Justyna Święty-Ersetic w Raciborzu powitana królewsko. Złotą i srebrną medalistkę z Tokio przywitano na stadionie

Arkadiusz Biernat
Arkadiusz Biernat
Racibórz po królewsku powitał Justynę Święty-Ersetic, złotą i srebrną medalistkę Igrzysk Olimpijskich w Tokio.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Racibórz po królewsku powitał Justynę Święty-Ersetic, złotą i srebrną medalistkę Igrzysk Olimpijskich w Tokio.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Arek Biernat
Nie spodziewałam takiego powitania. To coś wspaniałego Dla takich chwil warto trenować – powiedziała wzruszona Justyna Święty-Ersetic na stadionie przy ulicy Zamkowej w rodzinnym Raciborzu, gdzie w poniedziałek po południu czekało na nią kilkaset osób. Raciborzanie przy akompaniamencie orkiestry zaśpiewali głośne sto lat i dziękowali za chwile radości, dumy i wzruszenia, jakich dostarczyła im złota i srebrna medalistka Igrzysk Olimpijskich w Tokio.

Racibórz: Królewskie powitanie Justyny Święty-Ersetic! Kilkaset osób wiwatowało na stadionie

Najpierw w asyście straży pożarnej był przejazd ulicami miasta, a później wielka feta na stadionie. Racibórz zgotował królewskie powitanie Justynie Święty-Ersetic, złotej i srebrnej medalistce Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Kiedy po południu w poniedziałek (9.08) wysiadała z samochodu i ujrzała tłum ludzi przy ulicy Zamkowej, raciborzanka nie kryła uśmiechu i łez wzruszenia.

Nie spodziewałam takiego powitania. To coś wspaniałego Dla takich chwil warto trenować. Dziękuję wszystkim! - powiedziała łamiącym się głosem Justyna Święty-Ersetic.

Okazji do wzruszeń było co niemiara. Wśród oczekujących kibiców nie brakowało rodziny, której Justyna nie widziała od wielu tygodni. Pierwsza uściskała ją babcia, a potem rodzice. Uśmiech przeplatał się ze łzami wzruszenia. Chwilę później przy akompaniamencie orkiestry odśpiewano głośne "sto lat", skandowano również imię raciborzanki specjalizującej się w biegu na 400 metrów. Powiewały biało-czerwone flagi.

Raciborzanie dziękowali za chwile radości i dumy

W towarzystwie wiwatujących młodszych i starszych mieszkańców miasta, medalistka z Tokio przeszła rundę honorową po bieżni, na której zdarza się jej trenować, przebywając w rodzinnym mieście pomiędzy obozami i zawodami.

Nie zabrakło kwiatów i prezentów. Był specjalny tort, biało-czerwony wianuszek z kwiatów, a także blok startowy. Z nim wiąże się pewna anegdota. Kiedy w pandemii Justyna chciała potrenować na stadionie, jedna z osób opiekująca się obiektem, jej nie rozpoznała i... niemal nie dopuściła do treningu. Nieporozumienie szybko jednak zażegnano. Raciborzanka nie tylko trenowała dalej na stadionie, ale umówiła się z dyrekcją OSiR-u, że jak zdobędzie medal na IO, to otrzyma na stałe blok startowy. Taki z dedykacją do niej teraz trafił. Nikt nie ma wątpliwości, że do wspomnianej wpadki już w Raciborzu nie dojdzie.

Raciborzanie licznie dziękowali za chwile wielkich emocji, radości, dumy i wzruszenia.

- Wspaniała kobieta, wspaniałe występy naszej Justyny. Jesteśmy bardzo dumni! Chciałem osobiście podziękować. Dwa medale olimpijskie, wielka sprawa! - powiedział Krzysztof Makuc, któremu udało się zrobić wspólne zdjęcie z mistrzynią.

Chętnych do zdjęć i autografów było mnóstwo. Medalistka z Tokio znalazła czas dla każdego. Cierpliwie podpisywała fotografie, uśmiechała się do "selfików".

"Jestem spełniona, ale nie powiedziałam ostatniego słowa"

Justyna Święty-Ersetic przyznała, że myślała o zakończeniu kariery po igrzyskach w Tokio. Dziś zapewniła jednak o kontynuacji sportowej przygody. To pokłosie sukcesu, ale też - jak wielokrotnie przyznaje - wspaniałej atmosfery w drużynie.

Nie przeocz

Raciborzanka podkreśla, że w Japonii nie było łatwo. Przede wszystkim z powodu trapiących ją kontuzji od dłuższego czasu. Jeszcze w kwietniu było dużo zwątpienia, bo urazu nie oszczędzały jej, ale i koleżanek z reprezentacji.

- Igrzyska były wyjątkowe, ale to kosztowało mnie dużo nerwów i stresu. Zawsze zupełnie inaczej wyobrażałam sobie zawody w Tokio. Podczas sezonu halowego pobiłam rekord halowy Polski. Miałam dużo znakomitych biegów. Niestety podczas tych zawodów miałam pierwszą kontuzję. Później wirus, druga kontuzja. Ostatnia prosta przed igrzyskami nie była wymarzona. Cztery dni przed startem nie byłam w stanie wykonać treningu. Ciągle płakałam. Na igrzyska pracowałam nie rok, dwa, ale całe swoje życie. Dlatego jeszcze bardziej doceniam dwa medale, które udało się wywalczyć - opowiadała.

Szkoda jej biegu indywidualnego, ale - jak ocenia z perspektywy czasu - było warto, bo spełniła swoje największe sportowe marzenie.

- Jestem spełnionym sportowcem, ale nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa - uśmiechała się Justyna Święty-Ersetic.

Musisz to wiedzieć

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie