Hospicjum w Rybniku ma 10 lat. Wystarczy z chorym napić się wody. Będzie jak z Lourdes

Aleksander Król
Marek Śpiewak, wolontariuszem w Hospicjum, w rozmowie z DZ, mówi, że czasem wystarczy z chorym napić się wody, a ona będzie wówczas lepsza niż z Lourdes.
Marek Śpiewak, wolontariuszem w Hospicjum, w rozmowie z DZ, mówi, że czasem wystarczy z chorym napić się wody, a ona będzie wówczas lepsza niż z Lourdes. Aleksander Król
Niemedyczne Hospicjum Domowe im. św. Rafała Kalinowskiego w Rybniku świętuje 10 lat istnienia. Marek Śpiewak, wolontariuszem w Hospicjum, w rozmowie z DZ, mówi, że czasem wystarczy z chorym napić się wody, a ona będzie wówczas lepsza niż z Lourdes.

Niemedyczne Hospicjum Domowe im. św. Rafała Kalinowskiego w Rybniku świętuje właśnie 10 lat istnienia. Jego powstanie było pomysłem ks. Rafała Śpiewaka, poprzedniego Duszpasterza Akademickiego w Rybniku, prawda?

Tak, to był jego pomysł i jedna z wielu pięknych inicjatyw, które zaszczepił w Rybniku. Wiadomo na początku było ciężko, co często wspominają pierwsi wolontariusze. Jak byli podopieczni to nie było wolontariuszy. Jak byli podopieczni i wolontariusze to nie było pieniędzy. Jak były pieniądze to nie było lokalu. Cały czas “pod górkę”. Jak wykres EKG - raz było dobrze, raz źle. Hospicjum miało być już nawet rozwiązane, ale jakoś zawsze znalazło się kilka osób, które to ciągnęły do przodu. Coś w tej idei jest, że idziemy na przekór, pod prąd. Ten upór spowodował, że już 10 lat funkcjonujemy.

A dodajmy, że jesteście organizacją non profit…

To prawda. Jest tylko12 takich hospicjów w kraju, które działają non profit. Jesteśmy jednym z 12 w Polsce, które funkcjonują wyłącznie w oparciu o posługę wolontariuszy. Niejednokrotnie spotykamy się ze zdziwieniem - ludzie pytają, jak to jest, że w dzisiejszych czasach wykonujemy coś, nie pobierając wynagrodzenia. Wszyscy jesteśmy wolontariuszami. Jednocześnie nie chcemy, by postrzegać nas jako ludzi “świętych” - ktoś powie ach, to jak on jest wolontariuszem to pewnie jest w pierwszej ławce w kościele, to jest święty, nieskazitelny. Nie, my jesteśmy normalnymi ludźmi, każdy ma swoje zajęcie - jedni pracują inni się uczą albo są na emeryturze. Są starsi i młodzież. Znajdując czas dla innych, staramy się nie zaniedbywać rodziny i innych obowiązków.

Ilu was jest?

Wolontariuszy jest około 40 , ale liczba jest ruchoma, bo np. ktoś wyjeżdża na studia, ktoś inny się wypala lub zachoruje… Mamy wolontariuszy, którzy są np. maturzystami, to teraz udzielają się mniej. Nie skreślamy nikogo.

W dobie facebooka, młodzież przychodzi pomagać?

Młodzież chce przychodzić, pomagać. Miałem kiedyś taką sytuację, która mnie zasmuciła, a po roku ucieszyła. Przyjechałem na zakupy do marketu. Dziewczyny zbierały datki do puszek. Zapytałem jedną z nich, czy nie chciałaby przyjść jako wolontariuszka do hospicjum? A ona powiedziała, że już kiedyś ze mną rozmawiała, że już chciała się umówić na spotkanie, ale w ostatnim momencie się wycofała, bo chyba się na to nie nadaje. Nie jest przygotowana, bo “hospicjum to umierania”. Mnie to bardzo zasmuciło. A w ubiegłym tygodniu wracam samochodem z Katowic. Dzwoni dziewczyna, mówi że chce być wolontariuszką. Pytam jak do nas dotarła, a ona mówi, że byłem na prelekcji w Urszulankach. Ale głos wydawał mi się znajomy. Gdzieś cię słyszałem - mówię jej, a ona tłumaczy, że rozmawiałem z nią, jak zbierała datki. Powiedziała, że dojrzała. Ciągle dochodzą nowi wolontariusze. W niedzielę rozprowadzaliśmy kartki, pomagały nam panie z UTW. Oficjalnie nie są wolontariuszkami, ale wzbudziła się w nich idea pomagania drugiemu człowiekowi.

Ale jednak jest przekonanie o tym, że hospicjum to umieralnia. Wszyscy się boją zderzyć z tym tematem. Jak to zmienić?

Dajemy świadectwa naszą posługą. Nasi podopieczni to nie tylko starzy ludzie. Nasza najmłodsza podopieczna ma 3 miesiące, inna 9 lat. Woziliśmy rodziców do kliniki, bo nie było ich stać. Mieliśmy dziewczynę 21 lat. Mamy 33-letniego chłopaka. Hospicjum to nie umieralnia, to moment, gdy można pokazać piękne życie. Gdy obecność naszych wolontariuszy jest balsamem dla drugiego człowieka. Podkreślamy, że warto przyjść do drugiego człowieka, poświęcić to, co mamy najcenniejsze, nie pieniądz, ale swój wolny czas. Że warto zostawić człowieka w człowieku. Możesz przyjść wypić kawę albo zwykłą wodę, ona będzie lepsza niż woda z Lourdes. Możesz potrzymać człowieka za rękę i powiedzieć - słuchaj bez względu na wszystko możesz na mnie liczyć.

Pewnie, spotykacie się z dramatycznymi sytuacjami…

Przyszedłem niedawno do chłopaka. Ma za sobą próbę samobójczą. Nieudaną. Efekt: złamany kręgosłup, kaleka do końca życia. Poproszono nas o pomoc. Gdy przyjechaliśmy na miejsce, ten chłopak leżał na ziemi na gumowym materacu. Normalnie kontaktował. W mieszkaniu były dzieci. Jak wychodziliśmy zapytałem żonę, czy oprócz pomocy mężowi, nie potrzebuje pomocy dla dzieci, żeby odrobić lekcje, pójść na spacer, żeby o tragedii zapomniały...

Ale spotykamy też inne sytuacje. Przywozimy dźwig. Otwiera nam pani i płacze: jak ja wam jestem wdzięczą. Bo popatrzcie. Mąż po udarze, wylewie, ja sama. Złamana ręką. A miesiąc temu pochowałam 40-letniego syna. My widzimy wiele tragedii, staramy się pomagać.

Ale nie wszyscy poradzą sobie przy łóżku?

Nie każdy musi przy nim być. Czasem wystarczy pomóc przewieźć łóżko, zrobić zakupy. Pracy jest dużo. My też mamy w nazwie “centrum pomocy”. Pomagamy każdemu, kto się do nas zwróci. W różne środowiska wchodzimy. Uświadamiamy np. młodzież, mówimy o zagrożeniach, próbujemy pomóc. Mówimy, że są takie miejsca, gdzie można pójść - np. wspólnota Cenacolo w Jastrzębiu-Zdroju, w Szerokiej. Tam trafiają byli alkoholicy, ludzie zniszczeni przez hazard, ale tacy, u których gdzieś tam światełko zapaliło się, by się podnieść i weszli do tej wspólnoty. W Jastrzębiu tych chłopaków jest z 15. Są tam sami. Poprzez pracę , życie we wspólnocie odnajdują nowy sens życia. Żyją z tego, co im ludzie przynoszą. Zawozimy im czasem ciuchy. I promujemy tę wspólnotę wśród pogubionej młodzieży z regionu. Mówimy, jak ktoś ma problem z alkoholem, narkotykami - podsuńcie mu pomysł, powiedzcie o Cenacolo z Jastrzębia. Oni pomogą. My pokazujemy nowe możliwości. Robimy wiele. Współpracujemy z Pomocą społeczną, z pielęgniarkami. Mamy sprzęt medyczny, który użyczamy za darmo. Przeprowadzamy różnego rodzaju akcje jak np. bal charytatywny, koncerty, zbiórki publiczne i dzięki wielkiej wrażliwości i życzliwości wielu ludzi możemy kupować nowe sprzęty takie jak: łóżka rehabilitacyjne, wózki, chodziki, toaletki oraz środki higieniczne, pielęgnacyjne itp. dla osób, które tego potrzebują.

Wasza pomoc trafia też poza Rybnik?

Jesteśmy w całym regionie. Nasze łóżka są w Zwonowicach, Suminie, Piotrowicach Wielkich za Raciborzam, a nawet w Katowicach. W Wodzisławiu hospicjum nie ma. W Jastrzębiu jest, chyba najstarsze, ale dużo mniejsze. Współpracujemy. Gdy byłem na konferencji hospicjów w Radomiu, przedstawiciele hospicjum jastrzębskiego byli zszokowani tym, jaki ogrom pracy wzięliśmy na siebie. Każdy pomaga, ile może. Naszych podopiecznych mamy wszędzie, nie ograniczamy się do jednego miasta, czy powiatu.

Jeździmy np. do Górek Śląskich.

Dziewczyna urodziła się z porażeniem. Poproszono nas o łóżko. Takich historii jest mnóstwo. Obecnie mamy około 40 podopiecznych. Przez te 10 lat przewinęło się ich bardzo wiele. Bardzo dużo odeszło do wieczności. Nasza posługa nie kończy się na tym, jak odchodzą. Co roku odprawiana jest msza za naszych podopiecznych, jesteśmy z nimi dalej, nawet gdy oni już odeszli...

Oczywiście, nie zostawiamy podopiecznych w Wigilię. Robimy w ich domach małe wigilijki. Między innymi 70- letnia pani Sonia z Rybnika już nie może doczekać się na wspólne śpiewanie kolęd...

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Trudne śląskie słowa i dziwne tradycje bożonarodzeniowe SPRAWDŹ, CZY ZNASZ

Życzenia na Boże Narodzenie TRADYCYJNE, RELIGIJNE SMS IDEALNE NA ŚWIĘTA

Czy dostałbyś się do pracy w policji? PRAWDZIWE PYTANIA TESTU MULTISELECT

Która choinka w naszych miastach jest najpiękniejsza GŁOSUJ!

Magazyn informacyjny tyDZień

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie