Habibi, czyli egipski romans last minute

Irena Łaszyn
Sylwia Kubryńska zapewnia, że jest kobietą spełnioną. Bohaterka jej książki nie jest nią
Sylwia Kubryńska zapewnia, że jest kobietą spełnioną. Bohaterka jej książki nie jest nią archiwum prywatne
Udostępnij:
Czy na piaskach Sahary można zgubić rozum? Co na tunezyjskich plażach robią piegowate blondynki? Kim jest Sylwia Kubryńska i dlaczego napisała książkę "Last Minute"? Odpowiedzi na te pytania szukała Irena Łaszyn.

Jesteś szarą myszką. Masz nudną pracę, nudnego faceta, nudne życie. Albo: Jesteś biznes-woman. Masz nadwagę, trochę kasy, mało czasu. Po trzech godzinach lądujesz w ciepłym kraju i głupiejesz. Jak wszystkie inne. Jeśli, oczywiście, nie ciągniesz ze sobą bachora i jego ojca, jeśli wykupiłaś wczasy last minute z koleżanką. Najlepiej, tak jak ty, blondynką o niebieskich, zielonych, piwnych, najpiękniejszych w świecie oczach.

"Nie do wiary? To jedź tam jedna z drugą i się przekonaj. Wyjdziesz tylko z samolotu i poczujesz raz dwa ten harlequinowy romans. Kupiłaś wycieczkę? Nie. Kupiłaś pakiet iluzji, w której przez kilka dni będziesz królową w kolorowym świecie baśni. Oni tam stoją oparci o ściany domów, stoją i patrzą; patrzą, kiedy wyjdziesz, piękno swoje pokazać, urodą oślepić, dać na siebie - przepiękną boginię - popatrzeć…".

- Rety! Nawet blondynka tego nie łyknie! - zauważam.

- Łyknie! - upiera się Sylwia Kubryńska, autorka "Last Minute", ponoć pierwszej polskiej książki o seksturystyce. - Tysiące Polek daje się ponieść miłosnym porywom. Zakochuje się w chłopakach z plaży. W ich młodych, smukłych ciałach. W ich komplementach. W bajce. Tysiące Polek na piaskach Sahary gubi rozum.

- Tak bardzo potrzebujemy komplementów?

- Komplementów i adoracji. To wynika z kompleksów i niedowartościowania. W Tunezji przez tydzień usłyszymy więcej pięknych słów niż w Polsce przez całe życie.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Romans mimo woli

Seksturystyki w książce w zasadzie nie ma. Jest oliwkowe ciacho, plażowy romans i dużo tequili.
Piegowata Agnieszka wciąż chodzi pijana, nie tylko z miłości. Pije z zachwytu (bo wakacje i morza lazur), pije z rozpaczy (bo ona czeka, on nie przychodzi) i dlatego, że "wódka na wakacjach jest absolutnie niezbędna". Tequila, piwo, wino, dżin z tonikiem raz, jak to w kraju muzułmańskim. Oprócz tego - piach pustyni, blask słońca i blask księżyca. A habibi, arabski kochanek o migdałowych oczach, trzyma ją za rękę i mówi, że jej skóra jest jak brzoskwinia. Takich oczu to on też nigdy w życiu nie widział.

Agnieszka ma 30 lat i kompleksy. Chora rodzina, chory związek, chora głowa. Różne dziewczyńskie przejścia straszą po nocach, a ona jest jak Piotruś Pan. I chciałaby, i boi się. Mała dziewczynka w dużym ciele.

- W Tunezji, na piaskach Sahary, Agnieszka zostawia Piotrusia Pana, który w niej siedzi - twierdzi autorka. - To książka o dojrzewaniu. O potrzebie adoracji. Agnieszka nie poleciała do Tunezji dla romansu, po to, żeby przeżyć seks swego życia. Ona poleciała na wczasy. Ale on, ten oliwkowy habibi, już na nią czekał. I uwierzyła, że jest królewną z bajki.

Bo u nich, w tej Tunezji, Egipcie, Jordanii - kobiety, okutane w burki i chusty, przemykają jak cienie. Nie prowokują i nie kuszą. Europejki, w tych swoich kusych spódniczkach, wywołują emocje, aż proszą o zaczepki. "Hey, big star, pasmatri!" - proponują oliwkowi mężczyźni. "Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny" - oświadczają.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

On ma niezły plan

Arab z książki Kubryńskiej mówi, że biała kobieta chce te wszystkie słodkie głupstwa słyszeć, po to przywozi swój portfel. Kupuje swojemu habibi drinki, daje pieniądze. On jej mówi "I love you", ona reguluje rachunki.

- Oni przeważnie mają plan: Chcą wyjechać - tłumaczy Sylwia Kubryńska. - Najpierw do Polski, potem gdzieś dalej. Gdziekolwiek. Byle dalej od tego, co tam jest. Ale są też tacy, którym wystarczą gadżety. Suweniry. - Habibi, nie mogę do ciebie zadzwonić, bo mi się komórka zepsuła - mówią. I ona kupuje mu komórkę. Albo: Porozmawialibyśmy sobie na skypie, ale ja nie mam komputera. I ona wysyła laptopa. Niektórzy w ten sposób zbierają na ślub z Arabką.

Rozmawiała z tymi kobietami. Korespondowała z nimi. Poznała wiele historii. Nie ma ich w tej książce. One zdarzyły się naprawdę. - Znałam przypadek, gdy ona miała męża, dziecko. Ale tak się w tym swoim habibi zakręciła, że rozwiodła się z mężem, a swego tunezyjskiego kochanka wywiozła do Anglii. Przez pięć lat przyjeżdżali do Tunezji na wakacje. Zakochani oboje, szczęśliwi. On piękny, młody, smukły. Ona trochę mniej piękna, mniej młoda, mniej smukła. Nieważne. On był w nią wpatrzony jak w obraz. Nie udawał. Tak też się zdarza.

Latem ludzie łakną przygód. Miłości. Nie trzeba Tunezji. Czasem wystarczy wyjechać z domu, by świat zawirował.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

p
piona.silesia
A po Habibi pielgrzymki Jasna Góra, Rzym, Lourdes.....
e
erwin
W tym czasie może z 10 okazji się trafi, więc nic dziwnego, skoro potem całe 9 miesięcy bez seksu, bo same Arabki wokół. Jaki facet by tak nie robił.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie