GKS Tychy - Stal Mielec 2:4 ZDJĘCIA, RELACJA Tyszanie prowadzili dwa razy, ale zostali pokonani. Ryszard Komornicki wciąż bez zwycięstwa

Tomasz Kuczyński
Tomasz Kuczyński
14.06.2020. GKS Tychy - Stal Mielec   Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
14.06.2020. GKS Tychy - Stal Mielec Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Fot Arkadiusz Gola / Polskapres
Udostępnij:
W niedzielnym meczu Fortuna 1. Ligi kończącym 25. kolejkę GKS Tychy przegrał ze Stalą Mielec 2:4 (1:1). Tyszanie prowadzili po bramce samobójczej Szymona Stasika w 44. minucie. Wyrównał w doliczonym czasie I połowy Maciej Domański. Prowadzenie GKS-owi dał Maciej Mańka (60. minuta), ale Stal odpowiedziała golem Mateusza Maka (69), a następnie Mateusza Bodziocha (82) i Michała Żyry (90).

GKS Tychy po restarcie sezonu dwa razy zagrał u siebie i zdobył tylko jeden punkt. Najpierw rzutem na taśmę zremisował z Zagłębiem Sosnowiec 1:1, a potem przegrał z ostatnią wtedy Chojniczanką Chojnice 1:2.

W niedzielę na mecz ze Stalą Mielec trener Ryszard Komornicki postanowił przemeblować skład. Pierwszy raz po wznowieniu sezonu zagrali Bartosz Szeliga oraz Wilson Kamavuaka (debiut w pierwszej jedenastce). W wyjściowym składzie znalazł się też Szymon Lewicki, który wszedł z ławki i strzelił gola Chojniczance oraz Dominik Połap. Zabrakło Łukasza Grzeszczyka, a kapitańską opaskę założył Maciej Mańka, oddelegowany z obrony na prawe skrzydło. Łukasz Moneta, który ostatnio grał na lewej obronie, wrócił na lewą pomoc, czyli tam, gdzie czuje się najlepiej.

- Dwa pierwsze mecze nie wyglądały dobrze, stąd zmiany w składzie - stwierdził trener Komornicki. Również kibice GKS-u nie są zadowoleni z postawy swej drużyny, bo... zza stadionu skandowali: "K... mać, Tychy grać!".

Mielczanie starali się od początku przejąć inicjatywę, grając wysokim pressingiem. GKS mógł się odgryźć w najlepszy z możliwych sposobów, czyli golem. W 9. minucie z rzutu rożnego podał Moneta, a pozostawiony bez opieki na szóstym metrze Mańka nie trafił w bramkę po uderzeniu głową! Dwie minuty później Stal odpowiedziała strzałem z dystansu Bartosza Nowaka, z którym poradził sobie Konrad Jałocha. W 19. minucie okazję do interwencji miał Jakub Wrąbel instynktownie odbijając nogą strzał Sebastiana Stebleckiego. Chwilę później Jałocha sparował na rzut rożny piłkę po uderzeniu z dystansu Macieja Domańskiego i wykazał się refleksem, gdy z pola karnego strzelał Michał Żyro. Bramkarz GKS-u obronił też kolejne uderzenie Nowaka, w 27. minucie.

Choć Stal dłużej była przy piłce, częściej strzelała, to gospodarze byli bliżsi gola. Brakowało im trochę szczęścia, jak przy sytuacji Monety (nie trafił w piłkę) i dwóch okazjach Lewickiego - po rykoszecie piłka przeleciała blisko bramki, a za drugim razem po główce z ostrego kąta trafiła w słupek! Po drugiej stronie boiska Jałocha obronił strzał Nowaka, tym razem z rzutu wolnego.

W 44. minucie GKS objął prowadzenie. Z ostrego kąta próbował dośrodkować Moneta, piłka odbiła się od Szymona Stasika, zaskakując bramkarza Stali. To nie był koniec emocji przed przerwą. W ostatniej doliczonej minucie z wolnego sprzed pola karnego przymierzył Domański i tym razem Jałocha był bezradny.

Stal na drugą połowę wyszła z nowym bramkarzem. Wrąbel ucierpiał przy próbie obrony, gdy padł gol samobójczy (skręcił staw skokowy) i został zastąpiony przez Rafała Strączka. Więcej roboty nadal miał bramkarz GKS-u. W 50. minucie formę Jałochy znów sprawdził Nowak.

Kiedy upływała godzina gry tyszanie drugi raz wyszli na prowadzenie. GKS wyprowadził zabójczą kontrę po rzucie rożnym Stali. Steblecki wyłożył piłkę Mańce, który strzelił do pustej bramki. Autor gola włożył piłkę pod koszulkę, sygnalizując, że spodziewa się narodzin dziecka. Po 10 minutach znów był remis. Żyro podał do Mateusza Maka, który "zatańczył" w polu karnym i pokonał Jałochę.

W 82. minucie Stal zadała następny cios. Najpierw bramkarz GKS sparował na rzut rożny "bombę" Krystiana Getingera, aby zaraz potem wyciągać piłkę z siatki po główce Mateusza Bodziocha. Na koniec Michał Żyro huknął z pola karnego na 4:2.

GKS Tychy pozostaje bez wygranej od 8 meczów. Ryszard Komornicki wciąż nie poznał smaku zwycięstwa jako trener tyszan - trzy mecze i 1 punkt.

GKS Tychy - Stal Mielec 2:4 (1:1)

1:0 Szymon Stasik (44-samobójcza), 1:1 Maciej Domański (45+4), 2:1 Maciej Mańka (60), 2:2 Mateusz Mak (69), 2:3 Mateusz Bodzioch (82), 2:4 Michał Żyro (90)

GKS Tychy: Jałocha - Połap, Biernat, Sołowiej, Szeliga - Mańka (83. Grzeszczyk), Kamavuaka, Steblecki, J. Biegański (68. Kristo), Moneta (76. Szumilas) - Lewicki.

Stal: Wrąbel (46. Strączek) - Stasik (64. Bartosz), Bielak, Bodzioch, Getinger - Mak, Urbańczyk, Nowak, Tomasiewicz, Domański (57. Prokić) - Michał Żyro.

Żółte kartki: Bielak, Stasik

Sędziował: Kornel Paszkiewicz (Wrocław)

Widzów: Bez publiczności

Bądź na bieżąco i obserwuj

Musisz to wiedzieć

Zobacz i zapamiętaj

To jest zabawne

Zobacz koniecznie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie