Gorzka pigułka

Tomasz Kuczyński
Bytomianie (niebiesko-czerwone stroje) nie będą mieli miłych wspomień z Wrocławia
Bytomianie (niebiesko-czerwone stroje) nie będą mieli miłych wspomień z Wrocławia PAWEŁ RELIKOWSKI
Bytomianie przegrali we Wrocławiu trzema bramkami, a mogli jeszcze wyżej, bo Sebastian Mila w końcówce meczu nie strzelił rzutu karnego.

Polonia zaczęła jednak bardzo odważnie i gdyby Michał Zieliński i Grzegorz Podstawek wykorzystali dobre okazje na początku spotkania, to wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej. A tak ligowy debiut Jerzego Brzęczka w Polonii zakończył się porażką.

- Śląsk zagrał bardzo dobrze, a my mamy teraz gorzką pigułkę do przełknięcia - martwi się trener "niebiesko-czerwonych" Marek Motyka. - Fatalnie wyszedł nam ten mecz, chciałbym o nim jak najszybciej zapomnieć.

Goście przegrywali po samobójczym trafieniu Petera Hricki. Obrońca Polonii mając za plecami Milę przeciął podanie Marka Gancarczyka i pokonał Michala Peskovicia.

- Hricko zabrał mi gola - śmiał się Mila. - Marek tak podał, że wystarczyło tylko skierować piłkę do siatki, a obrońca zrobił to za mnie.

- Ta bramka podcięła nam skrzydła. W szatni próbowałem zmobilizować swoich zawodników, ale nic z tego nie wyszło - dodał Motyka.

Śląsk grał z rozmachem i kolejne gole były tylko kwestią czasu. Ich autorem był znany u nas z Ruchu Chorzów Przemysław Łudziński, a następne asysty zaliczył Gancarczyk. Również on był faulowany w polu karnym w doliczonym czasie gry, ale Mila ulitował się nad Polonią i spudłował z 11 metrów.

- Muszę przyznać, że praktycznie w żadnej formacji nie istnieliśmy na boisku. Nie wiem co się stało z moimi piłkarzami, czy byli tak zdeprymowani, czy tak załamała ich strata bramki. Fatalnie wyglądały nasze stałe fragmenty gry. Można wymyślać szarańczę i różne cuda, ale przy złym podaniu w pole karne wszystko to spełza na niczym - przyznał trener Motyka, cytowany przez oficjalną stronę bytomskiego klubu.

O bezsilności Polonii świadczy próba strzału Marjana Jugovicia, który zmienił Michała Zielińskiego. Serbski napastnik chciał zdobyć bramkę w stylu Diego Maradony, czyli ręką. Sędzia był jednak czujny i nie dał się nabrać.

W Bytomiu po tej porażce już myślą o sobotnim meczu z Ruchem Chorzów. Od dziś rusza sprzedaż biletów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie