Gliwice: Miejska spółka zaciągnęła 30 mln zł pożyczki na sprzęt do budowy sieci internetowej, która nie powstała. Sprawę bada prokuratura

OPRAC.:
Monika Chruścińska-Dragan
Monika Chruścińska-Dragan
MAKI
Miejska spółka w Gliwicach zaciągnęła pożyczkę na blisko 30 mln złotych od prywatnej firmy na zakup sprzętu, którego nigdy nie użyła. Pożyczkę od lat spłacają mieszkańcy. Sprawą zainteresowali się także śledczy, ale na razie nikt nie usłyszał zarzutów.

Historię pożyczki zaciągniętej na projekt, który ostatecznie nie powstał, a którą od kilku lat spłacają gliwiczanie, opisał dziennikarz portalu onet.pl po miesiącach zgłębiania dokumentów oraz rozmowach z byłymi i obecnymi pracownikami spółki.

Grubo przeszacowana inwestycja bez dotacji

Chodzi o Śląską Sieć Metropolitalną, której właścicielem jest miasto Gliwice. Powołana została w 2009 roku, a jej celem było rozwinięcie "infrastruktury telekomunikacyjnej i poszerzenia dostępu do szerokopasmowego Internetu na obszarze metropolii śląskiej". Na co dzień administruje strefą płatnego parkowania w mieście, stawiała także hot-spoty, czyli punkty dostępu do bezprzewodowego Internetu, zajmowała się ochroną zabytkowej Radiostacji.

W 2015 roku rozpoczęła pracę nad dużym projektem, opisywanym w dokumentach jako "Utworzenie Centrum Usług Wspólnych jako samorządowej platformy świadczenia dojrzałych e-usług publicznych oraz digitalizacji zasobów w celu zapewnienia otwartego dostępu do ich postaci cyfrowej". Pieniądze na jego realizację miała wyłożyć Unia Europejska, ale wniosek o unijne pieniądze przepadł na etapie oceniania przez ekspertów urzędu marszałkowskiego rozdzielającego fundusze wspólnotowe.

Eksperci ocenili, że wykonanie sieci zostało grubo przeszacowane. "Z lektury samego wniosku i późniejszej korespondencji między stronami można sądzić, że problem leżał też w samej konstrukcji pisma. Eksperci urzędu marszałkowskiego wskazali na przykład, że nie ma pewności, czy miasto Gliwice będzie chciało w ogóle korzystać z projektu, nie było w nim wskazanego konkretnego beneficjenta" – opisuje Paweł Pawlik z portalu onet.pl

Zobacz koniecznie

Pożyczka na blisko 30 mln zł

Brak unijnej dotacji nie powstrzymał jednak władz spółki przed kontynuowaniem projektu. Robienie zakupów na potrzeby inwestycji rozpoczęli jeszcze przed otrzymaniem negatywnej decyzji z urzędu marszałkowskiego. Pierwsze zamówienie opiewało na 18,8 mln złotych, kolejne – na 9,23 mln zł. Wobec braku unijnego wsparcia zarząd zdecydował się zaciągnąć pożyczkę. Tyle że nie w banku, a od prywatnej firmy z branży IT - Asseco Data Systems S.A. w Gdyni.

Pożyczka, jak opisuje onet.pl, została zaciągnięta na okres pięciu lat, w wysokości 28 031 700,00 zł (faktyczna konsumpcja pożyczki, wynikająca z zakupu składników wyniosła 28 022 298,00 zł). Jak udało się dowiedzieć dziennikarzowi, na 31 grudnia 2020 roku zadłużenie z tytułu pożyczki wynosiło 5 674 839,03 zł. Aktualne raty kapitałowe kształtują się natomiast na poziomie 50 tys. zł.

Jednym z zabezpieczeń pożyczki jest natomiast hipoteka ustanowiona pod koniec lipca 2016 roku przez miasto na działkach w obrębie Żernickiego Lasu w Gliwicach. Zarządzenie w tej sprawie podpisał obecny prezydent Gliwic Adam Neumann, wówczas drugi zastępca prezydenta Zygmunta Frankiewicza.

Zakupiony sprzęt trafił do firmy, ale - jak potwierdził w rozmowie z onet.pl rzecznik gliwickiego magistratu - nie był używany. "Przestrzelona inwestycja, można powiedzieć w skrócie. Był kupowany na potrzeby tego projektu" – miał przyznać Łukasz Oryszczak z Urzędu Miejskiego w Gliwicach.

Sprawa trafiła w końcu do prokuratury. Postępowanie wciąż trwa i dotyczy m.in. nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez osoby zobowiązane na podstawie przepisów prawa i umowy do zajmowania się sprawami majątkowymi Śląskiej Sieci Metropolitalnej i wyrządzenie w ten sposób spółce szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. Na razie nikt jeszcze nie usłyszał zarzutów.

Nie przeocz

"Prezydent zadziałał tak, jak powinien"

Urzędnicy gliwickiego magistratu nie są w stanie odpowiedzieć na pytania, kto odpowiada za pożyczkę, jej warunki, dlaczego nie wycofano się lub wstrzymano zakupów, gdy wiadomo było, że unijnego dofinansowania nie będzie. Rzecznik Łukasz Oryszczak w rozmowie z Onetem podkreśla, że kwestie te wyjaśnić ma śledztwo prowadzone przez gliwicką prokuraturę.

– Pan Adam Neumann zadziałał tak, jak powinien, kiedy zapoznał się z sytuacją. To z inicjatywy miasta były zmiany w zarządzie, w radzie nadzorczej, z inicjatywy nowej prezes było zawiadomienie do prokuratury. Jestem głęboko przekonany, że pan prezydent Neumann zrobił wszystko jak należy – przekonuje Łukasz Oryszczak.

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Szczepionka Johnson&Jonshon w Polsce wcześniej niż zakładano

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie