Jak piłkarze ruskich z mistrzostw wywalili. Felieton Przemysława Miśkiewicza

Przemysław Miśkiewicz
arc
Udostępnij:
Jak wiadomo, każdy Polak zna się na polityce, samochodach, a na sporcie nade wszystko. Wieczne utyskiwanie na kiepskie zagrania, kpiny z trenera, sędziego. Odsądzanie od czci i wiary: „co za debil”, „no jak grasz”, „sędzia to chyba zupełnie ślepy”, „zawsze mówiłem, że ten trener, to się do niczego nie nadaje”. To tylko drobne i bardzo delikatne spostrzeżenia „fachowców” przed telewizorami. Ja osobiście na sporcie się nie znam, a na piłce to już zupełnie. Nie jestem kibicem, nie wiem, która liga w Europie jest lepsza, a która gorsza, jeżeli cokolwiek oglądam, to może raz do roku jakiś kawałek meczu polskiej reprezentacji. Oczywiście cieszę się, kiedy Lewandowski strzela bramki, zostaje królem strzelców Bundesligi czy najlepszym zawodnikiem świata, ale to by było na tyle.

Jednakże był taki czas… „uliczkę znam w Barcelonie, w uliczkę wyskoczy Boniek, i będzie słychać na stadionie…”. To było dokładnie 40 lat temu. 13 czerwca 1982 roku w Hiszpanii zaczął się Mundial. Wszyscy na niego czekali i prawie wszyscy oczekiwali sukcesu, który o dziwo… nadszedł. Mieszkałem wtedy w akademiku nr II UŚ na Ligocie. Wielu naszych kumpli siedziało w internatach, głównie w Uhercach: Wojtek Szarama, Robert Zapiór, Andrzej Drogoń. To tylko kilka znanych obecnie nazwisk, wtedy czynnych antykomunistów, dzisiaj mogących się pochwalić dużymi osiągnięciami zawodowymi, panami tuż przed emeryturą. Chłopaki oglądali mecze za kratami, a my wszyscy, będący na wolności, oczekiwaliśmy sukcesu i jakiegoś elementu, który pojawi się podczas transmisji, a który pokaże, że Solidarność żyje. Władza, wręcz przeciwnie - wobec braku jakichkolwiek sukcesów liczyła na dobry wynik Polaków. Chodziło o patriotyczne zjednoczenie się wokół piłkarzy i uznanie, że to jest normalizacja, na którą władze liczyły.

Wszyscy mieliśmy w pamięci 1974 i genialną grę polskiej drużyny nazwanej po latach Orłami Górskiego. To, co się wtedy wydarzyło, było nie tylko niebotycznym sukcesem, ale dawało poczucie, że Gierek to zupełnie inna bajka niż przaśny Gomułka. Słynny przejazd piłkarzy ulicami Warszawy, przyjęcie w Belwederze i słowa I sekretarza wypowiedziane do premiera Piotra Jaroszewicza: „to co Piotrze, teraz napijemy się szampana, oczywiście, o ile trener pozwoli”. Wszyscy szczęśliwi, lud dostał igrzyska, władza miała sukces, a piłkarze dostali jakieś ochłapy i dalej musieli do trzydziestego roku życia grać w polskich klubach. Potem była Argentyna w 1978 i przestrzelona jedenastka Deyny z gospodarzami w setnym występie w reprezentacji. Ale i tak miejsce w czołowej szóstce. Wydawało się, że do trzech razy sztuka - teraz musiało być dobrze a nawet bardzo dobrze.

Ci z Państwa, którzy są kibicami i mają podobne do mnie pesele, mniej więcej pamiętają, jak to wyglądało. Najpierw bezbramkowe Włochy, potem jakaś koszmarna wpadka i znowu bezbramkowy remis z Kamerunem i nagle 5:1 z Peru. Ten mecz wzbudził szaleństwo na osiedlu akademickim - kilkadziesiąt osób wyszło na zewnątrz i szło w pochodzie zwycięstwa przy dźwiękach syreny strażackiej, którą mieli koledzy z pokoju 440. Po wyjściu z grupy hattrick Bońka z Belgią (jak to pięknie brzmi po koszmarnym 6:1 sprzed trzech tygodni) i znów wielka feta w akademikach.

I wreszcie mecz, na który wszyscy czekali – coś na wzór słynnego finału piłki wodnej z Melbourne z 1956 roku. Wtedy Węgrzy po masakrze i rozjechaniu rosyjskimi czołgami Budapesztu, wygrali z nimi w finale. Wszyscy odbierali to jednoznacznie i wiedzieli, że o ile mały kraj nie mógł militarnie wygrać z gigantem, to jedyna forma rewanżu, jaka mogła być w tym czasie, nadarzyła się w basenie do waterpolo. Podobnie było tutaj - wszyscy wiedzieli, że bez sowieckiej osłony Jaruzelski nie wprowadziłby stanu wojennego. Nie byłoby śmierci górników z Wujka, tysięcy więzionych i internowanych. To był mecz o wszystko, byliśmy w o tyle dobrej sytuacji, że nam wystarczał remis, a ruscy musieli ten mecz wygrać.

Sam mecz był „taki se” i właściwie jedyne, co z niego pamiętam, to przetrzymywanie przez Smolarka, chyba przez minutę, piłki w narożniku boiska pod koniec spotkania. Wynik 0:0 i awans do półfinału. Ale to, co było na boisku, to tylko część historii. Co pewien czas kamera pokazywała jakąś pustą część stadionu. Dopiero z Wolnej Europy dowiedziałem się, że za rosyjską bramką był ogromny transparent Solidarności. Okazało się, że transmisja była opóźniona bodajże o dwie sekundy i kiedy realizator pokazywał Solidarność, to studio w Czechosłowacji, poprzez które szła transmisja na KDL-e, wrzucało puste trybuny zamiast właściwego obrazu. Po meczu było zapanowała ogólnokrajowa radość a wznoszone toasty i okrzyki nie dotyczyły tylko sukcesu sportowego. Nawet w reportażu telewizyjnym cenzura przepuściła wypowiedzi, że to nasza sprawa narodowa.

W walce o finał przegraliśmy z Włochami, a potem ładny mecz z Francją o trzecie miejsce i zwycięstwo 3:2. Byliśmy znowu trzecią drużyną świata, pokonaliśmy Rosjan, ale był pewien niedosyt. Jednak nikt nie myślał, że przez 40 lat nawet nie zbliżymy się do takiego wyniku. Wszyscy szykowali się na następny Mundial, tam mieliśmy się odegrać. Przecież wszyscy znają się świetnie na piłce. A te mistrzostwa to naprawdę były w myśl hasła: Precz z komuną.

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

PISM: Zawieszenie konfliktu Kosowo-Serbia. Szybka reakcja USA i UE

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie