Jeden śląski język odbierze Ślązakom ich godkę?

    Jeden śląski język odbierze Ślązakom ich godkę?

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Jeden śląski język odbierze Ślązakom ich godkę?

    ©arc

    Językoznawcy w znakomitej większości są przeciwko próbie kodyfikowania gwar śląskich. Niektórzy politycy prą do przodu, by jak najszybciej nadać im status języka regionalnego. Czas wylać na ich głowy kubeł zimnej wody.
    Jeden śląski język odbierze Ślązakom ich godkę?

    ©arc

    Prof. Jan Miodek powtarza, że wariantem literackim śląszczyzny jest polszczyzna i nie wyobraża sobie skodyfikowania dialektu śląskiego. - Tak będę mówił do śmierci, choćbyście tu mieli o to do mnie straszne pretensje - dodaje profesor.

    Dr Jerzy Gorzelik też nie zmienia zdania. - Język śląski powinien pojawić się w szkołach tam, gdzie zażyczą sobie tego rodzice i być sfinansowany przez państwo, jak każdy inny przedmiot.


    Prof. Daniel Kadłubiec, Zaolzianin wieszczy, że po skodyfikowaniu gwar powstanie śląskie esperanto. Dr Zbigniew Kadłubek autor "Listów z Rzymu" napisanych po śląsku odpowiada, że to nie językoznawcy powinni "podarować" Śląskowi język, lecz literaci.

    Rozmowa z prof. Heleną Synowiec z Uniwersytetu Śląskiego

    Niektórzy parlamentarzyści ze Śląska myślą całkiem serio, żeby mówić kryka od marszałka zamiast laska marszałkowska. Bawi to panią profesor?
    Nie, ale się zastanawiałam, jaki może być dalszy kontekst: "Wysłali my powiastka do kryki od marszałka." Jestem dydaktykiem języka, a nie politykiem. Interesują mnie problemy kształcenia tzw. podwójnej kompetencji językowej uczniów w środowiskach gwarowych.

    Politycy chcą jednak decydować o tym, czy na Śląsku będziemy mieć język regionalny czy gwary. Widzi pani profesor potrzebę skodyfikowania śląskiej godki?
    Nie widzę takiej potrzeby. Nie wiem, jaką funkcję miałaby pełnić wersja pisana gwary, która ze swej istoty jest odmianą mówioną. Jak dotąd gwara dobrze służy domowym, lokalnym, nieoficjalnym kontaktom. Półoficjalnym też. Jakie to gatunki wypowiedzi Ślązak miałby zapisywać? Pisma do urzędu? Wtedy etat w urzędzie dostanie tylko ten, kto zna gwarę czynnie?

    Czy zdaniem pani profesor gwara śląska, w jej obecnym kształcie, może służyć jako język wykładowy, urzędowy, obsługiwać kontakty oficjalne?
    Na wykładach z dialektologii może się pojawić, ale nie wyobrażam sobie lekcji, na przykład, chemii, podczas której nauczyciel próbuje wyjaśniać gwarą zachodzące procesy. Nie zna słowa probówka, więc mówi weź flaszeczka, poszelontaj... Nie widzę potrzeby, żeby gwara obsługiwała także sferę języków specjalistycznych. Nie wytworzyła terminologii, bo nie było takiej potrzeby.

    Gwara śląska jest mocno zróżnicowana, zwłaszcza pod względem słownictwa i wymowy. Ślązak z Istebnej nie rozumie Ślązaka z Rudy Śląskiej. Jeżeli ktoś się uprze, żeby gwary skodyfikować, to czyim kosztem?

    Wszystkich, którzy tą gwarą się posługują. Kodyfikowanie zawsze zmierza do ujednolicenia, uznania cech jednego obszaru gwarowego za główne. Powstałby jeden sztuczny język, który odgórnie zostałby narzucony pozostałym, albo zmarginalizowałoby się niektóre gwary.

    Czy dialekt śląski da się sprowadzić do jednolitej mowy śląskiej?
    Uważam, że nie i nie ma takiej potrzeby.

    Która z gwar mogłaby być podstawą normalizacji?
    Wydaje się, że byłby to język miast okręgu przemysłowego bazujący na gwarach toszecko-gliwickich. Ich system odbiega jednak od każdej z gwar Śląska Opolskiego i Śląska Cieszyńskiego. Obawiam się, że wtedy ta nasza godka nie byłaby wcale taka "nasza".

    Czy wtedy może być tak, że w szkole dzieci będą się uczyć innej godki śląskiej, a w domu mówić jeszcze inaczej?
    Oczywiście. Próba wyboru jednej z gwar za podstawę kodyfikacji może prowadzić do zantagonizowania rodowitych Ślązaków z różnych części regionu. W szkole należy uczyć o gwarze, ale nie gwary. Jest na to miejsce w ramach edukacji regionalnej, a także na lekcjach z języka polskiego.

    Jeśli nawet politycy przeforsują naukę śląskiego w szkołach, lekcje będą dobrowolne. Wątpię, żeby rodzice posłali dziecko na naukę ślabikorza, a nie na język angielski czy niemiecki.
    Mnie bardziej interesuje, kto by uczył tego języka śląskiego i skąd pieniądze na edukację nauczycieli? W jakim wieku byliby uczniowie? Z jakich rodzin będą się wywodzić - rdzennie śląskich, "mieszanych" czy nieśląskich? Jaka będzie wtedy motywacja? Nie można uczyć pisowni gwarowej dzieci, które jeszcze nie utrwaliły ortografii ogólnopolskiej, bo dojdzie do rozregulowania zasad pisowni i błędów.

    Rozumiem tych, którzy mówią, że chcieliby ujednoliconych norm, by móc zapisać teksty folklorystyczne czy publicystyczne tak, żeby wszyscy je mogli odczytali. Czy nie można im pomóc?
    Kodyfikacja na poziomie ortografii jest najmniej skomplikowana. Dużo trudniej byłoby znormalizować gramatykę. Trzeba jednak pamiętać, że to wiąże się z narzuceniem form. Jedni powiedzą, na przykład, po powodzi: momy zalone pola, a w sąsiedniej wsi - zalote pola. Na co zdecydowałaby się jakaś komisja kodyfikacyjna, nie wiem i kto poszedłby na ustępstwa. Czy komunikacja ludzi z różnych regionów gwarowych będzie przez to skuteczniejsza? Wątpię.

    A co dzieje się z wyrazami nowymi, takimi jak komputer, internet?
    Przeważnie dostosowuje się je fonetycznie i morfologicznie do gwary. Ślązak powie, na przykład: jo ci to skseruja, ni mom komputra (na wzór - ni mom cwitra).

    Pewne wyrażenia jednak wychodzą z użycia i zanikają.
    Zanikają w różnym stopniu. Przyjrzyjmy się sposobom wyrażania grzeczności do osób starszych: bydą tacy dobrzy, przydom zaś. Dziś już nawet Ślązak ze starszego pokolenia tak nie mówi. Ale formy typu: przyjdźcie zaś, w zwrotach do osoby starszej są jeszcze żywe.

    Od kiedy zajmuje się pani profesor znajomością gwary wśród młodych Ślązaków?
    Badania prowadzę od dawna. Jeszcze w latach 70. zajmowałam się słownictwem dzieci ze środowisk gwarowych.

    Co wynikało z tych badań?
    Przede wszystkim to, że gwara, szczególnie w warstwie leksykalnej, jest bardzo zróżnicowana. Na pytanie, jak nazwiesz kolegę, który nie chce się z nikim podzielić, na przykład, cukierkami, niektóre dzieci odpowiadały - cham albo chamliwy, zamiast sknera. Człowieka źle wychowanego określano wyrazem soroń, niezaradnego - mamlas, spostrzegawczego - pozorny. Później wraz z dr Bożeną Cząstką-Szymon, analizowałyśmy trudności dzieci śląskich w przechodzeniu z gwary na polszczyznę ogólną.

    Ślązacy się skarżą, że gwara w szkole była tępiona.
    Zapewne mówią o swoich doświadczeniach, ale to są stwierdzenia stereotypowe, krzywdzące dla wielu nauczycieli, którzy wykazywali i wykazują aprobatę dla gwary. Kształcąc studentów polonistyki od wielu lat uwrażliwiam ich na to, że gwara jest mową inną, ale wcale nie gorszą od polszczyzny ogólnej. Nasi studenci wychodzą ze studiów z takim nastawieniem.

    Potem jednak, gdy uczeń mówi gwarą, pouczają go, by opowiedział to poprawną polszczyzną.
    W żadnym wypadku. Dziecko spytałoby wtedy: - To gwara jest niepoprawna? Należy raczej zasugerować: - Powiedz to tak, żeby zrozumieli twoi koledzy nieznający gwary.

    Nauczyciel nie ma chyba obowiązku znać gwary czynnej?

    Powinien jednak rozumieć gwarowe słownictwo i wiedzieć, do jakiego idzie środowiska, żeby nie było tak, jak w jednej szkole gastronomicznej. Nauczycielka poleciła uczniom, aby przynieśli produkty, bo będą piec placki. Uczniowie pochodzili ze śląskich rodzin, więc wszyscy przynieśli ziemniaki. Na śląsku placki są tylko ziemniaczane, smażone na patelni. Ciasto drożdżowe to kołocz.

    Wiemy, gdzie gwara śląska trzyma się najsilniej?
    Orientujemy się, ale konieczne byłyby badania dialektologiczne z uwzględnieniem wieku, środowiska, wykształcenia osób posługujących się śląską mową.

    A jakie jest twoje zdanie? Czy śląski to już język, czy tylko zbiór bardzo różnych gwar?


    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (39)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Fandzolom gupoty!

    Ślōnzok (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 7

    Dyć w szkole za komuny tympiyli godka.Zarozki po wojnie mordowali Ślōnzokōw w obozach bo twierdziyli co Ślōnzok to niy Polok! Terozki nom farmazony wciskajom!!!

    „Spośród...rozwiń całość

    Dyć w szkole za komuny tympiyli godka.Zarozki po wojnie mordowali Ślōnzokōw w obozach bo twierdziyli co Ślōnzok to niy Polok! Terozki nom farmazony wciskajom!!!

    „Spośród narodów graniczących z Królestwem Polskim nie ma bardziej zawistnego i wrogiego Polakom, niż Ślązacy."

    Jan Dlugosz - kronikarz polski (1415-1480)zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ślōnzoki

    hanysy.pl (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 6

    Ślōnzoki to Nacyjo a Ślōnski to jynzyk. Republika Wolnego Ślōnska.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wikipedia

    Kompowiec (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 19 / 21

    spójrzcie jak to rozwiązała wikipedia: http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Al%C4%85ska_Wikipedia

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Reakcja na wywiad z panią prof. Heleną Synowiec "Nasza godka to nie język" (Dziennik Zachodni z 18 l

    Briftryjger. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 24 / 21

    Dlaczego brak możliwości edukacji ma być cnotą?

    Reakcja na wywiad z prof. Heleną Synowiec „Nasza godka to nie język” (Dziennik Zachodni, 18.02.2011 r.)

    W wywiadzie „Nasza...rozwiń całość

    Dlaczego brak możliwości edukacji ma być cnotą?

    Reakcja na wywiad z prof. Heleną Synowiec „Nasza godka to nie język” (Dziennik Zachodni, 18.02.2011 r.)

    W wywiadzie „Nasza godka to nie język” w Dzienniku Zachodnim z 18 lutego 2011 r. pani prof. Helena Synowiec stwierdza, że kodyfikacja języka śląskiego oraz nadanie mu statusu języka regionalnego „zmierza do ujednolicenia, uznania cech jednego obszaru gwarowego za główne”. Konsekwencją takiego działania miałoby być powstanie sztucznego języka, który wcale „nie byłby już taki nasz”, i narzucenie go większości Ślązaków.
    Tŏwarzistwo Piastowaniŏ Ślónskij Mŏwy Danga protestuje przeciwko takim sugestiom, które nie pokrywają się z rzeczywistością. Ze smutkiem stwierdzamy, że powtarzanie po raz kolejny tych samych, nieprawdziwych tez wskazuje, że środowisko przeciwników śląskiego języka regionalnego nie jest zainteresowane szczerym dialogiem ze zwolennikami tej idei i nawet nie próbuje zapoznać się ani merytorycznie polemizować z argumentami strony przeciwnej. Równocześnie wykazuje ono niezrozumiałą dla nas obojętność wobec głosu ludzi, którzy na co dzień doświadczają w swoim otoczeniu szybkiego i prawdopodobnie nieodwracalnego zaniku śląskiej mowy jako języka prymarnego ludności.
    Dlatego powtarzamy jeszcze raz, aby wreszcie przebiło się to do publicznej świadomości: Kodyfikacja śląskiego języka wg naszych założeń nie ma służyć narzucaniu Ślązakom opolskim lub cieszyńskim cech gwarowych obszaru przemysłowego, ani nie ma arbitralnie uznawać cech jednych gwar śląskich za bardziej poprawne od innych. Kodyfikacja jest potrzebna po to, żeby pomóc Ślązakom młodszego pokolenia rozstrzygać niepewności językowe i zapobiegać zanikowi śląszczyzny – czyli systemowemu mieszaniu mowy śląskiej z polszczyzną standardową. Kodyfikacja ma też umożliwić naukę śląskiej mowy tym, którzy w domu po śląsku już nie mówią, ale pragną powrócić do języka przodków.
    Niepewności językowych przeciętny przedstawiciel średniego lub młodego pokolenia mówiący czy piszący po śląsku ma mnóstwo. Czy po śląsku powinno się mówić: do Zabrza, do Zŏbrzŏ a może do Zabrzŏ? Jaka zasada tutaj obowiązuje? Jest to pytanie, na które każdy zainteresowany powinien być w stanie sam sobie odpowiedzieć sięgając po ogólnie dostępny podręcznik lub poradnik.
    Członkowie Dangi codziennie doświadczają, iż wiele cech językowych, które w pokoleniu naszych dziadków i pradziadków występowały konsekwentnie (do Zŏbrzŏ), w języku młodego pokolenia pojawia się już na przemian z wariantami typowymi dla polskiego języka standardowego (do Zabrza) lub zanika zupełnie na korzyść tych ostatnich (przykładem może być również śląska końcówka -ŏ w dopełniaczu l. poj. rzeczowników odczasownikowych, wypierana przez polskie -a; do czyniynia zamiast do czyniyniŏ). Porównując język młodego pokolenia ze stanem języka na Górnym Śląsku opisanym w pracach Olescha, Zaręby, Steuera i innych dialektologów stwierdzamy jednoznacznie, że system językowy gwar śląskich ulega obecnie szybkiej erozji i miesza się z językiem standardowym nawet tam, gdzie dominuje jeszcze ludność autochtoniczna. Systemowe różnice międzypokoleniowe są już często większe niż różnice regionalne! Zjawisko to nie ogranicza się jedynie do miast i ich obrzeży, ale szerzy się również na wsiach. Trudno nam zrozumieć, że przeciwnicy kodyfikacji do tej pory w swoich publicznych wypowiedziach nie ustosunkowali się do tego problemu. W takich warunkach trudno o merytoryczną dyskusję.
    Nasze rozumienie kodyfikacji oznacza więc, że warianty regionalne powinny pozostać równoprawne (na przykład końcówki 1. osoby l. poj. czasowników czasu teraźniejszego: idã, ida, idym, ide). Postulowane podręczniki do śląskiej gramatyki powinny zawierać mapki ukazujące zasięg poszczególnych wariantów oraz wskazówkę dla użytkowników, żeby używali form typowych dla regionu, w którym mieszkają. W ten sam sposób można potraktować wspomnianą w wywiadzie oboczność polóny/polŏty. W Atlasie Językowym Śląska autorstwa prof. Alfreda Zaręby zawarta jest mapka, na której przebieg tej izoglosy jest bardzo dokładnie przedstawiony. O żadnym narzucaniu obcej normy nie ma mowy.
    „Danga” zauważa, iż strach przed jednowariantowością skodyfikowanej normy wynika z nałożenia na postulowaną kodyfikację ciasnych schematów myślowych przeniesionych z polszczyzny standardowej. Tymczasem w tych działaniach należy wzorować się nie na wielkich, okrzepłych językach państwowych, takich jak polski, niemiecki czy francuski, ale na językach i dialektach wspólnot mniejszościowych będących w podobnej do naszej sytuacji, których wiele zamieszkuje nasz kontynent. Języki mniejszościowe i regionalne z reguły są mniej lub bardziej niejednolite, a ich norma – o ile w ogóle istnieje – obejmuje z reguły warianty regionalne (na przykład kaszubski, łemkowski, dolnoniemiecki, ladyński). Śląska mowa nie jest więc pod tym względem wyjątkiem. To raczej pogląd, że istnienie kilku zespołów gwarowych miałoby uniemożliwić edukację językową, jest w skali europejskiej czymś dziwacznym i wyjątkowym. Nigdzie indziej nie jest to przeszkodą w organizowaniu takiej edukacji tam, gdzie istnieje taka potrzeba i gdzie część społeczności posługującej się takim językiem sobie tego życzy. To środowisko przeciwników śląskiego języka regionalnego, o ile uda mu się zniweczyć plany podniesienia statusu śląszczyzny, uczyni z naszego etnolektu niechlubny wyjątek, skazany przez nie mówiącą po śląsku większość na faktyczną eutanazję w szybko zanikających mikrospołecznościach.
    Pani profesor na konferencji „W kręgu śląskiej kultury, tradycji i dialektu” 19.10.2010 r. w Warszawie apelowała do uczestników: „Mówić, ale nie pisać! Badać i uwrażliwiać, uczyć o gwarze, ale nie uczyć gwary!” Danga uważa, że dziwnie brzmią takie słowa z ust dydaktyka języka, którego interesują problemy kształcenia podwójnej kompetencji językowej uczniów w środowiskach gwarowych (tak pani profesor określiła się w wywiadzie). Chcielibyśmy od pani profesor się dowiedzieć, w jaki sposób kształcić śląską kompetencję językową uczniów nie ucząc (rozumiemy, że podwójna kompetencja językowa obejmuje również kompetencję w posługiwaniu się śląszczyzną). Jest to jedyny znany nam przypadek, gdzie nieuczenie zostało uznane za pożądaną metodę kształcenia kompetencji językowej!!! Nieuczenie jako metoda ochrony zanikającego systemu językowego jest swoistym dydaktycznym novum nie tylko na skalę europejską, lecz wręcz światową!
    Ponadto prosimy panią profesor jako specjalistę dydaktyka językowego, aby nam wyjaśniła, jakie dydaktyczne zalecenia ma dla swoich studentów borykających się z konkretnymi niepewnościami językowymi (na przykład jeśli wahają się, jak mówić po śląsku: do Zabrza lub do Zŏbrzŏ, do Òrzysza czy do Òrzyszŏ)? W jaki sposób pani profesor wytłumaczy im istotę problemu „uwrażliwiając na gwarę i badając gwarę, lecz nie ucząc jej”? Podobnie jak studiowanie historii motoryzacji nie zastąpi nauki jazdy samochodem, nie wystarczy już dzisiaj samo tylko uwrażliwianie na gwarę, albo edukowanie o gwarze. Potrzebna jest nauka czynnego posługiwania się śląszczyzną!
    Pani profesor zastanawia się w wywiadzie, jakie to gatunki wypowiedzi Ślązak miałby zapisywać. Postawienie takiego pytania świadczy o zupełnym oderwaniu od rzeczywistości, która nas otacza. Przecież pozycjami napisanymi w zamierzeniu po śląsku można zapełnić już niejedną półkę. Oprócz tego śląszczyzna podbija internet – medium, w którym funkcjonuje głównie w formie pisanej. Istnieje wiele list e-mailowych, prywatnych stron internetowych, portali, platform dyskusyjnych, których użytkownicy tworzą literaturę lub „tylko” dyskutują ze sobą – pisząc po śląsku. Niestety jakość językowa tych tekstów pozostawia zazwyczaj wiele do życzenia. Autorzy znają „gwarę” często mniej lub bardziej pobieżnie, cechy systemowe rzadko już stosowane są konsekwentnie. W tekstach tych uwidaczniają się wszystkie negatywne zjawiska składające się na erozję systemu, o których wspominaliśmy wyżej. Piszący często świadomi są tego, że ich teksty są błędne i niewiele już mają wspólnego z językiem tradycyjnym, lecz nie mając dostępu do pomocy edukacyjnych, ani nie obcując co dzień z pokoleniem dziadków, są zdani wyłącznie na błądzenie po omacku lub na zawodne przypominanie sobie, jak piyrwyj gŏdali starka. Jedynie znikoma garstka zapaleńców decyduje się sięgnąć po trudno dostępną literaturę dialektologiczną i dokształcać się samodzielnie. Sama liczba powstających tekstów świadczy dobitnie o tym, jak wielka jest potrzeba edukacji językowej. Trudno nam zrozumieć, dlaczego pani profesor potrzeby tej nie chce dostrzec.
    Z zażenowaniem przeczytaliśmy pod wywiadem pogląd prof. Jana Miodka, że gwara jest mową prostych ludzi. Jest to stwierdzenie w oczywisty sposób wartościujące, utrwalające negatywne stereotypy, które mówienie po śląsku każą kojarzyć z brakiem wykształcenia i niskim statusem społecznym. Wielu z naszych członków i sympatyków to ludzie z wyższym wykształceniem, niektórzy z tytułami naukowymi, znający po kilka języków obcych. Ludzie ci świadomie, często wbrew otoczeniu i wbrew ogólnej tendencji, starają się starannie mówić po śląsku - także poza domem i na forum publicznym. Jeśli przyjmiemy, że mówienie gwarą nie jest właściwe dla człowieka wykształconego i - ogólnie rzecz biorąc – cywilizowanego, to czy nie czynimy w ten sposób wielkiego zamieszania w głowach młodych Ślązaków, których ze wszystkich stron nawołujemy do zdobywania coraz lepszego wykształcenia?
    Danga uważa, że przypisywanie członkom jakiejkolwiek grupy językowej pewnych cech osobowości czy statusu społecznego właśnie ze względu na ich język, jest rzeczą niegodną humanisty.
    Kwestionowanie potrzeby edukacji językowej młodego pokolenia Ślązaków to wielkie zaniechanie i zaniedbanie wobec dziedzictwa naszych przodków. Tego zaniedbania nie zrekompensują nawet najbardziej wyszukane słowa o „pięknej językowej skamielinie” albo o „języku Rejów i Kochanowskich”.

    dr Józef Kulisz
    Prezes Tôwarzistwa Piastowaniô Ślónskij Môwy „Danga”zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Sprawjydliwe Nacyje, rãce umywajům!

    Jak Pjyuat! :-) (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 28 / 22


    20.02 br.
    Wiceminister MSWiA Tomasz Siemoniak poinformował posła Marka Plurę: Komisja Wspólna Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych w ostatnią środę postanowiła nie zajmować stanowiska...rozwiń całość


    20.02 br.
    Wiceminister MSWiA Tomasz Siemoniak poinformował posła Marka Plurę: Komisja Wspólna Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych w ostatnią środę postanowiła nie zajmować stanowiska ws.nowelizacji dopisującej śląski do języków regionalnych.Tak życzyli sobie przedstawiciele mniejszości (z wyjątkiem przedstawicielki Łemków) argumentując, że nie czują się upoważnieni do opiniowania, kto jeszcze miałby być mniejszością.

    http://www.marekplura.pl/

    PS
    Yno gorole pudům w zaparte?
    :-(zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Slaski to nie gwara

    Od Kanady (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 18 / 14

    Jezyk i gwara potrzebuje ciaglosci kontaktow a takiej nigdy nie bylo. Malo kto wspomni ze na GS to Prusacy wprowadzili Polskich ksiezy do kosciolow zeby jezyk byl taki sam w Wielkopolsce i na GS....rozwiń całość

    Jezyk i gwara potrzebuje ciaglosci kontaktow a takiej nigdy nie bylo. Malo kto wspomni ze na GS to Prusacy wprowadzili Polskich ksiezy do kosciolow zeby jezyk byl taki sam w Wielkopolsce i na GS. Jezyk - nie gwara.
    GS byl jak dzis Szwajcaria krajem gdzie pokojowo zyli ludzie mowiacy roznymi jezykami. I jeszcze jedno, Kanada (I inne) sa krajami federalnymi i nikt nikogo nie nazywa zdrajca.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Przeciwnie, Śląska Godka potrzebuje języka regionalnego żeby przetrwać.

    Ahorcado (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 20 / 16

    Dziś Ślonsko Godka jest kojarzona przede wszystkim z ludźmi z nizin społecznych, gdzie jest używana także przez ludzi którzy Ślonzokami nigdy nie byli. W ten sposób Godka została zanieczyszczona...rozwiń całość

    Dziś Ślonsko Godka jest kojarzona przede wszystkim z ludźmi z nizin społecznych, gdzie jest używana także przez ludzi którzy Ślonzokami nigdy nie byli. W ten sposób Godka została zanieczyszczona przez różne słowa przyniesione przez tych ludzi. Największym problemem jest przy tym zwulgaryzowanie godki.

    Prace Pro Loquela Silesiana nad uporządkowaniem Godki i opracowaniem języka regionalnego dają szansę na to, żeby ją wyczyścić z chwastów i wulgaryzmów.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jynzyk je bogajstvym Nacyje!

    Schlesier (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 43 / 31


    Schloonzki Nacyje!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Śląski to nie gwara

    Johan (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 39 / 18

    Tęgie głowy od polszczyzny mówią że śląski to nie język lecz gwara,jako główny argument podając jego wielkie zróżnicowanie.Idąc tym tokiem myślenia można sądzić że niemiecki to teżgwara bo tam...rozwiń całość

    Tęgie głowy od polszczyzny mówią że śląski to nie język lecz gwara,jako główny argument podając jego wielkie zróżnicowanie.Idąc tym tokiem myślenia można sądzić że niemiecki to teżgwara bo tam występuje jeszcze większe zróżnicowanie.Polski to też gwarara bo przecież i na wschodzie i na południu i w wielkopolsce mowa jest trochę różna.Pani prof.Synowiec zastanawia się, jak napisać pismo urzędowe po śląsku?Ja podpowiem że nie pisać wcale,bo przypominam że językiem urzędowym jest polski a śląski to ma być język regionalny i po to ma być językiem żeby nie umarł a niestety przez takie narodowe histerie przeciągające jego uprawomocnienie i medialne wyszydzanie ,umiera.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kodeyfikacja i uznanie to wymog

    so (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 39 / 26

    RP aby uznac narod slaski .Slazacy sobie tego nie wymyslili.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo