Joanna Kuciel-Frydryszak „Służące do wszystkiego” RECENZJA:...

    Joanna Kuciel-Frydryszak „Służące do wszystkiego” RECENZJA: opowieść o białych niewolnicach w przedwojennej Polsce

    Zdjęcie autora materiału

    Maria Olecha-Lisiecka

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Joanna Kuciel-Frydryszak, „Służące do wszystkiego”

    Joanna Kuciel-Frydryszak, „Służące do wszystkiego” ©Mat. wydawnictwa Marginesy

    W przedwojennej Polsce trudno było sobie wyobrazić bez nich prawdziwy dom. Bo to one gotowały, sprzątały, prały, cerowały i de facto kierowały domem. Były też powiernicami rodzinnych tajemnic, pocieszycielkami i nianiami. I choć często miały zaledwie kilkanaście lat, w nowej roli dorastały bardzo szybko biorąc na swoje barki odpowiedzialność za prowadzenie domu. Służące, bo o nich mowa, doczekały się swojej książki. I to książki niezwykłej, bo „Służące do wszystkiego” Joanny Kuciel-Frydryszak to z jednej strony do bólu prawdziwa, gorzka i bardzo wnikliwa opowieść, a z drugiej – bardzo ciepła, momentami zabawna, a innym razem poruszająca opowieść o kobietach.
    Joanna Kuciel-Frydryszak, „Służące do wszystkiego”

    Joanna Kuciel-Frydryszak, „Służące do wszystkiego” ©Mat. wydawnictwa Marginesy

    Joanna Kuciel-Frydryszak napisała pierwszą w Polsce książkę poświęconą kobietom, które pracowały jako służące. Sprzątały, wychowywały dzieci ludzi, u których służyły. Gotowały, prały, cerowały. Robiły praktycznie wszystko. Ale jakoś nikt wcześniej nie opisał tych kobiet, nie pokazał na ich przykładzie, jak kształtowało się polskie społeczeństwo.

    Służące po prostu były. Pojawiały się na kartach powieści, polskich filmów.
    Podawały do stołu, krzątały się, dbały o suto zastawione stoły, sprzątały po posiłkach, prasowały suknie etc. Robiły to wszystko, ale były przy tym niewidzialne. Ich ważną rolę pokazuje Joanna Kuciel-Frydryszak, pozbawiając złudzeń tych, którzy sądzą, że praca służących była godziwie wynagradzana.

    Książkę czyta się jak dobrą powieść obyczajową. Aż trudno uwierzyć, że zawiera tak ogromną liczbę faktów. Autorka wykonała ogromną pracę, dokumentując historię polskich służących, docierając do wielu źródeł i opisując całość w ciekawy i niebanalny sposób. Pokazuje życie służących od momentu przybycia ze wsi do miasta, przez poszukiwanie pracy, przy okazji opisując „upodobania” mieszczaństwa, przywary itd., właściwą służbę w roli kucharki, sprzątaczki, krawcowej, niani, czy gosposi.

    Dodatkowo Kuciel-Frydryszak wzbogaciła swoją publikację o archiwalne zdjęcia, wycinki ze starych gazet, ogłoszenia prasowe, a każdy rozdział otwiera cytat z „Poradnika służby domowej" Michaliny Ulanickiej. Całość jest bardzo ładnie wydana, w twardej oprawie.

    Na koniec: książka nabiera nowego i ciekawego moim zdaniem znaczenia także współcześnie. Coraz popularniejsze jest bowiem zatrudnianie pań sprzątających, gotujących i dbających o dom przez młodych i dobrze sytuowanych Polaków, którzy – jak wynika z badań – są tak zapracowani, że nie mają czasu na wychowywanie dzieci, a co dopiero na sprzątanie ogromnego domu lub dużego apartamentu. Najczęściej zatrudniane są w ten sposób Ukrainki. Kto wie, może kiedyś i o nich powstanie książka?


    Joanna Kuciel-Frydryszak, „Służące do wszystkiego”, wydawnictwo Marginesy, 2018, 416 stron.

    POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:




    Sylwester z Polsatem na Stadionie Śląskim



    Dni wolne w 2019 roku


    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo