, jest innego zdania. Twierdzi, że Kambodża to kraj, w którym górnictwo się odradza. Dlatego potrzebuje naszej pomocy.

- Tamtejsi inżynierowie fachu uczyli się w Polsce. Stąd nasze kontakty. Kierunek mamy słuszny - podkreśla. Tego, ilu związkowców zabrał ze sobą i kto ich wyjazd opłacił zdradzić nie chciał. - Nie powiem, bo jest na nas nagonka polityczna. A gazety tylko sensacji szukają - mówi.

Kiedy WZZ Sierpień 80 palił w proteście opony przed siedzibą Kompanii Węglowej, a inne centrale związkowe dogadywały się w sprawie wspólnej akcji protestacyjnej, notable spółek węglowych i Dariusz Trzcionka, szef PZZ Kadra, wojażowali po Kambodży. Ta rzekoma misja gospodarcza kosztowała 9200 zł od osoby. Udział w niej brało co najmniej 13 osób. Pełnej listy nie znamy, bo związkowcy milczą jak zaklęci na temat liczby delegowanych, a przede wszystkim kosztów.

- Nie powiem. I już. O tym, co tam robiliśmy, też nie opowiem. To jest nagonka Sierpnia 80, który nas, członków kopalnianej kadry, od zawsze zwalcza. Tymczasem my mamy szerokie międzynarodowe kontakty. Jesteśmy rozsądni i przewidywalni, co jednak nie znaczy, że ktoś nami kieruje - wyjaśnia Dariusz Trzcionka, szef PZZ Kadra.

Z naszych informacji wynika, że za związkowców, Krzysztofa Stefanka z kopalni Murcki i Jana Palika z kop. Śląsk, zapłacił Katowicki Holding Węglowy. Informacji tej nie potwierdził nam dyrektor Jarosław Kwieciński z KHW.

- W Kambodży byli dyrektorzy ze Staszica i Wujka. Innych szczegółów nie znam. Pytajcie PZZ Kadra. To był ich pomysł - powiedział nam.

Jesteśmy w posiadaniu uchwały zarządu spółki, z której jasno wynika, że na wyjazd służbowy do Kambodży od 10 do 24 lutego oddelegowani zostali także dwaj związkowcy z Kadry.

Z kolei Kompania Węglowa do Azji wysłała dwóch wiceprezesów. To Ewa Malek-Piotrowska, specjalistka od ekonomiki i finansów, oraz Włodzimierz Mikoda, do którego obowiązków należy zabezpieczanie produkcji. Oddelegowano także sześciu dyrektorów kopalń należących do KW.

Co robili w Kambodży?

- To była delegacja służbowa. Zaprosili nas Departament Górnictwa Kambodży oraz Kambodżańska Izba Handlowa. Jesteśmy otwarci na pytania, ale trwają obrady zarządu i przygotowanie odpowiedzi musi potrwać. To chyba oczywiste, że wizyta była owocna - wyjaśnia Zbigniew Madej, rzecznik KW.

Wątpliwości co do efektów tej wizyty mają jednak specjaliści od górnictwa.

- Mamy liczne kontakty międzynarodowe. Współpracujemy z Kolumbią, Chinami, RPA, USA, Australią, Ukrainą. Ale z Kambodżą? Z tym krajem ani myśli, ani doświadczeń nie wymienialiśmy - mówi Monika Konwerska, rzecznik CSRG w Bytomiu.

Edyta Tomaszewska, rzeczniczka WUG-u, także nie znalazła w urzędzie nikogo, kto wiedziałby coś na temat górnictwa w Kambodży. Podobnie w Kopalni Doświadczalnej Barbara w Mikołowie: - Mamy kontakty z różnymi krajami z UE, a nawet z Chinami i Wietnamem. Ale Kambodża? Nikogo stamtąd nie spotkałem- podkreśla dyrektor Krzysztof Cybulski.

Prof. Piotr Czaja, dziekan Wydziału Górnictwa i Geoinżynierii krakowskiej AGH, nie ukrywa zdziwienia: - Ktoś pojechał zdobywać doświadczenia w Kambodży? A nie odwrotnie? Wiem, że w sąsiednim Laosie Bank Światowy chciał sfinansować rozpoznanie złóż. Ale w Kambodży?

Bezskutecznie kogoś, kto mógłby wypowiedzieć się o górnictwie w Kambodży, szukaliśmy też w Politechnice Śląskiej.

Były minister gospodarki Jerzy Markowski temat wschodnich rynków rozpoznał już przed laty. - W tej części Azji górnictwo spotyka się w Chinach, gdzie rocznie wydobywa się ponad miliard ton węgla, a nie w Kambodży, gdzie ono jest szczątkowe. Ten wyjazd to wyrzucanie pieniędzy i przejaw głupoty. Spółki zajmujące się wydobyciem nie mają tam czego szukać - podkreśla Markowski.

Te argumenty do związkowców z Kadry nie przemawiają. Z uporem twierdzą, że w Kambodży górnictwo się rozwija, a w zasadzie odradza. - Ten kraj zaczyna się rozwijać. Chce z nami współpracować. Te dwa tygodnie spędziliśmy bardzo konkretnie. Może i rewizyta będzie. Rozmowy na ten temat muszą jednak być bardzo delikatne, żeby niczego nie spalić- podkreśla Dariusz Trzcionka. Potrzeby szczegółowych wyjaśnień nie widzi. - Sierpień 80 nas atakuje. A media szukają sensacji - dodaje Trzcionka.

Bogusław Ziętek, szef Sierpnia 80, Trzcionki oceniać nie chce: - Niech zrobią to jego koledzy z Kadry. Kiedy oni wraz z innymi związkami walczyli o podwyżki, ich szef bratał się z prezesami i dyrektorami.

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MURCEK
TO JUŻ DRUGI TAKI WYJAZD W TYM ROKU NA POCZĄTKU STYCZNIA BYLI PRZECIERZ W WIETNAMIE!!!!
k
kumaty
Takie wyjazdy nie są za darmo przecież. Jak są jakieś problemy to zgłoś się do P.Z.Z. Kadra" to napewno Ci pomoże. Oni są bardzo skuteczni, a w szczególnosci Trzcionka i Herwy. Nawet taki związek zawodowy Kadra jaki jest na Budryku ptrafili ustawić do parteru. Dzięki temu dziś zamiast pomagać zwolnionym za strajk zwiazkowcom z Budryka jeżdżą sobie po świecie z dyrektorami. Super związek i szefostwo jego. Brawo więcej takich zwiazków i nie bedzie problemu z robotniczą masą.
w
wp
Bezczelność i ignorancja związków zawodowych sięga zenitu. Jadą i nawet nie czują obowiązku i nie mają odwagi aby łaskawie poinformować gdzie byli. Takie są skutki finansowania związków w obecnej postaci. Powinni się nieroby utrzymywać wyłącznie ze składek członków
Byłem w Kambodży ( za własne pieniądze ) - drogi są tam w większości gruntowe ( nieprzejezdne w porze monsunowej - jedno wielkie błoto ), kolej prawie nie istnieje, reszta transportu podobnie więc co oni bredzą o kontaktach i perspektywach ? Pojechali zobaczyć zabytki np. Angkor Wat lub wygrzać tyłki na wybrzeżu.
Żałosne pasożyty.
J
Janek
Tak jest-Madej jesteś wielki ,ale w niszczeniu naszej gospodarki. Cena węgla została podniesiona dla elektrowni o 40 procent za co my wszyscy podatnicy płacimy.Kompania Węglowa ma w nosie ekonomie.Zeby nie być gołosłownym daję przykład.W Zakładzie Górniczym Piekary jesienią na plac przy wadze wywożono muł[około6 tys.ton].Obecnie na ten muł sypią czysty węgiel orzech,jest tego węgla około 3 tys. ton.Zeby było śmieszniej po tym węglu jeździ spychacz gąsienicowy i pryzmuje już nie węgiel tylko miał.Zgadzam się z Frankiem ze takich fachowców zKompani Węglowej należy wysłać na orbitę w jedną stronę.
F
Frank
Do Górnika Cypisa.Myślę że Ty musisz pierwszy poijechać do kopalni (jeśli je mają) w Kambodży w ramach tych załatwionych miejsc pracy przez kadrę oraz "fachowców z kompani i holdingu".Brawo Madej jesteś wielki w gloryfikacji sukcesu swoich bossów!Teraz musicie pojechać na Marsa i nie wracac!Szukajcie tam węgla i miejsc pracy!
a
andrzej 1960
Jesli z ciebie taki fachowiec to oswiec nas w jakiz to sposob wyprawa do Kambodzy moze ograniczyc skutki kryzysu w Polsce(chyba ze sprzedamy im wegiel ktorego w tropikalnym klimacie potrzeba wiele milionow ton),glownie do ogrzewania cht z lisci palmowych
G
Górnik-Cypis
Bardzo słusznie działają, w dobie kryzysu trzeba szukać wszystkich możliwych kontaktów, kiedy padają w Polsce firmy około górnicze, każdy dodatkowy kontrakt to zapewnienie kilkudziesiąciu miejsc pracy. Pismaki piszący na ten temat nie mają nawet pojecia o czym piszą.Uważam incjatywę "KADRY" jako działania mające na celu szukanie sposobów ograniczenia skutków kryzysu w Polsce. Wszystkie "autorytety" wypowiadajace się w artykule, jak sami twierdzą, nic na temat górnictwa w Kambodży nie wiedzą co nie przeszkadza im krytykować incjatywę "KADRY".
a
andrzej1960
Kambodża to jak najbardziej" słuszny kierunek"do ekspansji polskiego górnictwa(masa wspaniałych zabytkow,dzika i egzotyczna przyroda),a ze nie ma tam gornictwa to trudno.W ramach podrozy sluzbowych proponuje odwiedzic rownie atrakcyjnie gorniczo no i przede wszystkim "słuszne kierunki" jak np. Ekwador(Wyspy Galapagos), Botswana(Delta rzeki Okawango)i wiele innych.A ze kryzys ,kto by sie tym przejmował ,co to jest marne kilkaset tysiecy zlotych.Jak mowia Amerykanie ZABAWA MUSI TRWAC
Dodaj ogłoszenie