Jan Guz: OPZZ jest gotowe do stanowczych działań

Martyna Chmielewska (AIP)
Jan Guz
Jan Guz Piotr Smolinski
Jan Guz, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, mówi o zagrożeniach płynących z reformy edukacji, likwidacji kopalń i o niespełnieniu wszystkich obietnic wyborczych przez PiS.

Prezydent podpisał ustawy oświatowe, a nauczyciele i wielu rodziców protestuje. Co OPZZ na to?
Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby ta zła, szkodliwa reforma nie weszła w życie. Według ekspertów nie jest ona przemyślana, a jej główny cel stanowi wymiana kadr i zmiana programów nauczania. Nie była przeprowadzona w dialogu. Związkowcy mają dość tłumaczeń, że nie będzie podwyżek, awansów, funduszu socjalnego, dlatego że pieniądze z budżetu państwa zostaną przeznaczone na inne ważne cele.Nauczyciele są nieufni, bo mimo że rząd obiecuje, że zwolnień nie będzie, to samorządy biją na alarm. Nauczyciele wychodzą na ulice, bo nie są wysłuchani i rozumiani, nie ma merytorycznego dialogu. Kryzys narasta i może zakończyć się ogólnopolskim strajkiem. Apelujemy do rządu, by zastanowił się, czy jest potrzeba takich rewolucyjnych zmian.

Jakie będą pana zdaniem skutki wprowadzenia reformy?
Reforma pochłonie gigantyczne pieniądze. Na budowę gimnazjów wydano dziesiątki miliardów złotych. W tej chwili koszty też będą ogromne. Trzeba będzie wymienić ławki, wystrój sal, przebudować łazienki czy stołówki. Reforma spowoduje też problem w gminach wiejskich, których jest około 2,5 tysiąca. W większości z nich wybudowano nowe gimnazja. W wielu gminach są to oddzielne budynki. Szkoła podstawowa będzie za mała, żeby przyjąć osiem roczników. Są opinie samorządowców, że do 6 klasy uczniowie będą chodzić do budynku podstawówki, a potem do budynku gimnazjum. Czy o taką reformę nam chodziło? Będzie trzeba rozbudować budynek podstawówki, a dla gimnazjum szukać nowej funkcji. Są to gigantyczne pieniądze, które musimy na to wydać. Zamian przeznaczać fundusze na zmianę struktury lepiej byłoby je przeznaczyć na wsparcie szkolnictwa zawodowego. Poza tym duże pieniądze zostaną wydane na wymianę podręczników, za które zapłacą rodzice. Znamy plan budżetu na przyszły rok. Tam nie ma dodatkowych pieniędzy, związanych z reformą szkolnictwa.

Dlaczego rządowi zależy na tym, aby ją jak najszybciej wprowadzić?
Na etapie budowania programu wyborczego PiS przeprowadził badania opinii publicznej, z których wynikało, że część obywateli miało negatywną opinię o gimnazjach. To że gimnazja mają wady nie oznacza , że trzeba je zburzyć Tymczasem PiS chce wymienić kadrę, nauczycieli, zmienić podstawy programowe oraz podręczniki. Nie można robić reformy pod dyktando danej opcji politycznej, bo co kilka lat będziemy zmieniali system.

Jak zamierzacie walczyć o prawa nauczycieli i innych pracowników?
Będziemy uczestniczyć w dialogu społecznym, dążąc do poprawy sytuacji w zakładach pracy, poszczególnych branżach i w całym kraju. Obecnie najtrudniejsza sytuacja jest w sektorze edukacyjnym. Nie godzimy się na reformę szkolnictwa i dlatego nauczyciele zrzeszeni w ZNP weszli w zbiór zbiorowy z rządem. Narasta niezadowolenie w zakładach pracy – rozczarowanych jest wielu górników, policjantów, celników czy pracowników służby zdrowia. Niepewność i napięcie panujące w kraju przenoszą się też do zakładów pracy. Kolejne nieprzygotowane, szkodliwe ustawy partii rządzącej mogą uruchomić lawinę protestów. Uważnie monitorujemy sytuację i jesteśmy gotowi do stanowczych działań. Z całą pewnością zawsze będziemy bronić interesów świata pracy.

Górnicy - obok nauczycieli - to druga coraz bardziej niezadowolona grupa. Rozgoryczenie budzi likwidacja kopalń. Obserwujecie sytuację w górnictwie?
Atmosfera w kopalniach jest zła. Narasta sytuacja kryzysowa w przemyśle surowcowo- energetycznym. Powodem jest likwidacja kopalń, takich Krupiński czy Makoszowy. Wiąże się z tym utrata miejsc pracy dla górników. Są to kopalnie, w których istnieją zasoby węgla na wiele lat, a mimo to władza upiera się przy ich likwidacji. Górnicy są sfrustrowani. Ze łzami w oczach pytają, co będzie dalej. Rząd zaproponował im wprawdzie pracę w innych kopalniach, ale póki co górnicy nie znają żadnych szczegółów. Do końca roku muszą podjąć decyzję, jeśli tego nie zrobią, zostaną bez pracy.

Zdaniem rządu wydobywanie węgla jest nieopłacalne. Czy rząd nie powinien likwidować nierentownych kopalni?
Nie rozumiem, dlaczego polskiemu rządowi nie opłaca się wydobywać węgla, skoro o polskie złoża zabiegają np. Austriacy czy Niemcy.
Skoro zachodnim koncernom opłaca się wydobywać i sprzedawać polski węgiel, to dlaczego rząd uważa, iż jest to nieekonomiczne? Jeśli ograniczymy wydobycie węgla kamiennego, to najprawdopodobniej będą go nadal wydobywały i na tym zarabiały koncerny zagraniczne. W okolicach Bogdanki inne państwa już niedługo kupią całe złoża i chcą budować tam kopalnie. Wybudowanie oraz restrukturyzowanie kopalń przez zagraniczne koncerny doprowadzi do zwiększonych kosztów produkcji energii. Dzisiaj nie sprzedaje się kopalń, tylko je zamyka, aby później jako majątek upadły można było je taniej odkupić. Znamy to z procesu prywatyzacji z minionych lat. Ponadto polskie kopalnie i węgiel są wysoko opodatkowane, wyżej niż w innych krajach. Między innymi dzięki temu każdego roku do finansów publicznych wpływa około 7 miliardów złotych z górnictwa. Gdyby podatki były niższe, to wtedy kopalnie mogłyby mieć lepsze wyniki finansowe. Ale państwo miałoby mniej pieniędzy, dlatego liberalne środowiska mówią, że do górnictwa się dopłaca. A to nie jest prawda.

Ważnym czynnikiem są ceny węgla na rynkach światowych. Czy rząd powinien się nimi sugerować przy podejmowaniu decyzji odnośnie likwidacji kopalni?
Pytanie czy w tak ważnej dziedzinie jak energetyka, sektor górniczy, możemy sobie pozwolić na tak krótkoterminowe myślenie. Jeśli na przykład na 2-3 lat spadają ceny węgla na rynkach światowych, to czy od razu powinniśmy likwidować kopalnie? A jeśli za rok ceny węgla wzrosną? Jest to zły kierunek myślenia. Węgiel cały czas jest głównym źródłem energii w Polsce. Rząd nie powinien likwidować kopalni, sugerując się krótkoterminowymi spadkami cen węgla na świecie. Sytuacja w każdej chwili może się zmienić.

Jak wygląda zatrudnienie w górnictwie w ostatnich latach?
W ostatnim roku spadek zatrudnienia w wydobywaniu węgla kamiennego i brunatnego wyniósł około 14 proc., zaś w wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną około 4 proc. Od lat trwają masowe zwolnienia w górnictwie. W 1989 roku pracowało ponad 400 tys. górników, dziś poniżej 90 tys. To wszystko sprawia, że zapala nam się czerwona lampka, gdyż z roku na rok zmniejsza się liczba pracujących górników. Dodam, że górnicy są coraz w gorszej sytuacji. Zabrano im już wiele świadczeń i dodatków, które przez lata stanowiły część układów zbiorowych. Górnicy są pozbawiani wszelkich praw, o które przez lata walczyli.

Ale górnikom z likwidowanych kopalń oferowane są odprawy.
Nawet jeśli górnicy odejdą za odprawą, to nie rozwiąże problemu. Miejsc pracy w kopalniach już się w przyszłości nie odbuduje. Co z tego, że górnicy otrzymają odprawy. Owszem, będą mogli kupić sobie za to samochody, ale pieniądze szybko się skończą i trzeba wrócić do pracy.

Nie wszystkie kopalnie mają zostać zlikwidowane. W takich kopalniach jak Brzeszcze, Piekary, Bobrek projekt restrukturyzacji został zrealizowany. Kopalnia Makoszowy została w tej kwestii pominięta. Dlaczego?
To niesprawiedliwe, że wiele kopalni się utrzymuje, a Makoszowy likwiduje, chociaż może przynosić zyski i dawać dobrej jakości węgiel. Każdy powinien być traktowany według tych samych zasad. Jak mówią górnicy, wynika to z sympatii politycznych. Premier Szydło ocaliła kopalnię Brzeszcze, ponieważ są to jej rodzinne strony. W przypadku kopalni Makoszowy władze deklarowały, że gdyby się znalazł inwestor, to kopalnia zostałaby utrzymana. Mimo to rząd chce ją zlikwidować. Nie jest to w porządku.

Górnicy czują się oszukani, bo rząd Beaty Szydło obiecał zostawić kopalnie.
Łatwiej jest obiecywać, trudniej jest dotrzymywać danego słowa. Okazało się, że obietnice rządu są bez pokrycia. Premier Szydło obiecała zbyt wiele, w tym deklarowała, że nie będzie zamykała kopalń. Najwyraźniej rząd nie jest przygotowany do realizacji programu wyborczego.

Jakie działania podejmie OPZZ w celu uratowania kopalń? Czy będą kolejne strajki?
OPZZ walczy o godne miejsca pracy, w tym zachowanie kopalń. Jesteśmy za górnikami i wspieramy ich. Trwają referenda w zakładach pracy i kopalniach, wypowiadają się załogi. Wnioskujemy, by wykorzystać wszelkie możliwości dialogu społecznego, ale jeśli rząd nie będzie słuchał pracowników, to dialog będzie się odbywał według kryterium ulicznego. W tym roku niestety dla wielu górników w Barbórkę nie było czego świętować, a część z nich manifestowała nawet przed domem Beaty Szydło w obronie kopalń przeznaczonych do likwidacji. Bardzo zależało im na rozmowie z premier.
Nie udało się
Niestety nie udało się, gdyż pojechała do tych zakładów pracy, które nie są zagrożone wygaszeniem. Zapewne górnicy skorzystają z prawa związkowego do angażowania się w tym zakresie, by wymusić na rządzących utrzymanie i tworzenie nowych miejsc pracy. W tym momencie górnicy walczą o swoje prawa zgodnie z zasadami dialogu społecznego. Zapraszają na rozmowy wielu polityków, proponują konkretne rozwiązania. Ale ciągle nie są słuchani. To jak walenie głową w mur. Polska energetyka górnictwem stoi, a jego ograniczenie odbije się na całej gospodarce. Pomyślcie państwo o tym, włączając światło czy uruchamiając urządzenia elektryczne. Problem likwidacji kopalń został zgłoszony do Rady Dialogu Społecznego, ale od roku ani na szczeblu centralnym, ani wojewódzkim, nie przyniosło to rozwiązania problemu.

Jak ocenia pan rządy PiS?
Ze związkowego punktu widzenia trudno o jednoznaczną ocenę działań nowej ekipy rządzącej. Część rozwiązań wychodzi naprzeciw naszym oczekiwaniom, ale niestety jest też mnóstwo chaosu, złych ustaw i pomijanie głosu związkowców. Najbardziej rozczarowani jesteśmy tym, że większość parlamentarna i prezydent zlekceważyli nasz postulat, aby kobiety otrzymały możliwość przechodzenia na emeryturę po 35 latach pracy, a mężczyźni po 40 latach. Jesteśmy krytycznie nastawieni do wspominanej już przeze mnie zmiany systemu szkolnego, której skutki mogą być fatalne tak dla dzieci, rodziców, jak i dla kadry nauczycielskiej oraz samorządów. Kolejny rok nie będzie podniesienia płac w budżetówce, chociaż PiS zdobył poparcie wielu pracowników sfery budżetowej obietnicami podwyżek wynagrodzeń.

A kwota wolna od podatku?
Właśnie, rząd nie dotrzymał też słowa odnośnie zmiany kwoty wolnej od podatku. PiS obiecywał w kampanii podniesienie jej do 8 tys. zł, a tymczasem mamy rozwiązanie, które w ogóle nie obejmie osób zatrudnionych. Co więcej, partia rządząca w głosowaniu odrzuciła ustawę, której wprowadzenie obiecywała w trakcie kampanii. Nie spełniają naszych oczekiwań zmiany w mediach publicznych, podważanie roli Trybunału Konstytucyjnego, zawłaszczanie prokuratury, służby cywilnej i sądownictwa. Nie ma też nowego otwarcia w dialogu społecznym. Rada Dialogu Społecznego miała wprowadzić nową jakość do relacji między związkowcami, pracodawcami i rządem, a niestety wiele ważnych ustaw nie jest poddawanych negocjacjom. Pozytywnie oceniamy wprowadzenie minimalnej płacy godzinowej – to nasza sztandarowa propozycja, do której udało nam się przekonać rząd i większość opozycji. Dotyczy to też zniesienia syndromu pierwszej dniówki, czyli wprowadzenie konieczności podpisania z pracownikiem umowy przed przystąpieniem do pracy. Doceniamy program 500+, ale ma on pewne wady – szczególnie krytycznie oceniamy niski próg dochodowy dla opiekunów wychowujących jedno dziecko. Generalnie zapowiedzi wyglądały inaczej niż rzeczywistość. Rząd Beaty Szydło działa już ponad rok, a wciąż nie ma strategii tworzenia dobrych, etatowych miejsc pracy. Nie ma również żadnych konkretów odnośnie inwestycji publicznych. Rząd nie podjął też systemowych działań na rzecz ograniczenia umów cywilno-prawnych

Jak pan odbiera kryzysową sytuację w Sejmie, począwszy od wyrzucenia posła Szczerby, uchwalenie budżetu na 2017 r. w sali Kolumnowej, po protest opozycji w Sejmie?
Nie może być zgody na to, aby Sejm RP głosował nad ważnymi projektami ustaw w sposób nietransparentny, z pominięciem elementarnych procedur. Przede wszystkim krytycznie oceniamy sposób procedowania ustawy budżetowej na 2017 rok. Ustawa kluczowa dla życia wszystkich Polaków i Polek nie może być przyjmowana w sposób budzący wątpliwości prawne. Dlatego apelowaliśmy do prezydenta RP Andrzeja Dudy, premier Beaty Szydło, parlamentarzystów, partii rządzącej i środowisk opozycyjnych o nieeskalowanie kryzysu, który nie służy polskiemu społeczeństwu. Niestety po raz kolejny politycy nas nie słuchają. Partykularne interesy okazują się ważniejsze niż dobro kraju i społeczeństwa. Skutki popełnionych błędów mogą być zaś szkodliwe dla gospodarki i finansów publicznych.

Bezrobocie wzrosło przez epidemię koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny: Jan Guz: OPZZ jest gotowe do stanowczych działań - Polska Times

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
andrzej

realizuja program wyborczy i tyle

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Jan Guz: OPZZ jest gotowe do stanowczych działań

C
Czytaj:

Katowice: Afera w górnictwie. Wręczono łapówki za ponad pół miliona zł

www.polskatimes.pl/fakty/kraj/a/katowice-afera-w-gornictwie-wreczono-lapowki-za-ponad-pol-miliona-zl,11674198/

G
Gość

Cały ten POstkomunistyczny układ sr....a pod siebie.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3