Holandia: Tajemnicze wybuchy w polskich supermarketach. Na szczęście nikt nie zginął, straty są duże

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
Zniszczony sklep w Aalsmeer
Zniszczony sklep w Aalsmeer Rex Features/East News
Udostępnij:
Tajemnicze eksplozje i pożary w dwóch polskich supermarketach działających pod nazwą Biedronka w Holandii. Nazwa tych sklepów nie ma nic wspólnego z siecią Biedronka, która działa w Polsce.

Dwa polskie supermarkety, występujące pod nazwą Biedronka, zostały poważnie uszkodzone przez ładunki wybuchowe w nocy z poniedziałku na wtorek.

Sklepy w Aalsmeer i Heeswijk-Dinther, które noszą tę samą nazwę Biedronka. działają niezależnie od siebie.

Wybuch w supermarkecie Biedronka w Aalsmeer niedaleko Amsterdamu miał miejsce kilkanaście minut po godzinie trzeciej rano. Służby ratownicze zostały powiadomione również o wielkim pożarze.

Eksplozja w drugim supermarkecie miała miejsce mniej więcej godzinę później. Policja bada, czy istnieje związek między tymi wydarzeniami.

Służby ratunkowe, które otrzymały zgłoszenie o wybuchu w Heeswijk-Dinther około godziny 4:15, informowały, że potem doszło do mniejszych eksplozji. Jak donosi gazeta „Het Parool” ładunek wybuchowy umieszczony był pod oknem supermarketu.

Po wybuchu na ulicy było pełno odłamków szkła i innych śmieci. Eksplozja spowodowała również uszkodzenia okolicznych sklepów. Poważnie zniszczona została także restauracja i drogeria po drugiej stronie ulicy.

W budynku znajdującym się za rogiem supermarketu od wybuchu pękły szyby.

Dwudziestu mieszkańców miejscowego apartamentowca zostało ewakuowanych przez policję i straż pożarną. Część placu została odgrodzona. Eksperci sprawdzają, czy konstrukcja apartamentowca nie uległa uszkodzeniu. Na tej podstawie policja zdecyduje, czy ewakuowani mieszkańcy mogą wrócić do domu.

W supermarkecie w Aalsmeer, który działa pod nazwą Biedronka, eksplozja spowodowała ogromny pożar. Mieszkanie nad zniszczonym sklepem też poważnie ucierpiało. Nikt nie został ranny, zginął jedynie kot.

Mimo tej samej nazwy oba supermarkety nie mają ze sobą nic wspólnego. Właściciel polskiego sklepu w Heeswijk-Dinther twierdzi, że poza nazwą działa niezależnie od Biedronki.

Jak pisze „Het Parool”, polski supermarket w Heeswijk-Dinther tylko kojarzy się z nazwą Biedronka, tak jak robią to inni przedsiębiorcy w kraju. Gazeta przypomina, że w Polsce Biedronka jest powszechnie znana, podobnie jak w Holandii Albert Heijn. Z blisko trzema tysiącami sklepów w 1100 lokalizacjach koncern należący do portugalskiego Jeronimo Martins jest największą siecią handlową. Ten największy prywatny pracodawca zatrudnia 65 000 pracowników.

Właściciel Biedronki w Aalsmeer, Mohamad Mahmoed, informuje agencje ANP, że nie ma pojęcia, kto stoi za wybuchem i pożarem w jego firmie. Mówi też, że nie ma wrogów i nie czuje się zagrożony.

Mahmoed otrzymał powiadomienie o eksplozji ze swojego systemu alarmowego o godzinie 3.10 rano. Potem były telefony od sąsiadów. Kiedy przybył na miejsce, wszystko się już paliło.

Mahmoed jest właścicielem polskiego supermarketu od piętnastu miesięcy. Nie ma żadnych powiązań z innym polskim supermarketem w Heeswijk-Dinther, w którym również wczoraj wieczorem doszło do eksplozji i pożaru.

Dochodzenie w tej sprawie trwa.

Zniszczony sklep w Aalsmeer

Holandia: Tajemnicze wybuchy w polskich supermarketach. Na s...

Nowe obostrzenia od 15 grudnia!

Wideo

Materiał oryginalny: Holandia: Tajemnicze wybuchy w polskich supermarketach. Na szczęście nikt nie zginął, straty są duże - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie