Gliwice. Pies pogryzł 12-latka na Sikorniku. Poszukiwana właścicielka zwierzęcia zgłosiła się do rodziny pogryzionego chłopca

Kacper Jurkiewicz
Kacper Jurkiewicz
Gliwice. 12-letni Kuba jechał na rowerze, gdy nagle rzucił się na niego pies. Chłopiec był w szoku. Ma ranę na udzie. Właścicielka zwierzęcia odeszła, jakby nic się nie stało. Rodzina rozpoczęła poszukiwania kobiety oraz jej psa, ostrzegając przed nią w internecie. Ostatecznie poszukiwana właścicielka zgłosiła sie sama. Na szczęście pogryziony chłopiec czuje się teraz dobrze.

Pies pogryzł chłopca w Gliwicach. 12-latek ma ranę na udzie

[AKTUALIZACJA 13.06. GODZ. 12.20]

Jak poinformwomowała nas około południa 13 czerwca matka pogryzionego chłopca, poszukiwana właścicielka psa po przeczytaniu naszego artykułu sama zgłosiła się do rodziców 12-latka. Obecnie są z nią w kontakcie.

[WCZEŚNIEJ PISALIŚMY]

Do niebezpiecznej sytuacji doszło w Gliwicach w piątek 11 czerwca. 12-letni Kuba jeździł na rowerze po polach przy Sikorniku około godz. 7.40. Nagle rzucił się na niego pies jednej z kobiet, które spacerowały w tym miejscu.

- Mieszkamy na Sośnicy. Mąż jeździ do pracy, więc odwiózł syna do dziadka. Kuba lubi jeździć na rowerze, więc wybrał się na Sikornik. Tam nagle zaatakował go pies. Kobieta nie przejęła się chłopakiem, po prostu odeszła. Syn był w szoku, nie wiedział, co ma robić i jak się zachować. Kuba jest obrońcą zwierząt, dla niego ważne jest to, żeby psu się nic nie stało - mówi Dominika Zalewska.

Kuba często spędza czas wolny w tym miejscu. Jeździ po górkach i polach, i spotyka się tam z kolegami. Zawsze czuł się w tym miejscu bezpiecznie.

- Wziąłem rower i pojechałem na górki na Sikorniku. Później jeździłem na polach. Tam jest taka kamienna ścieżka. Jechałem i zobaczyłem trzy panie z psami. Gdy przejeżdżałem jeden pies rzucił mi się pod koła. Zahamowałem. Pies zaczął mnie gonić i podgryzać. Pani szła spacerkiem i do niego wołała. Stwierdziła, że pies reaguje tak na rowery. Chwyciła go i sobie poszła. Inne kobiety nie zareagowały. Byłem w szoku. Odjechałem kawałek dalej i zadzwoniłem do mamy - powiedział 12-letni Jakub Zalewski.

Chłopak opisał psa. Był podobny do golden retrievera. Jego sierść była dłuższa w kolorze białym z łatami karmelowymi. Psa wyróżniały oczy. Jedno było brązowo-pomarańczowe, a drugie błękitne.

Kuba był w dużym szoku. Dopiero, gdy ochłonął, opowiedział, co się stało. Rodzice pojechali z dzieckiem do szpitala. Tam pomogli mu lekarze.

- Rana zaczęła z czasem ropieć. Pojechaliśmy do szpitala. Lekarze powiedzieli, że dobrze, że szybko tutaj przyjechaliśmy. To była rana szarpana. Syn miał aktualne szczepienia, ale trzeba było go zaszczepić. Gdyby ta kobieta została przy synu, to wiedzielibyśmy czy pies był szczepiony i mogliśmy tego uniknąć - opowiada Sebastian Zalewski, ojciec chłopca.

Nie przeocz

Rodzina udała się na policję, by zgłosić pogryzienie chłopca

Rodzina udała się na policję. Tam musieli trochę poczekać, bo nie było funkcjonariusza, który mógłby ich przesłuchać.

- Żona usłyszała, że skoro nie mamy żadnych zdjęć kobiety lub psa, to policjanci nie wiedzą, czy uda się coś zdziałać. Zdenerwowałem się. To od czego jest policja? Ja mam odszukać tę kobietę i ją do nich zawieźć? W tej okolicy jest monitoring, powinni go przejrzeć, bo być może uchwycił tę kobietę z psem. Postanowiliśmy, że w poniedziałek znów udamy się na policję - mówi pan Sebastian.

Skontaktowaliśmy się z Komendą Miejską Policji w Gliwicach. Ze względu na to, że jest weekend, dostęp do informacji jest utrudniony. Policja potwierdzi, czy przyjęła zgłoszenie dopiero w poniedziałek.

Matka pogryzionego chłopca szuka kobiety w internecie i przestrzega mieszkańców

Pani Dominika opisała sytuacje na kilku grupach internetowych. Rodzice chcą podkreślić, że zachowanie właścicielki było nieodpowiednie. Pies nie miał kagańca, ani smyczy. Chcą ostrzec innych, bo taka sytuacja może się powtórzyć. Być może kobieta się do nich zgłosi, ale póki co, nie skontaktowała się z nimi. Przez jej niewłaściwe zachowanie i brak reakcji, nastolatek i jego rodzina byli narażeni na duży stres. Obecnie Kuba czuje się dobrze. Jest wielbicielem zwierząt. Boi się, że pies może przez to wszystko ucierpieć.

- Obecnie czuje się dość dobrze. Mam dużą ranę na udzie, ale jest lepiej - mówi chłopak. - Zależy mi na losie zwierząt, nie chciałbym, żeby temu psu coś się stało - dodaje Kuba.

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ostrzegam
12 czerwca, 19:33, Wierzący:

Na 70% to będzie baba miejscowa, więc nie powinno być większego problemu. A z drugiej strony psiarnia z natury nie ruszy palcem, jeżeli się nie ma nazwiska lub pieniędzy, ewentualnie jest się z jakiejś kasty! Współczuję temu chłopcu, a tę babę od psa i jej rodzinę przeklinam w imię Boga Najwyższego, cierpienie niech się odbije na niej i jej rodzinie!!!

Ta pani to bardzo zły człowiek, uważajcie, ona może być z nadzwyczajnej kasty!

Dodaj ogłoszenie