Irek Dudek o tegorocznej Rawie Blues: To będzie spójny powrót do korzeni festiwalu. Śląskie brzmienia zagoszczą w Pałacu Młodzieży

Aleksandra Szatan
Aleksandra Szatan
Irek Dudek to bluesman, pomysłodawca i dyrektor artystyczny Rawa Blues Festival. tegoroczna edycja odbędzie się 9 października.
Irek Dudek to bluesman, pomysłodawca i dyrektor artystyczny Rawa Blues Festival. tegoroczna edycja odbędzie się 9 października. ARC DZ
- Pandemia tak skonstruowała ten festiwal, że mogę zaprosić praktycznie tylko ludzi z Polski. Bo nie wiemy co będzie się działo - mówi Irek Dudek, bluesman i dyrektor artystycznym Rawa Blues Festival. Rozmawiamy o wyjątkowej edycji festiwalu Rawa Blues, który 9 października odbędzie się w Pałacu Młodzieży w Katowicach, o minionych miesiącach, a także planach na przyszłość.

Rozmowa z Irkiem Dudkiem

Z powodu pandemii Rawa Blues Festival po raz drugi z rzędu nie odbędzie się w znanej od lat formule. Będzie jednak projekt specjalny. Nie w Spodku, gdzie z całego kraju zjeżdżali miłośnicy bluesa, ale w miejscu, gdzie praktycznie wszystko się zaczęło.

Rok temu, 40. Rawa Blues Festival odbyła się pod hasłem „rozgrzewka”. Zrobiliśmy wówczas koncert w radiu, z moim big-bandem i z udziałem gości. Wiedziałem, że w tym roku mogą być problemy, bo Amerykanie nie przyjadą. Dlatego wpadłem na pomysł, który nigdy jeszcze nie był na tym festiwalu. Silesian Sound, czyli śląskie brzmienie. Ten projekt zrealizowany zostanie w katowickim Pałacu Młodzieży, gdzie odbyła się pierwsza Rawa Blues. Z jednej strony to spójny powrót do korzeni festiwalu, a z drugiej strony chcę pokazać, że tu – na Śląsku – byliśmy zafascynowani w latach 60. muzyką anglosaską, potem czarną muzyką ze Stanów Zjednoczonych. Na niej się wychowywaliśmy i na tym uczyliśmy się grać. Po latach mamy do czynienia z wielkim wachlarzem śląskiego brzmienia. Inaczej gra SBB, inaczej Dżem, ja z big-bandem. Do tego Trio Kapołki i Makaron. To będzie elitarny koncert w Pałacu Młodzieży. Mało ludzi, którzy jednak z bliska będą mogli zobaczyć tych wszystkich wykonawców, jak improwizują i cieszą się tą muzyką.

Rawa Blues Festival w Katowicach: wulkany energii i powiew m...

Repertuar każdego z artystów też będzie wyjątkowy? Może szykuje się wasze jam session na scenie?

Nie chciałem zanadto narzucać, ale zapraszając każdego z nich poprosiłem, by ten występ różnił się od koncertów jakie grają na co dzień. Ja zagram zarówno standardy bluesowe jak i swoją muzykę bluesową opartą o album „No 1”. Zaproszę też Gembalskiego i Popka, którzy uczestniczyli w nagraniu tej płyty. Zagram również z córką. Krzak, Kapołka zrobią specjalny program, a Makaron pokaże się jako ten bard, grający solo, po śląsku. Tak wszystko zaczniemy . Koncert będzie trwał około 4 godzin z przerwą na to, by lekko rozprostować kości, bo wszyscy na widowni będą siedzieć. Po przerwie zagra SBB i Dżem. Nie wiem co stanie się na koniec, ale myślę, że już taka porcja różnorodności będzie wystarczająca. Na jednej scenie, w takim klubowym charakterze spotkają się różni ludzie, którzy generalnie razem nie występowali.

40-lecie festiwalu Rawa Blues świętowane jest już drugi rok, na miarę aktualnych możliwości, to może ten koncert w Pałacu Młodzieży będzie ostatnim krokiem do przyszłorocznej fety, już tradycyjnie ze światowymi gwiazdami, w katowickim Spodku?

Cały czas mam pewne plany, ale nie będę zdradzać, bo nie wiadomo czy w przyszłym roku znowu coś nie wyniknie z powodu pandemii. Na razie wiem jedno, że koncert w Pałacu Młodzieży na pewno się odbędzie. Kiedy usłyszałem: „a co, jeśli znów zabronią grać?”, to odpowiedziałem, że nie zabronią mi zrobić programu telewizyjnego. Bo ja zamawiam wóz telewizyjny na 8-9 kamer, będzie realizator, który robił już Rawę Blues. Będzie to udokumentowane i mam nadzieję, że pokazane w telewizji.

Podchodzisz do tego jubileuszu festiwalu z dużym sentymentem?

Myślę, że tak. Po raz pierwszy mogę rzeczywiście pokazać śląskiego bluesa. Pandemia tak skonstruowała ten festiwal, że mogę zaprosić praktycznie tylko ludzi z Polski. Bo nie wiemy co będzie się działo. Koncert w Pałacu Młodzieży jest dla mnie sentymentalnym wspomnieniem, bo grałem tam z Kwadratem. Bywali tu różni artyści. Teraz zataczamy koło i wracamy do tego miejsca. Dobrze byłoby jeszcze uruchomić klub Akant, bo tam była piwnica bluesowa. Ale nie wiemy co ten covid narozrabia… Jest dużo niepewności. Ale jeszcze wrócę do tych źródeł, będzie główny koncert i może kluby dodatkowo uruchomię. Ale musi być na to odgórne pozwolenie.

Czyli jest szansa, że Rawa Blues Festival powróci w 2022 roku do Spodka?

Tak. Może jeszcze będzie sala NOSPR. W zależności od tego jacy artyści się pojawią i co chciałbym pokazać, bo muszę dopasować salę do rodzaju bluesa. Zdaję sobie jednak sprawę, że Rawa Blues najbardziej związana jest ze Spodkiem, więc chyba znów w Spodku to zrobimy. Jakąś kapelę ostro grającą też chyba załatwię (śmiech).

W tym roku do tych okrągłych dat do świętowania doszły twoje 70. urodziny, które obchodziłeś w maju. Nie jesteś jednak osobą, która siedzi w miejscu i odcina kupony od popularności, tylko konsekwentnie prezentuje różne odmiany bluesa kolejnym słuchaczom.

Muszę zdradzić tajemnicę, że teraz nie gram, a bardziej ćwiczę. Cały czas, jakbym zaplanowany miał zaplanowany występ. Przynajmniej godzinny koncert na harmonijkę, mam ochotę jeszcze na gitarę czy na skrzypce. Chociaż troszeczkę ręce mi drżą. Nie wiem dlaczego, chyba będę musiał zapanować nad tym i popracować psychicznie. Ćwiczę na harmonijce, bo sporo osób zapomniało, że to był mój podstawowy instrument. Grał zupełnie inaczej, akustycznie, nie używam tego specjalnego mikrofonu. Chcę być przynajmniej na jednym instrumencie bardzo dobry. Siedzę w górach, czasami ćwiczę do śpiewu ptaków. To są piękne koncerty, czasami myślę, że może dobrze byłoby to nagrać (śmiech).

Może warto nagrać? Takie nagrania z wykorzystaniem naturalnych dźwięków są w modzie.

Może warto. Ale musiałbym sprawdzić jak to nagrać, by miało dobrą jakość. Albo poprosiłbym moją córkę, aby rozstawiłaby wszystko, gdzieś w naszym ogrodzie i rzeczywiście zacząłbym grać. Natomiast u mnie jest tak, że jak zostaje włączony mikrofon to nawet teraz – mając siedem dych na karku – to nie ma tego luzu do końca…

Jest trema? Mimo tylu lat na scenie ona nie mija?

Trema jest zawsze. Tylko jeśli instrument jest w miarę opanowany, to ta trema szybciej mija. Ale to budujące uczucie. Gdyby nie było tremy to człowiek zaczynałby grać cały czas te same dźwięki. Wciąż jedno odgrywał. A tak podchodzi do tematu twórczo.

Wkurzasz się sam na siebie, gdy coś ci nie wyjdzie? Jesteś znany jako profesjonalista, który dba o każdy najmniejszy detal.

Gdy coś wyjdzie nie tak jak miało być, to reaguję bardzo źle.

Nie przeocz

Pandemia koronawirusa bardzo mocno wpłynęła na wiele dziedzin życia. Mocno dotknięta została branża muzyczna i eventowa, która jako pierwsza została zamknięta, a jako ostatnia stopniowo otwierana, choć z wieloma ograniczeniami. Jak wyobrażasz sobie kolejne miesiące?

Jeśli nie byłbym optymistą nie rozmawialibyśmy o imprezie. Ale muszę być realnym optymistą. Nie można zamknąć się w domu i powiedzieć: „jak minie to dopiero wyjdę”. A jak nie minie? To co zrobisz? Musisz grać, spotykać się z ludźmi. Już rozmawiam z różnymi managementami odnośnie przyszłorocznej edycji festiwalu. Mają widok na 2022 rok, ale mówili mi to już w ubiegłym roku. Już wtedy przewidywali, że do Europy będą mogli przyjechać dopiero za dwa lata. Ten 2021 rok był dla wielu stracony. Ale skoro będą patrzeć na Europę jako zbawienne miejsce na zarobienie, powinni również urealnić swoje wynagrodzenia. Bo czasami nie zwracają uwagi na to, że Europa, szczególnie Polska, jest jak gdyby poszkodowana. Myślą jedną kategorią; kasujmy tyle amerykańskich dolarów lub euro, ale nie rozróżniają tego, że zarobki na Zachodzie i w Polsce s,ą inne. Ja też rozmawiam z różnymi ludźmi, którzy organizują koncerty i uważam, że powinniśmy się zebrać i powiedzieć: słuchajcie, ale powinniśmy dostać trochę niższe ceny. Ale to jest już jakaś robota na przyszłość.

Pojawiają się już obawy, że jak znów zaczną do nas przyjeżdżać zagraniczne gwiazdy to mogą jeszcze bardziej windować ceny, bo pandemia...

Nie zgodzę się na to. Jeśli ktoś – artysta lub management - będzie myślał w taki sposób, to po prostu go nie zaproszę. Musze rozmawiać z normalnymi ludźmi. Jeśli będą chcieli odbić sobie te dwa lata to na pewno nie na festiwalu Rawa Blues.

Musisz to wiedzieć

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie