Grzegorz Niemczuk o karierze pianisty klasycznego i...

    Grzegorz Niemczuk o karierze pianisty klasycznego i koncertowaniu zagranicą

    Kacper Jurkiewicz

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Grzegorz Niemczuk
    1/3
    przejdź do galerii

    Grzegorz Niemczuk ©Yamaha Japan, Akira Muto

    Ma 33 lata i jest pianistą klasycznym. Na swoim koncie ma dziesiątki nagród w prestiżowych konkursach. Jego koncertów słucha publiczność z całego świata, gdyż koncertował w ponad 30 krajach. Całkiem niedawno wrócił z festiwalu „Polskie Kręgi Sztuki w Chinach”. Z Grzegorzem Niemczukiem rozmawiam o jego ciężkiej i ukochanej pracy.
    Grzegorz Niemczuk jest pianistą klasycznym, który koncertuje po całym świecie. W jego wykonaniu możemy posłuchać utworów m.in. Chopina, Beethovena czy Mozarta.

    Gdzie stawiałeś pierwsze kroki?

    Rozpoczynałem naukę, jak każdy uczeń, od siódmego roku życia. 6 lat uczyłem się w Szkole Muzycznej w Tychach, potem w Katowicach.

    Skąd takie nakierunkowanie od najmłodszych lat na muzykę? Czy Twoi rodzice mieli w tym swój udział?

    Rodzice kochają muzykę klasyczną, ale nie zajmują się nią profesjonalnie. Tata potrafi grać na gitarze. Mnie od najmłodszych lat pociągał fortepian. Namawiałem rodziców, żeby zapisali mnie na zajęcia. Gdy poszedłem do szkoły, okazało się, że mam talent.

    Czy kariera muzyczna była Twoim marzeniem?

    Na początku traktowałem to jako rodzaj zabawy. Miałem normalne dzieciństwo. Dużo czytałem, grałem także w piłkę. Dopiero w wieku 17-18 lat podjąłem decyzję, że to jest coś, co kocham tak bardzo, że chcę się temu poświęcić.

    Czy ciężko pracowałeś, żeby być tutaj, gdzie jesteś teraz i dawać koncerty w różnych krajach?

    Tak, to była i jest ciężka praca. Zawód solisty klasycznego, zwłaszcza na tym najwyższym poziomie, jest niezwykle wymagający. Trzeba być pracowitym, wytrwałym, mieć talent, dużo szczęścia i oczywiście mieć coś do powiedzenia swoją muzyką. Pomimo tego, że wykonuje się dzieła innych artystów, trzeba pokazywać swoją osobowość. Przygotowanie programu recitalu, który trwa około 90 minut to naprawdę ciężka praca, całe dnie spędza się przy fortepianie. Wszystko jest wykonywane z pamięci.

    Oprócz kariery muzycznej jesteś także nauczycielem…

    Tak, prowadzę zajęcia na Wydziale Artystycznym Uniwersytetu Śląskiego. Uwielbiam pomagać oraz rozwijać pasję uczniów, a przy okazji sam się rozwijam współpracując z nimi. Mam szczęście, że moi studenci kochają to co robią, jest to ich pasja. W takich przypadkach uczenie jest wielką przyjemnością! Prowadzę również kursy mistrzowskie w wielu krajach, m.in. Chinach, Japonii, Norwegii, krajach Ameryki Południowej.

    Czy oprócz grania na fortepianie komponujesz własne utwory?

    Jako dziecko marzyłem, żeby być kompozytorem. Jednak jeden z moich mentorów, profesor Józef Stompel, nakierował mnie bardziej na bycie pianistą. Komponowanie zajmuje naprawdę dużo czasu, chociaż również chciałbym iść w tym kierunku. W marcu w Japonii podczas koncertów zagram swój własny, autorski utwór.

    Jakiej muzyki słuchasz?

    Najlepszą muzyką dla mnie jest cisza. Na co dzień pracuję z dźwiękiem 6-7 godzin. Dlatego, gdy nie muszę tego robić, najlepiej siedzi mi się w ciszy. Moim klasycznym mistrzem, i to już od dziecka, jest Czajkowski. Ważny jest dla mnie również Chopin.

    Co inspiruje cię w życiu i w pracy?

    Inspiracje czerpię z wielu rzeczy. Jedna z najważniejszych jest poezja. Dobra poezja jest w stanie wprawić mnie w odpowiedni nastrój, w jakiś sposób wzbogacić i nastroić na tworzenie piękna, dzięki temu mogę to przełożyć potem na muzykę. Muzyka jest dla mnie poezją pisaną dźwiękami. Uwielbiam także góry, w szczególności Tatry. Gdy tylko mogę, staram się tam wyjechać. Moje wnętrze odnajduje tam spokój i harmonię.

    Mówiąc o poezji. Masz jakiegoś ulubionego twórcę?

    Niedawno odkryłem Zagajewskiego, bardzo cenię jego poezję. Z rosyjskich twórców lubię np. twórczość Puszkina. Bardzo inspiruje mnie Szekspir.

    Co uznajesz za swoje największe osiągnięcie w karierze?

    Jest ich dużo, ale myślę że za największe osiągnięcie uznałbym moje japońskie występy w najbardziej prestiżowych salach w Tokio, po których japońscy krytycy (znani z bardzo surowych oceń i dużych wymagań) zachwycali się moimi interpretacjami Chopina. Poza tym bardzo cenię sobie występ w Carnegie Hall w Nowym Jorku, czy w Beijing Concert Hall w Pekinie w ubiegłym roku w ramach festiwalu „Kręgi Sztuki".

    Grywasz za granicą, ale również w Polsce. Jaka jest różnica między odbiorem polskich a zagranicznych słuchaczy?

    Był taki czas, gdy w Polsce grałem kilkadziesiąt koncertów w sezonie. Niestety teraz bardzo mało koncertuję w kraju, nad czym ubolewam. Często na moim fanpage’u pojawiają się pytania polskich fanów, kiedy będę grał w kraju. Nie zawsze jest tak, że to artysta decyduje, gdzie gra. W Polsce nie mam obecnie menadżera, a propozycji z zagranicy jest ogromnie dużo. Trudno to wszystko dobrze zorganizować.

    Gdy wykonuję utwory Chopina za granicą ludzie słuchają bardzo uważnie i z nastawieniem w stylu: „Polak gra Chopina". To duża odpowiedzialność. W Polsce oceniają inaczej. Odnoszę wrażenie, że dla Polaków zagraniczni artyści, którzy wykonują utwory Chopina są w jakiś sposób bardziej interesujący.

    Osobiście uwielbiam grać w takich miejscach, gdzie ludzie słuchają sercem.

    Niedawno wróciłeś z festiwalu „Kręgi Sztuki”, który odbywał się w Chinach. Jak przyjęła cię tam publiczność?

    To był mój trzeci wyjazd do Chin. Pisałem pracę doktorską o muzyce chińskiej. Chińska publiczność jest strasznie nieśmiała. To jest też inna kultura. Trzeba się z nią oswoić. By otworzyć taką publiczność trzeba dotrzeć do ich serc. Chińczycy po prostu słuchają, nie reagują żywiołowo, nie krzyczą i nie biją zazwyczaj głośno braw. Co jest kontrastem do publiczności np. z Ameryki Południowej, gdzie odbiór jest niesamowicie „wybuchowy".

    Podczas tegorocznego festiwalu zostałem miło zaskoczony. W jego ramach zagrałem cztery koncerty, po każdym z nich reakcje słuchaczy były niezwykle żywiołowe i spontaniczne. To było naprawdę uskrzydlające.

    Kończy się 2018 rok. Czy masz już karierowe plany na przyszłość?

    Tak, oczywiście. Grafik jest bardzo napięty i to będzie intensywny czas pracy. Obecnie pracuję nad nowym repertuarem, a jest to dużo pracy. Na przełomie marca-kwietnia dwukrotnie wyjeżdżam koncertować do Japonii. W maju czeka mnie wizyta w Norwegii, tam zagram 9 koncertów. W czerwcu czeka mnie kolejne osiem koncertów podczas kolejnej edycji festiwalu „Polskie Kręgi Sztuki w Chinach”.

    Życzę w takim razie powodzenia, owocnej pracy i gorącego przyjęcia przez zagraniczną publiczność.

    Dziękuję bardzo.

    POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:




    Oni walczą o czyste powietrze na szczycie klimatycznym COP24 w Katowicach



    TYDZIEŃ Magazyn reporterów Dziennika Zachodniego


    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo