Grzegorz i Łukasz podpisali umowę, a potem odprawili wesele

Jakub Marcjasz
Wesele Łukasza i Grzegorza było prawdziwe, z obrączkami, tortem i tańcami
Wesele Łukasza i Grzegorza było prawdziwe, z obrączkami, tortem i tańcami arc prywatne
Chociaż przepisy w Polsce nie pozwalają na zawieranie związków partnerskich, to Grzegorz i Łukasz, para ze Śląska, postanowiła sformalizować swój związek na tyle, na ile jest to możliwe...

Musisz ich poznać! - mówi podczas rozmowy telefonicznej koleżanka. Spotkamy się niedługo potem. Grzegorz i Łukasz, para chłopaków z jednego miasta na Śląsku, jest wówczas już na ostatniej prostej przed swoim... weselem. Ale od początku.

To było „to coś” od samego początku

- Chyba nigdy nie zapomnę tego spotkania. Padał deszcz, a ja na drogę dostałem od mamy różowy parasol, bo wszystkie pozostałe były zepsute - śmieje się Grzegorz.

Łukasza poznał ponad cztery lata temu na jednym z portali randkowych. - Broniłem się przed związkiem z kimś młodszym, bo obawiałem się, że znów będzie klapa - opowiada 34-letni dziś Grzegorz.

To była jednak miłość od pierwszego wejrzenia.

- Ujął mnie tym, że jest osobą, która mimo młodego wieku myśli dokładnie tymi samymi kategoriami jak ja, nie szuka przygód, tylko stałego związku - mówi o dziewięć lat młodszym Łukaszu.

Już pół roku później postanowili razem zamieszkać.

- Od początku uważaliśmy, że jeżeli już mamy być razem, to nie może być tak, że żyjemy osobno - tłumaczy Łukasz.
Wtedy też Łukasz o swojej orientacji postanowił powiedzieć najbliższym. Grzegorz zrobił to już wiele lat wcześniej.

- Nie ukrywaliśmy się z tym. O tym, że jesteśmy razem, wiedzieli nasi bliscy, przyjaciele, znajomi z pracy - tłumaczą zgodnie.
Dom, praca, wspólne cieszenie się czasem wolnym, najlepiej przy dobrym filmie i lampce wina - ot, codzienne życie, jak każdej innej pary. We wspólnym życiu to chyba naturalne, nie brakowało też i drobnych sprzeczek. I tak pewnie byłoby do dziś. Grzegorzowi i Łukaszowi czegoś jednak do pełni szczęścia brakowało.

Święta i sylwestra na przełomie 2013 i 2014 roku spędzili w Holandii, gdzie od kilku lat mieszkają rodzice Grzegorza. Po tym wyjeździe stwierdzili, że chcą się tam przenieść na stałe i właśnie tam na nowo zacząć układać sobie życie.

- Ujęła nas swoboda, jaką mają tam pary LGBT, tolerancja i otwartość społeczeństwa, to że można iść za rękę przez miasto i nikt nie zwraca na to najmniejszej uwagi - tłumaczy Łukasz.

Ostatecznie po kilku tygodniach wrócili do Polski. Górę wzięły kwestie zawodowe. Ich życie znów toczyło się zwyczajnym rytmem. Pewnego razu, kiedy brali udział w weselu przyjaciół, w ich głowach pojawiła się myśl, jak by to było, gdyby i oni mogli zorganizować podobne wydarzenie.

Jest sierpień 2014 roku. Media obiega informacja o Marku i Jędrzeju, parze z Krakowa, która postanowiła sformalizować swój związek podpisując m.in. umowę cywilnoprawną, a potem odprawiła wielkie przyjęcie dla rodziny i przyjaciół. Sami to wydarzenie nazwali: Nasze Wielkie Krakowskie Wesele. Para wzięła udział w programach telewizyjnych, rozpisywała się o nich ogólnopolska prasa. Dyskusja o związkach partnerskich osób tej samej płci w Polsce rozgorzała na nowo.

„Zmęczyła nas opieszałość Sejmu, w którym tak cynicznie dawano i odbierano nam nadzieję na zmianę prawa. Chcieliśmy tak jak każdy, kto kieruje się w życiu fundamentalnymi wartościami, obdarzyć siebie nawzajem bezgranicznym zaufaniem i podjąć się pełni wzajemnej odpowiedzialności” - piszą na swojej stronie internetowej Marek i Jędrzej. „Upubliczniliśmy nasze życie dla tych wszystkich, którzy się boją. Bo mając strach za doradcę nigdy nie osiągniemy ani szczęścia, ani ustawowego uregulowania naszych praw. A dla tysięcy osób homoseksualnych i ich rodzin w Polsce, potrzebne jest jedno i drugie” - napisali w tym samym wpisie. Medialne zamieszanie wokół pary z Krakowa śledzą również Grzegorz i Łukasz. I postanawiają, że pójdą ich drogą.

- Sprawa chłopaków z Krakowa bardzo nam pomogła. Skontaktowaliśmy się z nimi, aby uzyskać informacje, jak formalnie to wszystko załatwili i zrobiliśmy dokładnie to samo - opowiada Grzegorz. - Zaczęliśmy uruchamiać kontakty - dodaje Łukasz.
Powody swojej decyzji Grzegorz i Łukasz tłumaczą podobnie jak Marek i Jędrzej. - Chcieliśmy rozwiązać kwestię naszego statusu wobec prawa kompleksowo - tłumaczy Grzegorz.

Chodzi m.in. o takie rzeczy jak zarządzanie wspólnym majątkiem, możliwość odbioru poczty czy dowiadywania się o stanie zdrowia i decyzje dotyczące podejmowanego leczenia.

- Chodziło o sprawy codzienne, które przysługują każdej parze będącej w związku heteroseksualnym, a nie nam. O normalne godne życie - mówi Grzegorz.

Wspólne nazwisko, umowa, a potem wesele

Na początek postanowili złożyć wniosek do Urzędu Stanu Cywilnego o zmianę nazwiska na dwuczłonowe. Przed urzędnikami nie ukrywali, dlaczego chcą zmienić nazwisko, wszystkie sprawy załatwiali wspólnie.

- Papierologia związana ze zmianą nazwiska trwała miesiąc. Ostateczną decyzję w naszym przypadku podejmowała pani kierownik, nie mieliśmy z tym najmniejszego problemu, chociaż była to starsza osoba - opowiada Łukasz.

Uzyskanie wspólnego nazwiska przez pary tej samej płci w Polsce to nie jest oczywista oczywistość. Kampania Przeciw Homofobii informowała niedawno, że obecny standard załatwiania spraw dotyczących zmiany nazwiska dobitnie pokazuje, jak wiele zależy od konkretnego urzędnika lub urzędniczki, rozpoznających tego rodzaju wniosek. Prawnicy organizacji walczą obecnie o taką możliwość dla jednej ze swych klientek.

- To przykre, że wiele osób w podobnej sytuacji jak my, musi się ukrywać i nie mogą poczuć się prawdziwymi obywatelami Polski - stwierdza Grzegorz.

Po chwili jednak dodaje, że oni na swojej drodze spotkali samych przychylnych im ludzi. Kolejną taką osobą był notariusz, który zajął się przygotowaniem umowy cywilnoprawnej i pełnomocnictw, które miały regulować ich wspólne życie.

- Praca nad umową, tak żeby wszystko było w granicach prawa, a nie było oparte na jakimś widzimisię, trwała pół roku - opowiada Łukasz.

Równocześnie para zaczęła robić przygotowania do... wesela, na które zaprosili ponad 70 osób.

- Jak już coś robić, to z rozmachem - tłumaczą zgodnie.

To był jedyny moment, kiedy pojawiły się problemy, bo wśród właścicieli lokali oraz didżejów, z którymi się kontaktowali, pojawili się też tacy, którzy na wieść o tym, że wesele organizuje dwóch mężczyzn, kończyli rozmowę. Jednak po kilku telefonach w końcu udało się wszystko załatwić.

- Dziękujemy pani kierownik Urzędu Stanu Cywilnego, właścicielce lokalu, a także didżejowi, którzy byli nam przychylni. Chcemy, żeby to koniecznie znalazło się w tekście - podkreślają obaj.

Wesele przypominało sceny znane z amerykańskich filmów. W obecności gości (rodziny, przyjaciół, znajomych z pracy, a nawet szefostwa Grzegorza) najpierw odczytano fragment umowy partnerskiej (wszystkie pozostałe dokumenty zostały przed samą uroczystością podpisane w obecności rodziców i świadków w kancelarii notarialnej przed weselem), potem była wymiana obrączkami, pierwszy pocałunek, życzenia, łzy wzruszenia, pierwszy taniec i zabawa do białego rana. Czyli tak jak to bywa zazwyczaj na weselach.

- Było lepiej niż się spodziewaliśmy - mówi krótko z uśmiechem Grzegorz.

Co w ich życiu się zmieniło po podpisaniu umowy partnerskiej i po weselu?

- Poczułem się bezpieczniej - mówi Grzegorz. - Prawie przestaliśmy się kłócić, bo przecież i tak nie ma to sensu, bo chcemy być już zawsze razem - dodaje Łukasz.

Dlaczego zdecydowali się opowiedzieć swoją historię i upublicznić ją?

- Do momentu, kiedy pary homoseksualne nie będą pokazywać, że ich życie wygląda tak samo jak par heteroseksualnych, to trudniej będzie nam znaleźć zrozumienie. Orientacja seksualna nie może mieć wpływu na to, jakie mamy prawa - tłumaczą zgodnie.

Brak konkretów

Temat wprowadzenia regulacji prawnych obejmujących pary jednopłciowe i nadających im przynajmniej część praw i obowiązków przyznawanych małżeństwom zaistniał w polskim parlamencie w 2004 roku. Od tego czasu przez Sejm przewinęły się kolejne projekty ustaw o związkach partnerskich, jednak żaden z nich nie został poddany pod obrady - przypomina na swojej stronie internetowej stowarzyszenie „Miłość nie wyklucza”.


*Sylwester w Katowicach 2015 z Polsatem PROGRAM + ZDJĘCIA + WIDEO
*Najlepsze życzenia noworoczne 2016 KRÓTKIE SMS I ZABAWNE
*Rolnik szuka żony ODCINEK ŚWIĄTECZNY 26 GRUDNIA
*Quiz o Gwiezdnych wojnach: Sprawdź, czy znasz i zdasz i pochwal się wynikiem
*Najpiękniejszy mural 3D w Katowicach ZOBACZ ZDJĘCIA Poznaj historię

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 45

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Karo
To sobie głoś. Nie piętnuje się słowa homofob, tylko homofobię jako zjawisko. Tak samo jak rasizm, czy wszelkie inne zjawiska mające na celu dehumanizację jakichkolwiek istot. Homofobia, jak jak każda inna fobia jest wyrazem lęku, zachęcam więc do zagłębienia się w swoją psychikę w celu uzyskania odpowiedzi na pytanie dlaczego lękasz się osób o odmiennej orientacji seksualnej...
X
XX
Tak, dla ciebie zawsze :)
c
carlos1
Jeśli tak pozytywnie zaczynamy rysować gejów, to dla równowagi pora skończyć z tym nonsensownym piętnowaniem słowa "homofob". Homofobia to normalny pogląd, tak samo jak np. sceptycyzm wobec UE, czy wyznawanie danej wiary. Nie lubię homo- więc mam prawo głosić, że ich nie toleruję, nie chcę mieć z nimi kontaktu i widzieć ich promowania przez media. I dopóki nie czynię niczego, co zakazuje prawo, nikt nie może mi zabronić głoszenia swoich poglądów. Homofob- to brzmi normalnie. pozdrawiam
i
inti
Ładny slogan, ale spróbuj go przełożyć na praktykę. Jak go odniesiesz do:
-organizacji parad równości,
-edukacji nt. homosiów w szkole,
-wydarzeń promujących homosiów, organizowanych za państwową kasę, np. na UW?

Nikogo nie powinno obchodzić- a więc zakaz edukacji nt. homo w szkole, zakaz tego typu wydarzeń i ograniczenia dla parad próżności.
t
tissol
Moim zdaniem homosie powinni mieć niektóre prawa normalnych małżeństw, takie jak te wymienione: dowiadywanie się o stanie zdrowia partnera, wspólność majątkowa itp. Ale nie powinni mieć możliwości zawarcia małżeństwa, bo małżeństwo opiera się na tym, że dwie osoby są w stanie spłodzić potomstwo (nie mówię o bezpłodnych- co do zasady mogą, bo są mężczyzną i kobietą).
Najlepiej, żeby pozostała taka forma umowy cywilnoprawnej. I tyle.
Nie powinni też móc adoptować dzieci.
Osobiście nie miałbym nic przeciwko temu, żeby mieć znajomego homosia, ale nie cierpię tych pajaców, którzy przebierają się w tanie szmaty i organizują parady równości. Wyglądają, jakby z ich zdrowiem psychicznym było coś nie tak. Wierzę, że większość homosiów się z nimi nie utożsamia.
t
tissol
Tolerancja oznacza znoszenie czegoś z niechęcią, trudem. Chcesz tego ludzi uczyć ?
x
x
Ten artykuł pokazuje, że jednak można być homo i działać w świetle prawa. Pisząc "wypromować" miałem na myśli cuda na kiju, które ukazują się w debacie publicznej. Dawnej proszono o tolerancje dla homosiów i tak się stało. Ale późniejsze kroki zaczęły wykraczać poza granice. Takim przykładem jest, adopcja dzieci, "surykatki", przywileje małżeńskie itd.
T
Tadeusz
Co masz na myśli pisząc "wypromować" ?
Homoseksualizm chcą wypromować ? Uważasz, że się da i że którykolwiek stuprocentowy heteroseksualny mężczyzna pod czyimś wpływem zmieni orientację ? Przecież wiesz, że nie - oceń zresztą po sobie - inni też tak mają. Nie chcą nic wypromować, chcą tylko prawa do życia nie ukrywając się. To niby mało a tak wiele. Nawet nie wiesz jak to jest, wiecznie udawać (aby nie narazić się takim osobom jak Ty)... Jak to niszczy psychikę. A potem się dziwią: "coś dużo chorych psychicznie wśród gejów". No jak całe życie trzeba się pilnować i ukrywać t nic dziwnego... I nie kłam, że prawo jest takie samo dla wszystkich. Próbowałeś kiedyś odebrać list za swojego partnera, albo odwiedzić go w szpitalu, albo pochować go, albo odziedziczyć po nim mieszkanie - problemy rodzą się w tych (i nie tylko) sytuacjach - problemy nie do ominięcia - nieraz dojdziesz przed sądem swojego prawa - ale już będzie za późno. Ale kogo to obchodzi... To tylko 2-4% społeczeństwa, czyli max milion osób w Polsce...
x
x
A kto mówi o innych prawach? Prawo jest takie samo dla wszystkich. Tutaj chodzi o żądania, które "tęczowi" chcą wypromować. Skoro prawo ma być równe i przestrzegane przez wszystkich(i dobrze), to prawa silniejsze od naszych, czyli prawa natury, również. Dwóch facetów, czy dwie kobiety np. nie mogą mieć dzieci, dlatego nie ma mowy o takim rozwiązaniu. Niech żyją i cieszą się sobą, ale niech nie wymagają cudów.
A
Anna
to tak jakby zastanawiać się czy kobiety lub ososby o innym kolorze skóry moga mieć te same prawa kto wątpi jest po prostu złym człowiekiem i kiedyś za to odpowie
K
Kasia
Nie jestem za, bo moim zdaniem to nie małżeństwo, jestem jednak przeciwna temu, by tych panów wyzywać od najgorszych. Należy im się szacunek, jak każdemu człowiekowi.
R
Regenere
Zapoznaj się też czym jest błąd naturalistyczny, który ładnie tutaj zastosowałeś :)
A
Anna
...że już niedługo chłopaki będą mogli wziąć prawdziwy ślub! :)
m
monika
Nauczmy się tolerancji, dajmy żyć innym w szczęściu!
c
czytelnik
Chłopakom gratulacje, powodzenia na nowej drodze życia, szanuję ich odwagę, gazecie nagana za obrzydliwie przesłodzony artykuł. Osoby homoseksualne toleruję i staram się zrozumieć, jestem przeciwny nachalnej promocji homoseksualizmu w mediach, polityce, szkolnictwie, życiu publicznym.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie