JSW ostro hamuje wydobycie węgla

Jacek Bombor
Na kopalnianych zwałach Jastrzębskiej Spółki Węglowej  leży już 1,4 mln ton węgla.
Na kopalnianych zwałach Jastrzębskiej Spółki Węglowej leży już 1,4 mln ton węgla. fot. agnieszka materna
Jastrzębska Spółka Węglowa nie wydobywała węgla w czwartek, fedrunku nie będzie także w poniedziałek, a według ostatniej decyzji szefów firmy, także w najbliższy piątek.

O kolejnym, trzecim już dniu bez wydobycia, zarząd firmy zdecydował po przeprowadzeniu konsultacji z dyrektorami wszystkich kopalni.

- W piątek pracownicy mogą po raz kolejny wziąć urlop lub skorzystać z innego, płatnego lub niepłatnego dnia wolnego - wyjaśnia Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka JSW.

Prace w tym dniu zostaną ograniczone do najpotrzebniejszych konserwacji urządzeń i maszyn, remontów oraz prac wynikających z utrzymania w kopalniach bezpieczeństwa. Równocześnie zarząd spółki podjął decyzję o bezwzględnym ograniczeniu ilości osób pracujących w soboty i niedziele do absolutnego minimum.

- Powołaliśmy też zespół, który zajmie się analizą ekonomiczną i wypracowaniem zasad, w oparciu o które kopalnie będą prowadziły wydobycie tylko przez cztery dni w tygodniu. Ograniczenie to miałoby obowiązywać od maja do końca czerwca, z możliwością przedłużenia lub skrócenia okresu obowiązywania zmniejszonego wydobycia w zależności od sytuacji rynkowej firmy - dodaje Jabłońska-Bajer.

Zdaniem szefów firmy, fedrunek tylko przez cztery dni to obecnie konieczność wymuszona dostosowaniem wielkości produkcji do możliwości zbytu węgla, z którego sprzedażą jest niestety coraz gorzej.
Wszystkie kopalnie JSW mogłyby na dobę wydobywać około 60 tysięcy ton węgla. W ubiegłym roku fedrowały 55 tysięcy ton. Jednak ten rok, w związku ze światowym kryzysem, zaczął się dla spółki fatalnie.

- W pierwszym kwartale fedrowaliśmy na dobę zaledwie 48,5 tysiąca ton węgla. W dodatku wydobycie trzeba jeszcze zmniejszyć - mówią w spółce.

Teraz nawet takiej ilości węgla nie udaje się sprzedać, a kopalniane zwały pękają już w szwach.
- Obecnie na zwałach zalega 1,4 mln ton węgla - wylicza Jabłońska-Bajer.

W ubiegłym roku firma wydobyła i sprzedała 13,6 miliona ton węgla, a mogłaby sprzedać nawet dwa razy więcej i to za każde pieniądze, lecz miała problemy z wydobyciem. Pomysł, by wprowadzić szósty dzień fedrunku i zarobić więcej, związkowcy kwitowali wówczas gromkim śmiechem. Teraz sytuacja diametralnie się zmieniła. Trzeba zatrzymać wydobycie w jednym dniu tygodnia. Nie ma szans, żeby zbliżyć się do wyniku sprzedaży sprzed roku.

- W pierwszym kwartale tego roku sprzedaliśmy o 824 tysiące ton węgla mniej niż w tym samym czasie ubiegłego roku - informują w JSW.
W dodatku wprowadzenie czterodniowego wydobycia może oznaczać mniejsze pieniądze dla górników, bo w dni bez fedrowania kopalnie zazwyczaj płacą im tzw. postojowe. Choć decyzja jeszcze nie zapadła, związkowcy, którzy walczą o zachowanie układów zbiorowych pracy zapowiadają, że o mniejszych pieniądzach dla górników nie ma mowy. Zapowiadają eskalację protestów.

- W poniedziałek spotkamy się jako komitet strajkowy i zdecydujemy, co robić dalej. Wprowadzenie czterech dni wydobycia oznacza, że górnik straci do 600 złotych miesięcznie. Na razie, we wtorek, środę i czwartek będziemy pikietować przed domami prezesów, a na 11 maja zaplanowaliśmy kolejną, dużą manifestację przed siedzibą spółki. Tym razem weźmie w niej udział kilka tysięcy osób - zapowiada Piotr Szereda, szef Solidarności 80 w kopalni Jas-Mos.

Sytuacją w JSW coraz bardziej zaniepokojony jest prof. Andrzej Barczak z Akademii Ekonomicznej w Katowicach. W jego opinii, związkowcy zapomnieli o tym , że to nie zarząd jest winny światowemu kryzysowi, z którego to powodu firma nie potrafi sprzedać swojego węgla.

- Eskalacja konfliktu może doprowadzić do tego, że firma wkrótce straci płynność finansową, a w konsekwencji będzie groziła jej upadłość. Gra idzie nie o kilka złotych podwyżek czy utrzymanie przywilejów, ale tak naprawdę o miejsca pracy i przetrwanie. Chyba lepiej dostać trochę mniejsze wypłaty, ale nadal pracować - komentuje prof. Barczak.

Kryzys obnażył słabe punkty JSW.

- Okazało się, że nie jesteśmy elastyczni, nie potrafimy dostosować się do zmieniających się realiów rynkowych - czytamy w komunikacie JSW. Sytuacja jest poważna. Symulacje wskazują, że w związku z brakiem sprzedaży i z obniżką cen węgla, przychody JSW mogą być w tym roku niższe o około 2 miliardy złotych. Dlatego wszędzie szukane są oszczędności. Obecnie obcinane są nawet koszty związane są inwestycjami długoterminowymi. Zapadła m.in. decyzja o wstrzymaniu remontów budynków JSW.
Zaciskanie pasa dotyczy także członków zarządu spółki, których wynagrodzenia obniżono do poziomu z ubiegłego roku.

Sanepid wlepia kary, sądy je umarzają

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
antonfr

O ile wiem to Spółka powstała 11 lat temu z myślą o ujednoliceniu UZP czyli płac,premii,funduszu socjalnego czy możliwości wspomagania się sprzętem.Gdzie przez ten czas byli zarządzający,skoro była po temu koniunktura?Teraz wiadomo ,że trzeba równać w dół. Przez lata mówi się o powstaniu grupy węglowo-koksowej,a teraz jesteśmy uzależnieni od Mittala. Gdzie były Związki Zawodowe i dlaczego blokowały powstanie grupy? Wina leży po obydwu stronach, a teraz łatwo manewrować ludźmi mówiąc o kryzysie (oczywiście nań nie mają wpływu ani zarząd ani związki) lub o spadku płac.

Dodaj ogłoszenie