Gliwice: Parkomat, upał i senior. Kłopoty z nową strefą

Bartosz Pudełko
Samą ideę płacenia za postój w centrum zdecydowana większość popiera. Problem są skomplikowane parkomaty
Samą ideę płacenia za postój w centrum zdecydowana większość popiera. Problem są skomplikowane parkomaty Bartosz Pudełko
Strefa płatnego parkowania w Gliwicach działa od trzech tygodni. I wiadomo, że potrzebne są zmiany. Bo maszyny są zbyt skomplikowane.

Cel wydaje się być osiągnięty. Ścisłe centrum Gliwic nie przypomina już zatłoczonego parkingu. O każdej porze dnie znajdzie się tu miejsce. To zasługa wprowadzenia na początku sierpnia stref płatnego parkowania. Kierowcy albo pojęli ideę rotacji miejsc parkingowych i nie okupują ich już dłużej niż to konieczne, albo zostawiają samochody nieco dalej (bezpłatne miejsca są już kilometr od starówki), albo przesiedli się do autobusów. Część z nich oczywiście nadal zostawia samochody w centrum i płaci za to, ale aut jest zdecydowanie mniej, niż jeszcze miesiąc temu.

Centrum więc odetchnęło od samochodowego zgiełku, ale nie oszukujmy się - gliwicki system ma swoje wady. W życie wszedł ze sporymi trudnościami, a dziś, trzy tygodnie po jego wprowadzeniu, wciąż nie jest idealnie. Część parkomatów (a dokładniej PIAP-ów, czyli wielofunkcyjnych infokiosków) nadal nie działa tak, jak powinna. Najczęstsze problemy to zawieszenie systemu, niewydawanie reszty lub biletu parkowania. W ubiegłym tygodniu usterki wykryto w około 15 procentach ze 103 maszyn.

- Awaryjność systemu się stopniowo zmniejsza, ale wciąż nie jest jeszcze idealnie. W porównaniu jednak do pierwszych dni funkcjonowania strefy jest zdecydowanie lepiej - mówi Mariusz Kopeć, rzecznik Śląskiej Sieci Metropolitalnej, operator strefy.

Trudny start strefy spowodowany był też pogodą. Ekstremalne upały sprawiły, że temperatura w PIAP-ach osiągała 65 stopni.

Ekipy serwisantów co rusz dokładały kolejne wentylatory do systemu chłodzenia. Operator zapewnia, że pewnych rzeczy nie był w stanie przewidzieć na etapie testów. Nie chodzi tu o same urządzenia, ale również o ludzi. Okazało się bowiem, że nowoczesne PIAP-y okazały się zbyt skomplikowane.

- My kupiliśmy bilet bez problemu, choć korzystaliśmy z tych urządzeń po raz pierwszy. Naszym rodzicom nie poszłoby jednak tak łatwo - mówi Anita Rozenbajger. I faktycznie, starsi kierowcy znacznie gorzej radzą sobie z systemem. Myli ich brak klawiatury czy prostych przycisków odpowiadających konkretnym biletom. Dodajmy do tego pośpiech i rozdrażnienie faktem, że np. jeden parkomat nie działa i do kolejnego trzeba iść kilkadziesiąt metrów. W efekcie nawet sprawne PIAP-y nie cieszą się sympatią seniorów.

- Sam obowiązek płacenia za postój mi nie przeszkadza. Taka jest kolej rzeczy. Jednak parkomaty są zbyt skomplikowane. W innych miastach wystarczy wcisnąć jeden guzik, wrzucić monetę i dostaje się bilet. Tu jest zbyt zawile - ocenia Hildegarda Porwol.

- Tylko że to nie są zwykłe parkomaty - odpowiada Mariusz Kopeć. - To nowoczesne maszyny, komputery, które w przyszłości będą pełnić szereg innych funkcji. Ich obsługa wymaga wprawy, ale wachlarz możliwości to rekompensuje - dodaje. Owe możliwości to np. doładowanie telefonu czy karty ŚKUP, sprawdzenie informacji o mieście, oferty najbliższych restauracji czy kupno biletu do teatru. Te i wiele innych funkcji może w przyszłości pojawić się w PIAP-ach.

Śląska Sieć Metropolitalna zauważyła jednak problem obsługi urządzeń i od wprowadzenia strefy stopniowo modyfikuje oprogramowanie o elementy, których wcześniej nie przewidziano. Na przykład komunikat "dotknij, aby rozpocząć". Jego brak dezorientował ludzi, którzy najpierw wrzucali pieniądze. Zmieniono również kolejność czynności i teraz ostatnią jest wydanie biletu, a nie reszty. Wcześniej niektórzy o niej zapominali i po wydaniu paragonu odchodzili. Spore kontrowersje budzi również konieczność podawania numeru rejestracyjnego przy opłacaniu parkingu. Dzięki temu fakt, że opłaciliśmy postój odnotowany jest nie tylko na bilecie, ale również w systemie on-line. Wówczas gdy np. zapomnimy położyć biletu przy szybie (choć mamy taki obowiązek), albo "połknie" go maszyna, parkingowy może sprawdzić, że faktycznie zapłaciliśmy i obejdzie się bez kary.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Red
Wszyscy doskonale wiedzą, że największe doświadczenie w produkcji parkomatów ma firma od rolet i żaluzji.
b
bek
Nie jest winny producent urządzeń tj. Krajewski Roleta, tylko winni są ich użytkownicy.
Dodaj ogłoszenie