Karolina Baca-Pogorzelska o COP24: Negocjacje utknęły w martwym punkcie

Bartosz Wojsa
Karolina Baca-Pogorzelska o COP24: Negocjacje utknęły w martwym punkcie
Karolina Baca-Pogorzelska o COP24: Negocjacje utknęły w martwym punkcie Tomek Jodłowski
Na razie słyszymy, że negocjacje nieco utknęły w martwym punkcie i szanse na porozumienie w piątek (14 grudnia), czyli tak, jak powinien skończyć się szczyt, są niemal żadne - tak o COP24 w Katowicach mówi Karolina Baca-Pogorzelska, polska dziennikarka związana z Dziennikiem Gazetą Prawną, specjalistka w branży górniczej i energetycznej.

Czy twoim zdaniem do podpisania porozumienia na COP24 ostatecznie dojdzie? Jakie czynniki muszą zadziałać, by były na to realne szanse?
Porozumienie katowickie, czyli tzw. rulebook ma być zbiorem zasad, które pozwolą na wprowadzenie w życie zasad zadeklarowanych przez strony w 2015 roku w porozumieniu paryskim. Na razie słyszymy, że negocjacje nieco utknęły w martwym punkcie i szanse na porozumienie w piątek (14 grudnia), czyli tak, jak powinien skończyć się szczyt, są niemal żadne. Coraz więcej osób tu w Katowicach mówi o tym, że tym terminem może być niedziela. Według moich rozmówców są realne szanse na porozumienie, ale by tak się stało trzeba jeszcze więcej dobrej woli do zatarcia granicy między państwami rozwijającymi się a rozwiniętymi. I chyba większej woli do tego, by uznać, że te pół stopnia Celsjusza w globalnym ociepleniu robi naprawdę różnicę. Chodzi mi o spór wokół 2 stopni Celsjusza z porozumienia paryskiego i 1,5 stopnia Celsjusza z raportu naukowców IPCC, na którego przyjęcie nie godziła się m.in. Arabia Saudyjska.

Obecność aktywistów klimatycznych, gwiazd i celebrytów w tego typu wydarzeniach jest istotna?
Jest nośna medialnie, na pewno podnosi zainteresowanie imprezą, co nie dziwi, ale dla przebiegu negocjacji naprawdę nie ma znaczenia, czy Di Caprio przyjechał, czy nie. Jeśli będzie dobrze wynegocjowany dokument, to nikt nie będzie pamiętał, kto z VIP-ów tu był. Jak będzie zły, też nie. W obu przypadkach będziemy jednak pamiętać, że albo był sukces, albo porażka szczytu, co zawsze też rzutuje na ocenę prezydencji, w tym przypadku polskiej.

Górnicza orkiestra na powitanie gości COP, katowicki pawilon prezentujący węgiel, w końcu słowa prezydenta Andrzeja Dudy o "węglu na 200 lat". Jak oceniasz to w kontekście szczytu, na którym trwają obrady dotyczące ochrony klimatu i zielonej energii?
Promowanie węgla na szczycie klimatycznym w Katowicach jest bez sensu, ale nie widzę nic złego w pawilonie katowickim, który jest atrakcją turystyczną. A że mydło glicerynowe w czarnym kolorze w kształcie bryłki węgla jest przez niektórych odbierane jako promowanie tego paliwa, to trochę im współczuję. Słowa prezydenta o 200 lat węgla były wyrwane z kontekstu, bo dodał przecież, że tych wydobywalnych złóż mamy na 30-40 lat. Bardziej raziły te o mordowaniu polskiego górnictwa. Polska źle komunikuje swoją politykę energetyczną, ale może to dlatego, że jej po prostu nie ma (projekt jest w konsultacjach do połowy stycznia). Jeśli jednak popatrzymy na tę komedię wokół podwyżek cen prądu, to naprawdę niewiele może dziwić.

Kooperacja energii konwencjonalnej i odnawialnej, o której mówią polskie władze, jest możliwa?
Oczywiście. Konwencjonalne źródła bilansują OZE, póki nie ma magazynów energii z prawdziwego zdarzenia. Bo co zrobilibyśmy z nadmiarem wiatru albo z jego brakiem? Poza tym od węgla nie odchodzi się z dnia na dzień, ponieważ jest to po prostu technicznie niemożliwe. Dziś OZE są już coraz bardziej konkurencyjne, o braku konieczności subsydiowania ich w niedalekiej przyszłości mówił przecież minister rozwoju Jerzy Kwieciński. Ostatnie aukcje pokazały, że wiatraki mogą produkować prąd po 200 zł za MWh, podczas gdy energetyka za swój prąd proponowała niemal 300 zł. Planujmy z głową. U nas, niestety, w energetyce jest więcej gadania niż myślenia i robienia.

A jak oceniasz szczyt klimatyczny w Katowicach od strony organizacyjnej?
To zależy. Ustawienie centrum dla mediów na końcu świata nie jest najlepszym pomysłem, ale to już coś wyłącznie z naszego branżowego podwórka. Cały kompleks jest dobrze oznakowany i do szybkiego opanowania. Mogłoby być jednak więcej wejść, bo w szczytowym momencie kolejki są straszne. Myślę, że COP24 bardziej denerwuje mieszkańców Katowic, a dla nas, uczestników, jest w porządku. Darmowa komunikacja, dodatkowa komunikacja - tylko ceny bazy hotelowej z kosmosu.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Arnold Schwarzenegger w Katowicach

Uczestnicy COP24 w Katowicach próbują mówić po śląsku i polsku

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie