Ile trzeba czekać na tomografię i rezonans na Śląsku? Kolejki do diagnostyki obrazowej się wydłużają

OPRAC.:
Monika Chruścińska-Dragan
Monika Chruścińska-Dragan

Wideo

Zobacz galerię (2 zdjęcia)
Na tomografię komputerową pacjenci czekali w minionym roku przeciętnie 28 dni. Nadal dłużej czeka się na badanie rezonansem magnetycznym. Średnio 54 dni. Pandemia koronawirusa znacznie zmniejszyła liczbę wykonanych zabiegów diagnostyki obrazowej i radiologicznych. Dostęp do nich przez pewien czas był ograniczony, a pacjenci często odkładali swoje wizyty u lekarzy specjalistów. Nie bacząc na to, że może się to dla nich źle skończyć.

W 2020 roku roku średni czas oczekiwania pacjentów na świadczenia diagnostyki obrazowej w Polsce wynosił ponad miesiąc. Spadła liczba wykonywanych badań, a wartość rynku zmniejszyła się o ponad 20 procent. Pomimo iż wcześniej z roku na rok systematycznie rosła.

Ile średnio trzeba było czekać na tomografię komputerową czy rezonans magnetyczny w woj. śląskim? Oto wyniki raportu branżowego PMR Market Experts1, które opracowała dla nas spółka United Imaging Healthcare Poland, firma medyczna zajmująca się projektowaniem i produkcją urządzeń do diagnostyki obrazowej i radioterapii.

Średni czas oczekiwania i liczba oczekujących na wybrane świadczenia diagnostyki obrazowej w woj. śląskim w 2020 roku:
Rezonans magnetyczny:

  • Liczba oczekujących: 19 657
  • Średni czas oczekiwania: 54

Tomografia komputerowa:

  • Liczba oczekujących: 12 663
  • Średni czas oczekiwania: 28

Zabiegi medycyny nuklearnej:

  • Liczba oczekujących: 492
  • Średni czas oczekiwania: 17

Badanie PET (pozytonowa tomografia emisyjna):

  • Liczba oczekujących: 411
  • Średni czas oczekiwania: 23

Jak zwracają uwagę przedstawiciele United Imaging Healthcare Poland, dotąd wydatki NFZ na badania diagnostyki obrazowej systematycznie rosły. W 2019 r. zwiększyły się aż o 19 proc. Wpłynęło na to wówczas prawdopodobnie zdjęcie limitu z realizacji badań rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej.

W ubiegłym roku odnotowano jednak spadek wartości rynku diagnostyki obrazowej w Polsce o ponad 20 proc. Głównie przez pandemię koronawirusa. Na skutek pierwszej fali pandemii dużo pracowni diagnostycznych znacząco ograniczyło swoją działalność. Wiele placówek publicznych zawęziło też wykonywanie badań do przypadków pilnych, np. onkologicznych. Część z nich, z obawy przed zakażeniem lub na skutek wykrycia zakażenia u pracowników, czasowo całkowicie się zamknęła.

Eksperci wskazują, że podczas lockdownu, w pierwszym półroczu znacznie zmalała liczba chorych zgłaszających się na wizyty do lekarzy onkologów oraz innych specjalizacji. W efekcie, pomimo cofnięcia restrykcji, prywatne pracownie diagnostyczne przyjmowały mniej pacjentów niż miało to miejsce przed pandemią. Spowodowało to znaczące utrudnienia w dostępności badań.

Nie przeocz

United Imaging Healthcare Poland informuje, że średni czas oczekiwania w ubiegłym roku na rezonans magnetyczny wynosił w Polsce 74 dni. W tym samym czasie na tomografię komputerową trzeba było czekać 38 dni, na zabiegi medycyny nuklearnej 26 dni a na badania PET 17 dni.

– Pomimo poprawy sytuacji w obszarze diagnostyki obrazowej w trzecim kwartale 2020 roku, nadal znacząca liczba pacjentów odkłada swoje wizyty u lekarzy specjalistów. W połączeniu z występującymi w dalszym ciągu ograniczeniami w funkcjonowaniu placówek zdrowotnych może to doprowadzić do zwiększenia śmiertelności na choroby „niecovidove” – wskazuje Łukasz Mizerka, prezes zarządu United Imaging Healthcare Poland.

Podział pieniędzy Narodowego Funduszu Zdrowia na diagnostykę obrazową w poszczególnych województwach jest powiązany z ich zaludnieniem. Pod względem wysokości wydatków na zabiegi tego typu przoduje województwo śląskie, gdzie wydatki NFZ na diagnostykę obrazową wynoszą 16 proc. Kolejne w zestawieniu jest województwo mazowieckie (11 proc.) i małopolskie (9 proc.). Jeśli chodzi o wydatki NFZ na diagnostykę obrazową według typów badań, najwięcej kontraktów dotyczy rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej.

– Pacjenci w znakomitej większości poszukują rozwiązań pozwalających im na skorzystanie z darmowych badań, świadczonych w ramach podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego. Dlatego najważniejszym czynnikiem determinującym skalę i kształt polskiego rynku diagnostyki obrazowej są kontrakty NFZ. W naszym systemie brakuje prywatnych ubezpieczeń, które pokrywałyby koszt tego typu badań. Owszem, pakiety oferowane przez prywatnych dostawców usług medycznych zawierają w pewnym zakresie również abonament na takie badania. Nasz rodzimy biznes ubezpieczeniowy dotychczas nie zareagował jednak na te potrzeby. Wydaje się, że odczuwalne zmiany w tym kierunku to kwestia minimum kilku najbliższych lat – zawraca uwagę Łukasz Mizerka.

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie