Industriada: Wieże wyciągowe, szyby, hale produkcyjne, port rzeczny wracają do życia [ZDJĘCIA]

reporterzy DZ
Stowarzyszenie walczy o uratowanie jedynego w mieście górniczego zabytku
Stowarzyszenie walczy o uratowanie jedynego w mieście górniczego zabytku Arkadiusz Gola
Gdy budynki te opuścili ostatni pracownicy, wydawało się, że nie mają racji bytu. Tymczasem znaleźli się ludzie, którzy na to nie pozwolili. 9 przemysłowych budowli właśnie zostało obiektami zaprzyjaźnionymi Industriady

Hala dawnej Elektrowni Huty Królewskiej. Idealna na muzeum

W tej hali powstać ma muzeum hutnictwa, którego pomysłodawcą jest Henryk Mercik, konserwator zabytków w Chorzowie.
Hala dawnej Elektrowni Huty Królewskiej powstała w 1895 roku. Jest to miejsce, które niszczeje od dłuższego czasu. Teraz władze miasta zakupiły teren po byłej stalowni, który już od dawna miał zostać zmodernizowany i wykorzystany. Na tym terenie znajduje się właśnie hala dawnej elektrowni. Jest zachowana do dnia dzisiejszego, choć na potrzeby muzeum hutnictwa będzie musiała zostać wyremontowana. Hala niedawno została wpisana do wojewódzkiego rejestru zabytków. Fakt, że hala ta została przyjacielem Industriady, daje możliwość pokazania, że hutnictwo również ma swoje tradycje, którymi można się pochwalić.

- W Polsce nie ma muzeum hutnictwa i kompleksowej ekspozycji związanej z hutnictwem - przyznaje Henryk Mercik, miejski konserwator zabytków z Chorzowa, który jest jednocześnie szefem zespołu ds. utworzenia muzeum hutnictwa w Chorzowie. - Hala, którą zakupiło miasto, jest w sam raz na to, żeby w tym miejscu powstało takie muzeum, właśnie w Chorzowie, który kiedyś nazywał się Królewską Hutą i był jakby matką dla wszystkich innych powstających w regionie hut.

Obecnie trwają prace nad pozyskaniem pierwszych funduszy na remont hali. Zespół ludzi zajmuje się też projektowaniem stałej ekspozycji w muzeum. Wśród eksponatów mógłby się znaleźć młot z XIX wieku, który na początku marca ma zostać kupiony przez Muzeum w Chorzowie. To ma być jedna z atrakcji podczas czerwcowej Industriady. Jest niezwykłym zabytkiem, którym nikt nie chce się zaopiekować.
Justyna Toros

Historyczna fabryka porcelany rodziny Giesche w Katowicach. Prawdziwa perełka

Ostatni pracownicy zeszli ze stanowisk w grudniu 2008 roku. Od tego czasu w dawnej fabryce rodziny Giesche życie zamarło. Wróciło w ubiegłym roku...

Właśnie w listopadzie ubiegłego roku rozpoczęła się przebudowa pierwszych dwóch budynków na terenie dawnej fabryki Porcelany Śląskiej w Katowicach. W sumie na rewitali-zację czeka 15 obiektów. Dwa z nich będą gotowe w tym roku, kolejne etapy inwestycji, której celem jest utworzenie Parku Przemysłowo-Technologicznego "Porcelana Śląska Park", zakończą się w czerwcu 2015 r. Pierwszy etap przebudowy zakłada modernizację biurowca byłej dyrekcji fabryki oraz tzw. stajni, która w ostatnich latach pełniła funkcję magazynu. Pierwszy pochodzi z lat 80. XX wieku.

- Otrzyma nową antracytową elewację, z pionowymi oknami i białym korytarzem przecinającym cały budynek. Zyska on nowoczesny i lekki wygląd. Otoczony ścieżkami i zagajnikami brzozowymi, stanie się wizytówką kompleksu pofabrycznego. Będzie to jedyny element Parku Technologicznego, który nie będzie miał ceglanej elewacji - opowiada Rafał Wyszyński z Fundacji Giesche, która w 2012 r. przejęła teren dawnej fabryki. Drugi z budynków, stajnia wybudowana na początku XX wieku, zachowa ceglaną elewację, a po modernizacji będzie siedzibą Fundacji.
Rewitalizacja terenu dawnej fabryki będzie prowadzona etapami. Ma pochłonąć kilkadziesiąt milionów złotych.

- Szacujemy, że od 60 mln do nawet 100 mln zł. Pierwszy etap kosztuje 8 mln zł, z tego 4 mln zł to dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego - wyjaśnia Wyszyński.

Na drugie życie czeka 15 budynków, tylko niewielka część związana jest nadal z porcelaną, a dokładniej wykonywane są w nich zdobienia.Fundacja Giesche chce stworzyć Park Technologiczny na terenie o powierzchni 8787 mkw. Po zakończeniu projektu w dawnej fabryce będą powierzchnie biurowe, powstaną pracownie branż kreatywnych, laboratorium badawcze IT, laboratorium dizajnu i wzornictwa oraz Centrum Dizajnu i Centrum Mobilności. Część z tych inicjatyw będzie realizowana we współpracy ze śląskimi uczelniami wyższymi, w tym Akademią Sztuk Pięknych.
Justyna Przybytek

Port Gliwice oraz Kanał Gliwicki - cuda hydrotechniki. Z Mariny Gliwice popłyniemy stąd Odrą w świat

Kiedy stajemy na nabrzeżu Mariny Gliwice, na terenie należącym do Śląskiego Centrum Logistyki, przy ulicy Portowej, mamy widok na wielkie portowe dźwigi i kontenery. To tylko kilka minut od centrum Gliwic.

Stąd, drogą przez śluzy (teraz dzięki unijnemu wsparciu remontowane) dopłyniemy do Bałtyku, ale i do śródlądowych portów Europy, aż po Marsylię. Ale to nie tylko wielka śródlądowa magistrala. To także wrota do wielkiej wodniackiej przygody. Walory portu i Kanału Gliwickiego będą mieli także okazję podziwiać uczestnicy tegorocznej Industriady - Marina Gliwice wygrała marszałkowski konkurs - jest Obiektem Zaprzyjaźnionym Industriady.

To przemysłowe oblicze portu ma także swoje turystyczne znaczenie. Marina Gliwice - założona w tym miejscu przez Ewę Sternal, doświadczoną wodniaczkę, z wykształcenia matematyczkę, i jej męża - była spełnieniem marzeń. Z Gliwic, podziwiając uroki i piękną dziką przyrodę (tak, tak!), dotrzemy daleko. Kanał Gliwicki, dzięki pasjonatom, odsłania swoje najciekawsze oblicze.
- Zbudowany w latach 1934-1939, swoimi parametrami przewyższał wymogi ówczesnej floty. Ukształtowanie koryta i głębokość umożliwiały w przyszłości prowadzenie transportu przy użyciu barek o nośności 1000 ton - przypomina gliwiczanin i pasjonat hydrotechniki Janusz Niemczuk. Zastosowanie nowatorskich systemów i urządzeń sprawiło, że uznawany był za jeden z najnowocześniejszych w Europie. Zarówno pracujące, jak i te od wielu lat nieużywane, ale pozostające w miejscu pierwotnego zainstalowania maszyny i urządzenia, można uznać dziś za zabytki techniki.

Kanał Gliwicki nadal służy zaopatrzeniu w węgiel elektrociepłowni we Wrocławiu i Gliwic w kruszywo pozyskiwane przy pogłębianiu Odry. Choć wydawać się może, że to niewiele, spośród wszystkich żeglownych dróg wodnych w Polsce, może z wyłączeniem dolnego odcinka Odry, ruch towarowy jest tu największy - tłumaczy.

Ewa Sternal miała nosa. Dziś, kiedy Marina Gliwice będzie świętowała drugie urodziny, już nie ma chyba osób, które nie wierzą, że żeglowanie po Kanale Gliwickim może nie tylko stać się faktem, ale być atrakcyjną przygodą. A Ewa Sternal za swoje działania otrzymała od Czytelników DZ i internautów tytuł "Człowieka Roku 2013 Gliwic i powiatu gliwickiego".
Do rozwijania tego typu turystyki potrzeba nie tylko pomysłu (doskonale sprawdzonego w całej Europie - a z Gliwic można nawet dopłynąć do Berlina, Amsterdamu i np. Marsylii), ale także dobrej woli. Zawiązało się Stowarzyszenie Marin Odrzańskich, by promować tę formę wypoczynku - i miejscowości w ich ramach działające.

Przeszkodą był fakt, że w dni wolne nie były otwierane śluzy. Interpelację poselską w sprawie śluz przygotował poseł i gliwiczanin, prof. Jan Kaźmierczak. Udało się! Rodzinne, weekendowe pływanie jest już możliwe, bo śluzy są otwarte. Przekonali się o tym m.in. żeglarze z Tarnowskich Gór, którzy z Mariny Gliwice popłynęli Kanałem Gliwickim, z emocjami śluzowania, dalej Odrą, do Szczecina i do Kamienia Pomorskiego, na zalew. Potem do Gdańska.

W Marinie Gliwice można wypożyczyć kabinowe łodzie motorowe, niewymagające uprawnień, a także motorówki wymagające takich uprawnień. Jednostek jest już 11, są też kajaki.

- Staramy się, aby w tym sezonie były już miejsca do cumowania w rejonie pałacu w Pławniowicach oraz w Ujeździe, by swobodnie można było np. zostawić łódkę i wyjść na ląd, pozwiedzać - mówi Ewa Sternal.
Marina Gliwice znajdzie się także na szlaku tegorocznej Industriady z imprezami towarzyszącymi - na pewno będzie wiele związanych z portem i kanałem atrakcji. Pewniakiem jest także występ zespołu Cree Sebastiana Riedla. I wiele niespodzianek, których organizatorzy jeszcze zdradzić nie chcą, ale zabawa będzie świetna.
Marlena Polok-Kin

Pałac Schoena w Sosnowcu - od rezydencji przez blok i przedszkole do miejskiego muzeum

Pałac Schoena to jeden z najbardziej znanych w Sosnowcu obiektów. Mieści dzisiaj miejskie muzeum i salę ślubów. Jest położony na uboczu, ale ma swoje grono miłośników.

Powstanie pałacu jest związane z rodem Schoenów, który tuż obok wybudował również przędzalnię czesankową, po II wojnie światowej znaną jako Intertex. Budowę neobarokowego pałacu ukończono w 1903 roku. Schoenowie mieszkali tu do końca II wojny światowej. Potem na parterze funkcjonowało przedszkole, a na piętrach mieszkania dla pracowników przędzalni.

Muzeum przy ulicy Chemicznej zaczęło działać w 1985 roku. Jako obiekt zaprzyjaźniony z Industriadą Pałac Schoena nawiązywać będzie oczywiście do swych korzeni - znajdujących się obok pozostałości przędzalni i kolonii robotniczej. - Chcielibyśmy pokazać Sosnowiec jako miejsce, gdzie funkcjonował przemysł włókienniczy - mówi Joanna Kunysz z sosnowieckiego Muzeum. Placówkę warto jednak odwiedzać nie tylko od święta.

Można było oglądać obrazy m.in. Nikifora. Teraz w muzeum można oglądać przedmioty wykopane przez archeologów na budowie autostrady A4.
Tomasz Szymczyk

Wieża wyciągowa szybu Krystyna KWK Szombierki oraz teren po kopalni

Wieża wyciągowa szybu Krystyna góruje nad Szombierkami, dzielnicą Bytomia. To element, który wraz z szybem Ewa pozostał po kopalni. Hałdy zmieniły się w... zielone trawniki. Sześć lat temu Michał Goli, właściciel spółki Armada Development, patrząc z szybu Krystyna na tereny po KWK Szombierki powiedział, że na hałdach oczami wyobraźni widzi pole golfowe. Brzmiało to abstrakcyjnie, ale wątpiący dziś oglądają efekty tego pomysłu: 9-dołkowe pole golfowe wraz z miejscem do nauki gry w golfa.
Wokół pola, na terenach zrewitalizowanych, widać też domki osiedla Srebrne Stawy. Jest to także piękne miejsce spacerowe. A inwestor już planuje drugą część pola, dom seniora i klub golfowy. Wszystko zaczęło się od wykupienia w 2008 roku terenu od Bytomskiej Spółki Restrukturyzacji Kopalń. A potem było... 100 tysięcy ton piasku i humusu przywiezionego na pole.

- Chcemy, aby to miejsce żyło - podkreśla Halina Bieda, bytomianka i prezes Armada Development SA. Spółka złożyła też wniosek o rewitalizację szybu Krystyna. - Niezależnie od wyników już to miejsce wykorzystujemy. W ubiegłym roku organizowaliśmy tu kino letnie, tak będzie i teraz. Szyb można było zwiedzać także podczas Industriady, a w tym roku chcemy poszerzyć zwiedzanie o pole golfowe - mówi Halina Bieda.
Magdalena Nowacka-Goik

Walcownia Cynku w Szopienicach - skarb hutniczej potęgi

Z dawnej huty Uthemann zostały zaledwie trzy budynki: piękny gmach dawnej dyrekcji zakładu, zrujnowana wieża ciśnień oraz walcownia cynku. Ta ostatnia znakomicie sprawdziła się przy okazji warsztatów artystycznych, wystaw, czy koncertów. To perła, którą warto zobaczyć.

Z dawnej huty Uthemann, zakładu, który w katowickiej dzielnicy Szopienice działał 175 lat, zostały: piękny budynek dyrekcji, wieża ciśnień i zabytkowa walcownia cynku. Te skarby - walcownia i wieża - popadają w ruinę. Budynek dyrekcji przeszedł zaś pożar, w wyniku którego spłonęła jego wieża.

Maszyny w walcowni zgasły w 2002 r., sześć lat później rozpoczęła się likwidacja Huty Metali Nieżelaznych. Likwidator wyprzedaje majątek. Walcownia nie ma jednak szczęścia i cały czas niszczeje, mimo że wewnątrz nadal znajdują się m.in. walcarki, maszyny parowe z kołami zamachowymi wybudowanymi w 1904 r.

Opiekę nad zabytkiem roztoczyli członkowie Stowarzyszenia na rzecz Powstania Muzeum Hutnictwa Cynku, dawni pracownicy huty, a dziś pasjonaci, którzy jednocześnie prowadzą Izbę Tradycji Hutniczej w budynku dawnego Centralnego Laboratorium Chemicznego. Marzą, aby w walcowni powstało muzeum, m.in. zbierali pieniądze na remont jej przeciekającego dachu.
Justyna Przybytek

Konduktorownia w Częstochowie jest miejscem spotkań artystów, wystaw, koncertów

Konduktorownia w Częstochowie jest, obok maleńkiego zamkniętego budynku... ubikacji, jedynym zachowanym historycznym obiektem Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej.

Konduktorownię uratowało Regionalne Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych. Budynek na szczęście nie podzielił losu reszty zabytkowego wyburzonego dworca.

Jacek Łydżba, artysta malarz, gospodarz Konduktorowni mówi, że Konduktorownia jest miejscem magicznym. Prowadzonym społecznie przez pasjonatów z Regionalnego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Jest wspierana finansowo przez częstochowski samorząd, Urząd Gminy w Olsztynie, prywatnych sponsorów. Tutaj wciąż coś się dzieje. Koncertują Pospieszalscy, Janusz Yanina Iwański. Wystawiają swoje prace artyści debiutujący i uznani. W Konduktorowni występowali artyści podczas Festiwalu Sztuki Alternatywnej Frytka OFF.

Tutaj powstaje polityczny thriller miejski zatytułowany "Kupernicki".

Tworzą go Jacek Łydżba, Szymon Parafiniuk, Szczepan Ociepa. Akcja filmu toczy się między innymi w serwerowni Konduktorowni.
Janusz Strzelczyk

Szyb Mikołaj w Rudzie Śląskiej odkrywany jest na nowo - dzięki pasji wielu ludzi

Fundacja Hereditas Silesiae Superioris o szybie Mikołaj w Rudzie Śl. mówi: to nasz projekt-dziecko.

Jesienią 2012 roku grupa pasjonatów dziedzictwa poprzemysłowego postawiła sobie za cel: uratować niszczejące zabytki. - Zastanowiliśmy się, jaki będzie dalszy los naszego dziedzictwa materialnego, które nie jest w żaden sposób chronione. Henryk Mercik opowiedział nam o stuletnim szybie Mikołaj - opowiada Dorota Mrówka, prezes fundacji Hereditas Silesiae Superioris. - Zainteresowaliśmy się tym obiektem. Warto było. Szybko przekonaliśmy się, że ma on niesamowity potencjał.
Droga od pomysłu do jego realizacji była krótka. Szyb Mikołaj w ubiegłym roku po raz pierwszy był jednym z punktów na mapie Industriady. - W ciągu dwóch miesięcy przygotowaliśmy projekt, poszukaliśmy darczyńców, a wolontariusze dołączyli się do nas. I udało się! - przyznaje z satysfakcją Dorota Mrówka.

Szyb Mikołaj był prawdziwym hitem Industriady. Dochód z imprezy przekazano na remont obiektu. Rozpocznie się w przyszłym roku.
Joanna Oreł

Zabytkowe wieże wyciągowe dawnej kopalni Polska w Świętochłowicach

Członkowie Stowarzyszenia Dwie Wieże marzą o rewitalizacji dwóch szybów byłej kopalni.

Świętochłowiccy społecznicy od lat walczą o uratowanie dwóch wież wyciągowych byłej kopalni Polska. Trzy lata temu nawet zbierali podpisy pod petycją do prezydenta miasta o ich zabezpieczenie. Niestety, nie przyniosło to pożądanych efektów, dlatego pod koniec stycznia 2013 roku założyli Stowarzyszenie Dwie Wieże. Chcieli, by stały się one symbolem miasta. - Moim zdaniem już stały się nieoficjalnym symbolem Świętochłowic - podkreśla Dawid Politaj, prezes stowarzyszenia. Członkowie nie wyobrażają sobie krajobrazu bez tych obiektów, a to ostatni górniczy zabytek w mieście.

Dzięki ich zabiegom, władze Świętochłowic starają się o dotację na rewitalizację dwóch wież z dwóch źródeł: Funduszy Norweskich i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W miejscu, gdzie stoją dwie wieże: Basztowa i Kozłowa, ma zostać stworzona izba regionalna. Dawid Politaj nie ukrywa radości z tego faktu. - Bardzo nas to cieszy, bo każda próba ratowania postindustrialnych obiektów jest pozytywna, zatem czy dwie wieże, czy inne zabytki miałyby być odrestaurowane, to jak najbardziej skłaniam się ku temu, by to się działo - dodaje Politaj.
Martyna Dyszka

*SOCZI 2014 - IGRZYSKA OLIMPIJSKIE - RELACJE, ZDJĘCIA, CIEKAWOSTKI
*Najlepsze studniówki 2014 w woj. śląskim ZDJĘCIA + GŁOSOWANIE
*TVP ABC I TV TRWAM NA MULTIPLEKSIE. Jak odbierać, jak przeprogramować dekoder?
*Tak kochają tylko Ślązacy ŚLĄSKI SŁOWNIK MIŁOSNY

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sak
to trochę chore się robi, ulice brudne, kamienice się rozpadają a tu rośnie las muzeów. no super, radość wielka.
f
fredmentor
Browar w Siemianowicach Śląskich.. Co z nim? Piękny obiekt a stoi pusty tylko dlatego że sprzedano go komuś kto cały środek wyszabrował w 2008 roku ! Gdzie była ta nasza władza w UM ? Podobnie z urzędnikami w Świętochłowicach. Czekają tylko aż ktoś pozyska za nich pieniądze - a sami ani pomysłów ani wiedzy nt górnictwa i przemysłu nie maja. Szyb Krystyna w Szombiekach.. kula u nogi tak naprawdę dla własciciela terenu. Nazwijmy to po imieniu. Oddajcie te obiekty Ślązakom, nie podkładajcie kłód pod nogi w otrzymywaniu funduszy na nie.. Polsko - nie niszcz bardziej Śląska niż to zrobiłaś..!
f
fredmentor
W Ustroniu jest pokazana bardzo mała ekspozycja. Tam nie było nigdy potężnej huty. Kuźnie - i owszem były..
:):):):):)
W Polsce nie ma muzeum hutnictwa i kompleksowej ekspozycji związanej z hutnictwem

Tak się składa że w Polsce już jest muzeum hutnictwa i do tego znajduje się na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego:

Muzeum Hutnictwa i Kuźnictwa im. Jana Jarockiego
Obiekt z początku XIX w. murowany z kamienia i cegły, piętrowy w stylu eklektycznym. Na korytarzach sklepienia beczkowe i kolebkowe. Pierwotne przeznaczenie – dyrekcja huty. W czasie 15 lat działalności zorganizowano w nim 210 imprez kulturalnych, wernisaży, wystaw, koncertów i imprez okolicznościowych, w których wzięło udział 105 tys. osób. Od 1997 r. istnieje obok Muzeum skansen kuźniczy.

Ustroń 43 – 450 ul. Hutnicza 3, Tel. (033) 8542996
Dodaj ogłoszenie