Jan Miodek: Dyskusja o języku śląskim w piśmie jest żenująca

    Jan Miodek: Dyskusja o języku śląskim w piśmie jest żenująca

    Teresa Semik

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Proszę ode mnie nie wymagać udowodnienia, że może śląszczyzna jest odrębnym językiem, nie żądać jej kodyfikacji, bo to jest nonsens. Naiwność połączona z fanatyzmem - mówi językoznawca prof. Jan Miodek w rozmowie z Teresą Semik.
    Profesor Jan Miodek urodził się w Tarnowskich Górach

    Profesor Jan Miodek urodził się w Tarnowskich Górach ©Tomasz Hołod

    Wsłuchuje się pan profesor w głosy Ślązaków?
    Nie ma tygodnia, żeby ktoś ze Śląska nie dzwonił do mnie.

    Ale zachowuje pan powściągliwość w sprawie aspiracji części Ślązaków do stworzenia odrębnego języka.

    Oczekiwanie ode mnie, że ja powiem: "Tak, śląszczyzna nadaje się do kodyfikacji w piśmie" jest takim samym zadaniem, jakie by postawiono matematykowi żądając udowodnienia, że czasem dwa razy dwa jest pięć. Nie udowodnię, i na tym moglibyśmy ten wywiad zakończyć.

    Dyskusja jest faktem i można odnieść wrażenie, że wypowiadają się w niej głównie zwolennicy kodyfikacji śląszczyzny.

    Cała ta dyskusja o śląskim języku w piśmie jest żenująca i dlatego starałem się zachować neutralność. Kiedy jednak słyszę, że na Śląsku atakuje się ludzi uważających inaczej, to trudno jest zachować spokój.

    Co boli Ślązaków, którzy telefonują do pana?
    Jedna z tych zatroskanych osób mówi do mnie: "No przecież my zawsze rzykali po polsku. Teroz momy nie rzykać po polsku?". To pokazuje, że myślący Ślązak miał zawsze oficjalną odmianę swojej mowy regionalnej i tą oficjalną odmianą była polszczyzna ogólna. Tak było przez wieki i tak jest dziś.

    Można tłumaczyć Biblię na śląski, a "Ojcze nasz..." - nie?
    Można w żartach przetłumaczyć nawet Biblię i powiedzieć: "Archanioł Gabryjel przyfurgoł do frelki Maryjki i Jej pedzioł, co bydzie miała karlusa, kierymu nado imie Jezus...". Można przy tym rechotać ze śmiechu, jak rechoczą moi koledzy z Warszawy, Wrocławia czy Poznania, kiedy im takie śląskie zdania wygłaszam.

    Modlitwa "Ojcze nasz..." nigdy nie była zamieniana na wersję gwarową?
    Nigdy. Pierwszy druk polski z modlitwami "Ojcze nasz...", "Zdrowaś Mario...", "Wierzę w Boga..." powstał na Śląsku pod koniec XV wieku. A teraz po śląsku będziemy mówić "Łojcze nas..."? Śląscy biskupi, wielu księży mówią mi, że nie wyobrażają sobie kazania po śląsku ani mszy po śląsku, bo ona nigdy po śląsku odprawiana nie była.

    Nie można w gwarze śląskiej wypowiedzieć abstrakcyjnych, filozoficznych treści?
    Nie można, bo brzmi to groteskowo. Może być językowo ciekawe i niegroteskowe coś, co prymarnie zostało w tym języku wytworzone. Kiedy ks. prof. Józef Tischner pisze o Platonie po góralsku, odbieram to pierońsko sztucznie. Mówię po śląsku "pierońsko sztuczne", przy całym szacunku dla Tischnera.

    Czy gwary śląskie są w stanie udźwignąć rolę języka urzędowego, jak tego chcą zwolennicy kodyfikowania śląszczyzny?
    Jeśli powiem po śląsku "ewidyntny", "permanyntny" zamiast ewidentny i permanentny, to będzie groteska. Schodzimy na tak żenujący poziom tych dyskusji, że zaczynam się wstydzić. A długo milczałem, bo sądziłem, że ktoś się zreflektuje.

    Zwolennicy kodyfikacji gwar śląskich dopną swego?
    Nie dopną, bo nikt tej kodyfikacji nie wykona. Te dążenia są naiwnością połączoną z fanatyzmem.
    Myślę, że znajdą się językoznawcy gotowi na wszystko. Ja umywam ręce. Jak Piłat. I wątpię w kompetencje historyczno-językowe tych gotowych na wszystko.

    Są językoznawcy, którzy twierdzą, że w gwarze śląskiej takie słowo, jak: "pójdymy" możemy zapisać przez "u".
    Co takiego?

    Twierdzą, że to nie jest błąd ortograficzny, bo Ślązacy mówili i mówią: "pu(j)dymy".

    Ależ to jest błąd ortograficzny i dowód na to, że ten językoznawca kompletnie nie zna gwary śląskiej. U mnie dostałby dwóję z gramatyki historycznej języka polskiego. Starzy Ślązacy nie mówią: "Bóg" i "pójdę", bo zachowali fazę pośrednią tej samogłoski między pierwotnym "o" a dzisiejszym "u". Na tej zasadzie Barbórka ocalała przez "ó", choć Witold Doroszewski miał ochotę tę pisownię zmienić na "u". Poniekąd mu się udało i w Warszawie jest ulica Barburki pisana przez "u". Językoznawcy nie-Ślązacy zaczęli zwracać uwagę na to, że jeśli Ślązak mówi: "Barbora" i od niej tworzy zdrobnienie, to nigdy nie powie Barbórka tak, jak ktoś z Warszawy czy z Płocka. On powie "Barborka". Na tej zasadzie jak "Pan Boczek", "krotki", "pojda do ciebie".

    Gwarę śląską zapisujemy zgodnie z polską ortografią?
    Oczywiście.

    Dialekt śląski jest zbiorem wielu gwar. Co zaświadcza o jego odrębności?
    Powtórzę za Henrykiem Borkiem, Ślązakiem z Jędryska, dziś części Kalet, który 40 lat temu napisał - a ja to potwierdzam - nie ma ani jednej cechy dialektu śląskiego, która by go różniła od innych dialektów, w aspekcie historyczno-językowym. Wszystko to, co jest na Śląsku, jest gdzie indziej. Mazurzenie? Cała Opolszczyzna, znaczna część Górnego Śląska mazurzy do dziś. Tarnowskie Góry nie mazurzą, a Radzionków mazurzy, choć leży w odległości 8 km. Mazurzy Mazowsze, prawie cała Małopolska itd. Proszę nie przesadzać z jakąś niewyobrażalną odrębnością śląszczyzny. W gruncie rzeczy nie ma ani jednej cechy gramatycznej tylko śląskiej. Ani jednej. One są wspólne dla wszystkich dialektów.

    Konflikt wokół kodyfikacji i nadania mowie śląskiej statusu języka regionalnego ma wymiar generacyjny?
    Nie ma konfliktu pokoleniowego. Jest konflikt między rozsądkiem a jego brakiem, między znajomością historii dialektu śląskiego i nieznajomością tej historii. Takie wypowiedzi, jak ta sugerująca, że można pisać "pójdymy" przez "u" pokazują brak tej wiedzy.

    Wysiłki zapalonych kodyfikatorów śląszczyzny nie przyniosą rezultatu?
    Kapitałem dialektu śląskiego jest jego mozaikowość. Na ten dialekt śląski składa się kilkadziesiąt gwar. Próba kodyfikacji będzie zawsze z krzywdą dla którejś z tych gwar. Nie dajmy się zwariować.

    Ależ oni chcą kodyfikować każdą z tych gwar.
    Życzę wszystkiego dobrego na najbliższych 150 lat. Niech oni będą realistami. Znam domy śląskie od pradziejów, w których się gwarą w ogóle nie mówi. Niech oni nie mają złudzeń. Konkurs Marii Pańczyk "Po naszymu, czyli po śląsku" to jest skansen. Gwara zanika.

    Właśnie dlatego chcą kodyfikować, żeby przetrwała.
    Zmuszą teraz ludzi, żeby się uczyli gwary? Gdzie? Tu mieszka dziś więcej nie-Ślązaków niż Ślązaków.

    To jest drugorzędna sprawa. Ważniejsze, jak rozstrzygać niepewności gwarowe.
    Czy mam powiedzieć: "widzam tam krowam", "widzym tym krowym", a może "widza ta krowa"? Z jakiej racji ma być "widza ta krowa"? Bo ja jestem z Tarnowskich Gór i tak mówię? Opolanin powie: ja chcę, żeby było "widzam tam krowam", a ktoś z Cieszyna: "widzym tym krowym". Który wariant wybiorą zwolennicy kodyfikacji? Od wieków dla wielu pokoleń Ślązaków punktem odniesienia była polszczyzna ogólna. Ona integrowała, a w tej chwili ma dzielić?

    Poszukiwanie śląskiej tożsamości jest w jakiejś mierze skutkiem niszczenia regionalnej odrębności.
    Mogę mówić o pewnych błędach powojennej Polski popełnionych na tym terenie. Mogę mówić, że nie można na siłę wymuszać od kogoś deklaracji polskości. Jeśli ktoś chce powiedzieć: jestem Polak Ślązak albo Ślązak Polak, proszę bardzo. Chce powiedzieć: jestem Ślązak i nic więcej, proszę bardzo. Chce powiedzieć: jestem Ślązak Niemiec albo Niemiec Ślązak, proszę bardzo. Powtórzę za królem Zygmuntem Augustem - nie mogę być i nigdy nie będę królem niczyich sumień. Natomiast proszę ode mnie nie wymagać udowodnienia, że może śląszczyzna jest odrębnym językiem. Proszę ode mnie nie żądać jej kodyfikacji, bo to jest nonsens.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (105)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    mowa serca

    obiektywny (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Byłam kiedyś w Warszawie z grupą młodzieży. Chłopcy w autokarze rozmawiali ze sobą po śląsku. Przewodnikiem był starszy mężczyzna , z wykształcenia historyk. Z ironicznym uśmiechem wskazał na...rozwiń całość

    Byłam kiedyś w Warszawie z grupą młodzieży. Chłopcy w autokarze rozmawiali ze sobą po śląsku. Przewodnikiem był starszy mężczyzna , z wykształcenia historyk. Z ironicznym uśmiechem wskazał na chłopaków i zapytał mnie ,czy chłopcy nie umieją po polsku.Zaznaczam ,ze oni rozmawiali ze sobą,do przewodnika zwracali się czysta polszczyzną.Na początku trochę się zawstydziłam,ale potem go zapytałam ,czy śmieje się również,gdy oprowadza zagraniczne wycieczki.Następnie zacytowałam profesora Miodka:"Gwary sięgają korzeni naszej ojczystej mowy".Z należnym szacunkiem dla wieku warszawiaka,jednak asertywnie wyraziłam ubolewanie,że historyk z wykształcenia nie dostrzega,że ta młodzież pielęgnuje mowę przodków,która jednocześnie jest jej mową serca.Mina historyka była bezcenna.Dotarło do niego,że jego mazowiecka wymowa też nie jest krystalicznie czystym językiem polskim urzędowym i z ciekawością , a nawet szacunkiem przysłuchiwał się rozmowom. Zauważyłam też inną prawidłowość.Jeśli ktoś wg śląskiego przysłowia "wyżej ...niż ...mo" nie rozmawia w domu po śląsku,bo to jest gorsza mowa, mowa wg nich prymitywna.Dzieci godające wcale gorzej nie piszą, studiują,kształcą u siebie podwójną kompetencję językową.Osoby wykształcone używają gwary w rodzinach,nawet w sytuacjach nieoficjalnych na uczelniach. A więc nie do końca zgodzę się z Prof.Miodkiem,że gwara w skansenach i w śląskich wicach znajduje tylko miejsce.Ale nie jestem za kodyfikacją.Niech gwara pozostanie gwarą serca,niech każdy mówi swoją odmianą,bo w tym tkwi jej bogactwo.Niech powstają utwory w gwarach ślaskich.Do ich zapisu wystarczy polski alfabet
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Gwary niemieckie

    Krzychu (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    W Niemczech jest kilkanaście różnych gwar. Nikt jednak nie mów o języku Berlińskim, Bawarskim, itd.
    Różnice miedzy nimi a Hochdeutshem czyli standardowym niemieckim są duże, ale takiej szopki jak...rozwiń całość

    W Niemczech jest kilkanaście różnych gwar. Nikt jednak nie mów o języku Berlińskim, Bawarskim, itd.
    Różnice miedzy nimi a Hochdeutshem czyli standardowym niemieckim są duże, ale takiej szopki jak pod tym artykułem to nie widziałem.
    Współczuje opętania tym wszystkim zażartym "snafcom jensykuf"zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Miodek

    Gornoślonzok (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    to jedna wielka żenada

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Żenada

    dr UJ (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 29

    Naprawdę wstyd mnie ,że ktoś taki "dochrapał " się tytułu profesora i sławę na negacji języka śląskiego. Powinien pan przeczytać "Listy z Rzymu" prof. Zbigniewa Kadłubka albo jego tłumaczeń...rozwiń całość

    Naprawdę wstyd mnie ,że ktoś taki "dochrapał " się tytułu profesora i sławę na negacji języka śląskiego. Powinien pan przeczytać "Listy z Rzymu" prof. Zbigniewa Kadłubka albo jego tłumaczeń Aschyjlosa na j.śląski? . Może się pan w końcu czegoś nauczy? Pokory?zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    moje skromne trzy grosze

    Ślązak opluty (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Boję się,że gdy otworzę lodówkę,wyskoczy z niej nie bez drżenia prof. Kadłubek w wiernym gronie swoich fanów. Czytałam "objawienie erudycyjne" "najwybitniejszego myśliciela śląskiego"naszych...rozwiń całość

    Boję się,że gdy otworzę lodówkę,wyskoczy z niej nie bez drżenia prof. Kadłubek w wiernym gronie swoich fanów. Czytałam "objawienie erudycyjne" "najwybitniejszego myśliciela śląskiego"naszych czasów .Zajęło mi to niecałe dwa wieczory,bo niektórych myślicieli i ich dzieł nie znałam .I za ich przybliżenie z pokorą dziękuję autorowi.Ale nie powaliło mnie to dzieło na kolana.Raczej wpółczuję profesorowi. Z "Listów z Rzymu" wyłania się postać człowieka wstydzącego się miejsca pochodzenia (pojawia się tylko O.),zakompleksionego megalomana ,że użyję oksymoronu.Żyje w świecie książek,otoczony rzeszą ślepo wpatrzonych wielbicieli ze środowiska nieco sztucznego ,stwarza dla siebie alternatywną rzeczywistość.Chce być guru Ślązaków, a sam odcina się od korzeni i naśladując jego język http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,21899324,slask-sie-bogu-nie-udal-gornoslazacy-brzydza-sie-gejami-przezywaja.html
    sra do własnego gniazda. Za obrażanie najświętszych wartości w/w wywiadzie śmiem go nazwać cymbałem brzmiącym . Odznaczony został złotem medalem za zaangażowanie się w sprawy Śląska.Opluwacz Ślązaków ze złotym orderem ,to jest nieco żałosne.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Mówić gwara to nie wstyd :)

    ania (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 15 / 13

    Polityczna wola to za mało, żeby gwara stała się odrębnym językiem. A zapożyczenia z niemieckiego czy czeskiego pozostana tylko zapożyczeniami, nie stworza nowego języka. I tyla.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    doucz sie

    ślązak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 10

    O to właśnie chodzi tylko język może posiadać zapożyczenia

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Za mało to ty wiesz...

    Ślązaczka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 10

    Z Sosnowca piszesz?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nie język ,nie jest mi obce rozumienie śląskiej gwary.

    Board (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 17

    Śląska gwara , Nie język ! . W mojej gwarze też jest wiele zapożyczeń od Niemców, Holendrów i Rosjan. 500 lat mieszkałem na Mazowszu wśród osiedleńców i ich kultury wiec się wszystko wymieszało...rozwiń całość

    Śląska gwara , Nie język ! . W mojej gwarze też jest wiele zapożyczeń od Niemców, Holendrów i Rosjan. 500 lat mieszkałem na Mazowszu wśród osiedleńców i ich kultury wiec się wszystko wymieszało ,Pomimo to wszyscy teraz gadają po polsku i nikt nie czuje się wynarodowiony , po prostu życie wymogło naukę polskiego .Więc niech żaden Ślązak nie twierdzi że nie jest Polakiem , bo ta gwara śląska dla mnie jest bardzo zrozumiała ,w przeciwieństwie do języka Kaszubskiego gdzie znacząco różni się od Polskiego ,a pomimo to czują się Polakami zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Tylko Panu jest do śmiechu

    Ślonzoczka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 21 / 18

    Nie zauważyłam, żeby Ślązacy używający Śląskiego zanosili się cały czas od śmiechu. To raczej brak szacunku do innej kultu Panie Miodek. I są kazania po Śląsku na Śląsku. Amen.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ten się śmieje kto się śmieje ostatni

    Ślązaczka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 17 / 14

    Dokładnie. To tak jak śmiejemy się z czeskiego. Czy to dowód na to, że czeski nie jest językiem? I pan jest osobą z tytułem profesora? Wolne żarty...

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Języki obce nie obce?

    Karolina Gwint (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 11

    Witam, chciałabym zachęcić Was do zapoznania się z stroną http://www.eurodialog.pl/ , która od wielu lat naucza różnych języków w niskich cenach. Dajemy 99% gwarancji iż wyniesiecie z zajęć...rozwiń całość

    Witam, chciałabym zachęcić Was do zapoznania się z stroną http://www.eurodialog.pl/ , która od wielu lat naucza różnych języków w niskich cenach. Dajemy 99% gwarancji iż wyniesiecie z zajęć praktycznie wszystko. Zależy od chęci :)zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    cd

    borys (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 20 / 14

    Warto też dodać, że rozprawy filozoficzne po czesku i słowacku również brzmią groteskowo.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Całe szczęście

    Borys (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 22 / 21

    Całe szczęście to użytkownicy, a nie językoznawcy decydują o tym czy daną mowę uznaje się za odmianę jakiegoś języka czy za samodzielny język. W obecnych czasach języki/dialekty nie skodyfikowane,...rozwiń całość

    Całe szczęście to użytkownicy, a nie językoznawcy decydują o tym czy daną mowę uznaje się za odmianę jakiegoś języka czy za samodzielny język. W obecnych czasach języki/dialekty nie skodyfikowane, bez alfabetu, nie używane w mediach, w kulturze po prostu wymierają. I to bardzo szybko. Jest wiele języków, które od siebie różnią się bardziej niż śląski od polskiego choćby Czeski/słowacki, serbski/chorwacki. Kodyfikacja i oficjalne uznanie śląskiego jako język regionalny, umożliwi jego dalszy samodzielny rozwój i zapobiegnie wchłonięciu go przez Polski. I chyba o to głównie chodzi.
    Nie jestem ślązakiem ani nie mieszkam na śląsku, ale kibicuje ślązakom i ich językowi :)
    A co do dialektów języka śląskiego, może powstać taka sytuacja jak w Norwegii, gdzie nie ma oficjalnego standardu wymowy, każdy mówi swoim dialektem. Do tego są dwa uznane standardy języka pisanego.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Błędna argumentacja

    WytartyKontusz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 9

    Nie, użytkownicy nie decydują o statusie danej mowy jako języka bądź gwary. W ogóle słowo "uznanie" jest tutaj nie na miejscu, bo nie chodzi o demokratyczny akt woli, ale o to, czy właściwości...rozwiń całość

    Nie, użytkownicy nie decydują o statusie danej mowy jako języka bądź gwary. W ogóle słowo "uznanie" jest tutaj nie na miejscu, bo nie chodzi o demokratyczny akt woli, ale o to, czy właściwości śląszczyzny za na tyle unikalne, aby była ona odrębnym jezykiem. Pan w swoim komentarzu posłużył się argumentacją polityczną. Chce Pan rozstrzygnięcia statusu mowy śląskiej na podstawie takiej oto racji, że zagwarantowanie jej rangi języka pomogłoby w jej przetrwaniu. Ludzie, jak pragnienie popularyzacji ma się do tego, czy coś jest językiem czy też jedynie gwarą?
    Ponadto Pan nie odróżnia zróżnicowania akcentów i wymowy, która tak czy inaczej występuje w języku polskim, od faktu, że przy pewnym nagromadzeniu różnic leksykalnych i swoistych dla danej mowy cech gramatycznych mamy do czynienia z bytem odrębnym. Gwara śląska w swoich zasadniczych konstrukcjach zachowała dawne formy języka polskiego. Jej niezrozumiałość dla nie-Ślązaków wynika często z nagromadzenia zapożyczeń z języka niemieckiego lub czeskiego, ale to samo w sobie nie jest żadnym argumentem na rzecz uznania tego dialektu jako osobnego języka. Podobnie niezrozumiałe będą dla Pana piosenki w gwarze poznańskiej lub warszawskiej. Co więcej, ta pierwsza w wielu wypadkach brzmi bardzo podobnie do gwary śląskiej. Na jakiej podstawie zatem chce Pan argumentować, że mamy do czynienia z językiem, nie zaś z dialektem?
    zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ortografia

    Joanna (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 8

    interesuje mnie czy w Norwegii na którą się powołujesz też jest dowolność ortograficzna w o użyciu dużej i malej litery - toż Śląsk mała literą to ortograf
    jak czeski dużą
    Miodek ma racje o...rozwiń całość

    interesuje mnie czy w Norwegii na którą się powołujesz też jest dowolność ortograficzna w o użyciu dużej i malej litery - toż Śląsk mała literą to ortograf
    jak czeski dużą
    Miodek ma racje o języku i jego normach nie powinni się wypowiadać ignoranci
    Joazwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo