Jak 8-latek łamał bramkarzom ręce, czyli historia życia Lukasa Podolskiego

Katarzyna Spyrka
2002 rok. Lukas Podolski z mamą Krystyną. Do Niemiec wyjechali, gdy Lukas był małym chłopcem. O swojej rodzinie i karierze ten niemiecki piłkarz rodem ze Śląska opowiada w wydanej właśnie autobiografii
2002 rok. Lukas Podolski z mamą Krystyną. Do Niemiec wyjechali, gdy Lukas był małym chłopcem. O swojej rodzinie i karierze ten niemiecki piłkarz rodem ze Śląska opowiada w wydanej właśnie autobiografii Karina Trojok
Udostępnij:
Piłkarz reprezentacji Niemiec, pochodzący ze Śląska Lukas Podolski opowiedział o swoim życiu i karierze. Napisał autobiografię

b]CZYTAJ WIĘCEJ:
WSZYSTKO O MUNDIALU 2014:
TERMINARZ, MECZE, RELACJE, CIEKAWOSTKI
[/b]

GŁOSUJ W PLEBISCYCIE KTO NAJWIĘKSZĄ GWIAZDĄ MUNDIALU 2014

Niektórzy żartują, że dziś jedyni Polacy, jacy grają na brazylijskim mundialu, to pochodzący z Polski reprezentanci... Niemiec. Jednym z nich jest urodzony w Gliwicach Lukas Podolski, który wydał właśnie swoją autobiografię.

Bardzo wcześnie okazało się, że z moją lewą nogą nie ma żartów - rozpoczyna swoją opowieść Lukas Podolski. Pochodzący ze Śląska piłkarz reprezentacji Niemiec, tuż przed mundialem w Brazylii napisał autobiograficzną książkę pt. "Nie poddawaj się! Lukas Podolski. Autobiografia. Dlaczego talent to zaledwie początek". Książka ukazała się z początkiem czerwca nakładem wydawnictwa Ole i cieszy się sporym zainteresowaniem kibiców. Nic dziwnego, piłkarz do tej pory niewiele zdradzał na temat swojego życia.

W mediach raczej niechętnie udziela wywiadów. Nam udało się nawiązać z nim kontakt dzięki jego przyjacielowi Krzysztofowi Majowi. Wtedy opowiedział nam o swoim przywiązaniu do Śląska. - Urodziłem się na Śląsku, tu mam swoją rodzinę i tak naprawdę to jest chyba moje ulubione miejsce. Właśnie tutaj czuję się najlepiej. Dlatego też nie chcę zapominać języka - zwierzał się Poldi. Ale i tak najwięcej o sobie opowiedział w książce.

Silny i zdolny 8-latek

Oprócz zamiłowania do Górnika Zabrze i polskich korzeni, o Lukasie Podolskim fani wiedzą niewiele. Książka piłkarza ma to jednak zmienić. Skryty do tej pory i skromny Lukas zdecydował się opowiedzieć, co działo się z małym Łukaszem, zanim został wielką gwiazdą futbolu.

- Miałem może osiem lat, gdy w Bergheim odbywał się wielki festyn piłkarski. Przyjechała zawodowa drużyna i pojawiła się na naszym boisku, by rozegrać mecz z mieszkańcami miasteczka. My, chłopaki z osiedla, nie mogliśmy się już tego doczekać. Piłka była całym naszym życiem, graliśmy każdego dnia aż do zmroku, staraliśmy się być coraz lepsi, by choć trochę zbliżyć się do wymarzonego celu: zostania zawodowymi piłkarzami - wspomina w swojej książce Podolski.

MUNDIAL 2014 - KOBIECA STRONA MUNDIALU

To właśnie tam Lukas junior z kumplami znaleźli automat do strzelania w piłkę. Okazało się, że lewa noga Podolskiego faktycznie jest silna. Na potwierdzenie, już jako 8-latek Podolski miał na swoim koncie trzy ofiary (trzech bramkarzy po strzale Lukasa wylądowało w szpitalu ze złamaną ręką). Już wcześniej jednak wszystko wskazywało na to, że Lukas zostanie sportowcem. Bo jaki wybór miał mieć syn byłego piłkarza i piłkarki ręcznej reprezentacji kraju? Kto wie, jak by się potoczyła przyszłość zwyczajnego chłopaka z Gliwic, gdyby nie przeprowadzka za granicę. Perspektywy nie były kolorowe. Dobre czasy dla piłkarza, nawet tak cenionego jak Waldemar Podolski już powoli się kończyły. Sława jego mamy również gasła, bo zamiast kariery wybrała rodzinę i opiekowała się Lukasem i jego siostrą Justyną. To właśnie rodzinie piłkarz poświęca wiele miejsca w tej książce.

Chętnie wspomina sielankowe dzieciństwo. - Pierwsze dwa i pół roku mojego życia spędziłem w Polsce, w czteropiętrowej czynszówce. Tam stawiałem pierwsze kroki, siadywałem na kolanach ukochanej babci i uczyłem się po polsku mówić, na co mam ochotę, a na co nie. Tam był mój dom do czasu, kiedy rodzice zdecydowali, żeby wraz z nami przenieść się do Niemiec - opowiada Podolski. Na początku Podolscy zatrzymali się w obozie przejściowym dla uchodźców we Friedland. Potem trafili do Bergheim niedaleko Kolonii, gdzie mieszkali dziadkowie Podolskiego. To tam odbył się pamiętny festyn i odkrycie lewej nogi.

Skryty chłopak z piłką pod pachą

Po przeprowadzce do Niemiec piłkarz nie mógł się odnaleźć w nowym środowisku. - Z początku w ogóle nie miałem odwagi wyjść z domu, wysiadywałem więc tylko przy oknie z piłką pod pachą, wpatrując się smutno w boisko. W końcu matka jakoś mnie namówiła, przyrzekając na wszystkie świętości, że zostanie na górze i będzie mnie obserwować z okna. I tak powoli, powoli udało mi się jakoś dołączyć do innych dzieci razem z moją piłką, a mama zawsze rozpoznawała mnie z góry, bo miałem jasne włosy wśród ciemnych głów czarnoskórych kolegów - wspomina piłkarz. Okazuje się, że Lukas nie był łatwym dzieciakiem. Nie chciał chodzić do przedszkola, a na śniadanie jadł tylko suche bułki, nie potrafił zasnąć bez piłki pod kołdrą. - Kiedy potrzebował pieniędzy, zawsze jakoś udawało mu się je zdobyć, albo pytał ciocię Irenę, czy nie zrobić jej zakupów, albo wiercił matce dziurę w brzuchu, albo strzelał gola. Za każdą bramkę dostawał od kogoś z nas parę groszy. Ale zawsze był bardzo oszczędny. Lukas świetnie umie gospodarować pieniędzmi - zdradza babcia Podolskiego, Helena. Dorastającego gwiazdora futbolu zapamiętał też jego sąsiad Willi Breuer.
- Mieszkałem wtedy w Bergheim i doskonale pamiętam tego małego wiercipiętę, wciąż kopiącego piłkę. Chudzina, zęby wystają jak u królika, spodenki zwisają do kolan. Ale w piłkę umiał grać o wiele lepiej niż pozostali. I ta lewa noga... już wtedy była mocna! Już w Bergheim zwrócił na siebie uwagę, każdy by go zauważył. Ten chłopak miał talent i jasne było, że prędzej czy później trafi do drużyny juniorów jakiegoś dużego klubu - opowiada na łamach książki. Trafił. A potem poszedł dalej. W końcu dołączył do silnej kadry reprezentacji Niemiec. Choć chciał także grać dla Polski.

Polak czy Niemiec?

W rozdziale "Dwa kraje w jednym sercu" ucina wszelkie dyskusje na temat, czy bardziej czuje się Niemcem czy Polakiem, a może Ślązakiem? - Tak to właśnie wygląda: dobrze się czuję w Niemczech, tu chodziłem do szkoły, tutaj urodził się mój syn, tu mieszkamy z rodziną. A jednocześnie rozmawiamy ze sobą po polsku i co najmniej raz do roku jeździmy do domu, do Gliwic, i odwiedzamy moich krewnych. Bardzo lubię tamtejszą atmosferę, kocham tych otwartych, serdecznych ludzi i czuję się tam doskonale, jak w domu - wyjaśnia Podolski.

W ten sposób tłumaczy fakt, że nie potrafił cieszyć się, kiedy w pamiętnym meczu Polska - Niemcy, 8 czerwca 2008 roku, na Mistrzostwach Europy strzelił Polakom dwie bramki. Nigdy też nie śpiewa hymnu narodowego Niemiec. Nie zaśpiewa go pewnie także podczas trwającego mundialu w Brazylii. Nie zrobi tego, bo jest szczery i nie da sobie w kaszę dmuchać, zawsze mówi i robi, co chce, nie udaje - mówią o nim znajomi. Ich wypowiedzi zebrano w autobiografii Podolskiego. W ustach osób, które miały okazję go poznać, jest chodzącym ideałem. Słowem - chłopak "do rany przyłóż".

- Przypadkiem trafiliśmy na ulicy na chłopca, którego rodzice byli głuchoniemi. Lukas pograł z nim w piłkę, a potem poszli razem do jego domu. Kiedy zobaczył, że chłopak nie ma łóżka, dał mu do zrozumienia, że je dostanie. I natychmiast to załatwił. To był bardzo ludzki odruch i w ogóle była to bardzo przyjemna podróż z całkiem zwyczajnym Lukasem Podolskim - wspominają współpracownicy Podolskiego z fundacji, którą od kilku lat prowadzi.

Idzie swoją drogą

- Lukas nic się nie zmienił, jest taki jak dawniej. To bardzo rodzinny chłopak. Jest też bardzo samodzielny - ugotuje, odkurzy, nastawi zmywarkę - zdradza jego mama Krystyna. Nawet ogromne sukcesy nie były w stanie go zmienić. - Dopiero po czterech latach zawodowego grania Lukas sprawił sobie mercedesa, wcześniej jeździł zawsze klubowym samochodem. Inni często już po trzech miesiącach rozbijają się wypasionymi terenówkami albo sportowymi wozami. Dla niego nie ma to większego znaczenia - dorzuca Nassim, przyjaciel i menedżer Podolskiego. I cokolwiek by o nim nie mówili, nadal zamierza iść swoją drogą.

- Zamierzam jeszcze sporo zdziałać na boisku, poza tym chciałbym zdobyć jakiś liczący się tytuł mistrzowski. Najważniejsze to nie odpuszczać - kończy swoją opowieść Podolski. I tego można być pewnym. Jak mówi jego ojciec - to chłopak, który piłkę zabierze do trumny.


*Mundial 2014: Pełne składy wszystkich zespołów grających na Mundialu 2014
*2500 górników na bruk w Kompanii Węglowej. To tragedia!
*Basen Ruda w Rybniku najpiękniejszy w Polsce? ZOBACZ ZDJĘCIA
*Elementarz: Bezpłatny podręcznik POBIERZ PDF

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie