Jak żyć? Odpowiedzi szukamy w gwiazdach

Aldona Minorczyk-Cichy
Wróżenie z kart, podobnie jak wszelkiego rodzaju horoskopy, cieszy się sporą popularnością
Wróżenie z kart, podobnie jak wszelkiego rodzaju horoskopy, cieszy się sporą popularnością Piotr Krzyżanowski/Polskapresse
Horoskopy, zabobony, magia to nie karma tylko dla naiwnych dziewczynek. Z badań przeprowadzonych przez CBOS we wrześniu wynika, że obecnie ponad połowa z nas (55 proc.) czyta horoskopy w gazetach, w tym co dziewiąty zawsze lub często. Zainteresowanie taką lekturą deklarują nie tylko kobiety (63 proc.), ale także niemal połowa mężczyzn (45 proc.).

Do jednego z gabinetów wróżbiarskich w centrum Sosnowca regularnie przychodzi po poradę pewien znany mecenas. Radzi się nie tylko w sprawach prywatnych, jak zaginiona toga, ale też... zawodowych. Skąd bierze się w nas takie ogromne zainteresowanie horoskopami, magią?

- Przekonanie, że nasz rozum rozwija się nie małymi krokami, ale wręcz susami, jest mocno przesadzone. Bez busoli ludzie czepiają się byle czego, w tym horoskopów - podkreśla dr Krzysztof Łęcki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego.

Siła oddziaływania horoskopów jest jednak na szczęście ograniczona - tak przynajmniej wynika z badań CBOS. Ponad połowa z ankietowanych, którzy przynajmniej czasami sięgają po horoskopy (54 proc.) ignoruje wskazówki w nich zawarte. Trzech na stu często bierze je pod uwagę, co siódmy robi to czasami, a co czwarty rzadko. Osoby, które czytają horoskopy, ale nie kierują się ich wskazaniami, najprawdopodobniej przeglądają je po prostu dla rozrywki.

Krzysztof Łęcki twierdzi, że w naszym zainteresowaniu magią nie ma niczego dziwnego.
- Żyjemy w społeczeństwie w którym ludzie, by móc bezkarnie się objadać i pić piwo kupują wibrujące pasy odchudzające. W społeczeństwie, w którym ludzie wierzą, że mogą wygrać w konkursie, choć nie brali w nim udziału. Poziom dezorientacji jest tak wysoki, że ta wiara w horoskopy nie powinna nikogo dziwić - mówi socjolog.

Horoskopy? Czytać zawsze można, ale wiara w nie to grzech

Rozmowa z ks. Jarosławem Kwietniem, rzecznikiem Kurii Diecezjalnej w Sosnowcu

Ponad połowa z nas czyta horoskopy, tak wynika z badań przeprowadzonych przez CBOS. Czy to jest grzech?
Samo czytanie nie jest grzechem. Czytać dla zabawy, rozrywki - można. Nie ma w tym nic złego. Problem zaczyna się, gdy ktoś w te głupstwa zaczyna naprawdę wierzyć.

Skąd bierze się tak duże zainteresowanie magią, horoskopami?
Tam, gdzie brak jest wiary prawdziwej w Pana Boga, zaczyna się szukanie jej namiastek. Ludzie chcą zapełnić tę pustkę po Bogu. Tak najczęściej dzieje się w społeczeństwach zlaicyzowanych, świeckich. To tam najwięcej osób boi się pechowej trzynastki czy też czarnego kota przebiegającego drogę.

A co ksiądz doradzi osobom, które jednak w horoskopy wierzą?
Muszą sobie uświadomić, że to bzdury wyssane z palca, pisane na wysokim stopniu ogólności, by każdy coś do swojej sytuacji życiowej mógł sobie dopasować. Te głupoty po prostu trzeba wyśmiać. Traktować je jak science fiction. Literaturę sf czytamy, a w kosmitów przecież nie wierzymy.

Co zamiast horoskopu?
W przypadku katolików oczywiście modlitwa o lepszą przyszłość.


Co takiego jest w horoskopach, że tak chętnie je przeglądamy?

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera


Seksowna Greta Ludziejewska z Żor za stara na TOP MODEL? Przeczytaj jej historię
Ale wstyd! Zobacz najbardziej zaniedbane dworce PKP w woj. śląskim

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie