Jakie będzie Śląskie w 2015 r. wiedzieliśmy już w 1987 r.

Marcin Zasada
mat. prasowe
W 2015 roku aglomerację katowicką będzie zamieszkiwać ponad 5 milionów ludzi. Przemysł zejdzie na dalszy plan, a ludziom trzeba będzie kultury, czystego środowiska, sprawnej komunikacji i skutecznego samorządu. Zamiast blokowisk, niska zabudowa jednorodzinna...

Takie przed niemal ćwierćwieczem były prognozy Biura Planowania Przestrzennego w Katowicach. Zostały opublikowane w 1987 r. na łamach "Dziennika Zachodniego". Przypominamy je, bo władze Katowic podały właśnie najnowszą datę zakończenia przebudowy rynku: rok 2015. Tym razem w końcu ma się udać, a miasto zaciągnie na ten cel 100-milionową pożyczkę.

Nawet skrupulatni planiści z 1987 r. nie przewidzieli, że na nowy rynek katowiczanie będą czekać tak długo. Za to w kilku innych kwestiach mieli rację. Po pierwsze, prognozowali rozwój i wzmocnienie samorządności (i wróżyli to na 2 lata przed schyłkiem epoki gen. Jaruzelskiego!). Po drugie, w czasach gdy nasze kopalnie wydobywały ponad 190 mln ton węgla rocznie, przewidywali restrukturyzację przemysłu. Po trzecie, w budownictwie zakładali odejście od wielkiej płyty na rzecz niskiej zabudowy jednorodzinnej. - Gdy w latach 50. brałem udział w opracowywaniu planów ogólnych GOP, podstawowym założeniem była rozbudowa 17 miast, zamiast budowania poza granicami aglomeracji śląskiej. Wyjątkiem były Tychy, które zresztą stały się częścią tej metropolii - mówi Aleksander Franta, jeden z najbardziej zasłużonych śląskich architektów, projektant m.in. osiedli Gwiazdy i Tysiąclecia w Katowicach. - Miasta w aglomeracji były od siebie oddzielone. Kluczem była dobra komunikacja. Tak powstały założenia np. trasy średnicowej.

Mieliśmy też w przeszłości koncepcje fantastyczne, np. tzw. Centrum GOP między Będzinem, Sosnowcem i Dąbrową Górniczą. Projekt "nowego centrum dyspozycyjno-usługowego" zdobył I nagrodę konkursie SARP w 1973 r. Zakładał powstanie obiektów od administracyjnych, kulturalnych i handlowych, po hotelowe i szpitalne. Do tego tereny zielone i sportowe w stylu, jakiego nie powstydziliby się twórcy "Gwiezdnych wojen".
Od 6 lat Katowice rozwijają się w myśl zapisów strategii rozwoju sięgającej 2020 r. - Jednym z głównych obszarów rozwoju Katowic jest rozwijanie ich metropolitalności - mówi Katarzyna Staś, naczelniczka wydziału rozwoju miasta.

Wg tego planu, Katowice mają mieć wszystko, czego życzą sobie mieszkańcy.

Samolotem do roboty

Rozmowa z architektem Robertem Koniecznym

W 1987 roku, mniej więcej w czasach budowy np. Osiedla Odrodzenia w Katowicach, eksperci z Biura Planowania Przestrzennego przewidywali zmierzch wielkiej płyty. Wizjonerzy?
W tych czasach wszyscy byli już wielką płytą zmęczeni. Nawet w poprzedniej epoce byli ludzie, którzy potrafili myśleć i rozumieli potrzebę powrotu do człowieczeństwa w architekturze. Z drugiej strony dziś, zamiast blokowisk, mamy tak zwane apartamentowce i strzeżone osiedla. To taka idea wielkiej płyty dla bogatych.

Obecny plan dla Katowic mówi, że miasto będzie metropolią - i już.
Dobrą ilustracją tych ambicji są konkursy na przebudowę centrum, organizowane przed każdymi wyborami. A swoją drogą, nie przypominam sobie współczesnych planów i wizji, które dorównywałyby śmiałością tamtym sprzed lat.

Katowice w 2040 roku, to…
Miasto rosnące w górę. Ziemia będzie drożeć i trzeba będzie budować wysoko lub drążyć pod nią. Na przykład koncepcyjnym horyzontem dla Katowic powinno być połączenie dwóch części miasta, które dziś podzielone są torami kolejowymi. No i zamiast jeździć, będziemy latać do pracy, trochę jak w "Piątym elemencie". Z tą różnicą, że poruszać się będą też całe budynki. Za 30 lat sprawdzimy, czy się spełniło.
Marcin Zasada

Internet w 1946 roku?

Futurologia obecna była na łamach "DZ" już od początku jego istnienia.

25 lipca 1946 roku w tekście "Dzienniki przyszłości", autor, powołując się na "The New York Timesa", przewidział zjawisko podobne do internetu. W artykule technologia ta nosiła nazwę "fax".

"Aby otrzymać gazetę przyszłości, nie trzeba prasy drukarskiej. Wystarczy dodatkowy aparat odbiorczy do aparatu radiowego, coś w rodzaju przenośnej maszyny do pisania" - donosił "DZ" przed 65 laty. Nowa gazeta ukazywałaby się na ekranie telewizora. "Metoda ta wprowadza nowy typ wydawniczy. Nie potrzeba maszyn rotacyjnych, aparatur do stereotypii, pomijając już środki transportowe i organizację kolportażową" - pisał autor, uspokajając czytelników, że jeszcze przez długi czas będą nabywać gazety w kioskach. Też prawda. MZ

Polacy wrócili do fast foodów

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gastarbeiter
Cały lipiec lało , no i grzyby wychodzą
Dodaj ogłoszenie