JSW niepotrzebnie przejmowała górników

J.Bombor, B.Kubica
Sławomir Kozłowski mówi, że nie walczy o utrzymanie związkowych etatów. - Będzie ich tyle, na ile pozwala prawo - mówi
Sławomir Kozłowski mówi, że nie walczy o utrzymanie związkowych etatów. - Będzie ich tyle, na ile pozwala prawo - mówi agnieszka materna
Jastrzębska Spółka Węglowa, a nie poszczególne kopalnie, od początku istnienia jest jedynym pracodawcą dla załogi - uznali eksperci Państwowej Inspekcji Pracy w Warszawie.

Dlatego głośna, majowa akcja przenoszenia górników z kopalń do JSW, co zarząd uzasadniał możliwością elastycznego kierowania załogą w dobie kryzysu, była zbędna.

- Łączenie struktur na podstawie artykułu 23 prim kodeksu pracy naszym zdaniem nie miało żadnych podstaw prawnych - wyjaśnia Magdalena Skalmierska, rzeczniczka Okręgowego Inspektoratu Pracy w Katowicach.

Związkowcy czują satysfakcję, bo to oni zarzucili zarządowi spółki bezprawne działania i powiadomili PIP. Także dlatego, że te zmiany uderzyły w nich rykoszetem - wypowiedziano im umowy na dotychczasową działalność w kopalniach.

- Okazało się, że od początku mieliśmy rację, mówiąc, że działania zarządu spółki były niezgodne z prawem. Zarząd nie może wypowiedzieć układów zbiorowych o pracę powołując się na ten artykuł i tylko o potwierdzenie tego faktu nam chodziło - skomentował Sławomir Kozłowski, szef "Solidarności" w Jastrzębskiej Spółce Węglowej.

Szefowie firmy nie chcą wypowiadać się na temat orzeczenia PIP, bo jeszcze oficjalnie go niego otrzymali. Nieoficjalnie wyrażają zdziwienie. Bo eksperci PIP potwierdzili jedno: JSW jest jedynym pracodawcą, a to od początku starał się udowodnić zarząd spółki.

- Mamy sprzeczne dokumenty Sądu Najwyższego na ten temat, który swego czasu uznał, że pracodawcą dla górników są poszczególne kopalnie. Sytuacja jest kuriozalna - powiedział nam wysoko postawiony urzędnik JSW.
Związki zawodowe będą musiały jednak przełknąć gorzką pigułkę. Ich oddelegowani do pracy związkowej przedstawiciele nie będą już wprawdzie zmuszani do pracy na dole, co ostatnio miało miejsce, ale stracą sporo etatów. Zamiast 60 będą mieli 41. I razem z zarządem muszą pracować nad nowym, jednolitym układem zbiorowym pracy dla całej spółki. Będzie on określał zasady pracy, przywileje, sposób premiowania. Obecnie na kopalniach funkcjonują różne układy. Przedstawiciele strony społecznej usiedli do rozmów z zarządem w minionym tygodniu. Prace nad dokumentem mogą potrwać... kilka lat.

- To będzie żmudna praca. Oceniam ją na trzy, cztery lata. Jesteśmy w tym miejscu, w którym Kompania Węglowa była w 2003 r., kiedy ruszyła tam procedura ujednolicania układów. Po 6 latach ta robota nadal nie jest skończona. Ale KW jest znacznie większym zakładem, skupia więcej kopalń - podkreśla Dominik Kolorz, szef górniczej Solidarności.

Nie o etaty nam chodziło

Ile czasu mają związki na dostosowanie struktur do nowych warunków?

- To zależy od pracodawcy - wyjaśnia Magdalena Skalmierska z OIP.

- Powołaliśmy zespół roboczy z przedstawicielami związków. Ustalimy harmonogram działań - mówi Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka JSW. Z wyliczeń zarządu wynika, że zmniejszenie ilości central przyniesie oszczędności rzędu 6 mln zł rocznie. Dziś ich utrzymanie kosztuje ponad 16 mln. Związkowcy zaznaczają, że nie o etaty chodziło.

- O tym, jak wygląda nasza struktura, nie decyduje pracodawca. Będziemy działać zgodnie z ustawą - twierdzi Sławomir Kozłowski z "S".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie