Jak Cyganie oszukują sprzedawców. Metoda "na resztę"

    Jak Cyganie oszukują sprzedawców. Metoda "na resztę"

    Beata Samulska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Jak Cyganie oszukują sprzedawców. Metoda "na resztę"

    ©fot. anna karbowniczak

    Dwie kobiety wraz z mężczyzną próbują oszukiwać kasjerki w sklepach, natomiast w srebrnym passacie o numerze rejestracyjnym zaczynającym się na literę Z czeka na nich jeszcze dwóch naciągaczy.
    Jak Cyganie oszukują sprzedawców. Metoda "na resztę"

    ©fot. anna karbowniczak

    W sycowskiej piekarni chcieli zastosować znany trik, płacąc banknotem 500 zł. Fortel wygląda tak. Kupują jakiś tani produkt, sprzedawca oddaje wyliczoną resztę, ale za chwilę rezygnują z zakupu, domagając się zwrotu pieniędzy. Jeżeli sprzedawca da się wplątać w zamieszanie robione przez „kupujące” osoby, oddaje im 500 zł, a nie drobną kwotę, za jaką nabyli towar.

    Mnóstwo komentarzy na ten temat pojawiło się na naszych fanpejdżach na Facebooku.
    Patrycja Hanuszewicz opowiada, że jakieś trzy tygodnie temu na poczcie w jej miejscowości doszło do identycznej sytuacji. Znajoma pani opowiadała, że pewna Cyganka chciała kupić książkę za około 7 zł, dała banknot 500 zł, później się rozmyśliła i zażądała zwrotu pieniędzy. Pani pracująca na poczcie została oszukana, jednak gdy się zorientowała, było już za późno.

    Karolina Turska dodaje: - Dwukrotnie miałam taką samą sytuację w sklepie. Pierwszy raz udało im się nas skubnąć na 100 zł, bo tak zakręcili, że nikt nie pomyślał o oszustwie. Następnym razem, po dwóch miesiącach chyba, znowu przyjechali, ale już wiedziałam, co mnie czeka. Pojawiła się ta sama kobieta, co za pierwszym razem, i dwóch facetów. Poznałam ją! Cyganka chciała kupić dwie duże pepsi, zapłaciła mi 200 zł, wydałam jej resztę, jakieś 190 zł. Później stwierdziła, że za drogo i kupi te dwie pepsi za 5 zł. Nie zgodziłam się, to powiedziała, że mam oddać pieniądze, więc to zrobiłam, dałam jej 200 zł a ona zamiast oddać mi to co jej wydałam, to rzuciła 100 zł na podłogę i oddała tylko 95 zł. Od razu zauważyłam, że za mało, więc mówię do niej, że jeszcze 100 zł i że dzwonię na policję.

    Zaraz podniosła tę stówę, oddała, a potem szybko odjechała. W jednej miejscowości odwiedzili kilka sklepów, z kamery mieliśmy rejestrację samochodową i zgłosiliśmy to na policję. Do dzisiaj jest spokój. Jak już zobaczycie Cyganów w sklepie, to mówicie, że dzwonicie na policję, to zaraz ich nie będzie i problem z głowy.

    - Stary numer - nie kryje Magdalena Kieroń. - Jestem w branży handlowej od 20 lat i już wtedy było to popularne, z tym, że teraz mają 500 zł. Znam wiele osób, które udało im się oszukać. Prostym sposobem można tego uniknąć: trzeba powiedzieć: „Nie mam czym wydać, proszę drobne”.

    Ostrzega Nina Łakoma z Ostrzeszowa: - Uważajcie na parę z małym chłopcem. Też próbują triku na 200 zł! I na dodatek kobieta zawija towar do torby.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo