MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Jechać do badów

Marek Szołtysek
Często spotykam się z opiniami, że dzisiaj ludzie - jak idzie o śląską mowę - nie mówią już tak samo dobrze i pięknie, jak to było dawniej za czasów babć i prababć.

Trudno z taką opinią polemizować, zwłaszcza kiedy jest ona oparta na jakimś ogólnym wrażeniu albo na tęsknocie za starymi czasami, które - zgodnie z powszechnym sposobem myślenia - zawsze są lepsze od czasów późniejszych. Trudno jednak zaprzeczyć, że starsze pokolenie Ślązoków, których młodość przypadła na pierwszą połowę XX wieku, mówiło po śląsku trochę inaczej i w pewnym sensie lepiej, bo używało więcej słów śląskich, które z biegiem lat były wypierane z mowy Ślązoków pod presją polszczyzny literackiej.

Żeby jakoś przyjrzeć się temu zjawisku, postanowiłem przeczytać książkę Stanisława Ligonia „Bery i bojki śląskie” pod kątem tych śląskich wyrazów, które autor tam stosuje, a które moim zdaniem są używane dzisiaj bardzo rzadko albo wcale. A książka ta powstała w 1931 r., dzieli ją od naszych czasów 86 lat. I to jest dla języka wystarczająco długi okres, by zauważać w nim zmiany. Przykładowo dostrzegłem ciekawe słowo - bady. Kontekst jest łatwy do odszyfrowania. Ktoś był w badach albo pojechał do badów, czyli ktoś był w sanatorium, w uzdrowisku czy u wód. A takie bady były przykładowo od XIX w. w Jastrzębiu-Zdroju czy w Goczałkowicach-Zdroju. Oczywiście, że chodzi tutaj o germanizm, czyli ześląszczone słowo pochodzenia niemieckiego - baden, czyli pływać, kąpać lub bad - kąpiel, kąpielisko, łazienka. Dawniej więc Ślązoki jeździły do badów, a dzisiaj już mówią inaczej, choć słyszy się jeszcze słowa pokrewne, jak badki - kąpielówki, badyko-stium - kostium kąpielowy albo bady-mantel - szlafrok, płaszcz kąpielowy.

Na badach jednak nie koniec, bo we wspomnianej książce zauważyłem jeszcze inne, archaiczne już dzisiaj słowa śląskie, jak przykładowo: łowada - owad, chlistać - pluć, buks albo bukslik - chłopak, animować - zachęcać, bakan - ktoś wstrętny, borg - kredyt, brylenszlanga - wąż kobra, bździnka - takie nic, iść na dinst - iść na służbę, dopolać - dokuczać, fakla - pochodnia, forszus - zaliczka, gdowa - wdowa, gerycht - sąd, grundelok - cham, ibercyjer - krótki płaszcz męski, kielec - ząb, krzynka - odrobina, kuczer - woźnica, lewka - lewa ręka, mieć prawie - mieć rację, miliońsko - dużo, naćkany - najedzony, patrona - nabój, petrolyj - nafta, pragliwy - chciwy, procnie - trudno, siarniczka - zapałka, szpasobliwie - żartobliwie, śpichać sie - spieszyć się, tuplikować - tłumaczyć, ubzdać se - wymyślić sobie, wargować - pyskować, weker - budzik, zajdel - kufel… Może jeszcze dzisiaj ktoś je rozumie albo ich używa, ale to znaczy, że bardzo dobrze zna śląską mowę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni