MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Jak wygląda Dzień Ojca za kratami? Rozmowa z psycholog z aresztu w Sosnowcu ppor. Anną Górny

Mateusz Czajka
Zajęcia w ramach programu resocjalizacyjnego "Ja tato" są prowadzone w Areszcie Śledczym w Sosnowcu.
Zajęcia w ramach programu resocjalizacyjnego "Ja tato" są prowadzone w Areszcie Śledczym w Sosnowcu. Areszt Śledczy w Sosnowcu
Jak wygląda Dzień Ojca w więzieniu lub w areszcie? Jakimi ojcami są osadzeni i czego o ojcostwie może nauczyć praca w Areszcie Śledczym w Sosonowcu? "Służba nauczyła mnie przede wszystkim nie wyciągania pochopnych wniosków w tym temacie, nauczyła mnie, żeby w życiu nie oceniać a doceniać, nie obwiniać, a szukać przyczyn i możliwych form pomocy" - mówi starszy psycholog ppor. Anna Górny

Jak wygląda Dzień Ojca za kratami?

ppor. Anna Górny: Dzień ojca w więzieniu jest dniem szczególnym dla osadzonych, którzy posiadają dzieci własne lub przysposobione, jest okazją do rozmów oraz spotkań, a także refleksji dotyczącej roli ojca w życiu dziecka. To również czas rozmowy z własnymi ojcami, czas podziękowań i bliskości lub czas rozmów trudnych albo rozważania nad ich podjęciem. Relacje międzyludzkie bywają skomplikowane, jednak ten szczególny dzień z pewnością napawa osadzonych refleksją oraz zadumą, choć otwarcie starają się tego nie pokazywać.

Dzieci przychodzą odwiedzać ojców? Dzwonią?

Wizyty dzieci w warunkach izolacji uzależnione są od wielu czynników, w tym ich sytuacji prawnej. W przypadku osób skazanych widzenia nie generują trudności natury formalnej, oczywiście jeżeli mają oni możliwość osobistego kontaktu z dziećmi, a ich sytuacja rodzinna nie jest skomplikowana, co czasem ma miejsce, jeżeli rodzice nie pozostają już związku partnerskim. Inna sytuacja występuje u osób, wobec których zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania - o udzieleniu zgody na widzenie decyduje organ dysponujący. Znaczna część osadzonych korzysta z kontaktów telefonicznych lub bezpośrednich z dziećmi, który to kontakt w znacznym stopniu przyczynia się do poprawy ich funkcjonowania i nierzadko stanowi cel nadrzędny, dzięki któremu ich funkcjonowanie w jednostce penitencjarnej kształtuje się na należytym poziomie.

Więźniowie unikają tego tematu, czy wręcz przeciwnie?

Temat dzieci jest chętnie poruszany przez ojców, którzy znaleźli się w warunkach izolacji, często opowiadają o swoich pociechach, chwalą się ich osiągnięciami oraz pokazują ich zdjęcia. Choć bywa i tak, że opowiadają o braku kontaktu z nimi, o zerwanych więziach oraz planach ich naprawy, często są to bardzo trudne i emocjonujące rozmowy.

W Sosnowcu jest specjalny program resocjalizacji związany m.in. z uczeniem mężczyzn na nowo bycia ojcami. Na czym polega i kto w nim uczestniczy?

W Areszcie Śledczym w Sosnowcu są organizowane programy z zakresu integracji rodzin, których celem jest edukacja a także umacnianie lub odbudowywanie więzi z dziećmi. W ramach programu pt. „Ja tato” osadzeni oprócz uzyskanej wiedzy teoretycznej mają okazję wykonać dla swoich dzieci upominki w postaci prac plastycznych, kartek, obrazów na płótnie oraz wyklejanek ozdobnymi kamieniami, a także nagrać bajki oraz wiersze, które później przekazują dzieciom. Uczestniczą w nim osadzeni, którzy posiadają dzieci lub są ich opiekunami.

Jakie są efekty tego programu?

Efekty udziału w programie rozpatrywane są w kontekście krótko oraz długoterminowym. W pierwszym przypadku znaczenie ma to co dzieje się w relacji rodzina/opiekun, a dziecko w momencie rozmowy, spotkania. Podkreślić należy, że jest to proces, czasem trudny i długotrwały, aby doprowadzić do odbudowania lub wręcz nawiązania więzi z dzieckiem. Oceny efektów mogą być trudne do zweryfikowania, ponieważ ich realna ocena może być dokonana po opuszczeniu warunków izolacji, czyli w tym okresie, w którym nie posiadamy już informacji o funkcjonowaniu osadzonego.

Co o programie mówią sami więźniowie? Co chcecie osiągnąć, pracując z osadzonymi?

Zgodnie z założeniami teoretycznymi, pracując w ramach programu chcemy osiągnąć następujące cele: internalizacja norm społecznych w kontekście wychowania/rodzicielstwa; budowanie poczucia odpowiedzialności za wychowanie oraz rozwój dziecka; nawiązanie lub umocnienie więzi emocjonalnej z dzieckiem; uświadomienie istotności relacji rodzinnych, ojcowskich na rozwój i funkcjonowanie dziecka; uświadomienie skutków nieprawidłowych relacji rodzinnych; uświadomienie roli autorytetu rodzica; wzmacnianie poczucia odpowiedzialności za własne zachowanie; nabycie umiejętności realnej oceny ryzyka w kontekście wpływu zachowań niezgodnych z prawem na całokształt funkcjonowania jednostki; wzmocnienie wewnętrznej motywacji do podjęcia zachowań społecznie pożądanych oraz budowanie rozwoju kreatywności oraz metod wyrażania uczuć w kontaktach z dziećmi. Sami więźniowie wykazują ogromne zainteresowanie programem, dopytując o kolejne edycje i możliwe formy pracy w kontekście integracji rodzin.

Czy bycie tatą motywuje do zmiany? Co zostaje z tych chęci po wyjściu na wolność?

Bycie ojcem stanowi jedną z największych motywacji do zmiany, z którą miałam okazję się spotkać w czasie mojej służby. Osadzeni, których wzorce rodzinne nie były zadowalające, widzą potrzebę wprowadzania zmian we własnym modelu rodzicielstwa. Często jednak wymagają w tym wsparcia, po to tworzone są programy, które te wsparcie im zapewniają. Co zostaje z tych chęci na wolności? Różnie to bywa, jedyną okazją do zweryfikowania powyższego jest kolejny pobyt w warunkach izolacji. Praktyka pokazuje, że czasem te kontakty zostają odnowione i ojcowie są bardzo zadowoleni. W tym miejscu wskazać należy, że osadzeni często po wyjściu na wolność borykają się z różnymi przeszkodami oraz trudnościami takimi jak uzależnienia czy brak wsparcia. Niejednokrotnie są w kryzysie bezdomności, a nie chcą skorzystać z pomocy instytucji do tego przeznaczonych i mają poczucie, że najpierw muszą się uporać ze swoimi problemami zanim będą „godni” nawiązania kontaktu z dziećmi. Do tego czasem zwyczajnie nie dochodzi z powodu ponownego osadzenia w warunkach izolacji z powodu na przykład niepłaconych alimentów.

Którzy więźniowie najbardziej rokują do zmiany? Zmienia się większość, czy mniejszość?

Ciężko konkretnie mówić o rokowaniach do zmiany, ponieważ zależne jest to od wielu czynników zarówno osobistych, społecznych, zdrowotnych jak i prawnych. Wiadomym jest, że im mniej problemów i trudności, z którymi zmaga się osadzony, tym rokowania powinny być lepsze, jednak nie zawsze jest to regułą. "Czy zmienia się większość czy mniejszość" - jest to pytanie, na które trudno jednoznacznie znaleźć odpowiedź, ponieważ czasem zwyczajnie brak nam obiektywnych informacji w tym zakresie, a osadzeni nie zawsze chętnie o tym opowiadają. Natomiast problem braku kontaktów z dziećmi lub ich słabej jakości jest niewątpliwie powszechny. W tym miejscu jednak należy podkreślić, że nie zawsze wynika to z lekceważącego stosunku ojców, te sprawy zawsze należy rozpatrywać wielowymiarowo.

Jakimi ojcami są osadzeni? Ilu z nich próbuje utrzymać relacje, a ile nawet nigdy nie podjęło kontaktu ze swoimi dziećmi?

Osadzeni są bardzo różnymi ojcami, jednak często nie różnią się od populacji ojców poza murami więziennymi. Nie brak tu ojców zaangażowanych i aktywnych, są również tacy, którzy z dziećmi kontakt mają sporadyczny lub żaden. Są i tacy ojcowie, którzy kontaktu z dziećmi nie mają i bardzo nad tym ubolewają ale są bezradni, są tacy, którzy ten kontakt podejmują po kilkunastu latach kiedy dziecko jest już na tyle dorosłe, że czują się pewni, aby zdecydować się na powyższy krok. Przypominam sobie nieliczne przypadki, w których próby kontaktu nie było w ogóle, licząc od czasu rozstania z matką dziecka.

Zdarzają się pojednania po latach?

Oczywiście, że zdarzają się pojednania po latach, czasem inicjują je same dzieci. Ostatnio przy okazji sprawy o podwyższenie alimentów osadzony miał możliwość kontaktu z 17-letnią już córką, z którą do tej pory nie rozmawiał. Córka po rozprawie zdecydowała się na napisanie do niego listu, którego treścią był niesamowicie poruszony. Stanowiło to motor napędowy do odbudowania a właściwie nawiązania relacji z córką, która przybiera satysfakcjonujący, w oczach ojca obraz i napawa go motywacją do wprowadzenia w swoim życiu korzystnych zmian.

Czego o ojcostwie i o mężczyznach w ogólności nauczyła Panią służba jako psycholog więzienny?

Służba nauczyła mnie przede wszystkim nie wyciągania pochopnych wniosków w tym temacie, nauczyła mnie, żeby w życiu nie oceniać a doceniać, nie obwiniać, a szukać przyczyn i możliwych form pomocy. Moim zdaniem tylko w ten sposób możemy zbliżać się do założonego celu, a nie doświadczać cierpienia w impasie.

Zakładam, że praca psychologa więziennego nie jest łatwa. Czy pamięta Pani jakieś sytuacje związane z ojcostwem, które pokazały Pani, że ta praca ma sens.

Praca psychologa więziennego bez wątpienia nie należy do łatwych, natomiast dla mnie osobiście jest bardzo satysfakcjonująca. Pamiętam wiele sytuacji związanych z ojcostwem, które pokazały mi, że ta praca ma sens. Były to sytuacje, w których osadzeni ze łzami w oczach opowiadali o swoich dzieciach, były to również chwile ich osobistego kontaktu z dziećmi w czasie spotkań z rodzinami, ich wdzięczności za powyższe. To także nagrywane dla nich bajki oraz wykonywane prace artystyczne, ale też trudne rozmowy na temat spraw sądowych, ograniczenia lub zabierania praw rodzicielskich lub walczenia o kontakt z dzieckiem, który znajduje się w placówce opiekuńczo – wychowawczej. Sytuacji można wymieniać wiele, każda, w której widoczne są emocje napawa nadzieją, bowiem emocje, nawet te przykre, mogą stanowić motywację i siłę do podjęcia określonego działania w kierunku naprawy relacji.

Zapewne większość osadzonych nie miała łatwego dzieciństwa. Co mówią o swoich ojcach? Ci ojcowie ich odwiedzają, czy (jeżeli jeszcze żyją) zapominają o synach, gdy ci są za kratami?

Rzeczywiście osadzeni są grupą, w której trudne, obarczone dysfunkcjonalnością dzieciństwo jest niestety bardzo powszechne i przyczyniło się pośrednio do ich późniejszego funkcjonowania niezgodnego z normami współżycia społecznego. O swoich ojcach wyrażają się nierzadko w sposób negatywny lub obojętny, bywa, że nie znają w ogóle swoich ojców lub nie utrzymują z nimi kontaktu od wielu lat. Zdarzają się przypadki, w których mogą liczyć na wsparcie swoich ojców i Ci aktywnie uczestniczą w ich życiu, również tym w warunkach izolacji. Niestety te sytuacje wydają się być w mniejszości.

Dziękuję za rozmowę.

Starszy psycholog ppor. Anna Górny – w Służbie Więziennej od 2011 r., od 2016 r. pełni służbę jako psycholog, od 2019 r. pełni służbę w Areszcie Śledczym w Sosnowcu.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni