Hit! Niesamowita podróż do świata wyobraźni. "Wojciech Siudmak. Uniwersum" w Willi Caro w Gliwicach. Musicie to zobaczyć!

Marcin Śliwa
Marcin Śliwa
Wystawę "Wojciech Siudmak. Uniwersum" można oglądać od 8 lipca do 10 października w Willi Caro w Gliwicach.
Wystawę "Wojciech Siudmak. Uniwersum" można oglądać od 8 lipca do 10 października w Willi Caro w Gliwicach. Arkadiusz Gola
Udostępnij:
Nigdy wcześniej żadne wydarzenie organizowane w Willi Caro przez Muzeum w Gliwicach nie przyciągnęło tylu osób, co spotkanie autorskie połączone z wernisażem wystawy "Wojciech Siudmak. Uniwersum". Siudmak to główny przedstawiciel realizmu fantastycznego, a jego prace publikowane na całym świecie przyniosły mu międzynarodową sławę i uznanie. Wystarczy wspomnieć, że wśród jego zadeklarowanych fanów są inni znakomici artyści, jak choćby George Lucas, Federico Fellini i Jean-Jacques Annaud. Od piątku 8 lipca w salach wystawienniczych Willi Caro można oglądać wielkoformatowe obrazy, rysunki i rzeźby Wojciecha Siudmaka.

Wojciech Siudmak to postać, której nie trzeba przedstawiać miłośnikom science fiction i fantastyki, nie tylko w Polsce ale i na całym świecie. Obrazy jego autorstwa przez ponad 35 lat zdobiły okładki kolekcji SF publikowanych przez słynne amerykańskie wydawnictwo Pocket Books z Nowego Jorku. Polscy czytelnicy widzieli jego okładki m.in. w 23. tomach "Diuny" F. Herberta i w "Don Quijote" Cervantesa wydanych nakładem wydawnictwia "Rebis". Wystawa prac autorstwa Wojciecha Siudmaka na wieży Eiffla w Paryżu witała zwiedzających i turystów w III. tysiącleciu, a jego obrazy znalazły się na plakatach trzech kolejnych edycji Festiwalu Filmowego w Cannes (1975, 1976, 1977). Nie dziwi zatem jego wielka popularność w środowisku filmowym i olbrzymia frekwencja na spotkaniu autorskim towarzyszącym wernisażowi wystawy w Gliwicach.

W piątek 8 lipca w Willi Caro w trakcie rozmowy z Grzegorzem Krawczykiem, dyrektorem Muzeum w Gliwicach, Wojciech Siudmak poruszył wiele wątków związanych ze swoim życiem i bogatą twórczością. Ze zgromadzonymi gośćmi podzielił się m.in. opowieścią o początku swojej twórczej drogi.

- Od zawsze towarzyszyła mi chęć oddania rzeczy nieuchwytnych. Zaczęło się od polskich bajek i słynnego "za siedmioma górami, za siedmioma lasami...". Był to moment, który wywoływał wrażenie czegoś, co jest schowane i to bardzo rozwija wyobraźnię. Później była tym dla mnie nauka i mity greckie - opowiada Wojciech Siudmak.

Dość nieoczekiwanie najpoważniejsze kryzysy twórcze wywołał u niego okres edukacji artystycznej, którą pobierał na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych i paryskiej École des Beaux-Arts. Wiązało się to z krępowaniem wyobraźni i próbą wtłoczenia go w sztywne ramy i konkretne nurty.

- Zostałem zwichnięty przez bezsensowne lata w akademii. Długo nie mogłem odnaleźć wartości w tym, co robiłem. To była rozpacz, myślałem sobie "co ja zrobiłem"? Jako dziecko potrafiłem malować, a po akademii byłem kaleką. Te 5-10 lat to była olbrzymia wyrwa. Wybrnąłem z tego, bo fascynowała mnie fantastyka - tłumaczy Wojciech Siudmak.

Jak wyjaśnia dalej, po czasie spędzonym w akademii uratował go rysunek - dzięki tej umiejętności mógł zacząć zarabiać i żyć dalej w Paryżu.

- Będąc w Paryżu spełniłem swoje marzenie. Długo nie mogłem uwierzyć w to, że tam jestem, mogę chodzić do muzeów i oglądać oryginały obrazów. Dotykałem je po kryjomu. To niezwykła rzecz dla mnie i myślę, że dla wszystkich osób zainteresowanych sztuką - wspomina artysta.

Uwalniając się od surowych wymogów edukacji artystycznej zaczął rozwijać skrzydła w pracy, a uwolniona na nowo wyobraźnia doprowadziła go do międzynarodowej sławy i wielkich sukcesów.

- Wyobraźnia ma to do siebie, że otwiera nowe możliwości. Nawet najlepszy lekarz lub naukowiec nie zrobi nic bez wyobraźni. Jest potrzebna w każdej dziedzinie, bo daje wiarę w coś, co z pozoru jest niemożliwe - przekonuje Wojciech Siudmak. - Sztuka fantastyczna jest potrzebna, by runęły bariery i uwierzyć we własne siły - dodaje.

Po zakończeniu rozmowy część gości udała się na pierwsze piętro, aby zobaczyć nową wystawę, jednak wiele osób zostało na parterze i ustawiło się w długiej kolejce, aby zamienić kilka zdań z artystą. Mimo upływającego czasu kolejka nie malała, a Wojciech Siudmak jeszcze długo po zakończeniu wernisażu rozdawał autografy i rozmawiał ze swoimi fanami.

Spotkanie było także okazją do nabycia plakatów i albumów zawierających reprodukcje prac artysty opublikowanych nakładem wydawnictwa "Rebis". Książki i plakaty cieszyły się dużym zainteresowaniem gości, którzy wykupili wszystkie egzemplarze jednego z tomów.

- Rzadko się to widzi w muzeach, ale przewidywaliśmy taki skutek - mówi Grzegorz Krawczyk, dyrektor Muzeum w Gliwicach. - Wojciech Siudmak to świetny partner. Wie czego chce, bardzo precyzyjnie formułuje swoje myśli i w ogóle nie marudzi, co nie jest częstą postawą u artystów - dodaje z uśmiechem.

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Trwa XIV Międzynarodowy Festiwal Filmowy NNW w Gdyni

Materiał oryginalny: Hit! Niesamowita podróż do świata wyobraźni. "Wojciech Siudmak. Uniwersum" w Willi Caro w Gliwicach. Musicie to zobaczyć! - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie