Inwazja drogowych nonsensów

Małgorzata Powązka
Udostępnij:
Jeśli ktoś dużo jeździ, zwłaszcza na długich dystansach, ten czasem ma nieodpartą ochotę, żeby wysiąść z samochodu, rzucić się na asfalt, walić w niego pięściami i krzyczeć DLACZEGO???

Ot, taki wyraz totalnej bezsilności, złości i nienawiści do drogowców, do organizatorów ruchu i do współuczestników jazdy. To, że kierowcy nie leżą jeszcze na naszych jezdniach pokotem wynika tylko z różnych mechanizmów rozładowywania własnej frustracji bez popadania w histerię. Co mnie najbardziej wkurza? Absurdalne ograniczenia prędkości. Zwłaszcza, gdy ustawione są tak, jak w starym dowcipie: 80, 60, 40, "pchać".

Absurdalne przepisy uczą kierowców ignorowania wszystkich nakazów. Nawet tych, które mogą uratować im tyłek

Takie znaki są traktowane jako (przepraszam za wulgaryzm) dupochrony dla urzędników odpowiedzialnych za stan dróg. Ograniczenia prędkości pojawiają się na przykład wtedy, gdy nie ma kto lub za co załatać dziur w drodze, albo jeśli nie chce się nikomu ustawić barierek dla pieszych przechodzących przez drogi w miejscach subiektywnie wybranych, a często nawet wtedy, kiedy poprosi o to znajomy mieszkający dość blisko drogi (lepsze od ograniczenia są w takich razach pachołki - w Dąbrowie Górniczej na bocznej uliczce długości 200 metrów są takie trzy).

Zresztą zawsze, kiedy jakaś droga z przeróżnych powodów jest kłopotliwa (zarośla ograniczają widoczność, stoi sporo spróchniałych drzew, itp.), warto postawić znak ograniczenia prędkości. Na wszelki wypadek, bo jak wiadomo strzeżonego...

A kierowcy? Urzędnicy doskonale wiedzą, że znaki bezsensowne są totalnie ignorowane. Gdyby jednak coś złego się stało, to nie będzie wina zarządcy drogi, tylko kierowcy. Za to jeszcze zawsze można mu wlepić mandat i punkty karne. Kłopot w tym, że drogowe nonsensy (więcej o nich na str. 4) uczą kierowców traktowania wszystkich przepisów z przymrużeniem oka. Dlatego potem lekceważą nawet te, które mogą im uratować tyłek. A propos - znaki STOP coraz częściej są stawiane na podobnej zasadzie co ograniczenia prędkości. No nic tylko rzucić się na asfalt!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie