Gerard Badia przed meczem Piast – Lech: Jesteśmy kierowcą tego autokaru. Legia siedzi z tyłu. Wszystko zależy od nas

Tomasz KuczyńskiZaktualizowano 
Kapitan Piasta Gerard Badia.
Kapitan Piasta Gerard Badia. Lucyna Nenow / Polska Press
Kapitan Piasta Gliwice Gerard Badia mówi o emocjach przed meczem o mistrzostwo Polski. W niedzielę gliwiczanie grają z Lechem Poznań (godz. 18) i mają wielkie szansę na historyczny sukces.

Czy można przespać noc, gdy zbliża się taki mecz?

Spałem normalnie, to jest inna presja niż rok temu. Wtedy walczyliśmy o utrzymanie, było znacznie gorzej. Teraz jest taka ładna presja, którą lubią wszyscy zawodnicy. Najpiękniejszy w piłce nożnej jest ten moment, kiedy możesz walczyć o tytuł. Jak grasz w klubie, który kochasz i walczysz o mistrza Polski. To jest najlepszy moment w mojej karierze i wydaje mi się, że u większości zawodników Piasta.

Czyli w niedzielę z Lechem to dla pana najważniejszy mecz w karierze?

Nie tylko dla mnie, dla wszystkich chłopaków z drużyny. Dobra, może są tam tacy, którzy byli już mistrzem Polski, ale reszta nie. Również najważniejszy dla naszych kibiców, dla Piasta jako klubu – najważniejsze dni w historii.

Kiedy uwierzyliście, że możecie powalczyć o mistrzostwo?

Gdy zaczynaliśmy rundę finałową, wygraliśmy pierwsze dwa mecze. Rozmawialiśmy z chłopakami o wakacjach, gdzie jedziemy, kiedy kupujemy bilety i zaczęły się żarty: jak zdobędziemy mistrza Polski, to nie możemy kupić biletów na poniedziałek, bo musimy jechać do Warszawy na galę (śmiech). Żartowaliśmy tak nie wierząc na sto procent, ale wiedzieliśmy, że jest szansa. Patrząc na kolegów czułem, że jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie, gramy dobrze, wygrywamy. Żart to żart i gdzie teraz jesteśmy? Kiedy dokładnie uwierzyliśmy, to nie powiem. Może jak wygraliśmy z Lechią Gdańsk. Wtedy żarty były już… inne.

Co takiego jest w tym Piaście, że mówi pan o miłości do klubu?

Piast i Gliwice jako miasto otworzyli dla mnie ręce. Tutaj poczułem się jak prawdziwy piłkarz. Kocham grać na Okrzei, choć są inne, ładniejsze stadiony. Ten jest malutki – gdy idę grać, patrzę z boiska na trybuny i zawsze zobaczę kogoś, kogo znam. Ktoś pracuje w sklepie, albo barmankę z baru. To jest naprawdę bardzo fajne.

Czujecie jeszcze większe wsparcie kibiców?

Ludzie zawsze byli dla mnie mili, zawsze rozmawiałem z nimi. Teraz jest fajnie. Wszyscy mówią: „Gerard, mamy szansę na mistrza Polski”. To nie tylko dla klubu, ale również dla miasta mega ważna rzecz w niedzielę. Gliwice mistrz Polski – to jest realne, to nie jest jak sen.

Jak ocenia pan szansę Piasta na mistrzostwo? Sto procent?

Sto procent, to nie. Najważniejsze, że to my kierujemy autokar, my jesteśmy kierowcą, kierownica jest w naszych rękach, a to kierowca decyduje. Gdy byliśmy wicemistrzem Polski, ale wtedy Legia była kierowcą przed ostatnim meczem. Teraz Legia siedzi z tyłu. Najpierw musi wygrać, a potem poczekać, co my zrobimy. A my musimy tylko wygrać.

Co pan sądzi o opiniach, że Lech może wam się „podłożyć”?

Gdyby mecz między kibicami Lecha a Piasta, to jestem pewny, że kibice Lecha siedzą na murawie, palą nie wiadomo co, piją wino, a kibice Piasta strzelają im 20 bramek. Na boisku będą zawodnicy, którzy chcą wygrać mecz, bo to jest piłka nożna, jesteśmy wszyscy profesjonalistami. To nie będzie łatwy mecz dla nas.

Co z panem po sezonie?

Trzeba spytać dyrektora. Kończy mi się kontrakt. Nie wiem jeszcze co będzie. W niedzielę, to może być mój ostatni mecz w Piaście. Ja kocham ten klub i myślę, że... dyrektor też mnie trochę kocha (śmiech).

Nie przegapcie

Zobaczcie koniecznie

Michał Materla przed KSW 49

Gerard Badia: Nigdy nie czułem takiej radości!

Wideo

Materiał oryginalny: Gerard Badia przed meczem Piast – Lech: Jesteśmy kierowcą tego autokaru. Legia siedzi z tyłu. Wszystko zależy od nas - Dziennik Zachodni

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3