Jastrzębie-Zdrój. Biznesmeni oskarżeni o wyłudzenie 5,5 mln zł. Pomagali im Wietnamczycy z Czech, którzy byli częścią międzynarodowej szajki

Jacek Bombor
Jacek Bombor
Obraz loufre z Pixabay
Właściciele hurtowni z Jastrzębia oskarżeni o wyłudzenie 5 mln złotych podatku VAT, pranie brudnych pieniędzy. Na ławie oskarżonych zasiądzie ojciec z dwoma synami. Współpracowali z trzema Wietnamczykami, którzy rozkręcili w Czechach międzynarodowy proceder wyłudzania podatków w całej Europie!

Biznesmeni z Jastrzębia oskarżeni o wyłudzenie 5,5 mln zł. Pomagali Wietnamczycy z Czech, którzy byli częścią międzynarodowej szajki

Właściciele hurtowni z Jastrzębia oskarżeni o wyłudzenie 5,5 mln złotych podatku VAT, pranie brudnych pieniędzy. Na ławie oskarżonych zasiądzie ojciec z dwoma synami.

Kolejna afera gospodarcza została rozwikłana w toku wieloletniego, żmudnego śledztwa w Jastrzębiu-Zdroju. O wielomilionowe wyłudzenia oskarżono właścicieli hurtowni spożywczej z Jastrzębia, 64-letniego Stanisława P., a także jego dwóch synów: 40-letniego Mirosława P. i 37-letniego Łukasza P.

Według śledczych biznesmeni stworzyli fałszywy obrót towarami z wykorzystaniem kilku czeskich wspólników pochodzenia wietnamskiego. Tych ostatnich czeska policja szuka policja, bo pomagali w takim przestępstwie przedsiębiorcom w całej Europie!
Jastrzębianie obracali “na niby” artykułami spożywczymi, napojami o przedłużonym terminie ważności (puszki Coca-cola, Red-Bull, słodyczy Oreo, batonów Nestle, bombonierek Rafaello).

Zarzuty? Głównym wątkiem śledztwa było oszustwo podatkowe polegające na wprowadzenia w błąd w latach 2013 -2014 r. pracowników Urzędu Skarbowego w Jastrzębiu-Zdroju, co do zasadności zwrotu podatku VAT i poświadczenia nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowych w wystawionych nierzetelnych fakturach VAT dla trzech czeskich firm: V s.r.o., T s.r.o. oraz N s.r.o. dotyczących fikcyjnych transakcji sprzedaży. Urząd Skarbowy stracił 5,5 mln złotych.

Uniknęli aresztu, zabezpieczono majątek wart 1 mln zł

- Firma Mirosława P. prowadzona jako jednoosobowa działalność gospodarcza wystawiła 144 nierzetelnych faktura dla czeskich firm o łącznej wartości około 20 mln zł. Kolejne zarzuty dotyczyły prania brudnych pieniędzy z wyłudzonego podatku VAT poprzez dokonywanie szeregu transakcji tymi środkami oraz działanie na szkodę wierzyciela, to jest Naczelnika Urzędu Skarbowego poprzez przeniesienie majątku na inną firmę, która została specjalnie do tego celu założona – wyjaśnia prowadzący śledztwo prokurator Arkadiusz Kwapiński, zastępca prokuratora rejonowego w Jastrzębiu-Zdroju.

Oskarżone zostały trzy osoby współdziałające w ramach procederu ojciec Stanisław P. i dwóch jego synów.

- Oskarżeni nie przyznali się do popełnienia zarzuconych im przestępstw. Złożyli wyjaśnienia, które w ocenie prokuratury są niewiarygodne. Wobec dwóch podejrzanych w trakcie śledztwa zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania, który po wpłaceniu przez nich poręczeń majątkowych w kwotach 400 tysięcy złotych i 350 tysięcy złotych został zmieniony na dozór policji z poręczeniem majątkowym i zakazem opuszczania kraju. Na poczet przepadku korzyści z przestępstwa oraz grzywien zabezpieczono mienie oskarżonych w łącznej kwocie niecałego miliona złotych - około 960 tysięcy złotych!

Jak śledczy wpadli na przestępczy proceder?

Połasili się na miliony

Wygląda na to, że biznesmenów zgubiła… chciwość. Mieli świetnie prosperującą hurtownię, której obroty roczne były milionowe. Ale chcieli więcej, więcej. A to wzbudziło czujność fiskusa. Firma Mirosława P. sprzedawała wyroby w postaci artykułów spożywczych o dłuższym terminie ważności takie jak słodycze, makarony i napoje, kupując je od większych hurtowni. W 2010 r. uzyskała przychód w wysokości około 12 mln zł, w 2011 r. przychód wyniósł 14 mln zł. W tych latach firma nie zwracała się o zwroty podatku VAT. Sprzedaż prowadzona była na potrzeby lokalnego rynku zasadniczo do podmiotów krajowych. Ale nagle od 2012 roku przychody firmy znacząco wzrosły do prawie 20,5 mln zł . W roku 2013 nastąpił kolejny wzrost przychodu firmy do kwoty 29 mln zł.

Od czerwca 2013 r. firma Mirosława P. roku rozpoczęła sprzedaż do trzech spółek czeskich – wówczas otrzymała prawie 3 mln zł zwrotu VAT. Firma wnioskowała o przyśpieszony zwrot podatku w terminie 25 dni. W 2014 r. firma Mirosława P. uzyskała przychody w wysokości 24 mln zł. Przychody z wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów wyniosły łączną kwotę prawie 12 mln zł, z tego sprzedaż do podmiotów podejrzanych na łączną kwotę około 11 mln zł - co stanowiło 90 procent całej sprzedaży za granicę. Z tytułu wewnątrzwspólnotowych dostaw firma Mirosława P. za 2014 r. zwróciła się o zwrot podatku od towarów i usług na rachunek bankowy w łącznej kwocie kolejnych 2,5 mln zł i takie zwroty faktycznie otrzymała.

Zobacz koniecznie

Pod lupę wzięto czeskich kontrahentów – okazali się bardzo podejrzani. W toku śledztwa ustalono, że spółki czeskie były kontrolowane przez osoby narodowości wietnamskiej mające prawo czasowego pobytu w Republice Czeskiej.

Międzynarodowe oszustwo

- Wszystkie trzy spółki zostały założone i zarejestrowane przez obywatela czeskiego, a następnie odsprzedane Wietnamczykom. Były to spółki wirtualne, posiadające siedzibę, a właściwie ten sam adres wirtualnego biura w Pradze pod którym zarejestrowanych jest ponad 3000 firm. Spółki nie posiadały pomieszczeń biurowych, magazynów ani żadnego trwałego majątku. Jakakolwiek dostawa na ten adres byłaby niemożliwa gdyż nie mieściły się tam żadne magazyny – mówi nam osoba znająca kulisy sprawy.
Te kierowane przez Wietnamczyków spółki w schemacie przestępczym pełniły rolę „znikających” podatników, które zniknęły tak samo jak... ich wietnamscy prezesi.

- Przez policję czeską było prowadzone postępowanie w związku z uszczuplaniem podatków przez te spółki w związku z zakupami z innych krajów UE Polski, Słowacji, Niemiec, Austrii, Węgier, Holandii o łącznej wartości 85 mln czeskich koron, lecz nie doprowadziło do ujęcia kierujących nimi Wietnamczyków. W wyniku przestępczego działania jednej spółki tylko w 2014 r. szkoda w podatku wyniosła prawie 13 mln czeskich koron – wyjaśnia prokurator Kwapiński.

Transport bez...samochodów

W jaki sposób “handlowała” z nimi firma z Jastrzębia? Trafiały tam rzekomo towary transportowane samochodami czeskich firm. Dokumenty przewozowe wypełniał brat głównego podejrzanego Łukasz P. , on także w ramach swoich zadań odpowiadał za magazyny firmy i załadunek. Transport towaru zakupionego przez spółki czeskie miały realizować firmy czeskie. Na podstawie dokumentacji uzyskanej od strony czeskiej i zeznań świadka Davida Z. prezesa czeskiej firmy transportowej D. zweryfikowano ilość faktycznie dokonanych transportów.

- W zdecydowanej większości nie pokrywały się przewozy wykazane w dokumentach polskiej firmy z dokumentacją i przewozami dokonanymi przez czeską firmę, a faktury odpowiadające tym przewozom okazały się fikcyjne. Druga firma, która miała wykonywać transport na rzecz czeskich spółek z firmy, zgodnie z dokumentacją była zarządzana przez obywatela Bułgarii, który wskazywał jako adres zamieszkania dom noclegowy. Spółka ta nie miała zarejestrowanych żadnych samochodów – wyjaśnia prokurator Kwapiński.

Nie przeocz

Wyłudzili 5,5 mln zł, potem prali brudne pieniądze

W prowadzonym śledztwie dokonano analizy operacji finansowych na rachunkach bankowych Mirosława P. oraz podmiotów powiązanych i czeskich spółek. W dniu, w którym spółka płaciła firmie Mirosława P. była dokonywana była wpłata gotówkowa, która następnie była przelewana na rzecz firmy Mirosława P. Zasadniczo odpowiadało to wartości faktury wystawionej przez Mirosława P. spółce czeskiej. Rachunki te zostały założone w celu uwiarygodnienia fikcyjnych transakcji. Towar, który miał być sprzedany w Czechach był w rzeczywistości sprzedawany na terenie Polski po znacznie niższej wartości co było „finansowane” kosztem Skarbu Państwa.

- W rezultacie doszło do wyłudzenia z urzędu skarbowego około 5,5 mln zł z tytułu nienależnych zwrotów podatku od towarów i usług. W celu ukrycia przestępczego pochodzenia pieniędzy, a także ewentualnego ich zajęcia na poczet podatków współdziałający przestępcy „wyprali je”. Na rachunku firmowym Mirosława P. nastąpił tzw. „blending” tj. „mieszanie” środków pieniężnych. Pieniądze pochodzące z wyłudzonych zwrotów podatku od towarów i usług oraz z niepodatkowanych sprzedaży zostały wymieszane z innym wpływami na rachunek w tym pochodzącymi ze sprzedaży dla podmiotów polskich, a następnie zostały rozdysponowane z tego rachunku poprzez szereg transakcji handlowych z legalnie działającymi podmiotami gospodarczymi – wyjaśniają śledczy.

Próbował “ukryć” majątek wart 2 mln zł

W grudniu 2015 roku w trakcie prowadzonej kontroli podatkowej Mirosław P. obawiając się zajęcia majątku na poczet podatków przez Urząd Skarbowy zbył spółce F. M. za kwotę prawie 2 mln zł zagrożone zajęciem towary firmy oraz wierzytelności ze sprzedaży towarów z odroczonym terminem płatności. Spółka F. M. sp. z o.o. została nabyta przez Stanisława P. ( ojca Mirosława P.). Właścicielami spółki są Łukasz P. i jego siostra, a zarządzana jest przez Stanisława P. i Łukasza P.

- Główny podejrzany Mirosław P. wyjaśnił, że pieniądze które otrzymał za sprzedany do spółki brata towar i wierzytelności przeznaczył na podróże po całym świecie oraz rozrywkę z paniami w agencjach towarzyskich, gdzie miał trwonić nawet po kilkadziesiąt tysięcy złotych w ciągu jednej nocy. Nie miał jednak żadnych rachunków ani za rzekome podróże czy wydatki na te usługi towarzyskie. Ta przedstawiona przez Mirosława P. wersja rozdysponowania pieniędzy jest w ocenie prokuratury nieprawdziwa i miała na celu uwiarygodnić jego rzekomo trudną obecnie sytuację finansową – twierdzą śledczy.

Proces się nie rozpoczął. Oskarżeni się... rozchorowali

- Za przestępstwo wyłudzenia podatku wielkiej wartości oskarżonym grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat, taka sama kara grozi za pranie brudnych pieniędzy, a za usuwanie majątku w celu udaremnienia wykonania decyzji podatkowych grozi kara 5 lat pozbawienia wolności. Ponadto oskarżonym grożą wysokie grzywny i przepadek korzyści z przestępstwa – dodaje prokurator Kwapiński.

Proces w tej sprawie miał ruszyć w miniony czwartek, 15 kwietnia. Dwóch głównych oskarżonych nie stawiło się w sądzie, przedstawiając opinie lekarskie, że nie mogą uczestniczyć w procesie.

- Naszym zdaniem to gra na zwłokę, próba opóźnienia postępowania – mówi wprost prokurator Kwapiński. Podobnego zdania jest sąd, który ma zamiar zweryfikować zwolnienia lekarskie.

Musisz to wiedzieć

Co w Polsce drożeje najszybciej?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie