Jak się robi szkło w XXI wieku? Sprawdziliśmy w Orzeszu [ZDJĘCIA]

Barbara Siemianowska
Huta szkła w Orzeszu
Huta szkła w Orzeszu Barbara Siemianowska
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Kompania Piwowarska, Heineken, Carlsberg i wyroby Polmosu. Znamy ten smak, etykiety i... butelki. Tym razem te ostatnie będą tu najważniejsze, choć jeszcze do niedawna o ich produkcji Huta Szkła w Orzeszu mogła tylko pomarzyć.

Aby huta mogła prosperować, musiała zacząć produkować butelki dla kilku znanych browarów. Na tym rynku debiutowała w 2005 roku. Trzeba było przekonać wszystkich, że to najlepszy zakład.

Zielone, brązowe, przezroczyste. Zawsze szklane. Dziś w ciągu doby robi się tutaj nawet 2,5 miliona takich butelek, a konkurencja dopiero ściga rozwiązania technologiczne stosowane w orzeskiej hucie. Ale tak kolorowo nie było zawsze.

Cofnijmy się do 2004 roku, kiedy to sąd ostatecznie ogłasza upadłość przedsiębiorstwa państwowego Huta Szkła Orzesze. Powód? Zakład został daleko w tyle, inne huty zdążyły już znacznie poprawić jakość produkowanych wyrobów, reagując na potrzeby rynku, a huta w Orzeszu stopniowo z tego rynku znikała, nie nadążając za postępem technologicznym w branży opakowań szklanych. Na rynek Polski zaczęła wchodzić wówczas technologia cienkościenna, a w Orzeszu szans na innowacje i modernizacje nie było. Huta produkowała wyroby dla coraz mniej wymagających klientów, co skutkowało pogarszającą się kondycją finansową zakładu.

Szansa na nowe życie huty pojawiła się w czerwcu 2005 roku - zakład kupiła spółka Pol-Am-Pack SA, wchodząca w skład Grupy Can Pack.

- To była pewna firma i jeden z najnowocześniejszych technologicznie producentów opakowań w Europie, czuliśmy, że to się uda - wspomina Kazimierz Hebda, wicedyrektor Huty Szkła w Orzeszu.
Pojawił się plan modernizacji, nowe urządzenia i możliwość wdrożenia najnowocześniejszej technologii.

W końcu orzeska huta mogła pokazać światu, że jest w stanie sprostać wymaganiom znanych browarów. Po raz pierwszy z huty wyszły tzw. lekkie butelki do piwa.

- To był nasz debiut i test, od którego wszystko zależało. Musieliśmy pokazać, że jesteśmy w stanie zagwarantować klientom najlepszą i powtarzalną jakość wyrobów. Trzeba było pokazać, że dysponujemy nie tylko sprzętem, ale też pracownikami, dzięki którym ta produkcja jest możliwa - komentuje Kazimierz Hebda.

Kiedy ogłaszano upadłość huty, pracowało tu 150 osób, na 3 liniach produkcyjnych, a wydajność dobowa pieca szklarskiego wynosiła 120 ton. Dziś w orzeskiej hucie pracuje 298 osób, jest 6 linii produkcyjnych i 2 piece o dobowej zdolności produkcyjnej 600 ton.
- Kiedy wykupiło nas Pol-Am-Pack SA jako huta szkła właściwie debiutowaliśmy na rynku, żeby ktoś nas zauważył, żeby przekonać firmy, że nasze wyroby są konkurencyjne, musieliśmy pokazać, że górujemy nad wszystkimi innymi hutami technologią, udało nam się udowodnić, że w tej kwestii mamy przewagę, inni dopiero nas ścigają - podkreśla pan Kazimierz, z orzeską hutą związany od 1978 roku. A trafił tu z... Piotrkowa Trybunalskiego.

- Pochodzę ze Starego Sącza, a w Piotrkowie kończyłem technikum szklarskie, jedno z dwóch funkcjonujących wówczas w Polsce. Już wtedy uczniami ostatnich klas interesowała się Huta Szkła Orzesze. Werbowali absolwentów do pracy i poza propozycją pracy w zawodzenie mieli prawdziwego asa w rękawie - huta odraczała od służby wojskowej, reszty dopowiadać nie trzeba - śmieje się pan Kazimierz.

W hucie w Orzeszu miejsce zagrzał na długo, wykonując pracę na różnych stanowiskach, a tych jest w hucie sporo. Pracują tu m.in. tzw. zestawiacze, topiarze, operatorzy automatów formujących, automatycy, liniowe, kontrolerzy jakości. Prowadzone są ciągłe szkolenia, pomimo tego, że w hucie nie brakuje ludzi z wieloletnim doświadczeniem. Stabilność i ciągła kontrola procesu technologicznego jest kluczem do uzyskania najwyższej jakości wyrobów - mówi Kazimierz Bujak, dyrektor huty i wiceprezes zarządu Pol-Am-Pack SA.

Najwięcej pracuje tu osób z powiatu mikołowskiego, ale też z Czerwionki, Żor i Rybnika. Są absolwenci uczelni wyższych, specjaliści z całej Polski, ale też osoby, które odpowiednie szkolenie przechodzą na miejscu. - Bardzo ważne jest, by pokazać chętnym jak ta praca wygląda od kuchni. Zapraszamy ich na zwiedzanie huty. Mogą zobaczyć wtedy pracowników na halach produkcyjnych. Dopiero później możemy zadać pytanie "Czy widzisz się w tej pracy, czy sobie z tym poradzisz?". Jeśli mówią, że tak, to proponujemy okres próbny, po jego upływie znów pytamy: "Dalej chcesz pracować, czy już nie? - wyjaśnia wicedyrektor. Większość jednak połyka bakcyla, choć to niełatwa praca. Warunki są typowo przemysłowe.

Kilka słów o historii Huty Szkła w Orzeszu
historia hutnictwa w Orzeszu sięga 1719 r., kiedy to na terenie dzisiejszej dzielnicy Stara Szklarnia w Orzeszu powstała druga na Górnym Śląsku huta szkła. W 1846 r. działały już na terenie Orzesza trzy huty szkła, które zatrudniały łącznie 15 pracowników i wytwarzały rocznie 1455 płyt szkła. W 1875 r. na terenie huty żelaza "Maria" uruchomiono Hutę Szkła. Została ona unowocześniona w 1914 r. Wtedy inne huty zaczęły upadać, nie mogąc konkurować z dużym i nowoczesnym zakładem z sąsiedztwa. Na terenie Orzesza pozostała więc tylko jedna huta szkła, która cały czas była rozbudowywana. Zmienne losy Huty Szkła w Orzeszu zależały nie tylko od sposobu zarządzania, ale w dużej mierze również od zawirowań na rynku, spowodowanych przez burzliwe wydarzenia w Europie. Dziś to jeden z najnowocześniejszych zakładów produkujących opakowania szklane w Europie.

Zakupy z „dark store” coraz popularniejsze

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie