GKS Katowice – GKS Tychy 1:1. GieKSa zagrała lepiej, a...

    GKS Katowice – GKS Tychy 1:1. GieKSa zagrała lepiej, a tyszanie mądrzej w II połowie RELACJA, OPINIE, ZDJĘCIA

    Tomasz Kuczyński

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    GKS Katowice – GKS Tychy
    1/23

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Arek Gola

    W meczu 3. kolejki Fortuna 1. Ligi GKS Katowice zremisował z GKS Tychy 1:1 (1:1). Bramki zdobyli: Daniel Rumin (34) - Daniel Tanżyna (20). Mecz przy bukowej oglądało 3.000 widzów.
    Katowiczanie już w pierwszej minucie mogli otworzyć wynik. Strzelał Adrian Błąd, Konrad Jałocha odbił piłkę, a Daniel Rumin dobijał z bliska, ale trafił prosto w bramkarza.

    ZOBACZ TEŻ:
    Zagłębie Sosnowiec - Pogoń Szczecin [NA ŻYWO, RELACJA LIVE, WYNIK]



    Tyszanie odpowiedzieli strzałem nad poprzeczką Sebastiana Stebleckiego, ale to GieKSa dyktowała tempo i parła do przodu. Dużo „wiatru” robił szybki Rumin. W 6. minucie zamykający akcję Adrian Frańczak strzelił przy słupku. W 15. minucie Rumin przegrał pojedynek z Jałochą. Gospodarze grali naprawdę dobrze, niesieni głośnym dopingiem kibiców (fan z Tychów nie było ze względu na decyzje wojewody o zamknięciu sektora gości).

    Zobacz zdjęcia z meczu:
    Zobacz galerię


    Goście przetrwali szturm katowickiej drużyny i od 20. minuty prowadzili 1:0. Edgar Bernhardt dośrodkował z prawej strony, a Daniel Tanżyna uderzeniem głową z kilku metrów zaskoczył Mariusza Pawełka.

    GieKSa potrzebowała chwili, aby wyjść z szoku i ponownie zaatakowała – Frańczak strzelił z woleja i trafił w poprzeczkę, a Błąd nie został pokonać Jałochy w sytuacji sam na sam. W końcu, w 34. minucie, podopieczni Jacka Paszulewicza zostali nagrodzeni za swą determinację. Frańczak posłał piłkę ze skrzydła i ze świetnego podania skorzystał Rumin z bliska pakując piłkę do siatki – 1:1. Piłkarzy schodzących do szatni żegnały oklaski, bo GieKSa rozegrała świetną I połowę.

    Ekipa trenera Ryszarda Tarasiewicza po wyjściu z szatni starała się dłużej utrzymywać przy piłce, szybciej atakowała rywali z piłką, zwalniała tempo akcji, celebrowała stałe fragmenty gry – wszystko po to, aby wybić z rytmu rozpędzoną GieKSę. Plan zaczął przynosić efekty, bo mecz już nie miał tak szalonego tempa.

    Goście sami sobie sprokurowali groźną sytuację w 63. minucie, kiedy Tanżyna nie utrzymał piłki w boisku i był rzut rożny. Główkował wszędobylski Rumin i Jałocha został zmuszony do wysiłku. Strzału z daleka spróbował Błąd, piłka minęła słupek bramki GKS-u Tychy.

    Goście czuli się coraz pewniej i mogli zostać skarceni w 80. minucie, kiedy po szybkiej kontrze Grzegorz Piesio przymierzył z pola karnego, myląc się minimalnie, bo piłka odbiła się od poprzeczki.

    Po piątkowych derbach GieKSa pozostaje bez wygranej u siebie, a GKS Tychy nadal nie zdobył kompletu punktów.

    OPINIE TRENERÓW

    Ryszard Tarasiewicz (GKS Tychy)

    Zaczęliśmy ten mecz podobnie jak w zeszłym sezonie. Z tą różnicą, że jako pierwsi strzeliliśmy bramkę. Mieliśmy problemy przez całą pierwszą polowę z bardzo ruchliwym, agresywnym, dynamicznym zespołem GieKSy. W drugiej połowie, może nie od początku, na 30 minut do końca przejęliśmy kontrolę w środku boiska. Kilka akcji w tej fazie meczu mogliśmy lepiej rozwiązać akcje. Trzeba być zadowolonym z remisu. Nie przemawia przeze mnie minimalizm, tylko realia tego meczu i całej ligi. To bardzo cenny punkt. W II połowie przesunęliśmy Stebleckiego do środka pola, bo dobrze gra w kontakcie, dobrze odbiera piłki. To był dobry manewr. Traciliśmy już w tym sezonie punkty w 93 i 94 minucie. I dziś w końcówce - przez niefrasobliwość - też było groźnie. Obrońca - z samej nazwy - przede wszystkim ma bronić, a nas dwa razy w tych fragmentach poniosła fantazja. Mateusz Grzybek poczuł uraz mięśniowy, nie wiem dokładnie jaki, nie chcieliśmy ryzykować i pogłębiać kontuzję. Czy będzie jeszcze jeden nowy zawodnik. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu dojdzie do podpisania kontraktu. Czy to Kamil Biliński? Tak.

    Jacek Paszulewicz (trener GKS Katowice)

    Wiedzieliśmy jaki ciężar gatunkowy wiąże się z tym spotkaniem. Zespół pokazał na co go stać, swoje możliwości, że potrafi grać w piłkę. Na tle bardzo wymagającego rywala, potrafiliśmy wykreować bardzo wiele sytuacji, szczególnie w pierwszej połowie. GKS Tychy nie ma dobrego początku, ale dla mnie to nadal jeden z faworytów do awansu. Zabrakło utrzymania tempa w II połowie, aby zmusić przeciwnika do błędów. Takimi meczami ten zespół może kupić publikę w Katowicach. Po przerwie zmieniło się ustawienie przeciwnika, boczne strefy boiska się dla nas „pozamykały”. Tempo więc spadło, styl gry stał się mniej atrakcyjny. Ale gra się tak jak rywal pozwala, a rywal był nieprzypadkowy - rycerze wiosny.


    GKS Katowice – GKS Tychy 1:1 (1:1)

    0:1 Daniel Tanżyna (20-głową), 1:1 Daniel Rumin (34)

    GKS Katowice: Pawełek – Lisowski, Kamiński, Remisz, Frańczak – Tabiś (75. Słomka), Poczobut, Michalik, Piesio (83. Bronisławski), Błąd – Rumin.

    GKS Tychy: Jałocha – Grzybek (65. Mańka), Biernat, Tanżyna, Abramowicz – Bernhardt (68. Staniucha), Daniel, Grzeszczyk, J. Piątek (82. K. Piątek), Steblecki - Zapolnik.

    Żółte kartki: Poczobut, Tabiś, Słomka - Biernat

    Sędziował: Paweł Pskit (Łódź)

    Widzów: 3.000

    POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:




    Reprezentacja Polski zajęła 3. miejsce Mistrzostw Świata Dzieci z Domów Dziecka


    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo