Jerzy Buzek: W klimatycznym populizmie uczestniczyć nie zamierzam

Mateusz Borda
Zawirowania wokół przyszłego budżetu Unii Europejskiej i Funduszu Odbudowy spędzają eurodeputowanym sen z powiek. Skąd wynikają te problemy? Jaka w tym rola Polski? Rozmiawiamy z Jerzym Buzkiem, wieloletnim europarlamentarzystą i jego byłym przewodniczącym oraz pomysłodawcą i sprawozdawcą Funduszu Sprawieldiwej Transformacji.

Redukcja emisji dwutlenku węgla w Unii Europejskiej o 60% do 2030 roku względem roku 1990 – taki cel przegłosował ostatnio Parlament Europejski. To olbrzymia zmiana, która zdaniem wielu może być katastrofalna dla polskiej i europejskiej gospodarki. Pan nie zagłosował za, ale niektóre Pana koleżanki i koledzy z EPL już tak. Skąd ta niezgoda?
W Europejskiej Partii Ludowej wspólnie uzgodniliśmy, że popieramy 55%, a jeśli przejdzie wyższy cel - wstrzymamy się od głosu. To wynikało z całej pracy przygotowawczej, którą wykonaliśmy w ciągu ostatniego niemal roku: najpierw wsłuchania się w głos ekspertów, samorządowców, przedstawicieli MŚP, organizacji pozarządowych czy przemysłu i transportu, potem - poważnych dyskusji w grupie politycznej jaki nowy cel możemy zaakceptować i w końcu - opracowywania konkretnych poprawek i trudnych negocjacji w komisjach PE, przede wszystkim komisji Środowiska (ENVI) i mojej - Przemysłu i Energii (ITRE). Jako EPL, mieliśmy na sesji plenarnej większość dla naszego stanowiska - niestety, kilka koleżanek i kolegów postanowiło w ostatniej chwili zagłosować za 60%. A przecież 55% redukcji emisji w porównaniu z ustaloną kilka lat temu redukcją o 40% do 2030 to i tak bardzo ambitny cel.

Dlaczego 60% to za dużo?
„To tylko wstępna propozycja do negocjacji z rządami krajów członkowskich (Radą)” - tłumaczyli u nas ci, którzy poparli 60%. PE czasem - to prawda - przyjmuje taktycznie stanowisko, na które wie, że nie ma większości wśród państw UE, po to tylko, by wzmocnić swą pozycję negocjacyjną i uzyskać ustępstwa gdzie indziej. Ale jest różnica głosować za czymś, co jest nierealne do zaakceptowania przez Radę, a czymś - co jest w ogóle nierealne.

Bardziej optymalna jest propozycja Komisji Europejskiej - 55%?
Do 2020 r. - przypomnę – mamy zaledwie 20% a zaczynaliśmy trzynaście lat temu! Cel 60% to wylewanie dziecka z kąpielą - tak z punktu widzenia gospodarki, jak i ochrony klimatu. Gospodarki - bo przeprowadzona przez Komisję Europejską analiza wpływu dowodzi, że plan ambitny, ale wykonalny, to 55%; da się go połączyć z rozwojem i tworzeniem miejsc pracy w Europie.
Jednocześnie cel na poziomie minimum 60% na 2030 r. szkodzi całej idei walki z globalnym ociepleniem. Nieodpowiedzialne licytowanie się na procenty - 60, 65, 70 - to woda na młyn tych, którzy – wobec ogromnych kosztów transformacji – w ogóle negują potrzebę działania; to nieuzasadnione rozbudzanie nadziei i pogłębianie podziałów społecznych, zamiast jednoczenia emocji i wysiłku ludzi wokół tego, co bardzo ambitne, ale zarazem - osiągalne. W klimatycznym populizmie uczestniczyć nie zamierzam.

Zakończmy zatem to licytowanie – 40%, 60%. Nie ważny cel, jeśli do jego końca zostało tylko 10 lat a my nadal niewiele robimy. Kiedy w końcu zaczniemy działać? Co z funduszami? Czy stanowisko polskich władz o ograniczeniu emisji i konflikt dotyczący praworządności w Polsce i na Węgrzech stanowią dla nich zagrożenie?
To właśnie ta druga strona medalu: z jednej mamy niektórych europosłów głosujących za celem nawet 65% za kilka lat, z drugiej - europosłów PiS składających poprawkę, by całe Prawo Klimatyczne wyrzucić do kosza. I jedni i drudzy zapewne tego nie widzą, ale wiele ich łączy: intencje inne, cele sprzeczne, ale efekt ten sam - prosta droga do pełnej katastrofy klimatycznej, której cenę zapłacą nasze dzieci i wnuki.
Co do obecnego rządu - ich działania w polityce energetyczno klimatycznej to, niestety, ciągle „2 kroki w tył, 1 w przód”. Zwały węgla są największe od 5 lat, co nie przeszkadza importować równie rekordowe ilości tego surowca zza granicy - głównie Rosji. Tworzone są - i dobrze - plany budowy energetyki wiatrowej na morzu, tyle że wcześniej zabito rozwój tej branży na lądzie. Chcemy - i słusznie - przestawić się bardziej na gaz, ale rządowi średnio wychodzi budowanie wśród krajów UE koalicji na rzecz finansowania takich projektów ze środków unijnych po 2020 r. Narzekamy, że dostaniemy mało środków na transformację Śląska czy Zagłębia, choć premier sam odpuścił propozycję minimum 36 mld zł na ten cel w najbliższych paru latach. Swoją drogą - to kolejny przykład - trudno będzie Brukseli zrozumieć na jaką transformację potrzebne nam wsparcie, skoro chcemy wymóc na niej zgodę na pompowanie przez 30 lat pieniędzy polskich podatników w utrzymywanie nierentownych kopalń.

No właśnie - redukcja CO2 wiąże się z zamykaniem kopalń produkujących węgiel opałowy. Rząd rozmawia z górnikami na swój sposób, obiecując że kopalnie zamknie, ale sukcesywnie i do 2049 roku. Sprytny plan?
Nie myliłbym sprytu z politycznym wyrachowaniem. Jestem przekonany, że rząd wie, że ten plan jest nie do realizacji. O co zatem chodziło? O wygaszenie strajków pod ziemią, i to akurat jest ważne, aby górnicy nie ryzykowali życiem i zdrowiem. Ale obawiam się, że skoro Unia nie może się przecież zgodzić na finansowanie wydobycia węgla - a jedynie na wygaszanie kopalń - to może to być próba obciążania odpowiedzialnościa za niepowodzenie tego porozumienia właśnie Unię! Nie zdziwię się, jeśli taki przekaz usłyszymy wkrótce w mediach publicznych.
Mówi Pan, że redukcja CO2 wiąże się z zamykaniem kopalń - ale w Polsce główny problem jest gdzie indziej. Jak ktoś ma chorobliwą nadwagę, to nie ważne czy jest akurat Wielki Post - spożywanie słodyczy, alkoholu czy tłuszczy trzeba ograniczyć od razu. Wspominałem o leżącym na zwałach polskim węglu i tym kupowanym z importu - to nie przypadek! Nasze pokłady są coraz trudniej dostępne, albo w ogóle się kończą, koszty i ryzyko wydobycia ciągle rosną i nasz węgiel po prostu jest niekonkurencyjny cenowo. Nawet bez Europejskiego Zielonego Ładu, unijnych przepisów o pomocy publicznej i zagrożenia smogiem - zdrowy rozsądek nakazywałby wychodzić z węgla.

Ostatnio w Pszczynie podpisano porozumienie, dzięki któremu za 10 lat, jako pierwsze na świecie miasto będzie zeroemisyjne. Wszystko dzięki ogrzewaniu wodorowemu. Czy tak powinna wyglądać zmiana?
W każdym miejscu w UE może ona wyglądać nieco inaczej - nie ma żadnej cudownej czy jedynie słusznej drogi dojścia do zeroemisyjności. Plan Pszczyny wpisuje się jednak w dobry trend - trzymam za nią kciuki! Cieszę się również, że porozumienie zawarto przy okazji Europejskiego Kongresu MŚP, w którego organizację jestem zresztą od 2011 r. zaangażowany. To ważny sygnał: rozwój nowych technologii i zielona gospodarka to nie tylko kwestia jakości powietrza, jakim wszyscy oddychamy, ale także - wielka szansa dla naszego przemysłu i biznesu, w tym start-upów i firm rodzinnych.

Jakie jeszcze paliwa mniej szkodliwe od węgla możemy w Polsce wykorzystać do przejścia na zeroemisyjność? Gaz wydaje się być takim surowcem.
Absolutnie - jako paliwo przejściowe, emitujące o połowę mniej CO2 niż węgiel! Może on odegrać dużą rolę w zastępowaniu węgla w ogrzewaniu, ale i wspomóc walkę ze smogiem i ubóstwem energetycznym. Dlatego od lat - proponując jako szef polskiego rządu budowę dzisiejszego Baltic Pipe czy pracując w PE m.in. nad rozporządzeniem o bezpieczeństwie dostaw gazu i dyrektywą gazową - zabiegałem, by większe zużycie gazu nie obniżało naszego bezpieczeństwa energetycznego. To się udało - teraz kluczowe jest zapewnienie wsparcia dla inwestycji w wewnętrzną infrastrukturę gazu ziemnego ze środków UE po 2020 r. Ze swojej strony - chociażby jako sprawozdawca Funduszu Sprawiedliwej Transfomacji w komisji ITRE - będę nadal robił wszystko, by tak się stało.

Rozmawiał Mateusz Borda

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie