Gwiazdą Dni Katowic 2011 będzie Kora [WYWIAD]

Ola Szatan
Jacek Poremba
Udostępnij:
Zagrałam nieprawdopodobną ilość koncertów w Spodku - mówi Kora, która jutro wystąpi na urodzinach Katowic. Ze słynną wokalistką rozmawia Ola Szatan

W zeszłym tygodniu znalazłaś się w gronie artystów, którzy odebrali z rąk prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski? Jakie znaczenie ma dla ciebie to wyróżnienie?
Po raz pierwszy w Polsce zostały przyznane Ordery ludziom, którzy działają na takiej niwie artystycznej jak ja, czyli tak zwana muzyka "lekka". Do tej pory doceniani byli artyści o światowym rozgłosie i raczej kultura z tak zwanej wyższej półki. Zwyczaj wyróżniania artystów takich jak my jest tradycją w Wielkiej Brytanii, gdzie odznaczeni tytułem "sir" zostali m.in. Mick Jagger czy Elton John. W wypadku Anglii wiąże się to z nieprawdopodobną nobilitacją społeczną i oznacza natychmiastowe wejście na salony. W Polsce, w naszym demokratycznym systemie, tylko taką drogą można nobilitować ludzi, którzy zdaniem rządzących na wyróżnienie zasłużyli, z racji swoich osiągnięć. Zostaliśmy wyróżnieni za zasługi dla kultury polskiej i znaczące osiągnięcia w twórczości artystycznej, jako głos buntowników, którzy swoją sztuką sprzeciwiali się poprzedniemu systemowi. Była to bardzo miła uroczystość, bez ciśnienia i stresów. Pan prezydent Komorowski potrafił ją ocieplić

ZOBACZ SZCZEGÓŁOWY PROGRAM DNI KATOWIC

Jubileusz 35-lecia, który właśnie obchodzisz, to zarówno czas świętowania jak i refleksji. Co było w tym czasie twoim największym sukcesem, a co największą porażką?
Drogi artystycznej nie można mierzyć tylko i wyłącznie sukcesami i porażkami, bo to jest wpisane w nasz życiorys. Raz jest się na górze, raz na dole. Publiczność faluje, tak jak faluje nasze życie. To jest powodowane nie tylko naszym poziomem artystycznym, ale też nastrojami społeczeństwa. My wpisaliśmy się idealnie w nastrój lat 80., zarówno muzyką, jak i naszą postawą. Natomiast trochę pogubiliśmy się po roku 89. Chociaż mieliśmy wtedy spektakularne sukcesy, jak na przykład sprzedaż płyty "Róża" na poziomie 500 tysięcy egzemplarzy, a w sumie z innymi tytułami sprzedaliśmy wtedy ponad milion egzemplarzy. To duża ilość. Ale rzeczywiście w rozgłośniach radiowych była wtedy moda na inny rodzaj muzyki - łatwiejszej, bardziej strawnej dla słuchacza…

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
I wypadliście z tak zwanych ramówek radiowych.
Nie ubolewałam jednak nad tym szczególnie, bo to wynikało z systemu, z tego, o co sami m.in. walczyliśmy. Czyli kapitalizmu. A kapitalizm nie rządzi się absolutnie żadnymi sentymentami, przede wszystkim nie jest ideowy. Podporządkowany jest zyskowi. Widocznie nie byliśmy wtedy na tyle komercyjni dla rozgłośni… A do tego wszystkiego dochodzi też zwyczajne zmęczenie. Ludzie mają swoje życie, my też… i to nie jest życie usłane płatkami róż. W związku z tym my też mamy swoje prywatne wzloty i upadki, więcej lub mniej siły, by stawiać czoła wszystkiemu, co niesie nasze życie zawodowe i prywatne. Teraz jestem w bardzo intensywnym okresie, który przynosi mi wiele korzyści.

ZOBACZ SZCZEGÓŁOWY PROGRAM DNI KATOWIC

Nagrywasz właśnie płytę.
To będzie 11 piosenek. Prawie wszystkie teksty napisałam ja, dwa teksty są innych poetów. Jeśli chodzi o kompozycje, większość jest autorstwa gitarzysty, z którym pracuję już od czterech lat. Nagrywamy w studio nagraniowym w Warszawie, pod producenckim okiem Rafała Paczkowskiego. Płyta ma się ukazać w drugim tygodniu listopada.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Obecnie twój czas zajmuje też druga edycja programu "Must Be The Music". Ostatnio sporo się słyszy o rzekomych konfliktach pomiędzy jurorami. Kłócicie się?
Czasami tak, to widać i słychać. Ale to nie są kłótnie, tylko różnice zdań, różne werdykty… My w ogóle nie spotykamy się poza pracą, więc skąd mogłyby wynikać te konflikty, o których czasem media mówią? Przed programem to byli dla mnie obcy ludzie pod każdym względem. Nie znałam ich wcześniej jako twórców, byli gdzieś poza moim oglądem polskiej sceny. A dzięki temu, że spotkaliśmy się w "Must Be The Music" wiem, co każdy z nich obecnie robi. Doceniam każdego z osobna. Każdy ma swoją wartość. A poza tym jury zostało tak dobrane, aby było pewne napięcie. Bo jeżeli nie ma napięcia, to ludzie niechętnie to oglądają.

ZOBACZ SZCZEGÓŁOWY PROGRAM DNI KATOWIC

W najbliższą sobotę, 10 września, wystąpisz na urodzinach Katowic. Lubisz przyjeżdżać na Śląsk?
Śląska publiczność jest specyficzna i bardzo muzykalna. Jest tu taki przysłowiowy śląski blues, którego największą wizytówką jest zespół Dżem. Z anegdot dotyczących koncertowania na Śląsku mogłabym napisać grubą księgę. Od lat 70. jeździłam tutaj jeszcze ze świętej pamięci Maciejem Zembatym, potem z Johnem Porterem, a następnie od 1980 roku z Maanamem, czyli Markiem Jackowskim i pozostałymi muzykami. Zagrałam nieprawdopodobną ilość koncertów w katowickim Spodku! Wydaje mi się, że to najlepiej świadczy o naszej popularności w latach 80. Graliśmy wtedy po dwa "Spodki" dziennie, kilkanaście tysięcy osób na każdym koncercie...

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie